Łucja o cierpieniu (1)

Łucja Fice

Zmiana

Ten program, który wprowadziłam do głowy, chyba nie działa. Zawsze, ale to zawsze, gdy czegoś bardzo pragnę, to Wszechświat jest przeciwko mnie. Może zacząć siebie okłamywać? Na siłę więc próbuję myśleć pozytywnie i kontrolować te parszywe obrazy w  głowie. Może to ja sama stwarzam myślami ten mój świat i to, jak go odbieram? Przecież myśli, choć nie są materialne i widzialne, to są to jakieś fale, cząstki, które płyną w moim umyśle bez przerwy jak niekończąca się rzeka.

Continue reading “Łucja o cierpieniu (1)”

Jesion

https://ewamaria.blog/2026/07/20/gdyby-te-drzewa-umialy-mowic/

Wpis Tadeusza Rogali zrobił na Was, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, duże wrażenie. Łucja nadesłała poetyckie uzupełnienie

Łucja Fice

Z wielką uwagą przeczytałam ten artykuł. Tak! Drzewa w wielu kulturach są “święte”. Na moim podwórku stoi stary jesion. Jesiony są pod ochroną. Trzy lata temu poodcinano gałęzie tak, by drzewo chyba umarło “naturalną” śmiercią. Zagroziłam wówczas, że oddam sprawę do sądu, bo nikt nas, lokatorów o to nie zapytał. Widocznie komuś, kto ma samochód i parkuje na podwórku, to przeszkadzało. Jednak Jesion nie miał zamiaru “umierać” i dziś jest bujny w liście a ja mogę jeść śniadanie i podziwiać jego siłę, i z nim rozmawiać, i dziękować, że został z nami. Święte drzewo. Jesion drzewo życia. Napisałam kilka wierszy na temat tylko tego jednego jesionu. Jest świadkiem nie tylko mojego życia – jest niemym świadkiem pożegnań.

Drzewo

Wstąpiło w moje ręce
Sok wzbiera w ramionach
Drzewo wyrasta z mojej piersi
Gałęzie wyrastają ze mnie
Mam zieloną koronę
Kwiatem nie będę
Wokół pnia kamienie
Stoję o własnych siłach
Dobrze zakorzeniona

Jesion na moim podwórku I

Jak stary strażnik milczących lat
Pamięta pierwsze uśmiechy mojego dziecka

Bóg wtedy rozsypywał światło po nowym mieszkaniu

W jego koronie do dziś śpią gwiazdy
Zawsze w nocy korzenie piją ciszę
A każda gałązka podpowiada mi modlitwę
Anioły przysiadają na gałęziach
Wtedy pień otwiera niewidzialną bramę
Przez nią przechodzą dusze na drugą stronę
I serce zaczyna wierzyć w sens wszystkiego

Kiedy przytulam się w ukryciu
Słyszę jak szepcze językiem światła
Człowiek nie umiera tylko przechodzi przez ukryte drzwi


Jesion za oknem II

Stary samotny stary strażnik milczących lat
Pamięta pierwszy oddech poranka
Gdy Bóg rozsypywał światło
Po wojennej obudzonej ziemi.
W jego koronie śpią gwiazdy
A korzenie piją ciszę z ukrytych źródeł
Każdy liść jest modlitwą
której człowiek dawno zapomniał.
Mówią że na jesionach przysiadają Anioły
Ale tylko wtedy gdy serce potrafi uwierzyć
Wtedy pień otwiera niewidzialną bramę

W moich wierszach nie tyle opisuję przyrodę, ile rozmawiam z nią. To przypomina mi
dawną tradycję, w której świat był postrzegany jako pełen znaczeń. Zamykam w poetyckich
symbolach to, czego nie da się zamknąć w definicjach. Moj nowy tomik będzie miał tytuł
Szelest, którym mówi Bóg

Szelest, którym mówi Bóg

Nie pytaj
dlaczego masz na imię Łucja.

