Z Polkopedii: Maria Czapska

Ewa Maria Slaska

Latem 2021 roku Konrad Kozaczek i ja stworzyliśmy Polkopedię, funkcjonującą online Encyklopedię Polek Za Granicą. Dodam tu od razu dwa ograniczenia – interesują nas Polki, które żyły i działały poza Polską, te, które były i odeszły. Oczywiście nie oznacza to, że nie doceniamy Polek w Polsce, ani na całym świecie, tych, które szczęśliwie wciąż jeszcze żyją. Ale gdybyśmy nie wprowadzili takich ograniczeń, projekt okazałby się niemożliwy do zrealizowania. Przyznajmy się zresztą – i tak nas przerasta.
Zasadniczo chcemy zapisywać / zatrzymywać pamięć o kobietach mniej znanych, ale i dla tych sławnych musi się znaleźć miejsce, ponieważ bez nich obraz tego, gdzie i jak angażowały się Polki za granicą, będzie niepełny.

Ale nie chcemy tu imitować ani tym bardziej kopiować wpisów z Wikipedii! Bardzo nam zależy na Waszym osobistym spojrzeniu na kobietę, o której będziecie pisały i pisali.

Zapraszamy do współpracy, nadsyłania nam materiałów bądź gotowych wpisów o Polkach, które żyły i działały poza granicami Polski.

Uwaga, nie mamy zasobów finansowych, sponsorów ani reklam. Nie zarabiamy na projekcie i w związku z tym z reguły nie możemy nikomu płacić, choć kilka razy się zdarzyło, że ktoś, instytucja lub człowiek, dał nam jakieś pieniądze i wtedy płaciliśmy skromne honoraria. Ale na razie nic takiego się nie zapowiada. Mimo to, a może właśnie dlatego mówimy – piszcie!

Aby Was zachęcić do współpracy, przez kilka następnych wtorków będę tu publikowała wpisy z Polkopedii, które są naszym oryginalnym spojrzeniem na protagonistkę wpisu. Zaczynam, jakże nieskromnie, od własnego wpisu. Stworzyłam go dwa tygodnie temu i stawiam w nim pytanie, na które szukam odpowiedzi. Komentujcie, proszę!

Continue reading “Z Polkopedii: Maria Czapska”

Franz von Stuck

Ewa Maria Slaska

Moi drodzy Berlińczycy, wszyscy pewnie prędzej czy później dotrzecie do Starej Galerii Narodowej, żeby obejrzeć wystawę 8 polskich obrazów z warszawskiego Muzeum Narodowego i pokazać ją dzieciom, wnukom, gościom oraz wszystkim innym Krewnym-i-Znajomym-Królika. A wtedy pójdźcie dalej, aż dojdziecie do sali, w której wystawione są obrazy Franza von Stucka, a niektórzy z Was może po raz pierwszy uświadomią sobie, że istnieje taki malarz niemiecki i że jest dobry!

Polska Wikipedia go odnotowuje, ale nic więcej.

Continue reading “Franz von Stuck”

Nowa książka 4

Ewa Maria Slaska

Sernik

Wyrastałam w domu, w którym nikt nie piekł ciast, nawet na święta tata robił mazurki i mnie tego nauczył. Robienie mazurków obejmowało również Boże Narodzenie i polegało na rozsmarowywaniu jakiejś masy czekoladowej lub krówkowej na waflach, które nazywały się andruty. Do dziś bardzo lubię posmarowane masą andruty. Wafelki ze sklepu się nie umywają. Według Leksykonu Sztuki Kulinarnej Macieja Halbańskiego andrut to cienki płat ciasta pieczony w specjalnych – okrągłych lub kwadratowych formach zwanych „żelazkami”. Samo słowo pochodzi prawdopodobnie od niemieckiego anblatt i oznacza opłatek.

