Frauenblick auf Bücher

Monika Wrzosek-Müller

Algerien-Frankreich

Wie alles zusammenkommt, eins zum anderen, und dann von selbst weiterläuft und nicht stehen bleibt; man sieht etwas, liest etwas, denkt nach. Diese kreisförmigen Bewegungen, Assoziationen gibt es in der Literatur wie im Leben und es wird dabei etwas geschichtlich aufgearbeitet, bewegt, was vielleicht auch durch wissenschaftliche historische Forschung nicht möglich ist. Dann greifen andere Künste auch darauf zu, es gibt Theaterstücke oder Filme und die Aufarbeitung erreicht breitere Massen, geht sozusagen unter die Menschen und, wenn es gut gemacht ist, unter die Haut. Es wird darüber gesprochen, debattiert, mal auch gestritten, das Problem fängt an zu existieren; das ist gut so und es muss immer wieder sichtbargemacht, über Leid gesprochen werden. Vielleicht kommt man irgendwann zu einem Konsens, irgendwann versöhnt man sich wirklich.

Continue reading “Frauenblick auf Bücher”

Ojciec Jacek Salij o zabijaniu zwierząt

https://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_49.htm

Poszukiwania w wierze

O zabijaniu zwierząt i jedzeniu mięsa

Pytanie:

Człowiek zabija zwierzęta bez żadnych skrupułów, zadaje im też wiele cierpień. Twierdzi, że przyroda dana mu jest przez Boga do używania w sensie takim, jak się używa rzeczy martwych. Takie twierdzenia są dla mnie po prostu nielogiczne. Jeżeli Bóg jest miłością, nie może być obojętny na cierpienia żywych istot. Nie może być Jego wolą bezduszna eksploatacja czujących i cierpiących stworzeń przez człowieka. Mówił przecież, że im kto mniejszy, tym bardziej jest pod opieką, że trzeba będzie zdać sprawę z traktowania małych i słabych, i potrzebujących. Doszłam do wniosku, że nie powinnam już więcej jeść mięsa. Zastanawiam się nad tym, czy przykazanie “Nie zabijaj” nie rozciąga się również na zwierzęta.

Continue reading “Ojciec Jacek Salij o zabijaniu zwierząt”

Internationaler Tag des Gedenkens an die Opfer des Holocaust

Ela Kargol


Oh, Donna Clara

Oh, Donna Clara ist der deutsche Titel eines 1928 in Warschau komponierten Schlagers. Die Musik stammt von Jerzy Petersburski, der 1930 entstandene Text von Fritz Löhner-Beda.

Die beiden Sätze oben sind der deutschsprachigen Wikipedia entnommen.

https://de.wikipedia.org/wiki/Oh,_Donna_Clara

In der polnischen Version ist der Text etwas anders formuliert.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tango_milonga

Continue reading “Internationaler Tag des Gedenkens an die Opfer des Holocaust”

Mała Mi a pałac prezydencki RP

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Faul w polu karnym

Przyglądając się trzem następnym  okresom w historii pałacu, doszedłem do wniosku, że warto by je połączyć i rozpatrywać razem, co nie znaczy zrównywać. Chodzi o dwudziestolecie międzywojenne, okres okupacji i czasy PRL-u. Zarówno przed wojną jak i po wojnie pałac był siedzibą premiera i rady ministrów. W czasie wojny został przekształcony w hotel i kasyno, nie wiem czy oficerskie czy po prostu kasyno gry.

Continue reading “Mała Mi a pałac prezydencki RP”

No, coś takiego!

Z podziękowaniami dla Konrada, który przysłał mi tę informację na Instagramie

🥁🇯🇵🇰🇷 Japanese PM Sanae Takaichi surprised South Korean President Lee Jae Myung with a drumming session after summit talks, playing 2 K-pop songs — Dynamite by BTS and Golden from KPop Demon Hunters.

“When I met him at APEC, he told me playing the drums was a dream of his, so I set this up as a surprise,” said Ms Takaichi, who used to drum in a heavy metal band.

#Japan#SouthKorea#drums#KPop#KPopDemonHunters#BTS#Golden

https://www.instagram.com/reels/audio/25872167612419603/

Nie zapominajmy, że Japonia i Korea Południowa były w czasie II wojny śmiertelnymi wrogami, a ponieważ oba kraje przez ostanie 80 lat niewiele albo wcale pracowały nad pojednaniem i wybaczeniem, ta przyjemna jam session ma niezwykły wymiar polityczny.

Ameryka naszych strasznych snów

Reblog za FB z 6 stycznia 2026 roku / tytuł mój – EMS

Adam Wajrak

Nosiłem się z tym wpisem dłuższy czas i myślę, że właśnie nadeszła pora. Zacznę od tego, że uwielbiam Amerykę, USA dokładnie. Wiele zawdzięczam i temu krajowi i paru moim amerykańskim przyjaciołom, amerykańskiej literaturze, amerykańskim naukowcom, amerykańskim podatnikom – byłem na dwóch fantastycznych stypendiach Departamentu Stanu. Podziwiam Amerykanów, za dobro, gościnność. Podziwiam za to, że potrafią mówić i rozprawiać się publicznie (film, literatura ) ze swoimi słabościami, grzechami, rasizmem, holokaustem pierwszych narodów, wreszcie ze swoim imperializmem. Życzyłbym tego Rosji.

Continue reading “Ameryka naszych strasznych snów”

Sylwetki Solidarności. Milczanowski.

