Obserwacje

Teresa Rudolf

***

Bezradność;
“ręce opadają”  
w najgłębszym 
zakamarku duszy… 

***

Bezsilność;
piórko ptaka 
za ciężkie,
by podnieść
je w sobie.

***

Rozczarowanie;
wielkie zdziwienie
nad wymianą “filmu”,
za naszymi plecami…

***

***

Los ;
…”Wańka-Wstańka”,
nie pytam nigdy
“dlaczego znów JA”
i jestem wdzięczna,
gdy… czasem to JA” 

***

Milczenie;
niekiedy metodą,
skrytką bez kodu,
prawdą z palcem 
na ustach, raczej
rzadko “złotem”…

***

Spotkania;
ciekawość, 
dialog, zaufanie… monolog
…pożegnanie;
smutek, cisza, cisza, cisza…
…przeszłość.

Łucja o cierpieniu (4)

Łucja Fice

O SAMOTNOŚCI

Od momentu, kiedy zostałam wdową, każdy rok powiększa tę pustynię SAMOTNOŚCI.

Czas nie leczy ran. Uczucie w bycie samotnym zwiększa się, a nie maleje. To takie bycie samotnym w byciu, to miejsce na świadomość, która styka się ze światem wewnętrznym. Czas na dojrzewanie bez żadnej konkurencji. Ta pustynia samotności to miejsce styku bytu i niebytu, pełni i pustki, dojrzewania i spadania. Samotność pozbawia siebie, ale też wzmacnia poczucie własnej obecności i sprawia, że czuję się na świecie nie tylko pojedyncza. Choć często przebywam w zgiełku, w tumulcie miasta, tej kakofonii dźwięków, to i tak przebywam w strefie samotności, tej izolacji, dzięki której buduję własny mikrokosmos, świat sprowadzony do myśli.

Continue reading “Łucja o cierpieniu (4)”

Mały odcisk stopy

Teresa Rudolf

Niełatwo mi będzie dziś tu wszystkie wrażenia i skojarzenia opisać, które mi będą towarzyszyć. 

Już kiedyś nadmieniłam, a zdarza się to przypadkowo, że wpada mi w rękę jakiś utwór muzyczny (piosenka, melodia), które łapią mnie w swoje szpony i długo, długo z nich nie wypuszczają.

Tym razem jest to piosenka, o tytule “Gigi l’Amoroso”, którą wykonuje DALIDA. Piosenka ta jest  dla mnie prawie małym dramatycznym spektaklem teatralnym, lub inaczej patrząc, wzruszającą historyjką filmową, a można by ją również po prostu opowiedzieć.

Continue reading “Mały odcisk stopy”

Wyobraź sobie

Teresa Rudolf

***

Życie czyjeś, jakże często
kwiatem przebijającym 
beton, 
skup się uważnie;
słychać cichutkie pękanie,

a i też 
pierwszy 
szept
kwiatu…

***

Powietrze wibrujące 
w błyskach słońca,
w świetle księżyca,
niesie niewidzialne 
ślady całego świata…

kurz wielkich bloków,
gotowanych latem ulic,
też niesionych wiatrem
pyłki roślin lub insektów,
głosy miłości i nienawiści. 

***

Wyobraź sobie;
Twój cień
nagle buntuje się,
i odchodzi
w swoją stronę….

Zaczyna swe życie
niezależne od ciebie,
już nie chce być twym
negatywem, bez koloru,
niosącym wasz plecak…

pełen chaosu, ciężaru,
a zanim gdzieś odejdzie, 
oddzieli “ziarno od plew”,

czy chcesz też zobaczyć,
co tam w dwójkę macie?
Wyobraź sobie,
twój cień zniknie
z twym plecakiem, 

a ty nie wiesz 
co w nim, 
czy to kamienie, 
czy perły,
a… czego więcej?

Co się stało z naszym życiem?

Czyli grudzień w mieście

Ewa Maria Slaska

Opowiem Wam o jednym dniu w Berlinie, 8 grudnia 2025 roku.

Wychodzę rano z domu, jak to w Berlinie, z torbami śmieci. Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale jak się mieszka na 4 piętrze bez windy, to zawsze wychodzi się ze śmieciami, nawet na przyjęcie do króla. Mieliśmy zawsze śmietniki na podwórku pod ogromnymi świerkami. Patrzyłam z góry na gęsty las. Najpierw kilka lat temu wycięto połowę świerków. W tym roku usunięto śmietniki z podwórka. Widać smutne kawałki ziemi, spłachetki trawy, połamane krawężniki, walają się śmieci, mimo że śmietników już tu nie ma. Przed rokiem w liście do mieszkańców administracja obiecywała “inne wykorzystanie” podwórka. No to mamy, jest inaczej niż było.

