Franciszek. Iwaszkiewicz i Bojarska.

Jarosław Iwaszkiewicz, Dwa opowiadania (1938): Słońce w kuchni, Anna Grazzi.

To właśnie w Annie Grazzi jest pewien drobny fragment o świętym Franciszku.Opowiadanie było wielokrotnie publikowane w różnych zbiorach tekstów autora. Np. w Nowelach włoskich, tu je bez trudu znajdziecie.

Bohater rozmawia ze znajomym malarzem o tym, jaki jest sens sztuki, a jaki cierpienia. Sam cierpi. Porzuciła go kobieta, przyjechał do Włoch lizać rany.

Continue reading “Franciszek. Iwaszkiewicz i Bojarska.” →

„Die Summe unserer Teile“ von Paola Lopez

Monika Wrzosek-Müller

So ein Titel, so ein Name der Autorin; man könnte meinen: sehr exotisch alles. Doch dann stellt sich heraus, dass der Stoff des Buchs mich direkt betrifft, mir nahe ist. Wo immer ich im Text im weiteren Kontext auf das Thema Polen stoße – die Menschen und das Land – wird die Erzählung für mich sehr emotional; sie bewegt mich, zieht mich mit.

Continue reading “„Die Summe unserer Teile“ von Paola Lopez” →

Franciszek. Pia Górska i Zofia Kossak-Szczucka

3 października mija 800 lat od śmierci świętego Franciszka. Poświęcimy mu tu na blogu w najbliższych miesiącach kilka wpisów. Na pewno na nie zasłużył. Zapraszam też każdego, kto chciałby coś o Franciszku napisać, do nadsyłania materiałów. Ela Kargol pisała kiedyś o franciszkańskich świętych, Tomasz Fetzki o świętym Franciszku na Łużycach, Lidia Głuchowska o tym, że był to ulubiony święty Stanisława Kubickiego. Może coś napiszą, może coś zrebloguję.

Zacznijmy jednak od tego, że jak już postanowiłam, że na przełomie września i października będzie na blogu sporo o św. Franciszku, byłam w Londynie i poszłam z pewnym artystą zjeść kluseczki z miseczki w czarodziejskim ogrodzie, który jest taką skromną, osadzoną w Londynie, polską, ludową wersją Wielkiego Ogrodu Tarota Niki de Saint Phalle w Toskanii.

W Ogrodzie Pana Wiesława, tak jak w wielkim pierwowzorze, są rzeźby. Nie ma, jak tam, królów, władców i wisielców, kielichów i mieczy, są za to kaczki, kury, samochody, misie i pajace. Siedzą, stoją na postumentach, zamieszkują groty wycięte w gęstych krzakach. Nad wszystkim czuwa święty Franciszek w towarzystwie żaby i kota, a to dwa moje ulubione zwierzęta.

Continue reading “Franciszek. Pia Górska i Zofia Kossak-Szczucka” →

Don Kichot na lato

nadesłał Wiadomo Kto:

Oczywiście wiemy już, że lato się dziś skończyło. Pisała o tym wczoraj Joasia Rubinroth. Choć ona miała na myśli temperatury, a ja astronomię. Ale książka się tak nazywa: Lato z Don Kichotem. Jeszcze jej nie kupiłam, nie pożyczyłam, nie czytałam, poniższe publikuję więc nieco w ciemno, ale czy książka jest dobra, czy nie, ma tytuł, który zobowiązuje.

Continue reading “Don Kichot na lato” →

Franz von Stuck

Ewa Maria Slaska

Moi drodzy Berlińczycy, wszyscy pewnie prędzej czy później dotrzecie do Starej Galerii Narodowej, żeby obejrzeć wystawę 8 polskich obrazów z warszawskiego Muzeum Narodowego i pokazać ją dzieciom, wnukom, gościom oraz wszystkim innym Krewnym-i-Znajomym-Królika. A wtedy pójdźcie dalej, aż dojdziecie do sali, w której wystawione są obrazy Franza von Stucka, a niektórzy z Was może po raz pierwszy uświadomią sobie, że istnieje taki malarz niemiecki i że jest dobry!

Polska Wikipedia go odnotowuje, ale nic więcej.

