Joasia Rubinroth







Joasia Rubinroth







Teresa Rudolf
***
Życie czyjeś, jakże często
kwiatem przebijającym
beton,
skup się uważnie;
słychać cichutkie pękanie,
a i też
pierwszy
szept
kwiatu…
***
Powietrze wibrujące
w błyskach słońca,
w świetle księżyca,
niesie niewidzialne
ślady całego świata…
kurz wielkich bloków,
gotowanych latem ulic,
też niesionych wiatrem
pyłki roślin lub insektów,
głosy miłości i nienawiści.
***
Wyobraź sobie;
Twój cień
nagle buntuje się,
i odchodzi
w swoją stronę….
Zaczyna swe życie
niezależne od ciebie,
już nie chce być twym
negatywem, bez koloru,
niosącym wasz plecak…
pełen chaosu, ciężaru,
a zanim gdzieś odejdzie,
oddzieli “ziarno od plew”,
czy chcesz też zobaczyć,
co tam w dwójkę macie?
Wyobraź sobie,
twój cień zniknie
z twym plecakiem,
a ty nie wiesz
co w nim,
czy to kamienie,
czy perły,
a… czego więcej?
Czyli grudzień w mieście
Ewa Maria Slaska
Opowiem Wam o jednym dniu w Berlinie, 8 grudnia 2025 roku.
Wychodzę rano z domu, jak to w Berlinie, z torbami śmieci. Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale jak się mieszka na 4 piętrze bez windy, to zawsze wychodzi się ze śmieciami, nawet na przyjęcie do króla. Mieliśmy zawsze śmietniki na podwórku pod ogromnymi świerkami. Patrzyłam z góry na gęsty las. Najpierw kilka lat temu wycięto połowę świerków. W tym roku usunięto śmietniki z podwórka. Widać smutne kawałki ziemi, spłachetki trawy, połamane krawężniki, walają się śmieci, mimo że śmietników już tu nie ma. Przed rokiem w liście do mieszkańców administracja obiecywała “inne wykorzystanie” podwórka. No to mamy, jest inaczej niż było.
Continue reading “Co się stało z naszym życiem?”Wydaję właśnie drukiem powieść o pokoleniu Solidarności. W ostatecznej redakcji kilka fragmentów wyrzuciłam po prostu, a kilka przeniosłam tu. Oto drugi. Z ciężkim sercem usunęłam z powieści tenj rozdział, bo do niej nijak nie pasuje. Umieściłam go w powieści, bo pisałam w niej o teorii dwóch wolności Isaiaha Berlina, ba, stały się one jej główną osią filozoficzną. Ta opowieść jest jej strasznym uzupełnieniem. Publikuję je tutaj, bo to wzruszające i wstrząsające zarazem.
Ewa Maria Slaska
Wszyscy marzyliśmy o wolności.
Nie wiedzieliśmy jednak, że są dwie.
Nikt z nas, w tym również żaden myśliciel nie jest w stanie sprostać temu, co myśli i głosi etyka. Etyka jest wymagającą władczynią, a etyk nie jest lepszy od innych filozofów, a filozofowie w niczym nie są lepsi od innych myślących ludzi. Możemy wyznawać nie wiadomo jakie ideały, ale jesteśmy po prostu i tylko ludźmi. Idealizm nas przerasta. Owszem, może nam służyć jako drogowskaz, ale nie umiemy żyć jako byty idealne. Powiem wręcz jak starożytni Grecy, jesteś winny, bo się urodziłeś, wszyscy jesteśmy winni.
Bohaterami tej opowieści są (późniejszy) filozof Isaiah Berlin i poetka Anna Achmatowa. Rzecz dzieje się w roku 1945. On jest młodym pracownikiem ambasady brytyjskiej, ona o 20 lat starsza, znaną, uznaną i prześladowaną poetką. Gdy była młoda, jej portrety stworzył Modigliani, z którym miała romans w roku 1806 w Paryżu, nota bene w czasie podróży poślubnej.



