Cierpienie zwierząt. Problemy, które nie przychodzą nam do głowy

Od wielu miesięcy publikuję w soboty bez ładu i składu teksty przeciwko cierpieniu, jakie my ludzie zadajemy zwierzętom. Przyznaję, że niektóre z problemów wydają się oczywiste – nieludzkie warunki hodowli, rzeźnie, gdzie zadaje się okrutne cierpienie przerażonym zwierzętom, łowiectwo dla przyjemności, maltretowane psy, konie pracujące ponad siłę, niewola, doświadczenia – a niektóre absolutnie nie. Ostatnio spotkałam się z dwoma takimi problemami.

1.


Apel, by nie używać automatycznych kosiarek nocą, kiedy w ogrodach wychodzą z nor zwierzęta, które są aktywne po zmroku i nie potrafią rozpoznać zagrożenia. Dotyczy to przede wszystkim małych, młodych zwierząt. Kosiarki masakrują myszy, krety, jeże, ale też na przykład ptaki, które wypadły z gniazda. W Ratyzbonie (Regensburg) wprowadzono właśnie całkiowity zakaz używania takich urządzeń od zachodu do wschodu Słońca. Inicjatorka akcji, Bianka Dirigl, założycielka domu opieki dla jeży, zebrała w Regensburgu ponad 63 000 podpisów pod petycją. W tej chwili aktywiści działają w wielu niemieckich miastach i domagają się zakazu w całych Niemczech.

Ilustracja: XIII-wieczny bestiariusz angielski w zbiorach British Royal Library; śpiące jeże

2.


Prośba, by układać chrust i gałęzie na ognisko dopiero przed jego rozpaleniem, albo, jeśli stos został przygotowany wcześniej, przekładać drewno warstwami na miejsce obok. Zwierzęta bowiem wykorzystują takie stosy drewna jako schronienie, zdarza się więc, że nie zdążą uciec i zostają spalone. W Polsce dotyczy to zapewne przede wszystkim ognisk zapalanych przez turystów lub harcerzy, w Niemczech również tak zwanych ognisk wielkanocnych. Są to z reguły ogromne ogniska, rozniecane na wzgórzach poza terenami zamieszkanymi. Młodzież zbiera materiał na takie ognisko całymi dniami albo nawet tygodniami, co oznacza, że zdarza się znaleźć pod stosami chrustu nie tylko zwierzaki szukające tymczasowego schronienia, ale wręcz gniazda, nory i inne zwierzęce “budowle mieszkalne”.

Ognisko wielkanocne w Osnabrück (NOZ)

3.

Przypomniało mi to kolejny niewielki problem, który prawdziwie nie przyszedł by nam do głowy. Gdy w roku 2000 odbywała się w Hanowerze Wielka Wystawa Światowa, czyli tzw. Expo, Polska przygotowała między innymi pokazy szarży husarii. Zostały one zakazane, bo na terenie wystawy było podłoże sprawiające ból szarżującym koniom. Takich spraw było w Hanowerze więcej, bo też wystawa została zorganizowana pod hasłem “Człowiek – Natura – Technologia” i była pierwszym wydarzeniem międzynarodowym, które zażądało od wystawców troski o odpowiedzialność ekologiczną, zrównoważony rozwój i ochronę środowiska. Organizatorzy nazwali swe wytyczne promocją “zielonej technologii”. Expo w Hanowerzo ustaliło normy dla wszystkich wystaw światowych, jakie od tego czasu organizowano.

Niestety nie znalazłam żadnego zdjęcia z Hanoweru przedstawiającego polską husarię, choć Signum Polonicum odnotowuje, że husarze byli w Hanowerze, ale przy okazji odkryłam, że istnieje niemiecka odmiana… malin, które nazywają się “Husaria” :-).

Reblog z Wernisażerii

Autoportrety malarek

Na FB Wernisażerii post ukazał się 8 marca. Zachwycił mnie. Znałam niemal wszystkie te autoportrtety osobno (ale niemal, czyli jednak NIE wszystkie), a na dodatek zawiść mnie zalała, czyli invidia, jak, nie przymierzając, panów Jaworskich, bo czemuż, och czemuż to nie ja wpadłam na cudowny pomysł, żeby zebrać je wszystkie razem?!?!