Continue reading “Franz von Stuck” →

Sehnsucht, [Powiedzmy, że Piontek], Szczepan Twardoch

Monika Wrzosek-Müller

Jedes zweite Jahr bringt Twardoch ein Buch und das nicht nur in Polen, auch auf jeden Fall, fast gleichzeitig in Deutschland heraus. Die frühen Romane beschäftigten sich mit der nahen Vergangenheit, mit der Geschichte; so das für Polen wichtige Buch über Warschau in der Okkupationszeit und den Aufstand Morphin, es folgten Drach, dann ein Jahr später Wale und Nachtfalter. Tagebuch vom Leben und Reisen, Der Boxer (auf Polnisch allerdings Król], Das schwarze Königreich, Demut, Kälte, Die Nulllinie und jetzt eben der neueste Roman auf Polnisch Sagen wir mal, dass Piontek und auf Deutsch Sehnsucht. Die letzten drei Romane sind erstens dünner und zweitens variieren mehr in der Gegenwart mit Ausflügen in die Vergangenheit und sogar die Zukunft. Die Übersetzung wurde immer von Olaf Kühn geliefert, nicht dass ich immer mit der Wahl der Titel einverstanden wäre. Ich war nicht gleich von Anfang an Fan von Twardochs Schreibkunst. Er war mir zu demonstrativ, zu obskur, brutal. Die Lust am Lesen seiner Romane stieg kontinuierlich und stetig und ich bin ihm inzwischen dankbar, dass es so jemanden gibt; mit diesem Mut, der Chuzpe und Verantwortung für Geschehnisse in der Welt. Twardoch schaut ziemlich unerschrocken in die Zukunft. Sagen wir, bisher, denn im letzten Buch ist die Dystopie von 2031 ziemlich dunkel und erinnert mich und meine Generation an doch, immer noch, nahe Vergangenheit.

Continue reading “Sehnsucht, [Powiedzmy, że Piontek], Szczepan Twardoch” →

Książki, które ostatnio przeczytałam (2)

Ewa Maria Slaska

Bursztynowa Góra

Fragment:

XV
Bursztynowa Góra
(kartki z Terminarza)

Bursztynowa Góra to jedyny na Pomorzu rezerwat przyrody nieożywionej, zajmujący tak znaczną powierzchnię ponad pięciu hektarów. Powstał w latach pięćdziesiątych celem ochrony wyeksploatowanych wyrobisk kopalni odkrywkowej bursztynu. która działała tu już we wczesnym średniowieczu.

Tablica informacyjna, Zarząd Parków Narodowych i Rezerwatów Przyrody

Continue reading “Książki, które ostatnio przeczytałam (2)” →

Pochwała ciotek, czyli premiera książki Hannah Mann

Ewa Maria Slaska

Buchpremiere // Hannah Mann: ZEPPELIN UND KARPFEN

By Aufbau Verlage

MärchenhütteBerlin, BE

Thursday, czwartek, Donnerstag August 27  •  19:30 – 22:00

Buchpremiere mit Autorin Hannah Mann zu ihrem Debütroman »Zeppelin und Karpfen«, moderiert von Paul Bokowski – mit szenischer Lesung!

Es ist nicht die Zukunft, die auf uns wartet, sondern die Vergangenheit.

Suzanna ist Fotografin. Sie hält die Träume anderer fest und die Geister der Familie in Schach. Bis ihre Mutter von einem Tag auf den anderen verschwindet. Sie scheint sich auf eine Reise in ihre Erinnerungen begeben zu haben, und Suzanna und der restlichen Familie bleibt nichts anderes übrig, als ihr dorthin zu folgen.

Ein zarter und spannender Roman über Emanzipation und die Sehnsucht nach einem Zuhause, das im Gegenwind der Geschichte unerreichbar scheint.

»Hannah Mann zeigt uns in ihrem wunderschönen Debüt, warum wir gar nicht genug Familienromane lesen können: Im Kleinen zeigt sich immer das große Ganze.« Dana von Suffrin, Autorin von »Nochmal von vorne« und »Toxibaby«.

»Ein eindringlicher Roman über Erinnerung und Herkunft – feinfühlig erzählt, mit großem Gespür für Zwischentöne und melancholischer Wärme.« Irina Kilimnik, Autorin von »Sommer in Odessa«.

