Gdyby te drzewa umiały mówić…

Zanim oddam głos autorowi chciałabym jako Adminka podziękować mu za te teksty o dworze w Cieszkowie i świecie, który odszedł bezpowrotnie. Nieodmiennie mnie wzruszają, a i Wy, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, bardzo chętnie je czytacie.

Tadeusz Rogala

Historia alei lipowych cieszkowskiego dworu

„Gdyby te drzewa umiały mówić, to dopiero by nam wygarnęły” – powiedział mi kiedyś starszy człowiek z Ponidzia, którego przodkowie od dziada pradziada zamieszkiwali tę krainę. Byli to ludzie o karkach twardych jak stal, nieugięci i niekłaniający się byle komu. Przez wieki ich życiowa mądrość wyprzedzała formalne ich wykształcenie.

Byli potomkami wojowników Konrada Mazowieckiego, który, dążąc do zdobycia dzielnicy krakowskiej, ustanowił granicę na Nidzie i osadził nad nią swoich rycerzy. Z biegiem czasu rycerze ci weszli do stanu chłopskiego. To ludzie, których przodkowie stanowili załogę zamku w Pełczyskach, wywodzącą się jeszcze z rycerstwa Władysława Łokietka. Po potopie szwedzkim wielu z nich popadło jednak w nędzę.

Continue reading “Gdyby te drzewa umiały mówić…”

Flucht aus Riga (2. WK)

Brigitte von Ungern-Sternberg

Die erste Hälfte des 20. Jahrhundert war eine Zeit der ‘Völkerwanderung’ freiwillig oder unfreiwillig.
Die Umsiedlung war freiwillig, aber es war dennoch ein Verlust der Heimat.

Die Fotos werden in einer Ausstellung im Mentzendorff Haus gezeigt. Dort hat der deutsch-lettische Verein DOMUS RIGENSIS seinen Sitz.

http://domus-rigensis.eu/

Gefunden wurden die Fotos irgendwo auf einem lettischen Speicher, glaube ich. Im Internet habe ich keinen Hinweis auf die Ausstellung gefunden. Sie war vielleicht ziemlich improvisiert.

https://www.liveriga.com/de/1196-mentzendorff-haus

Continue reading “Flucht aus Riga (2. WK)”

Byłam w Poznaniu

Ela Kargol

Między domem Greisera a cmentarzem żydowskim

Byłam w Poznaniu. Nie pierwszy raz i nie ostatni. Urodziłam się w tym mieście, tam dorastałam, tam przeżyłam swoje najpiękniejsze, bo młode lata.

Na Junikowie w Poznaniu mam już miejsce w grobie rodzinnym, choć o tym, czy będzie to ostatecznie moje miejsce, zadecyduje i tak rodzina. Mnie natomiast w zaświaty jeszcze się nie spieszy.

Berlin, w którym mieszkam od wielu lat i znacznie dłużej, niż mieszkałam w Poznaniu – jest dziś moim miastem. Jestem tu trochę z przypadku a teraz już z przyzwyczajenia, ze względu na rodzinę, na skromną emeryturę, na zasiedzenie i kilka innych powodów, które pewnie też by się znalazły. Na pewno jednak nie ze względu na sentymenty, korzenie czy groby przodków, bo te są gdzie indziej.

Continue reading “Byłam w Poznaniu”

Byłam w Gdańsku

Ela Kargol

Neptun mnie rozczarował. Zapamiętałam go jako znacznie większego. Oczywiście wtedy byłam dzieckiem, więc proporcje wyglądały inaczej. Dziś ginie trochę w cieniu wyższych kamienic, kościołów, ratusza i wszystkiego, co wokół się dzieje. A przecież to Neptun, król mórz, wiekowy strażnik Dworu Artusa, któremu udało się uniknąć przetopienia na armaty. A że król bywa nagi, stąd pewnie często ginął jego listek figowy, czyli płetwa konia morskiego, która listek udaje.



Do Gdańska pojechałam nieprzygotowana, nie odświeżając sobie wiedzy o mieście, nie pytając o nic adminki – Gdańszczanki, nie czytając przewodników. Chciałam, żeby miasto samo mnie prowadziło. Po części się udało, po części błądziłam.

Continue reading “Byłam w Gdańsku”

„Der perfekte Faschist“


Victoria de Grazias Buch über die Karriere des Attilio Teruzzi: „Der perfekte Faschist. Eine Geschichte von Liebe, Macht und Gewalt“ (deutsch Berlin 2024)

Michael G. Müller

Wenn jemand etwas über das Innenleben des italienischen Faschismus sagen kann, dann ist das Victoria de Grazia. International berühmt geworden ist die italienisch-amerikanische Historikerin schon vor langer Zeit durch zwei bahnbrechende historische Studien: The Culture of Consent: Mass Organization of Leisure in Fascist Italy (Cambridge 1981) und How Fascism Ruled Women: Italy, 1922–1945 (Berkeley 1993). Ihr neuer, eben bahnbrechender Ansatz: Anstatt die Ideologie des italienischen Faschismus und die „große Politik“ des Mussolini-Regimes zum Gegenstand zu machen, interessierte und interessiert sie sich dafür, wie der Faschismus in der italienischen Gesellschaft funktionierte. Wie wurden ganz normale Italiener zu Faschisten? Was bedeutete, ein Faschist zu sein und wie konsequent faschistisch waren eigentlich die führenden Faschisten selbst?

