Mense Iunio anni MMXXVI in domo auctionaria Bassenge Berolini pictura eximia empta est pro una ex praeclarissimis collectionibus privatis Varsoviensibus: Fabula de Kranaë (Die Sage von Kranäe / Auch ein KRANÄE) Margaretae Kubicka (MDCCCXCI–MCMLXXXIV). Haec pictrix, graphica et poeta egregia—spiritus movens gregis expressionistarum Polono-Germanici Posnaniensis Bunt appellati, fautrix exhibitionum eius Posnaniis Berolinique atque socia ephemeridum artium Die Aktion et Zdrój—partes singulares egit in retibus necessitudinum formandis et patrimonio avant-garde internationalis servando. Ut uxor poetae et pictoris Stanislai Kubicki (a Gestapo anno MCMXLII interfecti) et particeps obsistentiae antifascisticae, opus reliquit vehementi vi motus animi et politici imbutum. Cuius haereditatem fere per triginta annos investigo.
35 lat małżeństwa i sąsiedztwa – humorystyczne, melancholijne i muzyczne spojrzenie wstecz na 35 lat niemiecko-polskiego traktatu o sąsiedztwie, no i oczywiście na 35 lat małżeństwa. – Wyjątkowy wieczór w wykonaniu Celiny Muzy i Andreasa Vissera.
Bądźcie z nami!
Spotkamy się
23 października 2026, piątek, o godz. 19:00 w SprachCafé Polnisch, Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow
W języku polskim.
Wstęp wolny. Datki na cele stowarzyszeniowe mile widziane.
W ramach projektu „Miejsce: Schulzestrasse”, finansowanego ze środków Urzędu Dzielnicy Pankow w Berlinie.
[DEU]
35 Jahre Ehe und Nachbarschaft – Ein humoristischer, melancholischer und musikalischer Rückblick auf 35 Jahre deutsch-polnischer Nachbarschaftsvertrag, ach ja, und natürlich auf die 35 Jahre Ehe. – Ein einmaliger Abend von und mit Celina Muza und Andreas Visser.
Seid dabei!
Wir sehen uns
am 23. Oktober 2026, Freitag, 19:00 Uhr im SprachCafé Polnisch, Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow
In polnischer Sprache.
Eintritt frei. Freiwillige Spenden zugunsten des Vereins sind willkommen.
Im Rahmen des Projektes „Der Ort: Schulzestrasse“, gefördert aus Mitteln des Bezirksamtes Pankow von Berlin“.
To już dziś. Heute treffen wir uns im SprachCafé Polnisch, um über Henryk Bereska zu reden, uns zu erinnern, ihn zu würdigen.
A od czasu jak zapowiadamy to wydarzenie, przychodzą komentarze, listy, wspomnienia. / Und seit wir diese Veranstaltung angekündigt haben, erreichen uns Kommentare, Briefe und Erinnerungen.
