Wyobraź sobie

Teresa Rudolf

***

Życie czyjeś, jakże często
kwiatem przebijającym 
beton, 
skup się uważnie;
słychać cichutkie pękanie,

a i też 
pierwszy 
szept
kwiatu…

***

Powietrze wibrujące 
w błyskach słońca,
w świetle księżyca,
niesie niewidzialne 
ślady całego świata…

kurz wielkich bloków,
gotowanych latem ulic,
też niesionych wiatrem
pyłki roślin lub insektów,
głosy miłości i nienawiści. 

***

Wyobraź sobie;
Twój cień
nagle buntuje się,
i odchodzi
w swoją stronę….

Zaczyna swe życie
niezależne od ciebie,
już nie chce być twym
negatywem, bez koloru,
niosącym wasz plecak…

pełen chaosu, ciężaru,
a zanim gdzieś odejdzie, 
oddzieli “ziarno od plew”,

czy chcesz też zobaczyć,
co tam w dwójkę macie?
Wyobraź sobie,
twój cień zniknie
z twym plecakiem, 

a ty nie wiesz 
co w nim, 
czy to kamienie, 
czy perły,
a… czego więcej?

Cuda i nastroje

Teresa Rudolf

***
Jakiś zapach, jakiś obraz,
muzyka, to rozpływanie się
w sobie, w sercu, w duszy, 
w tym co już dobrze znane
i w tym co wciąż uwodzi…

Kolory gonią się, bawią
w chowanego, drażnią, 
łaskoczą, otumaniają,
prowadząc wszędzie
igrają z oczyma…

Muzyka wszechobecna,
w szalonym tańcu radości,
lub bezgranicznym smutku,
w żałobie i we wzniosłości
czystego, nieubłaganego

wzruszenia, 
co łapie
raz za serce, 
a raz za
gardło…

***

Ach wiosna, wiosna, wiosna,
ptaki strojąc instrumenty,
gotowe do niedzielnego
koncertu, płuczą już gardła…

…do świergotu na sto głosów.

Stokrotki i mniszki haftują 
swe wzory w zieleni łąk,
rozkoszując się złotym
oddechem słońca…

 …myjącym z deszczem niebo.

A my…
słuchamy 
szeptu naszych 
kiełkujących marzeń.

Poezja i krokusy

Ela Kargol

Poezja w Szczecinie

Od kilku lat, może nawet od pięciu, Skolwiński Dom Kultury (Dom Kultury “Klub Skolwin”) wraz z uczniami 9 Liceum Ogólnokształcącego dbają o to, by spacerującym po Parku Żeromskiego w Szczecinie przybliżyć poezję na wyciągnięcie ręki. Wszystko dzieje się 21 marca, w pierwszy dzień wiosny, w dzień wagarowicza i Światowy Dzień Poezji.

Continue reading “Poezja i krokusy”

Wspinaczka w głowie

Teresa Rudolf

*** 

Rodząc się otwierasz
drzwi na świat ten
i zamykasz je znów,
odchodząc w inny,

w tajemnicę…

a na tym świecie
ciągle jakieś drzwi
na pół otwarte,
na pół zamknięte,

drzwi…

niedokończonych
spraw, słów nie
wymówionych,
lub wymawianych

z nadmiarem…

Ciągle jakieś
przeciągi drzwi
niedomkniętych,
gwiżdżą w życiach

ludzkich…

Ponoć najgłośniej
szepce… sumienie,
znienacka otwarte,
byśmy się dokładnie

sobie przyjrzeli…

ono wciąż podpowiada
o niepodomykanych
drzwiach naszego życia,
zanim już zamkniemy, 

… te ostatnie,
każdy u siebie…

W głowie dziś wspinaczka
w najwyższe Alpy, 
skrzypię sobie pod nogami, 
wbijam chorągiewkę…

i udaje się przemilczeć lawinę.

***

Kręci się, kręci się globus
ziemski, nagle czyjaś ręka
zatrzymuje się na  jakimś
punkcie i już dech zapiera…

…czyja to ręka, czego szuka
w tym punkcie świata,
ręka czyjej głowy, tkającej 
zbrodniczą pajęczynę?


Sny w bluesie

Teresa Rudolf

Tiulowe baranki

Kiedy przychodzi noc,
wpada światło księżyca
jasne, srebrne i chłodne, 
myśli układają się do snu.

Myśli dziś ostre jak brzytwa,
choć i łagodne jak baranki,
rozliczają, lub też chwalą
miniony, senny już dzień.

W głowie galimatias,
chaos emocji i logiki,
aż…ta tiulowa niemoc
szczelnie zasłoni oczy. 

Sen na sztalugach

Bledniemy sobie nieustająco,
coś wpycha nas brutalnie
do lamusa wspomnień
by zamknąć szufladę…

Nie wystarczyły moje
słodziutkie akwarelki,
a później olejne farby,
ani też i te krzykliwe…

Nie wystarczyły, 
wiem, wiem, wiem,
nie można nieustająco
malować równocześnie…

…na  kilku 
sztalugach,

..na mojej,
 i na czyjejś.

