Przemijanie

Teresa Rudolf

***
Jesień w miedzianej
sukience, w złotym szalu,
w czerwonych butach
i zniszczonym płaszczu,

ze smutkiem ogląda
rude liście klonowe
skaczące po parku,
przeganiane wiatrem.

Sama zdziwiona
swą walką nastrojów –
wczoraj jeszcze
pełna złota i śmiechu,
szalona wariatka.

Dziś już milcząca,
jakaś blada,
w srebrzystym welonie,
co na twarz
“babim latem” tiulowym

opada…

W jej krokach czystość,
w oddechu chłód nocy,
gdy czeka  już na Zimę,
by oddać jej klucze
do lasów,
parków
i ulic.

I tak w mroku nocy,
pożegnane szeptem,
rozstaną się –

jedna
pójdzie
w przeszłość,
druga
w śnieżną stronę…

I znów za pełny rok
przyjdzie inna jesień,
inny wiatr, inne liście,
a pod nimi śpiące jeże…

Przyjdzie inna zima,
inna szarość i biel,
inne zimno i chłód,
piękno i brzydota,

…inni  MY?…

Festival of light, Berlin 2026

Ela Kargol


Zajaśniało, jak co roku,
Kolorem,
Światłem,
Wiatrem.

Przybyło,
Ubyło,
Trochę mniej,
I trochę więcej.

Mniej,
Bo nie ma już pieniędzy.
Więcej,
Żeby wyglądało,
Że się miasto postarało.

Obie wieże i kolumna,
Kolumnady i Pergamon,
Koncerthaus i dwie katedry,
Stadion, brama, most i hotel,
Na Poczdamskim przysiadł motyl.
Ach, niejeden, jest ich wiele.
No i trzmiele,
Pośród kwiatów z projektora
Gonią nie wiadomo za czym.
Po fasadzie fruną w ciemność.

Pstryk.
Zgasło światło z reflektora.
Ogród w morze się zamienia.
A w nim ryba rybę goni.
Węże, pawie i króliki,
Kolorowe fiki miki.

Domku z kart nie rusza wiatr,
Baletnicy doda wdzięku,
Liśćmi z drzew porusza czule,
Jakby o miłości mówił
i o sercu, co w rozterce,
co to skacze
Z miejsca w miejsce…

Kto nie widział,
Nic nie stracił.
A kto widział,
Zyskał dużo.
W światłokolor się zanurzył
I w berlińską noc.

Zobaczyłam niemal wszystko, co mieniło się kolorami i rozbrzmiewało muzyką. W tej rymowance – wyliczance, nie znalazły się jednak wszystkie miejsca. Prawdziwym odkryciem okazał się dla mnie Dworzec Pocztowy, który od dawna nie pełni już funkcji dworca.

Dworzec Pocztowy


Największe wrażenie zrobił na mnie jednak Koncerthaus. Jego fasadę rozświetliły projekcje stworzone na podstawie rysunków wykonanych przez dzieci, wpisujące się w tegoroczne hasło festiwalu, którym była miłość.


Miłość


Stadion Olimpijski odwiedziłam w deszczu, a na budynek dawnego lotniska spoglądałam jedynie zza płotu (ostatnie zdjęcie poniżej).


Brama Brandenburska


Potsdamer Platz, czyli Plac Poczdamski


Berliner Dom, czyli Katedra Berlińska


Most Górnokładny, czyli Oberbaum Brücke

Wieże

Domek z kart


Pisząc, że „ubyło”, miałam na myśli luksy, czyli jednostki odpowiadające za natężenie światła. Odniosłam wrażenie, że tegoroczny festiwal był nieco ciemniejszy niż jego wcześniejsze edycje. Jeśli rzeczywiście tak jest, to tylko z korzyścią dla środowiska. Jeśli nie, pozostaje mi przyjąć, że to mój wzrok zaczyna płatać figle.