No trudno. Pokornie kłaniam się rudej pani Wernisażerii i kopiuję tu jej wpis.

https://wernisazeria.com/

Kamila Tuszyńska

#wpisprzeglądówka

Continue reading “Reblog z Wernisażerii”

Polskie wątki w twórczości Miguela de Cervantesa


Emil Kalinowski

Słowiański kuzyn Don Kichota

Mówią wieki, grudzień 2025

Od Adminki: To numer berliński, więc warto tak czy owak go poczytać, ale ja znalazłam w nim niewątpliwą bratnią duszę, człowieka, który zgodnie z tezą, że Don Kichot jest wszędzie, w liściach drzew i piasku na plaży ujrzy Cervantesa i Don Kichota, a zatem i Baratarię!


Co łączyło Don Kichota z hiszpańskiej Manczy z daleką Polską? Właściwie nic. Natomiast już autor „powieści wszech czasów”, sławny żołnierz i jeszcze sławniejszy pisarz, co nieco o Polsce wiedział i nie omieszkał o tym napomknąć w swoim innym, zapomnianym dziś utworze, Niezwyczajne przygody Persilesa i Sigismundy.

Miguel de Cervantes y Saavedra, mal. Juan de Jáuregui, wikipedia Commons

Continue reading “Polskie wątki w twórczości Miguela de Cervantesa”

Filiżanka z porcelitu*, bądź garść dyskursów

Matylda Wikland

Wpis, który powinen się był ukazać wczoraj, a się nie ukazał, bo był czwartek, a do wczoraj wszystkie czwartki należały od wielu miesięcy do Marka Włodarczaka.

Wasza Adminka

Po rocznicy z wielkiej litery Polaka

Wiedział, że musi wierzyć i nie umiał wierzyć.
I długo miała trwać niepewna jawa
Własnych kroków liczonych w odrętwieniu.

fragment ,,Orfeusz i Eurydyka’’ Miłosza

Coś było nie tak z kościelną mównicą. Ta myśl nie dawała mi spokoju, gdy w ramach lokalnego festiwalu dzielnicowego słuchałam, jak doktor pedagogiki, nawrócony pallotyn opowiadał o historii parafii M.B. Częstochowskiej, w której skośnych progach się znajdowaliśmy. Co tak zwróciło moją uwagę, nie potrafię sobie po latach przypomnieć. Ważne dla obecnej narracji jest jedynie to, że wśród wyrytych w drewnianej mównicy symboli, jeden był nietypowy, rzadki, zastanawiający. Może była to ryba obok tradycyjnego krzyża, może kłos zboża obok nadmorskiej omegi… Grunt, że po gawędzie historycznej księdza pallotyna podeszłam zapytać, czy ta nietypowa symbolika jakoś związana jest z myślą zakonu? A może z historią miejsca właśnie?

Continue reading “Filiżanka z porcelitu*, bądź garść dyskursów”

Mojżesz, Bóg i śmieci

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Wiosna. Czas zakończyć ten maraton wpisów i ruszyć w drogę.

Jeszcze tylko kilka uwag w sprawie Dekalogu. Analizując życie seksualne kajakarzy, doszedłem do wniosku, że dwie tablice zapisane po dwóch stronach, mówią o dwóch drogach. Spróbuję to wyjaśnić, dodając do Dekalogu jeszcze dwie myśli.

Pierwsza: Nie będziesz śmiecił. Druga: Nie będziesz chorował.

Continue reading “Mojżesz, Bóg i śmieci”

Barataria, której w ogóle nie ma

W roku 2007 powstał włoski film animowany Donkey Xote. Po polsku tytuł został przetłumaczony jako Don Chichote. Jest to historia oparta tylko na drugim tomie powieści Cervantesa. Don Kichote i jego giermek wyruszają do Barcelony, aby rozprawić się tam z pogłoskami, że wcale ich nie ma i wziąć udział w wielkim turnieju. Są już słynni, ukazała się już powieść Cervantesa, a także jej imitacja autorstwa niejakiego Avellany. W Hiszpanii zaroiło się od błędnych rycerzy i wszyscy podają się za Don Kichota. Po 10 latach od napisania pierwszego tomu opowieści, Cervantes decyduje się na napisanie drugiego tomu. Podobnie jak jego bohaterom, tak i jemu, przyświeca myśl, że trzeba ukrócić oszustwa i dać świadectwo prawdzie. To on jest autorem i tylko jego bohaterowie są prawdziwymi bohaterami jego opowieści.

Continue reading “Barataria, której w ogóle nie ma”