Nocne bajeczki

Teresa Rudolf

***

W nocy, nim sen 
już odwiedzi,
wypełzają
duszki,
cienie,

unoszą się lekko
wspomnienia,
marzenia, 
tęsknoty,
smętki...

A wszystko
tak sobie
jakoś płynie,
tak sobie
jakoś fruwa, 

jakby
...z obrazów
Chagalla...

Marc Chagall,  Urodziny 1915 r. (Google)

***

Bal
wielki 
dzisiaj
na ksìężycu,
u prawnuków
Twardowskiego,

ach...

powietrznymi
dyliżansami
złote rybki
przylecą...
koty,
psy,

no i...

też
ważni,
Goście
z Ziemi
przypłyną
na chmurach,

ale...

ci
tylko...
z tych
bajeczek,
kolorowych
nadzwyczajnie.

Miniaturki

Teresa Rudolf

***

Jesień,
dziewczyna
raz w sukni
z babiego lata,
a raz w czerwonej,
zielonej i żółtej,
raz rozhulana,
a raz płaczliwa,
szalona wariatka…

***

Jesień rudowłosa,
od fryzjera prosto,
dziś z chryzantemami
we włosach kręconych.

***

Kropla deszczu
na jej rzęsach,
splątana ze łzą,
jak warkocz…

***

Na wielkim Balu Życia,
zdziwione tańczą obok,
bez deptania sobie 
po palcach nagich stóp,
Radość i Smutek…

***

Słowo przeciw słowu,
często gra “nie fair”,
napięcie, złość,
czasem remis,
bo przegrani
oboje.

***

Ptaki krążą dziś
niespokojne takie,
wiedzą coś więcej
i boją się wyśpiewać…

…no i dobrze.

A mogłoby być tak pięknie

Teresa Rudolf

Wojna, strach, zdziwienie 

Świat okrętem
na groźnym 
oceanie,
Titanic 
naszego
wieku.

Dokąd
płyniemy,
...po co 
 właśnie tam, 
a dokąd...
i tak nie wiemy.

Świat zagubiony,
zastraszony, 
zdziwiony,
czekający,
na pomoc,
a od kogo?

Skoro 
znęca
się sam
nad sobą,
nasz ludzki Świat
Sado-Masochista!

...a mogłoby być
tak pięknie...

bo świat, 
to nie 
tylko
my,
tacy
lub
tacy...

Spójrz sobie w oczy

A mnie się marzy
dużo więcej ciszy,
delikatności 
wokół..

Spójrz sobie w oczy, 
co widzisz?
Posłuchaj siebie,
co słyszysz?

A mnie się marzą
słowa jasne, trafne,
dźwięczące 
dobrocią.

Spójrz w myśli swoje,
co widzisz?
Posłuchaj serca,
co czujesz?

A mnie się marzy,
by tam w środku
w każdym,
we mnie,
w tobie,
było po 
prostu 
OK.

Jesienny tryptyk

Teresa Rudolf

Zaklęte koło 

Jesień maluje grubym
pędzlem pola, lasy,
a cieniutkim liście...

Słońce jak skoczek 
pokazując się wszędzie,
rozświetla przestrzenie.

Powietrze niesie zapach
mchu, wilgotnych szyszek,
suchych igieł, opadłych liści.

Natura rozkłada skrzydła
znów nad odchodzeniem, 
czuć podniosłość chwili...

...to przyroda, kolejny 
już raz zatoczy koło.
Niewinność 

W bieli chmur roztańczona,
niewinność myśli unosi
się lekko nade mną.

Patrzę na błękit nieba,
na złoto promieni słońca,
na jeszcze soczystą zieleń.

Błogie rozleniwienie
otula mnie cieniutkim, 
jesiennym płaszczem.

Czuję się 
kryształowo
czysta... 
jak źródlana 
woda,
tryskająca
mą dobrocią.
Ty tak, ale nie Ty

Serce moje;
drzwi otwarte
dla Ciebie, także
i dla Ciebie...

i dla Ciebie też!

Skrobnięcie ciche
paznokciem 
wystarczy, takie
ledwie słyszalne,

jestem, dla Ciebie...

Ale Ty, tak Ty,
nie wal mi pięściami, 
nie wiś już na dzwonku,
nie rozwalaj mi drzwi,

słyszysz? rozumiesz?

...nie wstawiaj mi nogi
między drzwi, by wejść 
znów z brudnymi 
buciorami,
w samo
serce...

Fioletowe myśli

Teresa Rudolf

Wierność 

Zamykała okna, 
też i drzwi,
zaklejała 
dziurki 
od kluczy.

Zatykała uszy, 
zamykała oczy,
oby tylko 
nie wpuścić
smutku,

tego

siedzącego
na wycieraczce,
...jak Lassie
wierny pies, 
który wraca...
Przeminęło z wiatrem

Kwiat samotny,
wolnokwitnący,
zadziwiony
swą planetką.

Czy są jakieś
inne kwiaty?

Koloru jak ja,
a może barwy
kamiennej...
bo ja wiem?

Czują też wiatr,
smak deszczu?

Jestem sam,
byłem zawsze?
ile mam czasu?
kim jestem?