Już po nas – i choć nie na zawsze, to z pewnością na tę chwilę. Co do własnego żywota, nie żywię już żadnych nadziei. Poddałam się woli Bożej i w owym uległym przyjęciu wyroków Niebios znajduję teraz spokój; w spokoju zaś owym, acz pozbawionym ziemskiego szczęścia, doznaję czegoś znacznie wyższego – błogości ducha. Coraz jaśniej pojmuję, iż wszystko poniekąd tak właśnie dokonać się musiało. Boska Opatrzność niewątpliwie zapowiada nowy stan świata; idzie nowy porządek rzeczy, jako że dawny przeżył się i w samym sobie zwątlały – upada. Zasnęliśmy na laurach Fryderyka Wielkiego, który, będąc panem swego wieku, stworzył nową epokę. Myśmy wraz z nią nie postąpili, przeto nas wyprzedziła. Nikt nie pojmuje tego jaśniej niż sam Król. Przed chwilą jeszcze wiodłam z nim o tym długą rozmowę, a on, zamyślony w sobie, powtarzał raz po razu: „I u nas musi się to odmienić”. Nawet to, co najlepsze i najbardziej przemyślane, bierze w łeb, a cesarz francuski przebieglejszy jest przynajmniej i zręczniejszy. Choć Rosjanie i Prusacy walczyli jak lwy, musieliśmy – choć nie złamani do cna – ustąpić z pola, nieprzyjaciel zaś utrzymał przewagę. Od niego wiele nauczyć się możemy, a to, co poczynił i dokonał, nie pójdzie na marne. Bluźnierstwem byłoby rzec, iż Bóg jest z nim, niemniej jawnie stanowi on narzędzie w ręku Wszechmocnego, by pogrzebać to, co dawne, a co choć wrosło głęboko w sprawy tego świata, życia w sobie już nie ma. Zapewne nastanie poprawa – zaręcza o tym wiara w Istotę Najdoskonalszą. Lecz dobro na świecie zaistnieć może jedynie przez ludzi dobrych. Przeto nie wierzę, by cesarz Napoleon Bonaparte siedział mocno i bezpiecznie na swym – dziś wprawdzie olśniewającym – tronie. Trwałość i spokój dają jedynie prawda i sprawiedliwość, on zaś kieruje się tylko polityką, to jest chytrością, i nie baczy na prawa wiekuiste, lecz na okoliczności takie, jakimi w danej chwili są. Tym samym plami swe rządy mnogą niesprawiedliwością. Nie żywi on szlachetnych zamiarów wobec dobrej sprawy ani wobec ludzi; on i jego niezmierzona pycha mają na oku jedynie siebie i własny interes. Podziwiać go można bardziej, aniżeli miłować. Oślepiony własnym szczęściem, mniema, iż zdoła wszystkiemu podołać. Przy tym brak mu wszelkiego umiaru, a kto miary utrzymać nie potrafi, ten traci równowagę i upada. Wierzę mocno w Boga, a przeto i w moralny porządek świata. Tego zaś w panowaniu przemocy nie dostrzegam; żywię przeto nadzieję, iż po obecnym niedobrym czasie nastanie lepszy. Owego poprawienia losu spodziewają się, pragną go i oczekują wszyscy szlachetniejsi ludzie, a pienia pochwalne na cześć teraźniejszości i jej wielkiego bohatera nie powinny nikogo mamić. Wszystko, co się stało i dzieje, nie jest niechybnie kreską wieńczącą dzieło, lecz jedynie torowaniem drogi do wyższego celu. Cel owy zda się wszakże leżeć w dalekiej przyszłości; zapewne nie dożyjemy jego urzeczywistnienia i przyjdzie nam zgasnąć przed czasem. Niech się dzieje wola Boża; wszystko według Jego woli. Jednakowoż znajduję pociechę, siłę, odwagę i pogodę ducha w owym głębokim nadziei porywie, który tkwi w mej duszy. Wszak wszystko na tym świecie jest tylko przejściem! Musimy przez to przebyć. Bądźmy tylko pomni, by z każdym dniem stawać się dojrzalszymi i lepszymi. Oto ma Pan, drogi Ojcze, moje polityczne wyznanie wiary – tak dalece, jak białogłowa potrafi je skreślić i usystematyzować. Niechaj ma ono swoje ułomności, ja czuję się z nim dobrze, racz mi Pan jednak