Festival of light, Berlin 2026

Ela Kargol


Zajaśniało, jak co roku,
Kolorem,
Światłem,
Wiatrem.

Przybyło,
Ubyło,
Trochę mniej,
I trochę więcej.

Mniej,
Bo nie ma już pieniędzy.
Więcej,
Żeby wyglądało,
Że się miasto postarało.

Obie wieże i kolumna,
Kolumnady i Pergamon,
Koncerthaus i dwie katedry,
Stadion, brama, most i hotel,
Na Poczdamskim przysiadł motyl.
Ach, niejeden, jest ich wiele.
No i trzmiele,
Pośród kwiatów z projektora
Gonią nie wiadomo za czym.
Po fasadzie fruną w ciemność.

Pstryk.
Zgasło światło z reflektora.
Ogród w morze się zamienia.
A w nim ryba rybę goni.
Węże, pawie i króliki,
Kolorowe fiki miki.

Domku z kart nie rusza wiatr,
Baletnicy doda wdzięku,
Liśćmi z drzew porusza czule,
Jakby o miłości mówił
i o sercu, co w rozterce,
co to skacze
Z miejsca w miejsce…

Kto nie widział,
Nic nie stracił.
A kto widział,
Zyskał dużo.
W światłokolor się zanurzył
I w berlińską noc.

Zobaczyłam niemal wszystko, co mieniło się kolorami i rozbrzmiewało muzyką. W tej rymowance – wyliczance, nie znalazły się jednak wszystkie miejsca. Prawdziwym odkryciem okazał się dla mnie Dworzec Pocztowy, który od dawna nie pełni już funkcji dworca.

Dworzec Pocztowy


Największe wrażenie zrobił na mnie jednak Koncerthaus. Jego fasadę rozświetliły projekcje stworzone na podstawie rysunków wykonanych przez dzieci, wpisujące się w tegoroczne hasło festiwalu, którym była miłość.


Miłość


Stadion Olimpijski odwiedziłam w deszczu, a na budynek dawnego lotniska spoglądałam jedynie zza płotu (ostatnie zdjęcie poniżej).


Brama Brandenburska


Potsdamer Platz, czyli Plac Poczdamski


Berliner Dom, czyli Katedra Berlińska


Most Górnokładny, czyli Oberbaum Brücke

Wieże

Domek z kart


Pisząc, że „ubyło”, miałam na myśli luksy, czyli jednostki odpowiadające za natężenie światła. Odniosłam wrażenie, że tegoroczny festiwal był nieco ciemniejszy niż jego wcześniejsze edycje. Jeśli rzeczywiście tak jest, to tylko z korzyścią dla środowiska. Jeśli nie, pozostaje mi przyjąć, że to mój wzrok zaczyna płatać figle.

Baletnica

Kiedy przychodzi noc

Teresa Rudolf

***

Noc –
pełna granatu
nieba,
srebra i złota,

szumu czasu,
tej rzeki, gdzie
nie wejdziesz
już drugi raz…

***

Noc –
firana senna
na oczach,
a w głowie
przegląd

obrazów
szybkich
jak pociągi,
lub wolnych
jak żółwie…

***

Noc –
filmowe sny
z własnym
rozdaniem
Oskarów…

a czasem dość
kiepskie,
ze sobą w roli
głównej…

…bez
czerwonego
dywanu…

Czas –
niekiedy jak
animator
wspomnień,
a niekiedy
płaczka
pogrzebowa
nad nami…

***

Czym jest
Jesień –
tańcząca z latem
Wojna –
splątana z pokojem,
Kłamstwo –
udające prawdę,
Radość –
masująca duszę,
Miłość-
żonglująca ryzykiem
Nienawiść –
zabawa piromana.

Lalka na Netflixie

Ewa Maria Slaska

Brzydkie słowa i inne takie

wpis zainspirowany przez siostrę

Czy w XIX wieku było słowo kurwa?
Oglądałam Lalkę na Netflixie i codziennie poszerzałam repertuar, ale też codziennie zadawałam sobie to pytanie. Czy była kurwa?

Bo…

Stanisław Wokulski – kurwa 9x, chujce 2x, gówno 1x, chuj 1x, wypierdalać 1x, wypierdalanie 1x, pierdolnął 1x i pizda 1x
Baron Krzeszowski – kurwa 3x, ja pierdolę 1x, jebany 1x
Tomasz Łęcki – sranie 2x, skurwiel 1x, chuje 1x, kurwa 3x
Marianna, pokojówka – kurwa 1x, na kurwy 1x
Izabela Łęcka – chujec borsuczy 1x, zrzygam 1x, popierdolony 1x
Ignacy Rzecki – burdel 1x, kurwa 5x, dupa 1x, chuj 1x
Książę Rudecki – kurwa 1x, wypierdalać 1x
Wynalazca Ochocki – chuj 1x
Kazimierz Starski – kurwa 1x, pierdolony 1x
Jego narzeczona, hrabina Raczyńska – kutasy 1x, kutasiarz 1x
Komisarz – dupa 1x

Kurwa w sposób oczywisty wygrywa, choć najciekawszy jest, wydaje mi się, borsuczy chujec. Ale jednak kurwa.