To imię nadałem ci
z pierwszym światłem poranka

Kiedy nie umiałaś otworzyć oczu
A Twoja Matka szła już do świątyni
Z maleńkim obrazkiem ukrytym na rękach
ujrzała na drodze cichy obraz Świętej

Nie podniósł go wiatr Nie zgubił przypadek
Odnalazło go Serce matki

Starsza siostra
pochyliła się nad światłem obrazka
i wyszeptała
Niech będzie Łucja

I imię stało się lampą która nie gaśnie

Od tamtej chwili
Idzie przede mną
niewidzialny płomień.

Nie oślepia Prowadzi

Kiedy obejmuję stary Jesion
Czuję jak jego liście
szeleszczą modlitwą

A Anioł którego śpiew słyszę
Na tle pustego Nieba
Uśmiecha się tylko

Są tajemnice których nie trzeba wyjaśniać
Wystarczy żyć tak aby światło
Rozpoznawało święte imiona.

I wierzę że Święta Łucja
Patronka światła niesie przede mną
Małą lampę Nadziei

Jej płomień co nie spala
I nie osądza
I nie pyta
Tylko rozświetla drogę Prawdy
Która jak korzenie Jesionu
Sięga głębiej niż cały mrok świata

W bezsenne noce siadam pod moim drzewem
Nie proszę o cuda.
Bo największy cud wydarzył się wtedy
Gdy Światło wybrało dla mnie imięnie imię


Do mojego Jesionu

Nie przestawaj ze mną współistnieć.

Bądź przy mnie podczas śniadania
obiadu i kolacji.

Niech Twój cień spada na mój chleb
jak ciche błogosławieństwo

Koronuj mnie duchowo bo bez ducha
Będę jak ścięte drzewo
Które pamięta niebo
Lecz już go nie dotyka

Jeśli naprawdę każde stworzenie
nosi w sobie iskrę Stwórcy

To Ty mój stary Jesionie

Jesteś jednym z najcierpliwszych
Nauczycieli ciszy

Nie uczysz słowami
Uczysz korzeniami

Pokazujesz największą siłę która rośnie w ukryciu.
A gdy przyjdzie wiatr
Nie pozwól abym złamała się od pierwszego podmuchu
Naucz mnie uginać się bez utraty godności

I Wy Wszystkie drzewa świata
Brzozy i lipy i dęby i buki
Sosny pachnące żywicą

Osłaniajcie mnie zielonym płaszczem
Pilnujcie moich myśli aby nie zbłądziły
Strzeżcie mojego serca aby nie skamieniało.

A jeśli kiedyś zapomnę kim jestem
Wyszepczcie moje imię liśćmi
Wierzę że Bóg mówi do mnie
nie głosem burzy lecz szelestem drzewa

Rozmowa z drzewem

Znam je z dzieciństwa
– Co tu robisz? –pyta drzewo
– Siedzę sobie na ławce i dumam
Mam zadanie do wykonania. Załatwiam pilne sprawy
– To moja ławka – mówi drzewo. – Przeszkadzasz mi
– Jestem tu w pewnym celu – odpowiadam ciepło
– Nie obchodzą mnie twoje cele
– A kim ty jesteś?
– Jestem wszystkim – mówi drzewo
– Jak jesteś wszystkim to pozwól mi wyzwolić się z ograniczeń
Moje korzenie w Gorzowie. Tam muszę wrócić.
– Możesz być kim chcesz – zaszumiało
– Nie rozumiem!
– Jesteś tylko przejawem kosmicznej świadomości
Duchową plamką przenikającą ludzki wymiar
Skrzynką umysłu w której wiadomości jak listy
– To podaj gotowy wzór jako dowód – proszę
– Ty myślisz naukowo – kontynuuje drzewo
– Według nauki jesteś niczym innym jak rezultatem
Przypadkowego iskrzenia części maszyny, którą nosisz w swojej głowie
– Jesteś tylko przejawem, etapem na drodze do super maszyny
Ja wiem wszystko! Jestem drzewem
Świadomością przenikającą nawet twój umysł. Jestem też tobą
Niematerialną plamką w twoich neuronach
Kiedy ze mną rozmawiasz ja włączam neurony twojej kory mózgowej
– Nie odpowiem ci KIM JESTEŚ
– Włącz przycisk przyjemności.
– Ja dodam trochę pikantnych przypraw do twoich emocji.
ŻYJ