darować, iż niepokoję Go tymi uwagami. Widzi Pan z tego przynajmniej, że i w nieszczęściu ma w mej osobie pobożną i uległą córkę, oraz że zasady chrześcijańskiej bojaźni Bożej, które zawdzięczam Pańskim naukom i pobożnemu przykładowi, wydały i wydawać będą owoce, dopóki tchu we mnie starczy. Z radością posłuchasz, drogi Ojcze, iż nieszczęście, które na nas spadło, nie wkradło się w nasze życie małżeńskie i domowe; owszem, raczej je umocniło i uczyniło nas sobie jeszcze droższymi. Król, ten najszlachetniejszy z ludzi, jest łaskawszy i pełen miłości bardziej niż kiedykolwiek. Częstokroć zdaje mi się widzieć w nim dawnego adoratora i narzeczonego. Bardziej w czynach aniżeli w słowach dostrzegam dbałość, jaką we wszystkim mi okazuje, a jeszcze wczoraj rzekł do mnie prosto i serdecznie, patrząc mi w oczy swym wiernym wzrokiem: „Ty, droga Luizo! stałaś mi się w nieszczęściu jeszcze droższa i milsza. Teraz wiem z doświadczenia, jaki skarb mam w Tobie. Niechaj na dworze szaleje burza – byleby w naszym małżeństwie była i trwała dobra pogoda. Z owej to wielkiej miłości ku Tobie dałem naszej nowo narodzonej córeczce imię Luiza. Oby wyrosła na drugą Luizę!” – Do łez rozczuliła mnie ta dobroć. Jest moją dumą, radością i szczęściem posiadać miłość i zadowolenie najlepszego z mężów, a iż miłuję go z całego serca wzajemnie i tak jesteśmy ze sobą jednacy, że wola jednego jest wolą drugiego, łatwo mi przychodzi ową szczęśliwą jedność, z latami ugruntowaną, zachować. Słowem: podoba mi się on pod każdym względem, ja zaś jemu, a najlepiej nam, gdy jesteśmy razem. Wybacz, drogi Ojcze, iż mówię to z pewną chełpliwością; jest to jedynie nieskryty wyraz mojego szczęścia, które nikomu na świecie nie leży bardziej na sercu niż Panu, najdroższy, najczulszy Ojcze! Wobec innych ludzi – czego nauczyłam się również od Króla – wolę o tym nie mówić; dosyć, że sami o tym wiemy. Dzieci nasze są naszym skarbem, a oczy nasze odpoczywają na nich z pełnym zadowoleniem i nadzieją. Następca tronu pełen jest życia i ducha. Posiada wyśmienite talenty, które pomyślnie się rozwijają i kształtują. Jest szczery we wszystkich swych uczuciach i słowach, a jego żwawość czyni jakąkolwiek udawaną postawę niemożliwą. Z doskonałym skutkiem uczy się historii, a to, co wielkie i dobre, pociąga jego idealistyczny umysł. Posiada wielką pojętność dla rzeczy dowcipnych, a jego komiczne, zaskakujące koncepty nader przyjemnie nas bawią. Niezwykle przywiązany jest do matki i nie mógłby być czystszym, niż jest. Bardzo go miłuję i często rozmawiam z nim o tym, jak to będzie, gdy pewnego dnia zostanie królem. Nasz syn Wilhelm (pozwól, czcigodny Dziadku, iż przedstawię Panu Pańskich wnuków po kolei) wyrośnie – jeśli mnie wszystko nie myli – jak jego ojciec: na człowieka prostego, poczciwego i rozsądnego. Równie i z powierzchowności najbardziej jest do niego podobny, choć zda mi się, iż nie będzie aż tak urodziwy. Widzi Pan, drogi Ojcze, że wciąż jestem zakochana w swoim mężu. Nasza córka Charlotte sprawia mi coraz więcej radości; jest wprawdzie skryta i zamyślona w sobie, lecz kryje pod pozornie chłodną powłoką – tak jak jej ojciec – gorące, współczujące serce. Bywa niby obojętna, lecz ma w sobie wiele miłości i czułości. Stąd też bierze się pewne dostojeństwo w jej obejściu. Jeśli Bóg zachowa ją przy życiu, przeczuwam dla niej świetną przyszłość. Carl jest dobroduszny, wesoły, poczciwy i utalentowany; tak samo dobrze rozwija się na ciele, jak i na