Peretyczki albo dziady i baby w Polskiej Kafejce Językowej

Jutro jutro jutro (i pojutrze!)


Jutro sobota 31 października 2026. Spotykamy się o godzinie 18 w SprachCafé Polnisch – Schulzestr. 1, 13187 Berlin
Dojazd do stacji S-Bahn Wollankstr (uwaga! są strajki i utrudnienia! Słuchać tego, co mówią głośniki w kolejce lub posługiwać się kreatywnie komunikacją!)

Krystyna Koziewicz

Wspominamy

Zbliża się listopad, czas refleksji, zadumy i wspomnień, który w polskiej tradycji nierozerwalnie wiąże się z pamięcią o przeszłości i bliskich.

To właśnie miesiąc listopad przybliża pamięć o tych, których nie ma już z nami. Oni nie odeszli, pozostają bowiem w naszej pamięci.

Z cyklu MY TRZY – Ewa Slaska, Ela Kargol i ja, Krystyna Koziewicz, organizujemy w (przed)listopadowej edycji wspominki o tych, którzy zmarli w 2026 roku.

Continue reading “Peretyczki albo dziady i baby w Polskiej Kafejce Językowej” →

Heute & dziś – Celina & Andreas

Eine polnische Musikerin und ein deutscher Regisseur schauen auf ihre 35 Jahre zusammen zurück. Sehr symbolisch, weil so lange ist’s auch her, dass Polen und Deutschland den berühmten Nachbarschaftsvertrag unterschrieben haben.

– Ein einmaliger Abend von und mit Celina Muza und Andreas Visser.

Celina wird singen!

***

35 lat małżeństwa i sąsiedztwa – humorystyczne, melancholijne i muzyczne spojrzenie wstecz na 35 lat niemiecko-polskiego traktatu o sąsiedztwie, no i oczywiście na 35 lat małżeństwa.

– Wyjątkowy wieczór w wykonaniu Celiny Muzy i Andreasa Vissera.

Celina zaśpiewa!

MY TRZY – WIR DREI

Celina & Andreas

Augenhöhe, immer schon auf Augenhöhe

September 28, 2026

[POL]

35 lat małżeństwa i sąsiedztwa – humorystyczne, melancholijne i muzyczne spojrzenie wstecz na 35 lat niemiecko-polskiego traktatu o sąsiedztwie, no i oczywiście na 35 lat małżeństwa.
– Wyjątkowy wieczór w wykonaniu Celiny Muzy i Andreasa Vissera.

Bądźcie z nami!

Spotkamy się

23 października 2026, piątek, o godz. 19:00
w SprachCafé Polnisch, Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow

W języku polskim.


Wstęp wolny.
Datki na cele stowarzyszeniowe mile widziane.

W ramach projektu „Miejsce: Schulzestrasse”, finansowanego ze środków Urzędu Dzielnicy Pankow w Berlinie.

[DEU]

35 Jahre Ehe und Nachbarschaft – Ein humoristischer, melancholischer und musikalischer Rückblick auf 35 Jahre deutsch-polnischer Nachbarschaftsvertrag, ach ja, und natürlich auf die 35 Jahre Ehe.
– Ein einmaliger Abend von und mit Celina Muza und Andreas Visser.

Seid dabei!

Wir sehen uns

am 23. Oktober 2026, Freitag, 19:00 Uhr
im SprachCafé Polnisch, Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow

In polnischer Sprache.

Eintritt frei.
Freiwillige Spenden zugunsten des Vereins sind willkommen.

Im Rahmen des Projektes „Der Ort: Schulzestrasse“, gefördert aus Mitteln des Bezirksamtes Pankow von Berlin“.

Byłam w Klaistow

Ela Kargol

Dynie

(Kürbis goes to Hollywood)

Dynia mała, dynia duża,
Pomarszczona i gładziutka,
Wąska, cienka i malutka
Dynia UFO, dynia łabędź
Dynia boska i anielska.
Czarna, to chyba diabelska?

Dynia z tyłu, dynia z przodu.
Dynia z mojego ogrodu.
Dynia z pestki,
Pestka z dyni.
Dynia olbrzym, dynia mini.
Dynia pod i dynia nad.
Dynia, a pod dynią świat.

Ciocia Bronia mówiła na nie korbole. Gotowała z nich albo z ich dodatkiem mleczne zupy z kluseczkami. Wstrętne. Tak samo wstrętne były te zamykane w słoikach, zalane octem, o zapachu, który unosił się po całej kuchni. Dopiero dużo później odkryłam, że dynie mogą smakować inaczej. Lepiej. Upieczone z owczym albo kozim serem, kremowe zupy o różnych konsystencjach, smakach i kolorach, ciasta, soki, oleje, ostatnio nawet szaszłyki…

Continue reading “Byłam w Klaistow” →

„Die Summe unserer Teile“ von Paola Lopez

Monika Wrzosek-Müller

So ein Titel, so ein Name der Autorin; man könnte meinen: sehr exotisch alles. Doch dann stellt sich heraus, dass der Stoff des Buchs mich direkt betrifft, mir nahe ist. Wo immer ich im Text im weiteren Kontext auf das Thema Polen stoße – die Menschen und das Land – wird die Erzählung für mich sehr emotional; sie bewegt mich, zieht mich mit.