Sprawdzam, że podobno słowo kurwa sporadycznie używane było od średniowiecza, a nagminnie od XV wieku i to w rozmaitych funkcjach, takich jak cytuję: “zachwyt, dezaprobata, groźba, złość, pogarda, rozładowanie napięcia, a także zwykły przerywnik”. Najbardziej znany polski wulgaryzm, używany w wielu innych językach, nie tylko słowiańskich, albo jako produkt własny, albo jako zapożyczenie, najczęściej z potocznej polszczyzny.

Jako mieszkanka Berlina, gdzie jest masa rodaków, stwierdzam, że kurwa wraz z derywatami jest najczęściej używanym polskim wyrażeniem, które się zasłyszy czy to na ulicy, czy w środkach komunikacji publicznej. Wydaje mi się, że żadna inna nacja nie przeklina tak głośno i tak często jak Polacy. Jakby nie było innych słów. Tymczasem np po niemiecku najczęściej słyszy się sformułowanie “meine Mutter”, czyli moja matka, przy czym naprawdę chodzi o mamę, matkę osoby mówiącej, która coś tam, dała, wyjechała, powiedziała, chce i tak dalej, czyli owa Mutter w żadnym wypadku nie jest stosowana jako przekleństwo. W potocznej polszczyźnie berlińskiej kurwa chętnie występuje z jezusmarią, jako jezusmariakurwamać, natomiast zapożyczona przez tutejszych Turków i Arabów, najbardziej lubi być sama.

A więc kurwa, chuj i chujec, a do tego również seks, w tym seks na orzechach! (wspaniały!), kokaina, morfina, opium, jointy. Dodajmy do tego wyzysk, pogardę, zdradę, oszustwo, łgarstwo… Ach przecież jest jeszcze szantaż, donosicielstwo, układanie się z zaborcą, podpalenia (scena przyjęcia u Gubernatora to po prostu “Dziady”), trucizna… No i morderstwo!

No tak, ale…

Ale dzięki temu wszystkiemu Lalka na Netflixie w reżyserii Pawła Maślony jest wartka i dobrze się ją ogląda. Oczywiście uwspółcześnianie dużo nam zabrało, ale też wiele dodało. A, proszę Państwa, zakończenie, które sobie wymyślił Paweł Maślona, to po prostu majstersztyk.

Oglądajcie, koniecznie oglądajcie.

PS. W kinie jeszcze nie byłam i nowej Tokarczuk jeszcze nie czytałam.

Hekuba

Prof. Lidia Głuchowska

Margarete Kubicka, Hekuba

Ausstellungen von Margarete Kubicka im Projektraum Kunst-im-Tauthaus



In der vergangenen Woche haben wir in einem Beitrag über das Gemälde Die Legende von Kranae (1962) an die Künstlerin Margarete Kubicka (1891–1984) erinnert, die in ihrer Jugend mit der polnisch-deutschen Avantgardegruppe Bunt (1917–1922) nahestand, welche vornehmlich in Posen und Berlin wirkte.
Die Malerin, Grafikerin und Dichterin blickte auf ein langes Leben zurück und hinterließ ein Werk von mehreren Tausend Arbeiten. Während ihr Schaffen aus der Zeit vor 1945 wissenschaftlich fundiert aufgearbeitet ist, erweist sich ihr umfangreicher Nachlass aus der Nachkriegszeit als so vielschichtig, dass dessen systematische Erfassung selbst für die Forschung ein mehrjahrzehntelanges Unterfangen darstellen würde.
Einen prägnanten Überblick über ihr Oeuvre bot im vergangenen Monat eine Ausstellung im Projektraum Kunst-im-Tauthaus in der Berliner Hufeisensiedlung. Die von den Architekten Bruno Taut und Martin Wagner sowie dem Gartenarchitekten Leberecht Migge in den Jahren 1925–1933 entworfene Anlage gehört heute zum UNESCO-Weltkulturerbe. Die Wahl des Ausstellungsortes besitzt historischen Bezug: Margarete und Stanisław Kubicki zählten zu den Erstbewohnern der Siedlung.


Bereits vor knapp einem Jahr widmete sich am selben Ort eine prägnante Präsentation dem Schaffen Kubickas. In den unrenovierten Innenräumen eines für die Siedlung typischen Wohnhauses wurden rund 30 Gemälde, Aquarelle und Grafiken der vielseitigen Künstlerin gezeigt. Unter den grafischen Arbeiten stach ihr eindringliches, expressionistisches Selbstbildnis von 1918 hervor (links), dessen flächenhafte Schwarz-Weiß-Kontraste an die
Ästhetik zeitgenössischer Avantgarde-Zeitschriften wie Der Sturm, Die Aktion oder das Posener Organ Zdrój anknüpfen. Charakteristisch für die Formensprache ihres Frühwerks standen zudem zwei Aquarelle aus der wohl bedeutendsten Serie dieser Schaffensphase – dem ihrem Ehemann gewidmeten Manifest über die Rolle des Künstlers Hommage à Kubicki

1924 Kubicki und die Wissenschaften, Kubicki – mit Steinen und Insekten sowie das Blatt Baum im Sturm (1923)

An die düstere Ära des Nationalsozialismus erinnerten drei Arbeiten: das monumentale Aquarell Hekuba (1939, aus dem erst 1943 fortgeführten fünfteiligen Zyklus Frauen – siehe oben) sowie zwei intimere Blätter aus der autobiografischen Folge 1945:


Oben auf dem Bild rechts das Bild links: Britzer Kreis; unten: Geliebter Baum – Heimat der Seele, Gefäß der Jugendtränen und Ewig dunkle Frage.