duchu. Częstokroć miewa naiwne pomysły, które pobudzają nas do śmiechu. Jest pogodny i dowcipny. Jego nieustanne pytania wprawiają mię nierzadko w ambaras, gdyż nie potrafię bądź nie powinnam na nie odpowiadać; świadczy to jednak o jego żądzy wiedzy – a czasem, gdy się chytrze uśmiecha, także o zwykłej ciekawości. Nie tracąc współczucia dla doli i niedoli innych, przejdzie przez życie lekko i z radością. Nasza córka Aleksandryna, jak dziewczęta w jej wieku i o jej naturze, jest przymilna i dziecięca. Okazuje bystrość pojmowania, żywą wyobraźnię i potrafi się często szczerze śmiać. Do spraw komicznych ma wielki zmysł i wrażliwość. Posiada skłonność do satyry, zachowując przy tym poważną minę, co jednak nie szkodzi jej dobroci serca. O małej Luizie nic jeszcze rzec nie można. Ma profil swego poczciwego ojca i oczy Króla, tylko nieco jaśniejsze. Nosi imię Luiza; oby stała się podobna do swej prababki, uroczej i pobożnej Luizy Orańskiej, szacownej małżonki Wielkiego Elektora. Oto przedstawiłam Panu, ukochany Ojcze, całą moją galerię. Powie Pan zapewne: oto matka ślepo zakochana w swych dzieciach, która widzi w nich tylko dobro, na ułomności zaś i błędy jest ślepa. I w istocie, złych skłonności, które budziłyby obawę o przyszłość, u żadnego nie dostrzegam. Mają, jak i inne dzieci, swoje narowistości, lecz te znikną z czasem, w miarę jak nabiorą rozsądku. Okoliczności i stosunki wychowują człowieka, a dla naszych dzieci dobrze to może, iż poznają surową stronę życia już w młodości. Gdyby wzrastały w łonie dostatku i wygody, mniemałyby, iż tak być musi. Że jednak stać się może inaczej, widzą po zatroskanym obliczu ojca tudzież po smętku i częstych łzach matki. Szczególnie zbawienne jest dla następcy tronu, iż poznaje nieszczęście już jako młodzieniec; tym wyżej cenić będzie pomyślność i tym troskliwiej będzie jej strzegł, gdy – jak ufam – nastaną dlań w przyszłości lepsze czasy. Moja piecza poświęcona jest dzieciom bezustannie i codziennie proszę Boga w moich modlitwach, w których je zawieram, aby im błogosławił i nie odbierał im swego dobrego Ducha. Z zacnym (doktorem) Hufelandem zgadzam się w tych sprawach w zupełności. Dba on nie tylko o fizyczną pomyślność moich dzieci, lecz pamięta i o ich duchu; a poczciwy, szczery Borowsky, którego Król chętnie widzi i poważa, umacnia nas w tym. Jeśli Bóg zachowa mi dzieci, zachowa moje najobfitsze skarby, których nikt mi wydrzeć nie zdoła. Niech się dzieje, co chce – w łączności z naszymi dobrymi dziećmi będziemy wielokroć szczęśliwi. Piszę to Panu, ukochany Ojcze, abyś z spokojem o nas myślał. Łaskawej pamięci Pańskiej polecam mojego męża, jak też i dzieci nasze, które całują rączki czcigodnemu Dziadkowi, ja zaś jestem i pozostaję, najdroższy Ojcze, Pańską wdzięczną córką
***
Garść wyjaśnień:
Luiza (Louise) była żoną króla Fryderyka Wilhelma. Urodziła się w roku 1776, zmarła w roku 1810. Była matką dziesięciorga królewskich dzieci, z których siedmioro przeżyło. Wspomniany przez nią pierworodny syn, Wilhelm, zostanie najpierw królem, a w roku 1871 – cesarzem. Bonaparte, w chwili gdy Luiza pisała ten list niepokonany zwycięzca, już w pięć lat później przegra wielką bitwę pod Lipskiem, zwaną Bitwą Narodów, tę, w której w nurcie Elstery zginie polski książę Józef Poniatowski. Luiza, która wierzyła, że Napoleon musi przegrać, tego momentu jednak nie dożyła.
Na blogu pojawiała się już wielokrotnie, i ona sama, i w słynnej rzeźbie z siostrą – trzeba poszukać.