Przy grobie

Łucja Fice

– Wiesz! Mamy już jesień, a ja nie ogarnęłam jeszcze lata. Każdy dzień będzie miał o jeden metr bólu więcej. Mam wrażenie, że na twoich zdjęciach mętnieją Ci oczy. Minęło tyle lat od twojej nagłej śmierci, a ja z połową serca jakoś udaję, że żyję. Chcę byś teraz potarmosił mi włosy i wrócił ze mną do domu. Jestem o ten rok bliżej drugiej strony i bliżej ciebie. Czekaj na mnie. Chciałabym, by było to już, bo nie wiem, jak żyć bez ciebie. Próbuję zapomnieć twój głos, ale wciąż chcę go słyszeć z nagrania w telefonie. W szafie wciąż wisi twoja ulubiona koszula, którą co ranka całuję, wywołując do raportu twoje feromony, łapię grunt pod nogami i zaczynam nowy dzień. Nocą zamieniasz życie w senne widziadło, bo tylko w snach mogę ciebie spotkać.

Continue reading “Przy grobie”

Łucja, żaden autorytet

Konrad napisał wpis o polityce świadomości i poprosił Was o wypowiedzi. To przysłała Łucja.

Łucja Fice

Żyjemy bowiem w epoce straszliwej, jakiej dotąd nie znała historia ludzkości, a tak zamaskowanej pewnymi ideami, że człowiek dzisiejszy nie zna siebie, w kłamstwie się rodzi, żyje i umiera i nie zna głębi swego upadku.
S. I. Witkiewicz

Aktualne. Prawda?

Jestem jako człowiek inteligentnym stworzeniem. Potrafię zrozumieć, jak działa świadomość zwierząt. Sama miałam przez lat piętnaście włoskiego charcika i uwielbiałam obserwować jego zachowania, sposób myślenia, komunikacji i wykorzystywanie tej psiej świadomości dla własnych celów. Przyglądając się otoczeniu np. bilboardom, reklamom, przekazom w muzyce czy filmach, mam wrażenie, że są osoby, które wiedzą, jak działa ludzka świadomość i to wykorzystują, z tej wiedzy korzystają. Nazywam ich Zarządcami Systemu Kontroli. Oni nas „hodują” „ustawiają,” wykorzystują.

Continue reading “Łucja, żaden autorytet”

