Jestem w Altötting

Autorka: Pia Arndt
Tłumaczenie i niektóre zdania wiążące: Ewa Maria Slaska
Opisy kościołów: strona Turystyka

Tu opis miasta zaczyna się od takiego cytatu:

“Serce Bawarii i jedno z bijących serc Europy“: Tak papież Benedykt XVI określił miejsce pielgrzymkowe Altötting. Rzeczywiście to miasto od ponad 1250 lat jest duchowym centrum Bawarii, a od ponad 500 lat najważniejszym sanktuarium maryjnym w Niemczech. Ponadto Altötting należy do Stowarzyszenia Miast-Sanktuariów Europy “Shrines of Europe”, w którego skład wchodzi siedem słynnych europejskich sanktuariów maryjnych.

Miasto wygląda spokojnie i elegancko, nie ma tu krzykliwych tłumów i kramów pełnych pseudoreligijnego badziewia.

Choć oczywiście są pielgrzymi. Przybywają odwiedzić liczne kościoły i kaplice w Altötting.

Continue reading “Jestem w Altötting”

Ferragosto

Monika Wrzosek-Müller

Bis zum Ferragosto musste man die Hitze, auch da oben in Fiesole, genauer Settignano aushalten, danach kamen Gewitter, es wurde auch früher dunkel, also weniger Sonne, man atmete durch und im zweiten Atemzug merkte man leider, der Sommer ist wieder mal vorbei. Dass das Fest, der eine Tag am 15 August, in Italien große Bedeutung hatte, wusste ich schon lange, doch seine Geschichte war mir eigentlich nicht so klar. Die Leute trafen sich zum Grillen, Familien fuhren an den Strand, Freunde kamen zu Besuch, es war immer etwas los; auch in der hitzigsten Hitze, wo man dachte, alles müsste stehenbleiben, wurde gefeiert. Die Lokale draußen vor der Stadt füllten sich mit den Stadtmenschen, es wurde getanzt, gespielt, es war laut mit den vielen Kindern, die auch manchmal weinten, meistens jedoch um die Tische rannten. In der Stadt war es dagegen völlig still, alles war geschlossen: Läden, Ämter, Büros, aber auch viele Restaurants. Ich erinnere mich, dass wir später einmal, schon aus Kleinmachnow, an diesem Tag in Apulien waren und aus irgendeiner Trattoria zurückkehrten; das Thermometer bei einer Apotheke zeigte um 22 Uhr 39 Grad an.

Continue reading “Ferragosto”

Byłam w Lublinie

Ela Kargol

Byłam w Lublinie

Przyjechałam pociągiem z Berlina, Stacja Lublin Główny. Przywitała mnie gwałtowna burza, błyskawice, zacinający deszcz i XIX‑wieczny budynek z dużo młodszym napisem DWORZEC. Naprzeciwko konstrukcja zupełnie inna. Nowoczesna. Bez nazwy, bez szyldu, jakby jeszcze nie zdecydowała, czym chce być. Z daleka przypominała palmiarnię bez palm, choć jej ażurowe, białe słupy miały w sobie coś z pni egzotycznych drzew. Więc zapytałam: „Dworzec autobusowy?”, „Tak”,odpowiedział pan ochroniarz. I myśląc, że szukam w plecaku papierosów, wskazał miejsce, gdzie można zapalić. A ja szukałam telefonu, żeby zrobić zdjęcie obu budynkom.

Continue reading “Byłam w Lublinie”

Die kleine große Welt

Monika Wrzosek-Müller

Auch die kleinen Kreise des Lebens schließen sich und es ist beglückend, das zu bemerken und die Geschichten zu verfolgen.

Neulich gab es bei der Ausstellungseröffnung „Augenreisen“ von Heinz Trökes in der Camaro Stiftung wieder so einen Moment. Der Sohn des Künstlers erzählte über seinen Vater – wie das so mit ihm war, nicht immer einfach, immer auf Reisen…Ich saß da und dachte, Trökes, Trökes …Mir kommt der Name sehr bekannt vor. Woher kennst du diesen doch ziemlich ungewöhnlichen Namen? Dann fiel es mir ein: Anna Trökes. Die wohl bekannteste Yogalehrerein und Buchautorin zu diesem Thema in Deutschland. „Das Große Yoga Buch“ begleitete mich schon während der Ausbildung, ihre Stimme war bezaubernd und sie sprach mit runden, sehr gut formulierten Sätzen, was nicht bei jedem der Fall ist, das können einfach nicht alle. Ich habe auch ein paar Mal ihre Kurse besucht, bekannt waren auch Yogafestivals, die sie manchmal mitorganisiert hat und bei denen der „lächelnde Schamane“ als DJ auftrat. Aber welchen Zusammenhang gab es mit dem Namen, stammte sie aus dieser Familie?

Continue reading “Die kleine große Welt”

Byliśmy w Wiedniu

Właściwie to miał być dzisiaj jeszcze jeden list z Wiednia, ale w tym celu poczta miała również dostarczyć kartkę. I nie dostarczyła. Wiadomo. Poczta nie dostarcza, kolej nie przyjeżdża, firma remontująca nie remontuje… W każdym razie zamiast tego dziś tylko zdjęcia, ale skoro tylko zdjęcia, to my też byliśmy w Wiedniu, dlatego rodzaj męskoosobowy, a nie tylko żeński.

Wasza Adminka

Continue reading “Byliśmy w Wiedniu”

Byłam w Poznaniu

Ela Kargol

Między domem Greisera a cmentarzem żydowskim

Byłam w Poznaniu. Nie pierwszy raz i nie ostatni. Urodziłam się w tym mieście, tam dorastałam, tam przeżyłam swoje najpiękniejsze, bo młode lata.

Na Junikowie w Poznaniu mam już miejsce w grobie rodzinnym, choć o tym, czy będzie to ostatecznie moje miejsce, zadecyduje i tak rodzina. Mnie natomiast w zaświaty jeszcze się nie spieszy.

Berlin, w którym mieszkam od wielu lat i znacznie dłużej, niż mieszkałam w Poznaniu – jest dziś moim miastem. Jestem tu trochę z przypadku a teraz już z przyzwyczajenia, ze względu na rodzinę, na skromną emeryturę, na zasiedzenie i kilka innych powodów, które pewnie też by się znalazły. Na pewno jednak nie ze względu na sentymenty, korzenie czy groby przodków, bo te są gdzie indziej.

Continue reading “Byłam w Poznaniu”