Continue reading “Nowa książka 4”

Książki, które ostatnio przeczytałam (2)

Ewa Maria Slaska

Bursztynowa Góra

Fragment:

XV
Bursztynowa Góra
(kartki z Terminarza)

Bursztynowa Góra to jedyny na Pomorzu rezerwat przyrody nieożywionej, zajmujący tak znaczną powierzchnię ponad pięciu hektarów. Powstał w latach pięćdziesiątych celem ochrony wyeksploatowanych wyrobisk kopalni odkrywkowej bursztynu. która działała tu już we wczesnym średniowieczu.

Tablica informacyjna, Zarząd Parków Narodowych i Rezerwatów Przyrody

Continue reading “Książki, które ostatnio przeczytałam (2)”

Nowa książka 3

Ewa Maria Slaska

Bracia

Było ich więc trzech. Najstarszy Dariusz, średni Jacek i najmłodszy Andrzej. Z wyglądu byli do siebie podobni, niezbyt wysocy, przystojni, ciemnowłosi z niebieskimi oczami. Mieli głęboko osadzone oczy i mocno zarysowane kości policzkowe. I choć rodzinna tatarskość zatarła się już kilka pokoleń wstecz, wszyscy trzej, a potem także ich synowie, wnuki i prawnuki patrzyli na świat nieco po tatarsku, spode łba. Powodowało to niekiedy nieporozumienia społeczne, bo czasem ludzie bali się tych chłopaków o ponurym wejrzeniu.

Dziś mówi się, że Tatarzy, ci sienkiewiczowscy, byli jednym z licznych ludów tureckich… Ale to uproszczenie. Ci, którzy przyszli z dalekich stepów Azji z Dżingis Chanem wywodzili się od Mongołów lub byli trudną dziś do zidentyfikowania mieszaniną wielu azjatyckich ludów. Nazwa dotyczyła miejsca w pochodzie, a nie rasy. Tatarzy to była awangarda armii Temudżyna, bo tak naprawdę miał na imię Dżingis Chan, czyli Wielki Chan. Tatarzy tak jak Kozacy a może nawet Słowianie, jak Australijczycy i mieszkańcy wyspy Pitcairn, to nie są pojęcia etniczne i rasowe, ale organizacyjne. Jak to krzyczał w którejś księdze swoich przygód Tytus de Zoo: Szwedzi, Tatarzy, Krzyżacy, Eskimosi pod gród podchodzą.

Tatarzy, dzicy ludzie stanowiący straż przednią Mongołów, mogli być jakiejkolwiek rasy, ważne, że byli awangardą ogromnego wojska mongolskiego. Składali się ze skazańców, uciekinierów, pozbawionych dziedzictwa młodszych synów, wygnanych lub tych, którzy dobrowolnie opuścili swoje plemiona i szczepy, poszukiwaczy przygód, awanturników i nieślubnych synów wielkiego Chana. Tych musiało być mrowie. Do dziś uważa się, że na świecie żyje najwięcej potomków Dżingis Chana. Być może byłoby to w dzisiejszych czasach całkowicie bez znaczenia, gdyby nie fakt, że w czasie pandemii to podobno my byliśmy najbardziej odporni na wirusa corony.

Nazwa Tatarzy pochodziła z mitologii greckiej i oznaczała tych, którzy mieszkali w Tartarze, najmroczniejszej części greckiego piekła. Tartar był otoczony potrójnym murem z brązu i spowity wieczną ciemnością. Jego bram strzegły potwory. W Tartarze odbywali karę Syzyf, Tantal i Iksjon. Przebywali tam też Tytani i inne potwory uwięzione przez bogów olimpijskich.
W sieci dość często jak się wpisze słowo tatar to pojawia się klops z surowego mięsa z jajkiem i cebulką, ale bardzo często ta dzika potrawa nazywana jest też tartar. Tak to jest, przeraźliwe piekło i zatrważające ongiś ludy spotykają się na stole i kosztują 8 euro albo 50 złotych.