Continue reading “„Die Summe unserer Teile“ von Paola Lopez” →

Porozmawiajmy o Beresce! Reden wir von Henryk Bereska!

To już dziś. Heute treffen wir uns im SprachCafé Polnisch, um über Henryk Bereska zu reden, uns zu erinnern, ihn zu würdigen.

A od czasu jak zapowiadamy to wydarzenie, przychodzą komentarze, listy, wspomnienia. / Und seit wir diese Veranstaltung angekündigt haben, erreichen uns Kommentare, Briefe und Erinnerungen.

Continue reading “Porozmawiajmy o Beresce! Reden wir von Henryk Bereska!” →

Pochwała ciotek, czyli premiera książki Hannah Mann

Ewa Maria Slaska

Buchpremiere // Hannah Mann: ZEPPELIN UND KARPFEN

By Aufbau Verlage

MärchenhütteBerlin, BE

Thursday, czwartek, Donnerstag August 27  •  19:30 – 22:00

Buchpremiere mit Autorin Hannah Mann zu ihrem Debütroman »Zeppelin und Karpfen«, moderiert von Paul Bokowski – mit szenischer Lesung!

Es ist nicht die Zukunft, die auf uns wartet, sondern die Vergangenheit.

Suzanna ist Fotografin. Sie hält die Träume anderer fest und die Geister der Familie in Schach. Bis ihre Mutter von einem Tag auf den anderen verschwindet. Sie scheint sich auf eine Reise in ihre Erinnerungen begeben zu haben, und Suzanna und der restlichen Familie bleibt nichts anderes übrig, als ihr dorthin zu folgen.

Ein zarter und spannender Roman über Emanzipation und die Sehnsucht nach einem Zuhause, das im Gegenwind der Geschichte unerreichbar scheint.

»Hannah Mann zeigt uns in ihrem wunderschönen Debüt, warum wir gar nicht genug Familienromane lesen können: Im Kleinen zeigt sich immer das große Ganze.« Dana von Suffrin, Autorin von »Nochmal von vorne« und »Toxibaby«.

»Ein eindringlicher Roman über Erinnerung und Herkunft – feinfühlig erzählt, mit großem Gespür für Zwischentöne und melancholischer Wärme.« Irina Kilimnik, Autorin von »Sommer in Odessa«.

***

Ciotką Hannah Mann była nasza blogowa (i nie blogowa oczywiście też) autorka Viktoria Korb. Gdy jej siostra przysłała mi zaproszenie na tę imprezę, napisała właśnie o tym: jak widzisz tradycje pisarskie po ciotce się utrzymują.

***

Nazwałam ten wpis “Pochwałą ciotek”, co jak wiadomo jest (też) tytułem wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.

Zanim znajdę cały wiersz, przypomnę, że zaczyna się słowami “ciotki nie były piękne”.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Ciotki

Ciotki nie były piękne, nie miały nic z wróżek.
Były dzielne, szczawiowe, barchanowe żony.
Nie miały złotych włosów ani cienkich nóżek,
ani oczu złowrogich o rzęsach zdziwionych.

Brały serio swe dzieci, kwiaty i owoce,
mężów trzymały krótko, perfum nie lubiły,
zasypiały spokojnie w księżycowe noce,
pełne kurzej tężyzny i jaglanej siły.

Jedynie ciocia Jola wiotka i pachnąca
przypominała wróżkę i paryską lalkę.
Chodziła w piórkach ptasich i tiulach ze słońca,
całowała, podnosząc gwiaździstą woalkę…

Wkrótce ją jakieś wichry żałosne rozwiały
wśród wiosennych błyskawic i szumów ponurych…
Zgrzebne ciotki płakały – lecz nic nie wiedziały,
jaki był smak miłości i… trutki na szczury.

____________  

Przedruk za: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Poezje, zebrała i opracowała Matylda Wiśniewska, tom 1, Warszawa 1974, s. 209; znalezione: https://teatrnn.pl/para/maria-pawlikowska-jasnorzewska-ciotki/

***

No i wreszcie moja własna pochwała ciotek, spreparowana zresztą głównie dlatego, że jestem ciotką. Nie wymyśliłam jej, gdzieś ją znalazłam, już niestety w ogóle nie wiem, gdzie, ale przekazałam tym, którym jestem ciotką, ku uwadze.

Nie jest dobrze mieć szalonych, odstających od normy rodziców. To bardzo nas obciąża jako dzieci, a często wystawia na pośmiewisko rówieśników, natomiast świetnie jest mieć szaloną, odstającą od normy ciotkę. Jest pewnym wzorcem, acz nie zobowiązującym, pozwala rozpoznać inne drogi i inne perspektywy, wesprze, gdy będziemy chcieli zrobić coś, co odstaje od normy.

Tak to jest.