Das thematische Spektrum ihres Nachkriegsschaffens, in dem sie sich über Jahrzehnte hinweg intensiv mit Historie, Mythologie, Naturwissenschaften, Literatur und Philosophie auseinandersetzte, spiegelte sich in einer Gruppe deutlich großformatigerer Arbeiten wider. Hervorzuheben ist hierbei das in Indigo- und Grautönen gehaltene Bild Britzer Kreis (1953), das auf die konspirativen Treffen des antinazistischen Widerstands im Hause Kubicka Bezug nimmt. Weiterhin zu nennen sind der Fries Es werde Licht – Evolution (1961) sowie zwei farblich wie dynamisch herausragende Leinwände aus dem Zyklus James Joyce tanzt (Griechischer Tanz, Das Tänzeln mit Stöckchen, Die Erstarrung im Alter, 1962). Zu den Arbeiten dieser Reihe hinterließ Kubicka eingehende schriftliche Kommentare unter Bezugnahme auf die damalige biografische Literatur zum Schriftsteller.


Es ist unmöglich, alle auf dieser Ausstellung gezeigten Arbeiten aufzuzählen, geschweige denn zu beschreiben. Sie können jedoch in der beigefügten Dokumentation aus dem Projektraum Kunst-im-Tauthaus eingesehen werden. Ich erwähne daher nur noch drei Werke aus der 21-teiligen Reihe Religionsstifter (1962), in der die Künstlerin zur Technik des Linolschnitts zurückkehrte, die für die Expressionisten in ihrer Jugend klassisch war.

***
Ein besonderer Dank gilt Herrn Ralf Rose/ Projektraum Kunst-im-Tauthaus für die freundliche Bereitstellung der Ausstellungsdokumentation.

***

Fotos: 5-13, 15 – Juliane Kubicki, Werkreproduktionen: Archiv Lidia Głuchowska

Kranae

Lidia Głuchowska

Latinum, English, Polski, Deutsch
This image has an empty alt attribute; its file name is strzalka.jpg

Fabula de Kranaë. Evae dedicata

Mense Iunio anni MMXXVI in domo auctionaria Bassenge Berolini pictura eximia empta est pro una ex praeclarissimis collectionibus privatis Varsoviensibus: Fabula de Kranaë (Die Sage von Kranäe / Auch ein KRANÄE) Margaretae Kubicka (MDCCCXCI–MCMLXXXIV). Haec pictrix, graphica et poeta egregia—spiritus movens gregis expressionistarum Polono-Germanici Posnaniensis Bunt appellati, fautrix exhibitionum eius Posnaniis Berolinique atque socia ephemeridum artium Die Aktion et Zdrój—partes singulares egit in retibus necessitudinum formandis et patrimonio avant-garde internationalis servando. Ut uxor poetae et pictoris Stanislai Kubicki (a Gestapo anno MCMXLII interfecti) et particeps obsistentiae antifascisticae, opus reliquit vehementi vi motus animi et politici imbutum. Cuius haereditatem fere per triginta annos investigo.

Continue reading “Kranae” →

Mała filozofia chwili

Teresa Rudolf

Wybaczyć –
bez złości, goryczy
pamiętać,
odciąć pamięć uczuć,
zostawiając wiedzę,
by “patrzeć pod nogi”

lub zaufać,
dając wysoko oprocentowany
…kredyt.

Mowa –
głos pochodzenia,
pierwszych dźwięków,
myślenia (lub braku),

w niektórych rękach
diamentem, w innych
szarym kamieniem
do puszczania kaczek
lub precyzyjnego ciosu.

Dar życia…
…lub broń z lombardu.

Taniec –
ciało tańczy
we wszystkich
mięśniach,
w pulsującej krwi,
w zmysłach, 
na parkiecie swej
chętnej duszy,

…lub tak naprawdę
i nie ma już nic…

„Die Summe unserer Teile“ von Paola Lopez

Monika Wrzosek-Müller

So ein Titel, so ein Name der Autorin; man könnte meinen: sehr exotisch alles. Doch dann stellt sich heraus, dass der Stoff des Buchs mich direkt betrifft, mir nahe ist. Wo immer ich im Text im weiteren Kontext auf das Thema Polen stoße – die Menschen und das Land – wird die Erzählung für mich sehr emotional; sie bewegt mich, zieht mich mit.

Continue reading “„Die Summe unserer Teile“ von Paola Lopez” →