Baletnica

Kiedy przychodzi noc

Teresa Rudolf

***

Noc –
pełna granatu
nieba,
srebra i złota,

szumu czasu,
tej rzeki, gdzie
nie wejdziesz
już drugi raz…

***

Noc –
firana senna
na oczach,
a w głowie
przegląd

obrazów
szybkich
jak pociągi,
lub wolnych
jak żółwie…

***

Noc –
filmowe sny
z własnym
rozdaniem
Oskarów…

a czasem dość
kiepskie,
ze sobą w roli
głównej…

…bez
czerwonego
dywanu…

Czas –
niekiedy jak
animator
wspomnień,
a niekiedy
płaczka
pogrzebowa
nad nami…

***

Czym jest
Jesień –
tańcząca z latem
Wojna –
splątana z pokojem,
Kłamstwo –
udające prawdę,
Radość –
masująca duszę,
Miłość-
żonglująca ryzykiem
Nienawiść –
zabawa piromana.

O Franciszku, odejście jego przypominając

Ks. Andrzej Stefański

Dziś przypada osiemset lat od śmierci Giovanniego Bernardone, znanego światu bardziej pod przezwiskiem Francesco, które dzięki niemu stało się imieniem jakże popularnym w wielu krajach. Słusznym zdaje się przy tej okazji pytanie: co nam, ludziom XXI wieku, może powiedzieć ten człowiek, żyjący w XIII stuleciu? Co z historii jego życia, jego nauczania, może być inspiracją w naszej epoce? Z pewnością nie wszystko. Kiedy mówi do swoich współbraci, że przełożonym należy się bezwzględne posłuszeństwo a im głupszy przełożony, tym większą będzie zasługą w niebie gdy okażemy mu posłuszeństwo, to z pewnością tego naśladować dziś nie można. Dziś powiedzielibyśmy słusznie, że jest to zdanie bardzo przemocowe, że przez całe wieki tłumaczono w ten sposób łamanie sumień ludzi w zgromadzeniach zakonnych i nie tylko. Szczególnie dziś, kiedy po latach milczenia wychodzą na jaw różne nadużycia i manipulacje kościelnych decydentów (por. Monika Białkowska „Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach”, Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy 2023; Monika Białkowska „Z woli Bożej. Historie duchowej przemocy”, Wydawnictwo Znak 2026).

Continue reading “O Franciszku, odejście jego przypominając” →

Mała filozofia chwili

Teresa Rudolf

Wybaczyć –
bez złości, goryczy
pamiętać,
odciąć pamięć uczuć,
zostawiając wiedzę,
by “patrzeć pod nogi”

lub zaufać,
dając wysoko oprocentowany
…kredyt.

Mowa –
głos pochodzenia,
pierwszych dźwięków,
myślenia (lub braku),

w niektórych rękach
diamentem, w innych
szarym kamieniem
do puszczania kaczek
lub precyzyjnego ciosu.

Dar życia…
…lub broń z lombardu.

Taniec –
ciało tańczy
we wszystkich
mięśniach,
w pulsującej krwi,
w zmysłach, 
na parkiecie swej
chętnej duszy,

…lub tak naprawdę
i nie ma już nic…

Porozmawiajmy o Beresce! Reden wir von Henryk Bereska!

To już dziś. Heute treffen wir uns im SprachCafé Polnisch, um über Henryk Bereska zu reden, uns zu erinnern, ihn zu würdigen.

A od czasu jak zapowiadamy to wydarzenie, przychodzą komentarze, listy, wspomnienia. / Und seit wir diese Veranstaltung angekündigt haben, erreichen uns Kommentare, Briefe und Erinnerungen.

Continue reading “Porozmawiajmy o Beresce! Reden wir von Henryk Bereska!” →

Obserwacje

Teresa Rudolf

***

Bezradność;
“ręce opadają”  
w najgłębszym 
zakamarku duszy… 

***

Bezsilność;
piórko ptaka 
za ciężkie,
by podnieść
je w sobie.

