To już dziś. Heute treffen wir uns im SprachCafé Polnisch, um über Henryk Bereska zu reden, uns zu erinnern, ihn zu würdigen.
A od czasu jak zapowiadamy to wydarzenie, przychodzą komentarze, listy, wspomnienia. / Und seit wir diese Veranstaltung angekündigt haben, erreichen uns Kommentare, Briefe und Erinnerungen.
Autorka sprząta, ja też niby chciałam, ale zamiast tego poszłam na wystawę i po drodze “O MAŁY WŁOS” a zostałabym rozjechana przez rowerzystę. I przysięgam na wszystkie świętości i obym nigdy nie jadła lodów, że nie wiedziałam jeszcze, o czym będzie ten list, a zaczęłam sobie rozmyślać, jakby się to powiedziało po niemiecku, że coś się o mały włos wydarzyło. I to by było “um Haaresbreite”. Um Haaresbreite hätte mich heute ein Radfahrer überfahren.
Urodził się sto lat temu w Szopienicach, dziś kojarzonych przede wszystkim z netflixowym serialem Ołowiane dzieci. Ta niegdyś samodzielna, robotnicza dzielnica jest obecnie częścią Katowic.
Henryk Bereska wspominał swoje dzieciństwo z czułością. Dorastał wśród kochającej rodziny, niedzielnych obiadów i przydomowych ogrodów. Dzieciństwo biedne, ale szczęśliwe.
Liebe Freundinnen und Freunde der Literatur und der literarischen Übersetzung,
anlässlich des 100. Geburtstags von Henryk Bereska lade ich Sie herzlich zur Jubiläumsfeier „Im Fluss der Worte“ am Sonntag, dem 17. Mai 2026, nach Frankfurt (Oder) und Słubice ein.
Henryk Bereska war eine herausragende Stimme im deutsch-polnischen Kultur- und Literaturdialog als Übersetzer, Schriftsteller und Vermittler zwischen Ost und West. Mit einem vielfältigen Programm möchten das Karl Dedecius Archiv, die Karl Dedecius Stiftung und Collegium Polonicum in Słubice in Zusammenarbeit mit der Europa-Universität Viadrina, der Adam-Mickiewicz-Universität Poznań, der Universität Wrocław und anderen Partnern aus der Region Oderland-Spree das Leben und Werk von Henryk Bereska würdigen und zugleich Raum für Begegnung und Austausch schaffen.
Wegetarianie to okrutni i bezmyślni ludzie. Każdy wie, że marchewka krzyczy na tarce, że rozrywana palcami brzoskwinia krwawi. Wierzysz, że pomarańcza nie czuje kciuków, które się w niej zanurzają? że pomidory rozlewają swe mózgi bezboleśnie? A kartofle, żywcem obierane ze skóry i gotowane, te homary podziemnego królestwa? Nie opowiadaj, że nie boli, gdy odrywa się groch od strączka, obłupia brukselkę, szatkuje kapustę i ćwiartuje cebulę.
Odrzuć chochlę. Odstaw motykę. Nie koś, wyzwól moje plemię!
Tłumaczył Tibor Jagielski
***
Tadeusz Różewicz
List do mięsożerców
Kochani mięsożercy nie straszcie więzieniem dla człowieka który pyta o wolne klatki w regale nabiałowym zrozumcie weganie też mają układ pokarmowy i potrawy kochani mięsożercy poczekajcie chwilę nie żujcie słabszych nie zgrzytajcie zębami zrozumcie ludzi jest dużo będzie jeszcze więcej więc posuńcie się trochę ustąpcie kochani mięsożercy nie wykupujcie wszystkich tusz sznurowadeł i makaronu nie mówcie odwróceni tyłem: ja mnie mój moje mój żołądek mój stek mój kęs moje sztućce moja żona moje dzieci moje zdanie Kochani mięsożercy Nie zjadajmy się Dobrze bo nie zmartwychwstaniemy Naprawdę
Johanna Rubinroth esej dla radia deutschlandfunk, przetłumaczony przez autorkę
GELD, GLÜCK, GIER
1
ZIMNY POT. DUSZNOŚĆ. W GŁOWIE MGŁA. Po spojrzeniu na mój zdecydowanie zbyt niski stan konta postanawiam: coś musi się zmienić. Powszechne pomysły nie dają rozwiązania. Coś sprzedać? Nie wiedziałabym, co. Pracować więcej? Nie wiedziałabym, kiedy. Zmienić zawód – ale na jaki? Coś pożyczyć – jeszcze więcej?
Nagle mam pomysł. Skoro moja relacja z pieniędzmi – a raczej z ich brakiem – jest tak silnie naładowana emocjonalnie, to czemu nie u-aktywować innej częstotliwości i spróbować… zaklęcia?
Przecież pieniądze mają w sobie coś magicznego. Raz są, raz ich nie ma. Przychodzą i odchodzą, pojawiają się – i znikają. Znikają z godną podziwu regularnością – jakby to było prawo natury. U innych rozmnażają się jakby z niczego. Zamieniają się w ciepłe buty. Albo w potwora, który wywołuje panikę. Sprawiają, że ludzie z podniesioną głową wchodzą i wychodzą ze sklepu firmowego Chanel albo przemykają się ze spuszczoną głową, przeszukując latarką śmietniki. Pieniądze potrafią ocalić lub zrujnować, uwieść lub odstraszyć. Nie mówi się o nich – a jednak rządzą tak wieloma rzeczami.