Continue reading “Co się stało z naszym życiem?”

Porzucone fragmenty książki (2). Berlin i Achmatowa (1945)

Wydaję właśnie drukiem powieść o pokoleniu Solidarności. W ostatecznej redakcji kilka fragmentów wyrzuciłam po prostu, a kilka przeniosłam tu. Oto drugi. Z ciężkim sercem usunęłam z powieści tenj rozdział, bo do niej nijak nie pasuje. Umieściłam go w powieści, bo pisałam w niej o teorii dwóch wolności Isaiaha Berlina, ba, stały się one jej główną osią filozoficzną. Ta opowieść jest jej strasznym uzupełnieniem. Publikuję je tutaj, bo to wzruszające i wstrząsające zarazem.

Ewa Maria Slaska

Wszyscy marzyliśmy o wolności.
Nie wiedzieliśmy jednak, że są dwie.

Nikt z nas, w tym również żaden myśliciel nie jest w stanie sprostać temu, co myśli i głosi etyka. Etyka jest wymagającą władczynią, a etyk nie jest lepszy od innych filozofów, a filozofowie w niczym nie są lepsi od innych myślących ludzi. Możemy wyznawać nie wiadomo jakie ideały, ale jesteśmy po prostu i tylko ludźmi. Idealizm nas przerasta. Owszem, może nam służyć jako drogowskaz, ale nie umiemy żyć jako byty idealne. Powiem wręcz jak starożytni Grecy, jesteś winny, bo się urodziłeś, wszyscy jesteśmy winni.

Bohaterami tej opowieści są (późniejszy) filozof Isaiah Berlin i poetka Anna Achmatowa. Rzecz dzieje się w roku 1945. On jest młodym pracownikiem ambasady brytyjskiej, ona o 20 lat starsza, znaną, uznaną i prześladowaną poetką. Gdy była młoda, jej portrety stworzył Modigliani, z którym miała romans w roku 1806 w Paryżu, nota bene w czasie podróży poślubnej.

Continue reading “Porzucone fragmenty książki (2). Berlin i Achmatowa (1945)”

Reblog z jajkiem

Zbigniew Milewicz

Kisiel ad obwąchandum

Kiedy zastanawiałem się, jaki dać tytuł do tego wpisu, przypomniała mi się stara maksyma z czasów studenckich, spędzonych w krakowskiej Alma Mater, że książki należy przy pierwszym podejściu traktować ad obwąchandum wyłącznie. Bo człowiek wie, czego szuka, tylko nie wie, czy znajdzie to pod danym tytułem i czy poszukiwana wiedza warta będzie zgłębienia. Dorobek intelektualny Stefana Kisielewskiego z pewnością warto zgłębić i może się tego jeszcze podejmę, ale dzisiaj tylko ad obwąchandum dla czytelnikakilka słów na temat tej barwnej postaci, która moim rówieśnikom jest znana, ale młodzieży pewnie nie za bardzo.

Continue reading “Reblog z jajkiem”

A tymczasem…

Teresa Rudolf

***

Kiedy księżyc już zagląda
w oczy śpiącemu światu
zawirowanemu chaosem,

wpełza spokój, ta ciepła, 
biała, lekka kołderka 
otulająca zaspaną już noc.

A tymczasem…

tysiące rzek przepływa
głowami ludzkimi,
niosąc zagadki senne,

skrawki wspomnień  
resztki marzeń, pytania
na jutro, lęk wczorajszy,

filmy czarno-białe, kolorowe,
o górach, schodach, tańcu,
miłości, kronika filmowa;

przedziwne sytuacje, miejsca, 
komedie, horrory, pogrzeby,
wesela, często szczęście.

A tymczasem…

Kiedy budzi się poranek,
pachnący świeżością,
świergotem ptakôw,

wpełza niepokój jak nagłe 
trzepotanie ptasich piór  
przed ucieczką w nieznane,

przed “krzywym lustrem”
tej dzisiejszej, naszej, 
złudnej normalności.

***

Życie, tak chciwe życia, 
chce tańczyć, śpiewać,
śmiać się, podróżować,

skakać z myśli na myśl,
jak z drzewa na drzewo,
wymyślając zadziwiać,

pokazywać się światu,
rozpychać łokciami,
łapać własny sens… 

…by wiedzieć, 
że warto…
… że warto!