Łucja, żaden autorytet 14

Łucja Fice

Apel do rozsądku

Nie jeden raz pisałam, że żyjemy w czasach ZŁA. Mówiłam i pisałam już od roku 2015, kiedy zaczęła się mega emigracja. Pisałam o moich przeczuciach i wizjach przyszłości w ostatniej powieści Druga strona grzechu.
Jesteśmy teraz w kulminacyjnej fazie walki DOBRA ze ZŁEM. Może komuś otworzę oczy? Uważam, że TERAZ powoli zaczynamy stąpać na gruzach walącego się systemu, do którego dopuścił obecny system. To system obłędu i strachu, do którego doprowadziło ZŁO. Propaganda przekupionych polityków, którzy w przekazach medialnych głównego nurtu doprowadzają ten świat w kierunku obłędu i umysłowego zniewolenia.
Osobiście zachowuję dozę zdrowego rozsądku i wiary w siebie, jako wolnego człowieka, nie poddałam się terrorowi kłamstw. Czy Państwo wiecie co zrobili Japończycy ze swoim przemysłem po II Wojnie Światowej? (temat do zgłębienia.) Całe życie zadawałam pytania i teraz zadaję o przyszłość POLSKI i EUROPY. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że wielu z nas brakuje poczucia rzeczywistości w najbardziej podstawowych sprawach, wszystkiego co nas otacza i tego co nas dotyczy. Wielu z nas wydaje się, że są realistami, materialistami, ale w rzeczy samej są najbardziej abstrakcyjnymi teoretykami, jakich możemy sobie wyobrazić. Są całkowicie wypchani czystymi teoriami, śnią o teoriach, nie będąc świadomi, że to tylko sen. Kiedy już ktoś przypadkowo przebudzi się, przecierając oczy przytomnie zreflektuje się, że dał się strasznie oszukać.
Wychowana jestem na słowie DEMOKRACJA. Uczono mnie, że DEMOKRACJA ma przeniknąć świat i tylko ona jest lekiem na całe ZŁO. Co ludzie DZIŚ wiedzą o tym, czym jest DEMOKRACJA? Żonglują tym słowem, biorąc je za PRAWDĘ. Pewne elity (finansjera) usypiają całą rasę ludzką iluzją tego pięknego słowa. Jeśli będziemy nadal żyć tą iluzją, to otrzymamy pojęcie demokracji nie takiej o jakiej marzymy, bo za sznurki pociągają nieliczni, usypiając ludzkość abstrakcyjnymi pojęciami. Tak! Obecna DEMOKRACJA, ta teatralna sztuka, za kurtynę której obecnie zaglądam, nie jest wcale taka, jak myślimy, że jest. Wmawia się nam, że żyjemy w demokracji, to w nią wierzymy i nie zauważamy, jak jesteśmy manipulowani przez grupy ZŁA. Usypia się nas abstrakcyjnymi pojęciami, na podstawie wcześniej przeprowadzonych eksperymentów, które dowodzić mają, że psychika ludzka jest słaba i poddaje się wszelkiej manipulacji. Dlatego można całkiem dobrze nas uśpić, tak byśmy uwierzyli w oszukaną rzeczywistość i brali ją za PRAWDĘ. Elicie elit (największy kapitał) udało się rasę ludzką omamić, zaczarować tym pięknym słowem, jakim jest DEMOKRACJA i jednocześnie wykorzystać to słowo, jako narzędzie zbrodni, czyli wyzysku ludzkiej wspólnoty. To finansiści są wrogami demokracji i stoją za jej parawanem w tym TEATRZE. SZTUKA jest dobrze skrojona na miarę XXI wieku i jej technologii. Możnowładcy tego świata ukrywają swoje metody wyzysku pod pięknymi aksjologicznymi cytatami na przykład: DOBRO CZŁOWIEKA, EKOLOGIA, LGBT i setki innych. Przywódcy w swoich finansowych instytucjach traktują je jako środek obronny przeciw ewentualnemu buntowi ludzi. Mają już technologiczne narzędzia, by nas zniewolić i nie dopuścić do buntu, na przykład za pomocą broni elektromagnetycznej. Marzyło się to im od wieków ale nie mieli narzędzi. Co z tego, że wielu z nas już pojmuje istotę zagrożenia, że wielu zaczyna rozumieć prawdziwe znaczenie słowa DEMOKRACJA, które dziś zagrożeniem dla świata.
Moja konkluzja: Prawdziwa DEMOKRACJA nie zagrozi narodom, które ze sobą współpracują. Prawdziwa DEMOKRACJA, to nie antagonizmy i przeciwieństwa pomiędzy narodami. DEMOKRACJA, to nie izolacja i sanitarny terroryzm. To nie to samo, co dzisiejsza DEMOKRACJA zza kurtyny, która ma służyć uśpieniu mas ludzkich. Wywołuje dziś wydarzenia, które dotyczą losów całej ludzkiej rasy.
Finansiści opanowali świat i go wyzyskują. Osobiście przebywam w tej jak najbardziej realnej rzeczywistości i nie dam się zakłamać. Są we mnie naturalne impulsy, które nie pozwalają mną manipulować. Jestem w stanie stanąć stanąć z nim oko w oko, zmierzyć się z tym kłamstwem. Wiem, jak wielu rodaków piastując wysokie stanowiska, zaprzedało się mamonie. Otworzyłam już dawno oczy i zmysły dla realnych faktów i zdaję sobie sprawę, że wiele rzeczy, które ludzie uważają za dobre, już niedługo przestanie funkcjonować. Można to jeszcze zmienić, bo NADZIEJA umiera ostatnia.
W miejsce FAŁSZYWYCH słów trzeba wprowadzić PRAWDZIWE. Ludzkość musi zrozumieć, jak jest oszukiwana i manipulowana tym pięknie brzmiącym słowem, musi zrozumieć, jak ZŁO kontroluje i cenzuruje nasz świat.