Ich mag es, wenn die Themen zu mir kommen, mich sozusagen anspringen oder noch konkreter, wenn ich mit ihnen aufwache. So war das auch im Falle des Romans Der Fänger im Roggen von D.J. Salinger. Ewa hat den Roman Buszujacy w zbozu in einem Eintrag vom 18.07. für eine neue Lektüre empfohlen; zwar gefiel mir das Interview mit der polnischen Übersetzerin des Textes, Magdalena Słysz, nicht besonders, weil sie so bedrängt wurde in Richtung einer Interpretation, mit Fragen, die immer in eine Richtung gingen, die mir auch eher weit entfernt vom Text des Romans schienen; ich fand, die Übersetzerin schlug sich sehr wacker und versuchte den Fangfragen des Interviewers zu entkommen, sich nicht festzulegen. Auf jeden Fall aber weckte alles mein großes Interesse und ich habe das Buch bestellt (ist gar nicht so einfach, es zu bekommen) und gelesen.
Umarł Ireneusz Kania. Wszyscy jesteśmy w żałobie, bo wszyscy kiedyś trafiliśmy na książki, które zaważyły na naszym życiu, a które On przetłumaczył. Dla mnie to była Tybetańska Księga Umarłych. Na Facebooku Andrzej Saramonowicz napisał o nim najpiękniej chyba z nas wszystkich:
Umarł Ireneusz Kania, jeden z najciekawszych polskich umysłów ostatniego półwiecza, przenikliwy intelektualista i wybitny tłumacz.
Dzięki Niemu polska kultura zyskała dziesiątki wspaniałych książek tłumaczonych z licznych języków, od portugalskiego do sanskrytu.
Czytam właśnie „Suttanipātę. Zbiór nauk buddyzmu pierwotnego” – jeden z najważniejszych tekstów buddyzmu, spisany na Cejlonie w I wieku przed Chrystusem. Ireneusz Kania przetłumaczył go z języka palijskiego, opatrzył również przedmową i przypisami. Rzecz w Polsce świeża, tegoroczna.
Czytam te sutty niespiesznie, wracam do nich, rozważam i za każdym razem myślę z wdzięcznością o Ireneuszu Kani. Żałuje, że nigdy nie miałem okazji, by mu podziękować za wszystko, co mi – dzięki swojemu talentowi i swojej pracy – ofiarował.
Poniżej dwie zwrotki „Sutty o nosorożcu” – pierwsza i ostatnia.
Przemocy się wyrzekłszy nad wszystkim, co żyje, Krzywdy nie czyniąc żadnej z istot, Niepragnący synów, a tym bardziej towarzysza, Niech żyje samotnie, jak nosorożec.
(…)
Ludzie obcują z innymi ze względu na własne dobro; Bezinteresownemu trudno uczciwą drogą zdobyć majętności. Interesowność jednak mąci im umysły, Żyj więc samotnie, jak nosorożec.
Gdyby Bóg kierował tym co potocznie nazywa się historią, to byłby On tym, którego potocznie nazywa się sadystą, brodzącym przez potoki krwi od zbrodni do zbrodni.
2.
A dzisiaj? Oświecenie poniosło porażkę. Socjalizm bezradny. Kościoły skorumpowane. Czyżby człowiek stał się rakiem Ziemi? Historia połyka naturę. Głód postępuje. Rozwój zbrojeń darowuje nam high-tech. I nawet krew nie musi płynąć w tej wojnie: Promienie laserowe karbonizują z szybkością światła krajobrazy, miasta, ludzi, spalają bez płomieni, w ułamku sekundy wszystko czarne wszystko zwęglone.
3.
Obojętnie jaki Bóg, obojętnie jaka by to była historia, przenigdy nie spełnia się Jego wola w wyścigu z całkowitym zniszczeniem. Stwierdzam to, ach tak, bez dowodu, stary człowiek z pustymi rękami, raz wściekły to znów pełen nadziei, ciągle pytając: Wielkanoc, czy to nie była Wielkanoc?
4.
Jednak nie Dżingis Chan, nie Napoleon, ani Gulbenkian, czy Krupp wstali z martwych. Pewnemu galilejskiemu prowincjuszowi jednakże (jak krąży niezmordowana plotka) miało to się zdarzyć, jednemu, który był tak ślepy historycznie, a może owładnięty świętym szałem, że kochającym i bezbronnym, przyrzekł ziemię, która – od kryzysu do kryzysu od wojny do wojny – wydaje się trwać w pewnych rękach władców i bankierów, wraz z ich spekulantami zbrojeniowymi i pięciogwiazdkowymi biurwami.
5.
Tak idę, jak idę? Myśląc, pytając: czy nie było tam Marii z Magdali, ostatniej pod krzyżem, pierwszej o świtaniu, apostoli apostolorum, podżegaczki wiary, serca pierwszej wspólnoty? I idę, krok za krokiem, mrucząc, prosząc: zaraź nas twoją wytrwałością, o ty, wieloimienna Mario, uczyń pewniejszymi nasze codzienne kroki przez prawdę, której doświadczyłaś: CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ.