Joasia Rubinroth
Albert Edelfelt 1887, Mary Cassatt 1890–1891, Pierre-Auguste Renoir 1895–1900, Federico Zandomeneghi (bez roku), Walter Granville-Smith 1900





Joasia Rubinroth
Albert Edelfelt 1887, Mary Cassatt 1890–1891, Pierre-Auguste Renoir 1895–1900, Federico Zandomeneghi (bez roku), Walter Granville-Smith 1900





Monika Wrzosek-Müller
Bis zum Ferragosto musste man die Hitze, auch da oben in Fiesole, genauer Settignano aushalten, danach kamen Gewitter, es wurde auch früher dunkel, also weniger Sonne, man atmete durch und im zweiten Atemzug merkte man leider, der Sommer ist wieder mal vorbei. Dass das Fest, der eine Tag am 15 August, in Italien große Bedeutung hatte, wusste ich schon lange, doch seine Geschichte war mir eigentlich nicht so klar. Die Leute trafen sich zum Grillen, Familien fuhren an den Strand, Freunde kamen zu Besuch, es war immer etwas los; auch in der hitzigsten Hitze, wo man dachte, alles müsste stehenbleiben, wurde gefeiert. Die Lokale draußen vor der Stadt füllten sich mit den Stadtmenschen, es wurde getanzt, gespielt, es war laut mit den vielen Kindern, die auch manchmal weinten, meistens jedoch um die Tische rannten. In der Stadt war es dagegen völlig still, alles war geschlossen: Läden, Ämter, Büros, aber auch viele Restaurants. Ich erinnere mich, dass wir später einmal, schon aus Kleinmachnow, an diesem Tag in Apulien waren und aus irgendeiner Trattoria zurückkehrten; das Thermometer bei einer Apotheke zeigte um 22 Uhr 39 Grad an.
Continue reading “Ferragosto”Łucja Fice
Powieść
Świat ma własną twarz, oczy, figurę, charakter i na dodatek przegląda się w lustrze.
Wszystko jest nieprzebudzonym snem
Nie urywać snu w połowie
Gdziekolwiek jesteś
Dośnić do końca
Michael G. Müller
Ceuta? – aha!
Seit den letzten Juli-Tagen wissen alle Europäer, dass es Ceuta gibt, die spanische Enklave auf der marokkanischen Seite des Mittelmeers. Jetzt wissen wir es, weil gerade 60 bis 70 Tausend Menschen versucht haben, von Marokko aus das spanische Territorium – und damit auch die EU? – zu erreichen.
Continue reading “Ceuta”Matylda Wikland
Wehwaltland, bądź na porzuconym cmentarzu jedynym stabilnym gruntem są kamienie z roztrzaskanych nagrobków, co jest niestety nie metaforą a obserwacją praktyczną, wraz z kilkoma spostrzeżeniami z okazji nadchodzącego zaćmienia słońca.
Pamiętasz, jak lubiłem Platona. Dziś wiem, że kłamał. Bo w rzeczach ziemskich nie odbija się ideał, ale leży ciężka, krwawa praca człowieka.
Tadeusz Borowski, U nas, w Auschwitzu
Continue reading “Wehwaltland”Teresa Rudolf
Czekam o 20.00
A ty skąd przybywasz?
jesteś moją Myślą,
a… gdzie ty mieszkałaś
zanim wynajmiesz
mą zdziwioną głowę?
Tak znienacka;
przysłał cię tu ktoś,
czy jesteś z nudów,
chcesz mej porady,
albo mnie pouczyć?
Umówmy się
dziś na wieczór;
w dzień latają ptaki,
motyle, ważki, pszczoły,
pachną przeróżne kwiaty…
Pamiętaj
dzisiaj
o 20.00…
czekam,
a Ty nie
zapomnij…
Na palcach
A czasem,
gdy idę przez
życie na palcach,
by go nie spłoszyć,
cisza tańczy we
mnie jakieś piruety,
półmrok odsłania
cicho lekkie firanki,
pies kładzie
głowę na mej
lewej stopie,
a kot na prawej,
albo… mi się
tak tylko zdaje…
a jest odwrotnie.
Plajta milionerów
Utrata bliskiego człowieka,
utrata zdrowia fizycznego,
utrata zdrowia psychicznego,
utrata majątku zdobytego uczciwie,
utrata pracy ukochanej,
utrata wiary w najwyższą wartość,
utrata zaufania w życie,
utrata poczucia własnej wartości,
utrata własnej godności,
utrata najszczerszej przyjaźni,
utrata pięknej miłości,
utrata sensu życia…
…utrata życia.
A czy ty wiesz;
gdy straciłeś,
co ci w tym
momencie…
…najważniejsze,
milionerem
byłeś
już?
a jeśli parę
największych
wartości,
to bilionerem?
JUŻ
wiesz…
że utracić,
to najpierw
mieć…
…i po “żałobie”
zaczynać
od zera
po tej plajcie,
zanim nie
dotknie cię,
ostatnia
już utrata…
…i nie zdążysz
zacząć być
znów…
…milionerem.
Ela Kargol
Byłam w Lublinie
Przyjechałam pociągiem z Berlina, Stacja Lublin Główny. Przywitała mnie gwałtowna burza, błyskawice, zacinający deszcz i XIX‑wieczny budynek z dużo młodszym napisem DWORZEC. Naprzeciwko konstrukcja zupełnie inna. Nowoczesna. Bez nazwy, bez szyldu, jakby jeszcze nie zdecydowała, czym chce być. Z daleka przypominała palmiarnię bez palm, choć jej ażurowe, białe słupy miały w sobie coś z pni egzotycznych drzew. Więc zapytałam: „Dworzec autobusowy?”, „Tak”,odpowiedział pan ochroniarz. I myśląc, że szukam w plecaku papierosów, wskazał miejsce, gdzie można zapalić. A ja szukałam telefonu, żeby zrobić zdjęcie obu budynkom.
Continue reading “Byłam w Lublinie”“Niebieskie jak morze i niebo”, napisała Joasia Rubinroth.
Vermeer van Delft (1657-1659), Paul Cesar Helleu (1880), Auguste Théodore Desch (1906), Marie Bertuch (1895), Gabriele Münter (1917)