Wiersze na zaćmienie Księżyca

Andrzej “Filet” Fikus

Depresja

Zdzira podstępna
Zapada żelbetonowa kurtyna
Widząc promień słońca
Spada gilotyna
Wyczuwając iskrę nadziei
Idzie z tobą do sklepu
Byś się zgubił wśród półek
Byś wybiegł spocony oszalały
Ona idzie z tobą do łożka
Żebyś nie zasnął spał w malignie
Żebyś w śnie chodził w smole
Żeby być przy twoim obudzeniu
I cię ukrzyżować

Depresja siedzi na chodniku
Nie zawsze cuchnie brudem i alkoholem
Jedzie pociągiem nie chce wysiąść
Patrzy w kałużę chce utonąć

A jeśli mnie spotkasz
Zobaczysz czarne łzy
Głuche wycie krzyk ujadanie niemocy
Nie mów weź się w garść
Bo ci wyrwę język
Nie radź jakoś to będzie
Bo ci przegryzę tętnicę
Weź mnie za rękę
Pójdźmy razem po pomoc
Uporządkujmy moje rachunki
Usuńmy stare kurze
I bądź czujny nowe czyhają

***

Widziałem dziś jak cię zabrał wiatr
Wciąż czekam wciąż się oddalasz
Nie odsłonię okien już bo widziałem jak cię porwał wiatr
Liście zamiatają po tobie ślady
Nie mam prawa czekać bo widziałem właśnie jak cię uwiódł wiatr
Wkrótce kolory zakończą swój taniec a chłodny garb melancholii wyrośnie na moich plecach
Widziałem dziś jak się nie opierałaś
by cię zabrał wiatr

***
Zatrzymałem się w tym miejscu
Niewymownie podobnym do ciebie
Przykucnąłem na liściu wodnej lilii
Nasłuchuję wśród trzciny
Wiatr jakby niósł twój szept
Bądź tu znów wkrótce
Przysięgnę ci słońce

Magdalena Zawadzka w Berlinie

28 lutego 2026

Magdalena Zawadzka, wybitna polska aktorka, odwiedzi Berlin 28 lutego 2026 roku. Spotkanie autorskie, połączone z prezentacją jej książki “Taka jestem i już!“, odbędzie się o godz. 16:00 w Ambasadzie RP w Berlinie, a poprowadzi je Andrzej Pakuła. 

Szczegóły wydarzenia:

  • Data: 28.02.2026, godz. 16:00.
  • Miejsce: Polnische Botschaft in Deutschland / Ambasada Polska w Niemczech.
  • Prowadzący: Andrzej Pakuła.
  • Książka: “Taka jestem i już!”.
  • Rejestracja: Wymagana przez formularz https://forms.gle/69cqHU4DfZZhKe3E6 (niestety, być może nie ma już miejsc wolnych, ale zawsze warto próbować, bo czasem się coś zwalnia)

Wydarzenie jest okazją do spotkania z aktorką znaną z licznych ról teatralnych i filmowych. 

https://culture.pl/pl/tworca/magdalena-zawadzka

https://pl.wikipedia.org/wiki/Magdalena_Zawadzka

Pierwotnie spotkanie zainicjowane było oddolnie i miało przypomnieć Marię Pawlikowską-Jasnorzewską, poetkę, która zmarła w Anglii w lipcu 1945 roku. Od jej śmierci minęło 80 lat, co Senat RP uczcił, ogłaszając rok 2025 Rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Instytucje polskie w Berlinie nie zorganizowały żadnych obchodów, dobrze więc, że teraz przyjedzie do Berlina Magdalena Zawadzka, która w swej recytatorskiej aktywności poświęciła “Lilce” wiele miejsca. Dziękujemy, Magdo! I mamy nadzieję, że w Berlinie też ją przypomnisz.

Między soplem a pąkiem

Teresa Rudolf

×××

A kiedy już śnieg
we mnie stopnieje, 
dziś pod brudnymi 
butami pluszcząc,

patrzę w akwarelki;
niebieską i złotą
wiszące tam,
wysoko nade mną,

i czuję tę niekiedy
śmieszność uczuć
ludzkich, chcących
przechytrzyć zieleń,

budzącą
się w nas,
gdy się …
ją dopuści.

×××

Czekam,
a przecież
nie wiadomo,
co po drugiej
stronie lustra….

Biel już nie bawi,
choć przecież bawiła,
świat cicho sobie
drzemie pochrapując.

​Słońce zagląda w okna,
lecz jeszcze nie grzeje,
w sercu jednak powoli, 
coś ciepłego się rodzi.

Wiosna o wejście 
przenigdy nie prosi,
ona już idzie w ukryciu, 
w milczeniu, w sokach roślin, 
schowanych przed nami,
aż znów niedługo świat 
wybuchnie kolorem…