Zapiski na mankietach / Notizen auf den Manchetten

śmierc jest jak stara kurwa na kudamie                                                            (al)jak staniesz na hermannplac, weźmiesz pomarańczę do ręki, zamkniesz oczy, kilka razy się obrócisz i tą pomarańczą rzucisz, to zawsze trafisz mewkę albo tajniaka                                                                                      (k-c)- też chciałbym mieć taki drut w głowie jak wujek, tato!- nie narzekaj, polewaj!                                   (l)- a wiesz jak sie teraz ubana nazywa?- ??- corona… Continue reading Zapiski na mankietach / Notizen auf den Manchetten

Ach, to serce

Teresa Rudolf Litość, współczucie? Czy to była  litość, może współczucie, ale różnica gdzie? Przecież powinna wyczuć, wiedzieć, nie kamienieć. Patrzyła na starca o łzach wielkich jak leśne jagody, Nie wiedząc: przytulić, milczeć, płakać, czy pieniądze ważne? Gdzie jakiś kapelusz, lub talerzyk gdzie, a... tylko te łzy? Na chodniku obok zasiadła wygodnie, pokażę: "mam czas". "Czemu,… Continue reading Ach, to serce

Z wolnej stopy 40

Zbigniew Milewicz Bibeloty Jutro minie rok, jak tutaj co tydzień coś skrobię. O taką dyscyplinę nigdy bym sam siebie nie podejrzewał, więc tym bardziej w nagrodę należy mi się urlop. Oczywiście bezpłatny, jak człowiek pisze coś w czynie społecznym, to grzechem byłoby wyciągać - na przykład do Billa Gatesa - ręce po pieniądze, skoro powszechnie… Continue reading Z wolnej stopy 40

O korzyściach płynących z bloga (4). Tibor

W ramach rozrastającego się ostatnio cyklu wpisów, o korzyściach płynących z prowadzenia bloga, chciałam dziś napisać o autorach wielostronnych, tych, którzy piszą i rysują (Tibor Jagielski), lub rysują i piszą (Anna Krenz), piszą i komponują (Michał Talma-Sutt), piszą, a nagle się okazało, że również malują (Katarzyna "Kasia" Krenz), albo robią wszystko (Michał Krenz), ale Tibor… Continue reading O korzyściach płynących z bloga (4). Tibor

Ptakiem będąc

Teresa Rudolf Wolność Lot we śnie dziwnym, pruję dziobem powietrze jak ptak, słysząc syczący wiatr... Lecę bez lęku, kręcę kółeczka w górę, w dół tańcząc, bo jestem ptakiem. Nieraz byłam sama tym pięknym snem, na pamięć znam lot, układ mego ciała, Wolność oplata mnie świeżością powietrza, odurza jak opium, szaleję na niebie... ...aż do dzisiaj,… Continue reading Ptakiem będąc

Wpis numer 3000!

Dziś dzień świętego Kazimierza, w wielu regionach dawnej i obecnej Rzeczpospolitej święto kościelne i ludowe, a na ewamaria.blog jeszcze dodatkowo ważna okazja do świętowania - wpis nr 3000! Tak 3000. Trochę mi się wierzyć nie chce, ale wordpress liczy kolejne wpisy, odejmuje usunięte, dolicza dodane i nic się przed nim nie ukryje. A ja bym… Continue reading Wpis numer 3000!