Ewa Maria Slaska
Bo tak
Wpis będzie ostatni, nie dlatego by cierpienie zwierząt przestało mnie poruszać i nie dlatego, że nic się w tej sprawie nie dzieje, bo dzieje się dużo, choć niestety z reguły na zasadzie krok naprzód i dwa do tyłu. W Niemczech wprowadzono zakaz hodowli zwierząt na futra, ale jednocześnie cofnięto przepisy chroniące zwierzęta przed testami medycznymi i kosmetycznymi. Kończę wpisy na ten temat, bo każdy temat kiedyś trzeba skończyć. Po prostu.
A na zakończenie chciałam się z Wami podzielić pewną refleksją, powiedzmy, literacko-etyczną. Skłoniły mnie do tego Wasze komentarze do wpisu, w którym podzieliłam się z Wami przemyśleniami na temat fragmentu książki Gottland Mariusza Szczygła.
Continue reading “Cierpienie zwierząt, ostatni wpis”Ewa Maria Slaska
Pięć złotych
Kiedyś, gdy moja siostra jeszcze wkładała płaszczyk, wujek wsunął mi do ręki pięć złotych. Znałam tę wielkość i kształt, była to przecież słynna „piątka z rybakiem”, gdy chodziłam do sklepu po mleko, masło, jajka i chleb, zawsze ściskałam w garści co najmniej jedną taką piątkę. Pozwala to dość dobrze określić czas, bo „piątka z rybakiem”, najsłynniejsza moneta PRL-u, pojawiła się w obiegu w roku 1958. Wszyscy chcieli ją mieć. Nic dziwnego, że to właśnie tą monetą wujek postanowił mi zrobić prezent.
Continue reading “Może nowa książka 2”