***

Ciotką Hannah Mann była nasza blogowa (i nie blogowa oczywiście też) autorka Viktoria Korb. Gdy jej siostra przysłała mi zaproszenie na tę imprezę, napisała właśnie o tym: jak widzisz tradycje pisarskie po ciotce się utrzymują.

***

Nazwałam ten wpis “Pochwałą ciotek”, co jak wiadomo jest (też) tytułem wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.

Zanim znajdę cały wiersz, przypomnę, że zaczyna się słowami “ciotki nie były piękne”.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Ciotki

Ciotki nie były piękne, nie miały nic z wróżek.
Były dzielne, szczawiowe, barchanowe żony.
Nie miały złotych włosów ani cienkich nóżek,
ani oczu złowrogich o rzęsach zdziwionych.

Brały serio swe dzieci, kwiaty i owoce,
mężów trzymały krótko, perfum nie lubiły,
zasypiały spokojnie w księżycowe noce,
pełne kurzej tężyzny i jaglanej siły.

Jedynie ciocia Jola wiotka i pachnąca
przypominała wróżkę i paryską lalkę.
Chodziła w piórkach ptasich i tiulach ze słońca,
całowała, podnosząc gwiaździstą woalkę…

Wkrótce ją jakieś wichry żałosne rozwiały
wśród wiosennych błyskawic i szumów ponurych…
Zgrzebne ciotki płakały – lecz nic nie wiedziały,
jaki był smak miłości i… trutki na szczury.

____________  

Przedruk za: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Poezje, zebrała i opracowała Matylda Wiśniewska, tom 1, Warszawa 1974, s. 209; znalezione: https://teatrnn.pl/para/maria-pawlikowska-jasnorzewska-ciotki/

***

No i wreszcie moja własna pochwała ciotek, spreparowana zresztą głównie dlatego, że jestem ciotką. Nie wymyśliłam jej, gdzieś ją znalazłam, już niestety w ogóle nie wiem, gdzie, ale przekazałam tym, którym jestem ciotką, ku uwadze.

Nie jest dobrze mieć szalonych, odstających od normy rodziców. To bardzo nas obciąża jako dzieci, a często wystawia na pośmiewisko rówieśników, natomiast świetnie jest mieć szaloną, odstającą od normy ciotkę. Jest pewnym wzorcem, acz nie zobowiązującym, pozwala rozpoznać inne drogi i inne perspektywy, wesprze, gdy będziemy chcieli zrobić coś, co odstaje od normy.

Tak to jest.

Ojczyzna

Lech Milewski

Oryginał tekstu został opublikowany 14 sierpnia tu: https://bloginglife2.blogspot.com/2026/08/oj-zna-czy-nie-zna-czyli-manna-z-ekranu.html

Oj, zna czy nie zna, czyli Manna z ekranu

Jak się łatwo z tytułu domyślić obejrzałem właśnie film Ojczyzna Pawlikowskiego – KLIK – powojenne odwiedziny Tomasza Manna w Niemczech.

Tomasz Mann…


Zajmuje trochę miejsca na mojej półce z książkami, wspominałem jego książki kilka razy na tym i innych blogach.

Nic dziwnego, że mimo niesprzyjającego rozkładu dnia – kilka męczących rozjazdów – pojechałem wieczorem do odległego kina.

Drugorzędnym argumentem była rocznica śmierci T. Manna – 12/8/1955.

Film wyświetlono w Melbourne z okazji Festiwalu Filmów Międzynarodowych – MIFF.

Spore kino, wypełnione na 80%, sporo młodych ludzi.

Film – czarno-biały – samochód jedzie marną drogą, mija ubogie budynki, trochę ruin…
Rok 1949 – zgadza się, też pamiętam ten rok w taki sposób.