Ostatecznie widzę nasz kraj odbudowany, nowy, inny, sprawiedliwy. Jakim kosztem?! Co stanie się po drodze. Ja wiem. W moich snach powtarza się liczba cztery i śpiew tysięcy ludzi, śpiew o wolności.

Łucja, żaden autorytet 13

Łucja Fice

Skąd się wzięło COŚ?

Skąd się wzięło COŚ, co istnieje zawsze?! Pachnie nonsensem? Jeżeli był Wielki Wybuch, to musi być Wielkie Wchłonięcie. Wiemy obecnie o świecie, że jest nieskończony i bezczasowy. Wiemy niewiele. Ale z tego „niewiele” wyłania się dla mnie PRAWDA. Człowiek traktuje siebie jako coś najważniejszego, jako HOMO MENSURA OMNIBUS, a przecież znaczymy w kosmosie tyle samo, co bakterie w oceanie, czy mrówki w kopcu. Czy ja muszę wierzyć w to, co mówi Biblia, np. św. Jan, czy Mojżesz? Przecież oni też byli tylko malutkimi kulkami w kosmosie, jak ja i wszyscy inni. Dlaczego Bóg inscenizuje trwające tysiąclecia unicestwianie dzieci, kobiet, całych narodów? Dlaczego Bóg wybrał Mojżesza i dał mu intencyjny list, wiedząc z góry (bo był Bogiem), że człowiek to wszystko zlekceważy? Kto okłamuje ludzkość twierdząc, że Bóg całym sercem kocha wszystkich? Kto ma nas w końcu nauczyć miłości bliźniego? To co mówię, to nic nowego. Wiem. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku, a bez niego nic się nie stało, co się stało.” Jeśli zanalizować te słowa dogłębnie, to nie ma tu mowy o trosce czy miłości Boga ani specjalnej roli człowieka. Ten Jan po prostu napisał, co mu przyszło do głowy. Chciał zaistnieć swoją poezją. Smutno mi, że przez tyle tysiącleci Bóg nie zainteresował się dalszym losem ludzi, losem swojego projektu. To musiał być chyba kiepski projekt ucznia Boga na niezupełnie wysokim poziomie, niedoskonały, bo, według mnie, Bóg musi być doskonały.

Pozwoliłam sobie na futurystyczne myślenie. Mój paradygmat myślowy nie jest pierwszy. Jest wielu naukowców, którzy myślą podobnie, ale o tym dowiedziałam się, szukając potwierdzenia mojej teorii, według której jako ludzka rasa jesteśmy manipulacją obcej inteligencji, ultra zaawansowanych istot, które stworzyły nas na wzór gry komputerowej na jakimś najniższym poziomie. Skoro już teraz, w dobie techniki komputerowej, naukowcy mogą stworzyć wirtualną rzeczywistość i wiarygodne symulacje, to do czego byłaby zdolna obca cywilizacja, dla której nasz poziom nauki i techniki jest taki, jak dla nas poziom inteligencji mrówek czy szerszeni? Jesteśmy jak bohaterowie komputerowej gry, którą KTOŚ tak zaprojektował, abyśmy zyskali samoświadomość. Może ci OBCY wydzielili nam część swojej świadomości i jesteśmy teraz swoistym perpetuum mobile?, chałupniczą produkcją nieśmiertelności?

Mam głowę pełną pytań. Dlaczego to zrobili? Co się stanie, jak dowiedzą się, że wiemy, iż jesteśmy tylko napisani? Portal phys.org zamieścił na ten temat publikację. „By znaleźć dowód na to, że żyjemy w symulowanym Kosmosie, należałoby odnaleźć przypisany do niego stelaż, poprzez wyznaczenie jego punktów krańcowych. Nakładałby on limit zgodnie z ilością energii, którą posiadałyby cząstki. Oznacza to, że jeśli nasz Wszechświat rzeczywiście jest symulacją, powinny istnieć sposoby wyznaczenia tego limitu. W widzialnym Kosmosie funkcjonuje metoda mierzenia energii cząstek kwantowych i obliczania tzw. punktu obcięcia, w którym energia rozprasza się w wyniku interakcji z mikrofalami. Obliczenia te mogą sugerować, że Wszechświat to symulacja.”

