Dziś nie ma listu z Kudammu, ale za to jest Królowa z parku 🙂
Ewa Maria Slaska
Pisałam tu o niej wielokrotnie, bo też zasłużyła na to, żeby o niej pisać. Luise, księżniczka meklemburska, która w Boże Narodzenie 1793 roku, w wieku 16 lat poślubiła księcia, następcę tronu, Fryderyka Wilhelma, przyszłego króla. Piękna, pogodna, odważna, przyjazna ludziom i przez nich kochana. Nowy rodzaj kobiety na sztywnym pruskim dworze. Królowa, matka dziewięciorga dzieci, w tym przyszłego króla Fryderyka Wilhelma IV, przyszłego cesarza Wilhelma I i przyszłej rosyjskiej carycy Aleksandry Fiodorowny, żony Mikołaja I, swego czasu stylizowana przez historyków wręcz na świecką, pruską madonnę. Gdy umarła, całe Niemcy pogrążyły się w żałobie. Dziś mówi się, że była taką XIX-wieczną księżniczką Dianą, królową serc.
Urodziła się 10 marca 1776 w Hanowerze, zmarła bardzo młodo, bo w wieku 34 lat, 19 lipca 1810 roku na zamku Hohenzieritz, gdzie przebywała z wizytą u ojca. Została pochowana 23 grudnia tego roku w klasycystycznym mauzoleum w parku pałacowym w Charlottenburgu.
Kochała ten pałac i park. W jednym z listów do przyjaciółki, Caroline von Berg napisała, “Ach, żebym tak mogła pojechać do Berlina, tylko tam bym się chciała udać, taka to prawdziwa tęsknota, której doznaję. Do mojego Charlottenburga! Wszystko tam moje, nawet ten kochany głęboki piach!”
Chodzimy ją tam odwiedzać, Monika Wrzosek-Müller, Tanja Krüger i Joasia Rubinroth. Rzadziej do mauzoleum, niemal nigdy do pałacu, ale zawsze do jej schowanego na uboczu popiersia, dzieła Christiana Daniela Raucha, młodego rzeźbiarza, o którym plotka dworska głosi, że podkochiwał się w królowej, a i ona darzyła go sympatią. Jak było? Kto to wie, ale jego dzieło stoi w jej ukochanym parku i zawsze ktoś je ozdabia kwiatami, o czym tu już wielokrotnie pisałam. Tu dwie najpiękniejsze aranżacje kwiatowe, sfotografowane ostatnio przez Joasię.