Ojczyzna

Lech Milewski

Oryginał tekstu został opublikowany 14 sierpnia tu: https://bloginglife2.blogspot.com/2026/08/oj-zna-czy-nie-zna-czyli-manna-z-ekranu.html

Oj, zna czy nie zna, czyli Manna z ekranu

Jak się łatwo z tytułu domyślić obejrzałem właśnie film Ojczyzna Pawlikowskiego – KLIK – powojenne odwiedziny Tomasza Manna w Niemczech.

Tomasz Mann…


Zajmuje trochę miejsca na mojej półce z książkami, wspominałem jego książki kilka razy na tym i innych blogach.

Nic dziwnego, że mimo niesprzyjającego rozkładu dnia – kilka męczących rozjazdów – pojechałem wieczorem do odległego kina.

Drugorzędnym argumentem była rocznica śmierci T. Manna – 12/8/1955.

Film wyświetlono w Melbourne z okazji Festiwalu Filmów Międzynarodowych – MIFF.

Spore kino, wypełnione na 80%, sporo młodych ludzi.

Film – czarno-biały – samochód jedzie marną drogą, mija ubogie budynki, trochę ruin…
Rok 1949 – zgadza się, też pamiętam ten rok w taki sposób.

Tomasz Mann odwiedził Niemcy z okazji 200-lecia urodzin J.W. Goethego –
najpierw Frankfurt nad Menem – miejsce urodzin.
Uroczystości skromne, wykład T. Manna – dość mętny, co krok niemiłe konfrontacje z czasami faszyzmu.
Drugi etap – Weimar – Goethe spędził tu większość życia i tu umarł – KLIK.
Problem w tym, że Weimar znajdował się w Niemczech Wschodnich – NRD.
Wiele osób sprzeciwiało się tej wizycie, w USA (T. Mann miał wtedy obywatelstwo USA) grożono mu poważnymi konsekwencjami.
Jednak pojechał… według mnie ta część wizyty przebiegała lepiej niż poprzednia.
Po pierwsze nie było potrzeby wracać do niechlubnej przeszłości Niemiec, bo okupacja radziecka wymazała ten temat.
Po drugie – T. Mann żywił sympatię do Rosjan – w książce Doktor Faustus zauważa – Rosjanie mają duszę, ale nie mają formy. Francuzi mają formę, ale nie mają duszy. My, Niemcy, mamy duszę i formę…
Wspomnę jeszcze, że T. Mann był oburzony książką J. Conrada – Tajny Agent – zarzucał autorowi chorobliwą nienawiść do Rosjan.
Rosjanie pokazali swoją duszę – T. Mannem opiekował się Sergiej Tulpanow – dyrektor wydziału propagandy w radzieckiej administracji NRD – KLIK – spora elokwencja i mocna głowa.
Radzieccy żołnierze śpiewali wesołe piosenki…

Podsumowując – sama wizyta była raczej bezbarwna, producenci filmu musieli pokręcić fakty, aby dodać trochę emocji.
W rzeczywistości T. Mann odbył tę podróż w towarzystwie żony, Katii. W filmie odbywa ją w towarzystwie córki Eryki… i robi się gorąco.

Dwójka starszych dzieci T. Manna – Klaus i Eryka była mocno pomieszana seksualnie.
Na poniższym zdjęciu – T. Mann, jego żona Katia i… córka – Eryka…


W filmie Eryka obawia się o stan psychiczny brata – słusznie – dwa dni później popełnił on samobójstwo.
Tomasz Mann przyjmuje informację o śmierci syna spokojnie – czasami odnoszę wrażenie, że rodzinne tragedie przyjmował jako ciekawe inspiracje dla swoich książek…
Siostra Tomasza – Karla – też popełniła samobójstwo, Tomasz wykorzystał to w książce Doktor Faustus.
Główny bohater tej książki Adrian Leverkuhn wykazuje też wiele podobieństwa do wspomnianego wcześniej Klausa Manna.
A Klaus Mann – zasłynął książką Mefisto – KLIK – jej główny bohater to słynny aktor, który zaprzedał duszę diabłu – niemieckim nazistom.
Pierwowzorem był ówczesny mąż Eryki Mann.
W filmie Eryka spotyka swojego byłego męża – to już fikcja.

Podsumowując… film uaktywnił mi w głowinie mieszaninę informacji i emocji związanych z twórczością T. Manna i życiem jego rodziny, ale sam w sobie – jako film – nie zrobił na mnie żadnego wrażenia.
Ocena – 2/5.

Źródła:
Tomasz Mann – KLIK.
Carla Mann – KLIK.
Eryka Mann – KLIK.
Klaus Mann – KLIK.
The House of Exile – KLIK.
Victor Mann – Było nas pięcioro.
Coml Toibin – The Magician – KLIK.

***

Jeden z komentarzy:

No proszę, a recenzenci tak się zachwycają filmem, wręcz typują go do Oscara. Podobno podobał się w Cannes.

Odp. autora: Pawlikowski dostał Złotą Palmę w Cannes za reżyserię. I bardzo dobrze, ale ja jestem tylko marginesowym widzem.