Z tych obliczeń i kalkulacji może wynikać, że klocki tworzące ten „stelaż” muszą być niezmiernie małe, wręcz niewykrywalne. Jeśli jakaś inteligencja zbudowała na ich fundamencie funkcjonujące Uniwersum, mogło to oznaczać, że nie życzy sobie, aby mieszkańcy tej symulacji trafili na jej ślad. Być może to myślowy eksperyment. Idąc śladem tego myślowego projektu, doszłam do wniosku, że taki świat może być całkiem realny. A może żyją na świecie ludzie, którzy już to wiedzą na pewno, ale nie mogą przekazać całej ludzkiej rasie, że jesteśmy tylko napisani.

Wisława Szymborska chyba się domyślała, bo napisała: „Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las? Czy z napisanej wody pić (…) na pożyczonych z prawdy czterech nóżkach wsparta (…) Jest więc taki świat, nad którym los sprawuję niezależny? (….)”

A więc wszystko snem jest, imitacją życia? Ta cała polityka, wojny, przemoc, sprawa nielegalnych imigrantów, która zagraża wolności Unii Europejskiej? A starość to tylko morał? Śmierć to złudzenie? – to tylko taka gra? Jesteśmy pionkami na planszy OBCYCH. A może żyjemy za kryształowym lustrem? – jak powiedziała mi przyjaciółka w moim „fabularnym” śnie. Czekam, aż się kiedyś obudzę i spotkam z Bogiem, który umieścił mnie w materii, po to bym przez kłopoty, zmartwienia, wątpliwości szukała Go przez całe moje życie.

sierpień 2015

Łucja, żaden autorytet (12)