***

Rozczarowanie;
wielkie zdziwienie
nad wymianą “filmu”,
za naszymi plecami…

***

***

Los ;
…”Wańka-Wstańka”,
nie pytam nigdy
“dlaczego znów JA”
i jestem wdzięczna,
gdy… czasem to JA” 

***

Milczenie;
niekiedy metodą,
skrytką bez kodu,
prawdą z palcem 
na ustach, raczej
rzadko “złotem”…

***

Spotkania;
ciekawość, 
dialog, zaufanie… monolog
…pożegnanie;
smutek, cisza, cisza, cisza…
…przeszłość.

17 września 1939 – nowa wersja wpisu po 10 latach

10 lat temu Tomasz Fetzki przygotował na 17 września wpis, który dziś proponuje w nieco zmienionej wersji:

Nieprzeliczone dzieci Soso

Jacek Kaczmarski tworzył trzy rodzaje utworów: dobre, bardzo dobre i wybitne (to, czego w ostatnich latach dowiedzieliśmy się na temat jego życia prywatnego, na ocenę twórczości nie wpływa). Pieśń, której za chwilę, Gościu, wysłuchasz, plasuje się gdzieś między drugą a trzecią kategorią. Co jest tym bardziej wyczynem, że powstała w konwencji doraźnej publicystyki, a właściwie – tępej propagandy. Utwór mógłby się obejść bez słowa komentarza z mojej strony, a i tak ciary by Cię, drogi Słuchaczu, przeszły we wszystkich kierunkach.

Continue reading “17 września 1939 – nowa wersja wpisu po 10 latach” →

A może mi się zdaje

Teresa Rudolf

Czekam o 20.00

A ty skąd przybywasz? 
jesteś moją Myślą,
a… gdzie ty mieszkałaś
zanim wynajmiesz 
mą zdziwioną głowę? 

Tak znienacka; 
przysłał cię tu ktoś,
czy  jesteś z nudów, 
chcesz mej porady,
albo mnie pouczyć?

Umówmy się
dziś na wieczór;
w dzień latają ptaki,
motyle, ważki, pszczoły,
pachną przeróżne kwiaty…

Pamiętaj
dzisiaj
o 20.00…
czekam, 
a Ty nie
zapomnij…


Na palcach

A czasem, 
gdy idę przez 
życie na palcach,
by go nie spłoszyć,

cisza tańczy we
mnie jakieś piruety,
półmrok odsłania
cicho lekkie firanki,

pies kładzie  
głowę na mej 
lewej stopie,
a kot na prawej, 
albo… mi się
tak tylko zdaje…
a jest odwrotnie.

Plajta milionerów

Utrata bliskiego człowieka,
utrata zdrowia fizycznego,
utrata zdrowia psychicznego,
utrata majątku zdobytego uczciwie, 
utrata pracy ukochanej,
utrata wiary w najwyższą wartość, 
utrata zaufania w życie,
utrata poczucia własnej wartości,
utrata własnej godności,
utrata najszczerszej przyjaźni,
utrata pięknej miłości,
utrata sensu życia…

…utrata życia.

A czy ty wiesz;
gdy straciłeś,
co ci w tym
momencie…

…najważniejsze,

milionerem
byłeś
już?

a jeśli parę
największych
wartości,
to bilionerem?

JUŻ
wiesz…
że utracić,
to najpierw
mieć…

…i  po “żałobie”
zaczynać 
od zera 

po tej plajcie,
zanim nie
dotknie cię,
ostatnia
już utrata…

…i nie zdążysz
zacząć być
znów…

…milionerem.

Rocznica

Anna Dobrzyńska

Sierpniowe ulice


Na szarych ścianach, warszawskich ulicach

Czasem na rogu, czasem na murze

Tak już wpisane w sierpniowe lato

Mundury moro, hełmy za duże


Granaty za paskiem, steny i wisy

Kubek blaszany, opaski na ramię

Odwaga, brawura i kulki ołowiu

I chwile spokoju, naświetlone w bramie


I najpiękniejsze – te czyste oczy

Choć w zgiełku wojny, chaosu szumie

Zamęcie, śmierci i niepewności.

…………….Tam wolna Polska.


………………..Kto jej tam nie widzi –

…………………………………………czym jest

……………………………………………..nie zrozumie.

Opracowanie graficzne Anna Dobrzyńska