Czy jest coś
oprócz mnie?

Oprócz insektów, 
ciepła, zimna
kamieni, nieba,
oglądania świata?

...z silnym wiatrem
uleciał fioletowo,
w szarą, jesienną 
nicość...

Kontynuacja

Teresa Rudolf

Zielono-rude panowanie

Lato
zaborcze  
powoli już
odchodzi,
pakując
spory kufer
swych zalet
też i wad...

I już widać
nieśmiałe
wejście
jesieni...
zachwyca
rozkładem
kolorowych
sztalug.

Władzę
corocznie
wymieniając
dyskutują,
"i co dalej?"
niestety,
...za naszymi
plecami...
Błękit myśli

Niekiedy,
w gęsto
utkanym
istnieniu,

zadziwiają
nagle
widoki 
w prześwitach
 
...na 
aksamitnie 
błękitne 
niebo...

taki inny, 
beztrosko
niebieski...
...świat.

Już świt

Teresa Rudolf

Wieczorem 

Już wieczór;
granatowo
opada powoli 
jak mgła,
gdzie niegdzie
zapala świeczki,
wygasza światła.

Otwarta
przestrzeń;
twórczości,
tajemniczości,
romantyzmu
intymności,
miłości...

a niektórym,
...w pełni 
księżyca
jak w wodzie,
odbija się
bezbarwna
samotność.

Jeszcze i już

Jeszcze delikatny zapach
świeżej nocy potrąca
mój wrażliwy węch.

Unoszę się na nim,
wciągam powietrze
pokonując przestrzenie.

I już powoli świta,
wilgoć poranka
rozpyla się wokoło.

Tęsknota za znanym
i nieznanym porywa
mnie we wspomnienia,

...oby stały 
się znów
jutrem...

Słońce w głowie

Teresa Rudolf

Letnie party

Lato, 
wdzięczysz
się do człowieka
jak jakiś podlotek,

wyśpiewujesz mu 
szlagiery ptasie,
mamisz zapachami,

malujesz codzienność
setkami barw kwietnych,
aromatycznych wielce, 

zapraszasz na wielką zabawę 
z tłumami różnych gości,
chciwych wielkich przygód,

jesteś  tak wyczekiwane,
prawie już wymodlone,
pachniesz niewiadomą.

Lato,
a czy nie zapomniałeś 
o słońcu, pławiącym się 
w złocie próżnym bożku,

spalającym powoli 
na popiół ciebie,  
i twoich gości,
rozwalając ci  
z chichotem
to ziemskie
party???
Okno

Myśl, jak kot 
wślizgnęła się 
przez otwarte okno,
 
trochę nieśmiało
rozejrzała się 
w mojej głowie,

a co ze sobą
zrobić przyjdzie,
wciąż nie wie...

przykucnęła więc
przy gorącym 
dziwnym lecie,

powoli dopełzła
do wiadomości  
wszechobecnych;

do podłości ludzkiej
względem zwierząt,
do koszmaru wojen, 

też i do piękna świata,
geniuszu ludzkiego,
wspaniałości natury...

złapała się za głowę 
przyznając bezsilność,
myśli wślizgującej się

przez otwarte
letnią porą okno...
... byłoby  chyba lepiej

legalnie
jak każdy, 
wchodzić 
drzwiami, 
i pozostać 
na dłużej...

Lato, lato

Teresa Rudolf

Gołąb z ulicy Chopina

Dziś przyleciał
gołąb poranny,
z ulicy Chopina,
moje dzieciństwo.

Gruchnął znów,
z jakąś skargą,
w zaciśniętym
dziobie jak wtedy.

Zagłuszał inne
ptaki, psy i koty 
biadoleniem tępym,
nieprzetłumaczalnym.

I nagle 
dzwony 
kościelne,
w czystym
powietrzu
poranka,
odebrały
od niego
tę skargę...
Dziwne lato

Lato, 
wyśpiewane ptakami,
od lasów po balkony.

Lato,
przepięknie kolorowe,
rozsłonecznione niebiesko.

Lato,
grzmiące z nienawisci,
miotające piorunami.

Lato,
prażące gorącem ziemię, 
jakby kawę kolumbijską.

Lato, 
goniące ludzi dla ochłody
w wody rzek i basenów.

Lato,  
całe lądy na wiór suszące,
kradnąc wodę, paląc lasy.

Lato, 
cierpiące na 
niestabilność,
jak człowiek,
co kocha
...i zabija. 

Ach to życie

Teresa Rudolf

Na fali

A życie płynie
...a w nim i my, 
z innymi bliżej
z innymi dalej,
czasem zawiruje.

Mówi się:
"płyniemy 
na tej 
samej 
fali"...

...a tu

nagle ktoś 
już płynie  
na innej,
już z innymi,
na innym statku...

...i tak

pokrętne
prawa
wciąż
falują
naszą

rzekę,
zwaną
...ŻYCIEM.
Karuzela

Przychodzenie,
odchodzenie,
przepływy,
odpływy,
przyloty,
odloty.

Wzruszenie,
obojętność,
śmiech,
płacz,
radość,
smutek.

Miłość
nienawiść
pokój,
wojna, 
życie,
...śmierć.