Zbigniew Milewicz
Kisiel ad obwąchandum
Kiedy zastanawiałem się, jaki dać tytuł do tego wpisu, przypomniała mi się stara maksyma z czasów studenckich, spędzonych w krakowskiej Alma Mater, że książki należy przy pierwszym podejściu traktować ad obwąchandum wyłącznie. Bo człowiek wie, czego szuka, tylko nie wie, czy znajdzie to pod danym tytułem i czy poszukiwana wiedza warta będzie zgłębienia. Dorobek intelektualny Stefana Kisielewskiego z pewnością warto zgłębić i może się tego jeszcze podejmę, ale dzisiaj tylko ad obwąchandum dla czytelnika, kilka słów na temat tej barwnej postaci, która moim rówieśnikom jest znana, ale młodzieży pewnie nie za bardzo.
Continue reading “Reblog z jajkiem”Teresa Rudolf
***
Kiedy księżyc już zagląda
w oczy śpiącemu światu
zawirowanemu chaosem,
wpełza spokój, ta ciepła,
biała, lekka kołderka
otulająca zaspaną już noc.
A tymczasem…
tysiące rzek przepływa
głowami ludzkimi,
niosąc zagadki senne,
skrawki wspomnień
resztki marzeń, pytania
na jutro, lęk wczorajszy,
filmy czarno-białe, kolorowe,
o górach, schodach, tańcu,
miłości, kronika filmowa;
przedziwne sytuacje, miejsca,
komedie, horrory, pogrzeby,
wesela, często szczęście.
A tymczasem…
Kiedy budzi się poranek,
pachnący świeżością,
świergotem ptakôw,
wpełza niepokój jak nagłe
trzepotanie ptasich piór
przed ucieczką w nieznane,
przed “krzywym lustrem”
tej dzisiejszej, naszej,
złudnej normalności.
***
Życie, tak chciwe życia,
chce tańczyć, śpiewać,
śmiać się, podróżować,
skakać z myśli na myśl,
jak z drzewa na drzewo,
wymyślając zadziwiać,
pokazywać się światu,
rozpychać łokciami,
łapać własny sens…
…by wiedzieć,
że warto…
… że warto!
Teresa Rudolf
***
Jasny chłód księżyca
oświetla moje myśli
zdziwione jasnością,
otula srebrnozłotym
długim płaszczem.
Jakaś dziwna Tęsknota
tańcząc z Rozsądkiem,
depczą sobie we mnie
po nogach i… straciłam
…znów jasność myśli.
***
Wieczory zimowe,
ozłacane lampami
i świecami, pachną
woskiem, ciepłem,
normalnością życia
w oazach spokoju.
A na zewnątrz hula,
oj, zawodzi wichura
wojen, kataklizmów,
zdmuchując ludzkie
życie jak… świeczki
…kiedyś zapalone
na szczęście.
***
Życie, ach to Życie,
wszystkiego ciekawe,
podróżuje sobie po nas
stateczkiem doświadczeń.
A po drodze lądy, wyspy,
morza, miasta, wioski,
dosiadamy się czasem
do kogoś, przesiadamy…
dalej się płynie, lub wysiada,
by gdzieś osiąść na dobre,
lub na złe, splątani z kimś,
czasem już też wyplątani.
A nieraz cudownie
z psem, lub kotem,
lub też z obojgiem,
dalej sobie płyniemy…
Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
Teraz mogę spróbować odpowiedzieć na pytanie: po co gotować żaby w stawie?
Żeby je raz na zawsze oduczyć rozwiązywania problemów, by przeskakując do innego stawu nie popełniały tych samych błędów. A co do problemów to niech się same rozwiązują.
A co z nami?
Nie raz już stawiano sobie pytanie: Czy historia znajdzie swój kres, swoje uzasadnienie? Być może, że dotychczasowe próby odpowiedzi były zbyt mało zwariowane.
Teresa Rudolf
Wielkie sito
Słychać brzęk metalowy
wpadania rzeczy różnych,
w wielkie jak Ziemia sito…
Otwory w nim o losie
świata znów zadecydują;
co przeleci, a co pozostanie,
co ważne, co mniej ważne
dla świata; ludzi, zwierząt,
przyrody, polityki, nas, nas…
Welkość otworów różna,
a los pokaże co dzisiaj
w nicość będzie wpadać…
Ooo, kruk się dziś wybronił!
Wygląd nadziei
– Powiedz, jak wygląda
nadzieja?- zapytała,
– nadzieja, wygląda?-
Zamknęłam oczy…
– To mocna dłoń,
wyciągnięta do Ciebie,
widzisz ją? Musisz też
i swoją rękę wyciągnąć…
to światło na końcu tunelu,
płomyk w puszce Pandory,
to koniczynka ileś-listna
(inne już przecież zajęte),
to nowonarodzony kwiat,
jego zapach, kolor, piękno,
mruczenie kota, ogon psa
zachwyconego wszystkim,
to przeproszenie czyjeś
za zrobioną ci krzywdę,
możliwość wybaczenia,
lekkość duszy, też serca…
Jak wygląda nadzieja?
To ta dłoń, wskazująca
wszystko obok Ciebie,
daj się jej prowadzić
znów w samo życie.




O yeah, we are here! 1400 airports were not able to work yesterday, because of a small mistake in system update. Welcome!