Pięć e

Ewa Maria Slaska

Wygląda na to, że stworzyłam teorię, a może nawet coś więcej, bo Prawo. Tak jak jest prawo Parkinsona i prawo Murphy’ego, tak ogłaszam niniejszym istnienie prawa Slaskiej.
Prawo tego rodzaju ma to do siebie, że istnieje niezależnie od swego odkrywcy. Po prostu jest i świat funkcjonuje zgodnie z tym prawem. Tak jak jest prawo tarcia i prawo grawitacji, tak są prawa Parkinsona, Petera i Murphy’ego. Panowie ci nic nie stworzyli, nie rozbili atomu, nie wymyślili agrafki, ani nawet potrawy (Boef Strogonov), czy sosu (Bechamel). Oni po prostu zauważyli to, co być może wiele osób już też widziało. Zauważyli i powiedzieli, o, popatrzcie, jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie żle (Murphy), każdy człowiek, który pnie się do góry i osiąga coraz lepsze stanowiska, dojdzie kiedyś do granicy swoich kompetencji i tam już zostanie na zawsze (Peter), każda praca rozszerza się tak, aby wypełnić cały czas dostępny na jej ukończenie i użyć wszystkich pracowników, którzy mogą być użyci do jej wykonania (Parkinson). Takich “ludzkich” praw, czyli stworzonych przez konkretnych ludzi o konkretnych nazwiskach, jest na pewno więcej, ja znam te trzy i dodaję do nich czwarte: prawo Slaskiej, czyli prawo 5 e, albo prawo ręki.

Continue reading “Pięć e”

Berlin tu teraz

Właśnie się ukazała najnowsza książka Doroty, “Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi” Gratuluję Autorce i zapraszam do lektury! Zapowiada się świetnie! Na zachętę uwertura.

Dorota Danielewicz

Jest rok 2025. Są tacy, którzy mówią, że lepiej było tu dziesięć lat temu. W 2015 roku Berlin zmienił się w ogromny obóz dla uchodźców. Kanclerz Angela Merkel otworzyła granice dla miliona poszukujących schronienia po wojennych przejściach i długiej wędrówce. Berlińczycy wydawali zupę, a przed urzędami stały ogromne kolejki nowo przybyłych.

Berlin w 2015 roku czarował przybyszów swobodą i jeziorami. Było tu spokojnie i pusto. Wtedy pociągi jeszcze nie spóźniały się tak bardzo, a na wakacje latało się z lotniska Tegel.

Continue reading “Berlin tu teraz”

Dolci

Monika Wrzosek-Müller

Dolci, Cafés in Palermo

In Syrakus ist mir das nicht so aufgefallen, auch wenn die Dolci, die Süßigkeiten da ebenfalls außerordentlich gut waren. Doch in Palermo saßen wir immer wieder in einem wunderschönen, nach Wiener Art eingerichteten Café, also sorgfältig gestaltet, oft vertäfelt. In Italien gibt es im allgemeinen Bars, überall und um jede Ecke, selbst die kleinste Ortschaft kommt ohne eine anständige Bar nicht aus. Doch da ist die Bartheke das Wichtigste, manchmal stehen zwei, drei kleine Tischchen herum, meistens alles eng, voll, nicht zum längeren Verweilen gedacht. Natürlich gibt es auch fast museal anmutende Cafés, wie das Café Florio in Venedig oder Al Bicerin in Turin usw. Wenn die Sonne wärmer scheint, werden oft Tische und Stühle nach draußen gerückt; fast die ganze Piazza della Signoria in Florenz wird manchmal vom teuren Café Rivoire mit Beschlag belegt. Da sitzen die Menschen dann schon länger und zahlen für ihren Kaffee wesentlich mehr. Doch eine italienische Kultur der Cafés mit Kaffee und Kuchen, so wie sie in Wien, Prag, Warschau oder auch Dresden gepflegt wird, zum längeren Verweilen, habe ich erst in Sizilien und genauer in Palermo erlebt.

Continue reading “Dolci”

Wyobraź sobie

Teresa Rudolf

***

Życie czyjeś, jakże często
kwiatem przebijającym 
beton, 
skup się uważnie;
słychać cichutkie pękanie,

a i też 
pierwszy 
szept
kwiatu…

***

Powietrze wibrujące 
w błyskach słońca,
w świetle księżyca,
niesie niewidzialne 
ślady całego świata…

kurz wielkich bloków,
gotowanych latem ulic,
też niesionych wiatrem
pyłki roślin lub insektów,
głosy miłości i nienawiści. 

***

Wyobraź sobie;
Twój cień
nagle buntuje się,
i odchodzi
w swoją stronę….

Zaczyna swe życie
niezależne od ciebie,
już nie chce być twym
negatywem, bez koloru,
niosącym wasz plecak…

pełen chaosu, ciężaru,
a zanim gdzieś odejdzie, 
oddzieli “ziarno od plew”,

czy chcesz też zobaczyć,
co tam w dwójkę macie?
Wyobraź sobie,
twój cień zniknie
z twym plecakiem, 

a ty nie wiesz 
co w nim, 
czy to kamienie, 
czy perły,
a… czego więcej?

Cuda i nastroje

Teresa Rudolf

***
Jakiś zapach, jakiś obraz,
muzyka, to rozpływanie się
w sobie, w sercu, w duszy, 
w tym co już dobrze znane
i w tym co wciąż uwodzi…

Kolory gonią się, bawią
w chowanego, drażnią, 
łaskoczą, otumaniają,
prowadząc wszędzie
igrają z oczyma…

Muzyka wszechobecna,
w szalonym tańcu radości,
lub bezgranicznym smutku,
w żałobie i we wzniosłości
czystego, nieubłaganego

wzruszenia, 
co łapie
raz za serce, 
a raz za
gardło…

***

Ach wiosna, wiosna, wiosna,
ptaki strojąc instrumenty,
gotowe do niedzielnego
koncertu, płuczą już gardła…

…do świergotu na sto głosów.

Stokrotki i mniszki haftują 
swe wzory w zieleni łąk,
rozkoszując się złotym
oddechem słońca…

 …myjącym z deszczem niebo.

A my…
słuchamy 
szeptu naszych 
kiełkujących marzeń.

Frauenblick auf Palermo

Monika Wrzosek-Müller

Palermo hat mich überwältigt

Palermo hat mich überwältigt; es ist genau die Art von Stadt, die ich liebe. Um jede Ecke wartet etwas Neues und ganz anderes, skurriles und außergewöhnliches. So viele Kulturen haben hier ihre Spuren hinterlassen und man merkt das den Bauten und allen Hinterlassenschaften an; sie haben hier gut gelebt, sich wohl gefühlt. Auf jeden Fall die oberen Zehntausend. Es ist wahrscheinlich das Entscheidende, warum die Stadt dich mit einem warmen Lächeln empfängt, trotz aller Unzulänglichkeiten, und es liegt nicht nur am Klima. All die Eroberer wohnten hier gerne: Phönizier, Griechen, Römer, Araber-Sarazenen, Spanier, Franzosen – und die eigentliche Bevölkerung, wer waren die eigentlich?

Continue reading “Frauenblick auf Palermo”