Czyli fragment o warszawskim cmentarzu na Okopowej i berlińskim Torze 17
Nie jest to noc, w której niczego nie widać, lecz noc, której nie widać, albo lepiej: noc, której niewidzialność jest widzialna wtedy, gdy na próżno usiłujemy coś zobaczyć. Michał Paweł Markowski
Frei sein ist Knecht sein. Niemieckie przysłowie
1. Notatki dla scenarzysty. Oddalone o kilka kilometrów od ówczesnej granicy polsko-niemieckiej Krzepice, województwo Kieleckie. Po powstaniu styczniowym odebrano miastu prawa miejskie, przywrócone za II RP. Najbliższym dużym ośrodkiem jest Częstochowa, gdyby kiedyś podjęto by się zwiezienia z miasta jakiejś grupy do dalszej wywózki, byłoby to tam. 40% ludności miasta stanowią Żydzi, w 1936 w mieście ,,doszło do ekscesów o podłożu antysemickim”; do interpretacji. Lokalny cmentarz żydowski stanowi jedno z największych europejskich skupisk żeliwnych macew.
Thursday, czwartek, Donnerstag August 27 • 19:30 – 22:00
Buchpremiere mit Autorin Hannah Mann zu ihrem Debütroman »Zeppelin und Karpfen«, moderiert von Paul Bokowski – mit szenischer Lesung!
Es ist nicht die Zukunft, die auf uns wartet, sondern die Vergangenheit.
Suzanna ist Fotografin. Sie hält die Träume anderer fest und die Geister der Familie in Schach. Bis ihre Mutter von einem Tag auf den anderen verschwindet. Sie scheint sich auf eine Reise in ihre Erinnerungen begeben zu haben, und Suzanna und der restlichen Familie bleibt nichts anderes übrig, als ihr dorthin zu folgen.
Ein zarter und spannender Roman über Emanzipation und die Sehnsucht nach einem Zuhause, das im Gegenwind der Geschichte unerreichbar scheint.
»Hannah Mann zeigt uns in ihrem wunderschönen Debüt, warum wir gar nicht genug Familienromane lesen können: Im Kleinen zeigt sich immer das große Ganze.« Dana von Suffrin, Autorin von »Nochmal von vorne« und »Toxibaby«.
»Ein eindringlicher Roman über Erinnerung und Herkunft – feinfühlig erzählt, mit großem Gespür für Zwischentöne und melancholischer Wärme.« Irina Kilimnik, Autorin von »Sommer in Odessa«.
***
Ciotką Hannah Mann była nasza blogowa (i nie blogowa oczywiście też) autorka Viktoria Korb. Gdy jej siostra przysłała mi zaproszenie na tę imprezę, napisała właśnie o tym: jak widzisz tradycje pisarskie po ciotce się utrzymują.
***
Nazwałam ten wpis “Pochwałą ciotek”, co jak wiadomo jest (też) tytułem wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Zanim znajdę cały wiersz, przypomnę, że zaczyna się słowami “ciotki nie były piękne”.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Ciotki
Ciotki nie były piękne, nie miały nic z wróżek. Były dzielne, szczawiowe, barchanowe żony. Nie miały złotych włosów ani cienkich nóżek, ani oczu złowrogich o rzęsach zdziwionych.
Brały serio swe dzieci, kwiaty i owoce, mężów trzymały krótko, perfum nie lubiły, zasypiały spokojnie w księżycowe noce, pełne kurzej tężyzny i jaglanej siły.
Jedynie ciocia Jola wiotka i pachnąca przypominała wróżkę i paryską lalkę. Chodziła w piórkach ptasich i tiulach ze słońca, całowała, podnosząc gwiaździstą woalkę…
Wkrótce ją jakieś wichry żałosne rozwiały wśród wiosennych błyskawic i szumów ponurych… Zgrzebne ciotki płakały – lecz nic nie wiedziały, jaki był smak miłości i… trutki na szczury.
No i wreszcie moja własna pochwała ciotek, spreparowana zresztą głównie dlatego, że jestem ciotką. Nie wymyśliłam jej, gdzieś ją znalazłam, już niestety w ogóle nie wiem, gdzie, ale przekazałam tym, którym jestem ciotką, ku uwadze.
Nie jest dobrze mieć szalonych, odstających od normy rodziców. To bardzo nas obciąża jako dzieci, a często wystawia na pośmiewisko rówieśników, natomiast świetnie jest mieć szaloną, odstającą od normy ciotkę. Jest pewnym wzorcem, acz nie zobowiązującym, pozwala rozpoznać inne drogi i inne perspektywy, wesprze, gdy będziemy chcieli zrobić coś, co odstaje od normy.