Ryszard Dąbrowski

Ryszard Dąbrowski o Andrzeju Milczanowskim

Z Andrzejem Milczanowskim poznaliśmy się pod koniec 1977 lub na początku 1978 roku. Dokładna data zatarła się nam obu w pamięci. Zapoznał nas ze sobą Michał Paziewski. Byłem wówczas konstruktorem w Stoczni Szczecińskiej, gdzie pracowałem od 1974 roku. Michał zaprosił mnie na jedno ze spotkań u Andrzeja w których później w miarę regularnie uczestniczyłem. Było nas jedenastu: Artur Frey, Michał Paziewski, Michał Plater-Zyberk, dr Jerzy Słonecki, ks. Waldemar Szczurowski, Jan Tarnowski, dr Mieczysław Ustasiak, Ewaryst Waligórski, Jerzy Zimowski, Andrzej oraz moja osoba, a chyba od 1980 roku dołączył także Ryszard Ukielski. Na spotkaniach tych zapalczywie dyskutowaliśmy na tematy polityczne i historyczne, wymienialiśmy się i pożyczaliśmy sobie prasę i książki tzw. „drugiego obiegu”. Wówczas po raz pierwszy miałem w rękach Inny świat Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Po powstaniu „Solidarności” te grupowe spotkania, z powodu braku czasu u ich uczestników, umarły śmiercią naturalną.

Continue reading “Sylwetki Solidarności. Milczanowski.”

Szparagi solić… (Cierpienie zwierząt)

Szparagi solić, krety gubić…

Tak niestety brzmi pełen tytuł książki, która ukazała się przed świętami w Wydawnictwie Dwie Siostry. Jest to, jak głosi podtytuł, księga domowych porad wielkopolskiego dworu, spisana przez prababcię mojej teściowej, Józefę z Łempickich Morawską. Opracowanie i wstęp:  Dorota Mycielska, ilustracje:  Helena Stiasny.

Piękna to księga, ale…

Wiem oczywiście, że te nieszczęsne krety w tytule to symptom nie tylko czasów – księga została spisana w XIX wieku – ale też sytuacji, bo rolniczka i ogrodniczka do dziś szukają sposobów, żeby “krety gubić”, gdyż są to w ogrodzie szkodniki, takie same jak mszyce, mącznica i turkucie podjadki. Gdybyż więc w tytule były owe mszyce, pewnie nie wzdragałabym się tak, bo jakoś moje współczucie dla mszyc jest pewnie słabsze niż dla kretów. Tym niemniej na balkonie (Berlin, XXI wiek) nie “gubię” również mszyc, ba, nawet w tej kwestii nieco misjonuję, opowiadając koleżankom “balkoniarkom”, że mszyce zapewniają prawidłowy obieg ekologiczny w biotopie balkonu.

Ale rolnik i ogrodnik, choć spędzają czas, i to nieważne, czy chodzi o czas roboczy, czy tylko wolny, i czy ich zajęcie ma przynosić dochód, czy tylko zapewniać rozrywkę, choć przebywają “w naturze” wiele godzin dziennie (czy nawet tygodniowo), są dla tej natury po prawdzie nieubłagani.

Bo tak to już jest, że “chłop żywemu nie przepuści”. Problem tu oczywiście ironicznie potraktowany, ale wywodzący się z głębokiej, pradawnej niechęci tego, kto uprawia ziemię i żyjące na niej stworzenia, do tego, co się nie da zjeść, wydoić, oskórować. Chłop żywemu…

To sięga zresztą dalej. Gdy widzisz zerwane i wyrzucone kwiaty, liście, gałązki, kopnięte grzyby. Gdy restauracja oferująca kurczaki nazywa się “kurczakowy raj”, a klatka pełna choinek na sprzedaż, to “raj choinek”.

Ale to znacznie głębszy, dalszy, szerszy i nie dający się zmienić i poprawić problem. Natura jest okrutna, a to że przygotowywanie ludzkiego jedzenia to od milionów lat była po prostu rzeź, jest tylko konsekwencją tego naturalnego faktu. Gdy ludzka horda tak jak wataha wilków tak długo goni stado antylop lub mamutów, aż jakieś zwierzę padnie ze zmęczenia. Albo aż je zagoni na krawędź wysokiego urwiska, aby spadło. Albo ogniem wygoni z lasu.

Zdanie w książce kucharskiej Lucyny Ćwierczakiewiczowej, że “karp lubi być skrobany na żywo” jest daleką pochodną tego samego procesu. Natura jest okrutna, żywimy się okrucieństwem, pomnażamy je, rozwijamy, a jednocześnie w wyrafinowany sposób usuwamy je z myśli i pamięci, by nam nie zakłócało konieczności i przyjemności jedzenia.

Nota bene sposoby na “gubienie” pcheł, kretów i myszy, to nie ich zabijanie, lecz wyganianie – na myszy chlorek, na pchły piołun, na krety kamfora. Od siebie dodam, że na mole – bagno, a na pchły – paproć. Ale już karaluchy się truje “zielonym proszkiem” pół na pół z cukerm. Ten zielony proszek to arszenik. Jest też przepis na spirytus chrabąszczowy: “Napełnia się duża butelka żywymi chrabąszczami i natachmiast zalewa się je najlepszym spirytusem. Po dwóch miesiącach używa się ten spirytus na wszelkie romatyzmy i suche bóle.”