Tym niemniej jednak wszyscy jesteśmy Tatarami po rodzinie mojej babki, matki mojego ojca, Marii (Mity) Boguckiej, pseudonim Ewa, która była zapatrzeniowczynią obozu w Pruszkowie.

Nie pielęgnujemy w sobie tatarskiej pamięci, wierzymy jednak, że pochodzimy nie od tych jakichś tureckich Tatarów, lecz od Mongołów-wyrzutków społeczeństwa mongolskiego, zesłanych do Tartaru, czyli straży przedniej wojsk Temudżyna. Nie poświęcamy sprawie uwagi, ale przyzwyczailiśmy się do myśli, że jesteśmy Mongołami. W odległej przeszłości, jasne, ale w jakimś stopniu Mongołami. Mamy lekko skośne oczy, spojrzenie spode łba i plamę mongolską.

O plamie jeszcze napiszę.

Książki, które ostatnio przeczytałam (1)

Ewa Maria Slaska

Bajka Przemka

Upały i operacja sprzyjały lenistwu, a zatem również czytaniu. Przeczytałam więc ostatnio trzy grube nowe polskie powieści, na co pewnie jesienią nie znalazłabym czasu tak od razu.

To powieści, co ciekawe, bo ostatnio oczywiście czyta się bardzo dużo nie-powieści. Dwie ze Szczecina, jedna z Gdańska, co też ciekawe, bo książki są z reguły z Warszawy lub co najwyżej z Krakowa. Znam też dwoje autorów, i to też jest ciekawe, bo choć znam wiele pisarzy i pisarek, to rzadko zdarzają się dwie “znajome książki na raz.

Continue reading “Książki, które ostatnio przeczytałam (1)”

Cierpienie zwierząt, ostatni wpis

Ewa Maria Slaska

Bo tak

Wpis będzie ostatni, nie dlatego by cierpienie zwierząt przestało mnie poruszać i nie dlatego, że nic się w tej sprawie nie dzieje, bo dzieje się dużo, choć niestety z reguły na zasadzie krok naprzód i dwa do tyłu. W Niemczech wprowadzono zakaz hodowli zwierząt na futra, ale jednocześnie cofnięto przepisy chroniące zwierzęta przed testami medycznymi i kosmetycznymi. Kończę wpisy na ten temat, bo każdy temat kiedyś trzeba skończyć. Po prostu.

A na zakończenie chciałam się z Wami podzielić pewną refleksją, powiedzmy, literacko-etyczną. Skłoniły mnie do tego Wasze komentarze do wpisu, w którym podzieliłam się z Wami przemyśleniami na temat fragmentu książki Gottland Mariusza Szczygła.

Continue reading “Cierpienie zwierząt, ostatni wpis”

Może nowa książka 2

Ewa Maria Slaska

Pięć złotych

Kiedyś, gdy moja siostra jeszcze wkładała płaszczyk, wujek wsunął mi do ręki pięć złotych. Znałam tę wielkość i kształt, była to przecież słynna „piątka z rybakiem”, gdy chodziłam do sklepu po mleko, masło, jajka i chleb, zawsze ściskałam w garści co najmniej jedną taką piątkę. Pozwala to dość dobrze określić czas, bo „piątka z rybakiem”, najsłynniejsza moneta PRL-u, pojawiła się w obiegu w roku 1958. Wszyscy chcieli ją mieć. Nic dziwnego, że to właśnie tą monetą wujek postanowił mi zrobić prezent.

Continue reading “Może nowa książka 2”

Krzysztof Dowgiałło

Umarł już ponad miesiąc temu i, co dziwne, nikt mnie o tym nie zawiadomił. Ani ludzie z Gdańska, ani sztuczna inteligencja, która udaje, że wie wszystko, a przecież wszyscy wiedzieli, że go znałam i byłam z nim zaprzyjaźniona.

Dopiero Ela Kargol powiedziała mi to pod koniec lipca, bo gdzieś trafiła na ten nekrolog. Była pewna, że wiem.

Continue reading “Krzysztof Dowgiałło”