Tomasz Mann odwiedził Niemcy z okazji 200-lecia urodzin J.W. Goethego –
najpierw Frankfurt nad Menem – miejsce urodzin.
Uroczystości skromne, wykład T. Manna – dość mętny, co krok niemiłe konfrontacje z czasami faszyzmu.
Drugi etap – Weimar – Goethe spędził tu większość życia i tu umarł – KLIK.
Problem w tym, że Weimar znajdował się w Niemczech Wschodnich – NRD.
Wiele osób sprzeciwiało się tej wizycie, w USA (T. Mann miał wtedy obywatelstwo USA) grożono mu poważnymi konsekwencjami.
Jednak pojechał… według mnie ta część wizyty przebiegała lepiej niż poprzednia.
Po pierwsze nie było potrzeby wracać do niechlubnej przeszłości Niemiec, bo okupacja radziecka wymazała ten temat.
Po drugie – T. Mann żywił sympatię do Rosjan – w książce Doktor Faustus zauważa – Rosjanie mają duszę, ale nie mają formy. Francuzi mają formę, ale nie mają duszy. My, Niemcy, mamy duszę i formę…
Wspomnę jeszcze, że T. Mann był oburzony książką J. Conrada – Tajny Agent – zarzucał autorowi chorobliwą nienawiść do Rosjan.
Rosjanie pokazali swoją duszę – T. Mannem opiekował się Sergiej Tulpanow – dyrektor wydziału propagandy w radzieckiej administracji NRD – KLIK – spora elokwencja i mocna głowa.
Radzieccy żołnierze śpiewali wesołe piosenki…

Podsumowując – sama wizyta była raczej bezbarwna, producenci filmu musieli pokręcić fakty, aby dodać trochę emocji.
W rzeczywistości T. Mann odbył tę podróż w towarzystwie żony, Katii. W filmie odbywa ją w towarzystwie córki Eryki… i robi się gorąco.

Dwójka starszych dzieci T. Manna – Klaus i Eryka była mocno pomieszana seksualnie.
Na poniższym zdjęciu – T. Mann, jego żona Katia i… córka – Eryka…


W filmie Eryka obawia się o stan psychiczny brata – słusznie – dwa dni później popełnił on samobójstwo.
Tomasz Mann przyjmuje informację o śmierci syna spokojnie – czasami odnoszę wrażenie, że rodzinne tragedie przyjmował jako ciekawe inspiracje dla swoich książek…
Siostra Tomasza – Karla – też popełniła samobójstwo, Tomasz wykorzystał to w książce Doktor Faustus.
Główny bohater tej książki Adrian Leverkuhn wykazuje też wiele podobieństwa do wspomnianego wcześniej Klausa Manna.
A Klaus Mann – zasłynął książką Mefisto – KLIK – jej główny bohater to słynny aktor, który zaprzedał duszę diabłu – niemieckim nazistom.
Pierwowzorem był ówczesny mąż Eryki Mann.
W filmie Eryka spotyka swojego byłego męża – to już fikcja.

Podsumowując… film uaktywnił mi w głowinie mieszaninę informacji i emocji związanych z twórczością T. Manna i życiem jego rodziny, ale sam w sobie – jako film – nie zrobił na mnie żadnego wrażenia.
Ocena – 2/5.

Źródła:
Tomasz Mann – KLIK.
Carla Mann – KLIK.
Eryka Mann – KLIK.
Klaus Mann – KLIK.
The House of Exile – KLIK.
Victor Mann – Było nas pięcioro.
Coml Toibin – The Magician – KLIK.

***

Jeden z komentarzy:

No proszę, a recenzenci tak się zachwycają filmem, wręcz typują go do Oscara. Podobno podobał się w Cannes.

Odp. autora: Pawlikowski dostał Złotą Palmę w Cannes za reżyserię. I bardzo dobrze, ale ja jestem tylko marginesowym widzem.

300 Männer

Michael G. Müller

„Dreihundert Männer. Aufstieg und Fall der Deutschland AG“. Ein Buch von Konstantin Richter1

Was könnte man hier erwarten: Eine nostalgische Heldenerzählung über die Unternehmer und Bankiers, denen Generationen von Deutschen ihren Wohlstand verdankten? Oder das Gegenteil, eine radikale Abrechnung mit den Wirtschaftsbossen, die das kapitalistische System „Deutschland AG“ durch das katastrophale 20. Jahrhundert gesteuert haben? Es geht aber weder um das eine noch um das andere. Stattdessen um eine ganz nüchterne, dabei genauso unparteiische wie kritische wirtschaftshistorische Analyse – um den gelungenen Versuch, das System Deutschland AG in seiner Entwicklung vom späten 19. Jahrhundert bis heute zu verstehen und verständlich zu beschreiben.

Continue reading “300 Männer” →