Łucja Fice

Urywek powieści science fiction

W czasie czekania na obiad dalej rozmyśla:
– Żeby przygotowanie tego planu ochrony nie doprowadziło mnie do nerwicy lub jakiś natręctw. Nie! Nie poddam się. To przecież od naszej grupy zależy odwrócenie sytuacji. Tej walki już nie cofniemy. Musimy na nowo kupić nasz CZAS i emocje, zaangażować się w to, co widzimy i słyszymy. Boję się tak, jak kiedyś bano się śmierci, walczymy z Wielkimi. Z dawnego życia zostały tylko odpryski. Czas przywrócić prawdziwego człowieka.
Jest zadowolona, nawet szczęśliwa, że została wybrana do programu naprawy świata. Jeszcze nie ma pojęcia z czym i z kim będzie musiała się zmierzyć, jako jednostka. Myślami powróciła do śpiącego Gerarda, który od kilku dni nie wychodzi z pokoju.
– Czyżby zakupił super nowość i zamontował sobie komputer w źrenicy?
Okna wychodziły na północ i wionęło zimnem, pomimo pełni lata, ale blask zaglądał do okien, poszukując jakiegoś kształtu obleczonego w materiał, czy bladej gęsiej skórki śpiącego. Znajdował jednak tylko aparaturę laboratoryjną ze szkła i niklu. Szkło, nikiel. To z tych rurek i mikroskopów światło czerpało nieco chłodu. Chłód natrafiał na chłód. Marii to światło wydawało się lodowate, martwe, upiorne. Weszła do pokoju w momencie, kiedy Lila kończyła posiłek.
– Jesteś! To dobrze. Zrobimy sobie dzisiaj dzień wspomnień, ale najpierw przetoczymy ci krew, dostaniesz nową, czystą. Po transfuzji odzyskasz swoje wspomnienia – odezwała się spokojnym tonem, jakby Maria znała ją od zawsze, a przecież widzi ją po raz pierwszy. Lila wyciągnęła szufladę z tradycyjnej szafki, która należała kiedyś do jej praprababki i znalazła stertę zdjęć. Leżały w rozsypce. Usłyszały kroki na korytarzu, więc odruchowo zatrzasnęła szufladę.
W drzwiach stanął Gerard. Wpatrywał się przez moment w twarze dwóch kobiet. Na kilka sekund zapanowała cisza, którą przerwał.
– Sorry, że nie mogę cię objąć, ale zaraza wciąż panuje. Witamy.
Słowa nie pozbawione jednak tej czułości, z jaką witają się bliskie osoby. Odwrócił wzrok i spojrzał na Lilę, u której z mimiki twarzy wyczuł nutę zazdrości. Nie kochał już tej kobiety, chociaż jeszcze niedawno tyle ich łączyło.
– To ja przeprowadzę ci transfuzję – zwrócił się ponownie do Marii. Teraz napiję się kawy. Od jutra mamy dużo pracy. Czekają na nas zagadki i plany.
Rozsiadł się wygodnie na stworzonym przez własny umysł fotelu. Maria usiadła na zwykłym, a Lila podała kawę w filiżankach, stawiając je na tradycyjnym materialnym stole. Gerard zrobił gest ręką w momencie, kiedy Maria chciała otworzyć usta i zadać kilka pytań. Z telepatią miała problemy i nie wiedziała dlaczego. Na moment zapanowała cisza, która drażniła. Po chwili Lila odezwała się ze złością: – Nie baw się w telepatię, Maria jeszcze nie rozumie wielu rzeczy.
– Ja tylko mentalnie przygotowuje się do zabiegu, przecież wiesz, że to nie takie proste w naszych warunkach – odpowiedział szorstko.
– Ale nie niemożliwe – dogadała mu, odgarniając długie blond włosy. Był to rodzaj kokieterii, taki, który miał wymusił jego uwagę. Gerard przekręcił się na fotelu. Jego ruchy były elastyczne. Wyglądał sexy. Spodobał się Marii.
– Nie mogę na razie ci nic powiedzieć. Powiem ci później, kim jest ta kobieta na wózku – odezwał się do niej, odgadując celnie myśli Marii – ale powiem tylko to, co uważam za stosowne.
Miał dźwięczny bas, taki, co może zrobić wrażenie na kobiecie.
– Gerard jest tu szefem i musimy się wszystkiemu podporządkować – odezwała się Lila, przyglądając się intensywnie twarzy Marii, co ją nieco speszyło. No, ale była tu nowa, właśnie przybyła do tego tajemniczego domu. Nie miała wyjścia, mogła tylko czekać na wyjaśnienia, bo miała mętlik w głowie. Przede wszystkim nie wiedziała dokładnie, po co tu przyjechała? Ani skąd przyjechała? Wiedziała tylko, że jej wspomnienia zostały wymazane. Przez kogo? Nie wiedziała, więc trwała w niemym oczekiwaniu. Gerard przysłuchiwał się jej myślom i powiedział:
– Czekaj, mała, na wszystko starczy ci czasu.

Łucja, wiersze 2

Łucja Fice

Pytanie

Plądruję książki starożytnych
Na wzór sępa polującego na gęsi
W pośpiechu intelektualnej zachłanności
Wkładam głowę intruza w te dzieła
I pogrążam się w ich ciemności
Spieram się w różnych kwestiach z Arystotelesem
Nie potrafię rozróżnić promieni świetlnych od cieplnych
Szkoda że nie mogę podjąć sporu z uczonym
Zadałabym ważne pytanie
CZYM JEST ŚMIERĆ?
Czy to aby nie abstrakcja?
Nawet myślenie umiera szybciej

Z tomiku Boska Matryca 2016, wydanego po śmierci męża

Odejdę późną jesienią
Stanę w boskiej bramie
Wiem jeszcze daleko bo szaleją słowa
Dziwne i powabne kwarki tańczą we mnie
Jeszcze napiszę sto listów
Stawać będę na głowie jak sobie radzić
Może poprzestawiam atomy i wrócę do własnego szkicu
Aż wypluję wszystkie słowa
Choć zamienisz mnie w kwarki
Wiem że żyć będę