Wiesz co, napisała do mnie Autorka. Specjalnie byłam na demonstracji u brzegu Szprewy, żeby napisać list o kąpaniu się w rzece. Ale niestety padał deszcz krótko przed demonstracją i woda była pełna bakterii, i nie wolno było się kąpać.
Wasza Adminka
Więc jednak to będą one i będą czytały listy.
Vermeer van Delft, Marie-Yvonne Yo Laur, Berthold Woltze (List z Ameryki!), Benjamin Kennington i Georg Schrimpf
An: CDU/CSU-Fraktion im Deutschen Bundestag und Bundeskanzler Friedrich Merz (CDU)
Schutz queerer Menschen ins Grundgesetz!
Der queerfeindliche Anschlag auf den Berliner CSD erschüttert uns. Gleichzeitig war er leider nicht überraschend: Seit Jahren nehmen Hass, Hetze und Angriffe gegen LGBTQIA* massiv zu. Queerfeindliche Hasskriminalität hat sich seit 2010 nahezu verzehnfacht. Rechtsextreme Anti-CSD-Aufmärsche sind Normalität geworden und auch religiöser Fanatismus ist eine große Gefahr für die queere Community.
Spätestens jetzt müssen queere Menschen endlich den verfassungsrechtlichen Schutz erhalten, den sie längst verdienen.
Wir fordern deshalb: Sexuelle Identität als Diskriminierungsmerkmal im Grundgesetz Artikel 3 aufnehmen! Erst dann ist klar geregelt, dass niemand wegen der sexuellen Identität benachteiligt werden darf.
Trans*, intergeschlechtliche und nicht-binäre Menschen sind laut Bundesverfassungsgericht bei “Geschlecht” inkludiert – das muss zusätzlich in einer Gesetzesbegründung festgeschrieben werden.
Warum ist das wichtig?
Artikel 3 im Grundgesetz schützt bisher ausdrücklich vor Diskriminierung aufgrund unter anderem des Geschlechts, der Herkunft, der Religion, der politischen Überzeugung oder einer Behinderung.
Der Artikel ist eine Lehre aus den Verbrechen des Nationalsozialismus. Doch queere Menschen und Menschen mit Behinderung wurden bei der Schaffung des Grundgesetzes 1949 außen vor gelassen.
Das Diskriminierungsverbot für Menschen mit Behinderung wurde schließlich in den 1990er Jahren ergänzt. Trans-, inter- und nonbinäre Menschen sind durch die Kategorie “Geschlecht” in dem Artikel inkludiert. Das hat das Bundesverfassungsgericht vor einigen Jahren klargestellt. Dass trans*, intergeschlechtliche und nicht-binäre Menschen bei “Geschlecht” inkludiert sind, sollte zusätzlich in einer Gesetzesbegründung klargestellt werden.
Die “sexuelle Identität” fehlt immer noch gänzlich. Wer aufgrund seiner sexuellen Orientierung benachteiligt wird, kann sich nicht auf denselben verfassungsrechtlichen Schutz berufen wie andere Betroffene von Diskriminierung.
Diese Schutzlücke muss endlich geschlossen werden. Erst dann…
kann rechtlich geahndet werden, wenn sich staatliche Stellen wie Polizei und Behörden diskriminierend gegenüber LGBTQIA* verhalten.
können zukünftige politische Mehrheiten bereits erstrittene Rechte nicht so einfach zunichtemachen und diesystematische Verfolgung queerer Menschen verhindert werden.
ergibt sich ein expliziter Schutzauftrag des Staates, der sich dann auch in der Praxis und Gesetzgebung widerspiegeln sollte.
Für eine Grundgesetzänderung braucht es eine Zweidrittelmehrheit in Bundestag und Bundesrat. Grüne, Linke und auch die SPD haben nach dem Anschlag in Berlin nun Unterstützung signalisiert. Jetzt braucht es öffentlichen Druck, um auch CDU und CSU dazu zu bewegen.