Continue reading “„Der perfekte Faschist“”

Historia niezwykłej artystki

Tadeusz Rogala

Malarka Molly Bukowska w Cieszkowach

Starszym mieszkańcom Cieszków wciąż jeszcze zdarza się wspominać, jak w czasie II wojny światowej we dworze u Bukowskich przebywała malarka, którą widywano, gdy siadywała przy drodze i malowała stary, już ze starości pokrzywiony domek, przykryty strzechą. Nie wiadomo, dlaczego właśnie tę chatę artystka wybrała, choć we wsi było wiele domów znacznie ładniejszych i bogatszych. Można by rzec, że ta niewielka wieś na Ponidziu ma szczególne szczęście do artystów – nie była to bowiem jedyna twórczyni związana z Cieszkowami.

Continue reading “Historia niezwykłej artystki”

Stalinowska tradycja „Sztokholmskiego apelu pokojowego”

Sergiusz Michalski

Apel o Pokój” Wiktora Orbana

W swoim niedawnym artykule o próbach instrumentalizacji Kościołów węgierskich (Polityczny mesjasz znad Dunaju. Jak Orban wciąga kościoły do kampanii wyborczej GW, 22.1.2026) ksiądz Kazimierz Sowa opisuje podejmowane przez Wiktora Orbana próby uzyskania podpisu węgierskiego episkopatu, ale też i czołowych kalwińskich duchownych pod sformułowanym przez kierownictwo FIDESZ-u „Apelem o pokój”. W apelu tym wzywa się do zawarcia pokoju na Ukrainie i w związku z tym sugeruje się zaprzestanie pomocy finansowej i militarnej dla Kijowa. Wedle apelu Orbana, winę za wojnę ponosi nie tyle Rosja, co kraj napadnięty, a przede wszystkim Bruksela z jej „wojowniczymi planami”. W wyniku szeroko przeprowadzonej kampanii propagandowej, połączonej z naciskami politycznymi a takoż zwykłym przekupstwem, Orbanowi udało się uzyskać podpisy wielu węgierskich biskupów oraz szeregowych duchownych. Trudno oczywiście przewidzieć, czy ten dość prymitywny zabieg propagandowy pozwoli Orbanowi wygrać wiosenne wybory parlamentarne (nie pozwolił – przypis red.). Lecz nie o tym chciałbym tutaj szerzej dywagować.

Continue reading “Stalinowska tradycja „Sztokholmskiego apelu pokojowego””

Królowa

Dziś nie ma listu z Kudammu, ale za to jest Królowa z parku 🙂

Ewa Maria Slaska

Pisałam tu o niej wielokrotnie, bo też zasłużyła na to, żeby o niej pisać. Luise, księżniczka meklemburska, która w Boże Narodzenie 1793 roku, w wieku 16 lat poślubiła księcia, następcę tronu, Fryderyka Wilhelma, przyszłego króla. Piękna, pogodna, odważna, przyjazna ludziom i przez nich kochana. Nowy rodzaj kobiety na sztywnym pruskim dworze. Królowa, matka dziewięciorga dzieci, w tym przyszłego króla Fryderyka Wilhelma IV, przyszłego cesarza Wilhelma I i przyszłej rosyjskiej carycy Aleksandry Fiodorowny, żony Mikołaja I, swego czasu stylizowana przez historyków wręcz na świecką, pruską madonnę. Gdy umarła, całe Niemcy pogrążyły się w żałobie. Dziś mówi się, że była taką XIX-wieczną księżniczką Dianą, królową serc.

Continue reading “Królowa”

Pokój dzienny

Matylda Wikland

… bądź zbitka myśli wczesnowiosennych od-berlińskich

W czasie długiej drogi znaczonej łzami i krwią owce pocieszały się w głębi czarnego, otępiałego serca filozofią, która pozwalała im lekceważyć pasterzy i pasterskie psy. ,,Nie macie spoczynku ani w dzień, ani w nocy; uganiacie się z wywieszonymi jęzorami, ledwie dysząc; musicie czuwać nocami i przez nas oczy was pieką cały dzień. Jesteście tu ze względu na nas. Wy istniejecie dla nas, a nie my dla was”.

,,Pożegnanie z Afryką’’ (K. Blixen, tłum. Giebułtowicz)

Pierwszym, co dociera, jest poczucie werbli w chodniku, następnie hurkot i terkot, stukanina i łomotanina. Tuż, zaraz, metaliczny świst, dudnienie chodnika przechodzi leniwymi wibracjami w podeszwy, fale dźwiękowe podmywające pogranicze zmysłów ruchem wszystkich fal. I jako ostatni, w perwersji zwyczajowego porządku rzeczy, jawi się obraz, cielesność oblekająca metalowymi blachami konstrukcji tramwaju te wszystkie substraty jego podróży ulicą Dworcową, ku wymuszającemu zwolnienie zakrętowi tuż przed przejściem dla pieszych do faktycznego budynku Dworca.

Continue reading “Pokój dzienny”

Reblog o człowieku, który nazywał się Al-Chwarizmi

Za: Geoekonomia

Perski uczony ukończył jedną książkę matematyczną w IX wieku w Bagdadzie, która po cichu stała się fundamentem każdej linii kodu działającej dziś na Ziemi.

Zaczęłam o nim czytać o północy i nie mogłam uwierzyć, ile rzeczy w moim codziennym życiu sprowadza się do jednego mężczyzny.

Continue reading “Reblog o człowieku, który nazywał się Al-Chwarizmi”