Z wolnej stopy 17

Zbigniew Milewicz Z Waldkiem Nowakowskim o życiu, malarstwie i innych zajęciach… Powiedzmy, że nasza rozmowa toczyła się tak: - Co robi marynarz pod Alpami? - Za pozwoleniem, drugi oficer - W porządku, ale dalej nie wiem. - Czasami prądy morskie zanoszą łajbę w różne, dziwne miejsca. Najpierw był Londyn, dopiero później Monachium. - Zapomniałeś o… Continue reading Z wolnej stopy 17

Z wolnej stopy 16

Zbigniew Milewicz Mściwe niemowlę Szperając w swoich starych publikacjach spod paragrafu, natrafiam przeważnie na historie cięższego kalibru – rozboje, oszustwa, tragiczne wypadki, ponure morderstwa w hotelach robotniczych, albo melinach, popełnione dla zdobycia pieniędzy na jeszcze jedną ćwiartkę… Nie mam ochoty do tych spraw wracać i ponownie się ładować ich złą energią, ale przecież były i… Continue reading Z wolnej stopy 16

Z wolnej stopy 15

Zbigniew Milewicz Uśmiechnij się i trwaj… Jednak nie mogę książki o Mordechaju Gebirtigu tak zostawić, jak to zrobiłem dwa wpisy wstecz. Krakowski bard śpiewał z rozpaczy nad ginącym, żydowskim światem, bo kochał swój ubogi sztetl, jego życie i ludzi. Poświęcił im tomik Majne lider, wydany w Wilnie, w 1936 roku, staraniem przyjaciół poety, którego nie… Continue reading Z wolnej stopy 15

Z wolnej stopy 13

Zbigniew Milewicz Bądź mi zdrów, Krakowie Blajb gezunt mir, Kroke Diabeł czasu Holocaustu pracował ściśle według planu, jak to typowy Niemiec. „Problem żydowski“ rozwiązywał  skrupulatnie odmierzonymi  krokami, daty lubiły się powtarzać. Dokładnie 79 lat temu wykonano pierwsze egzekucje w komorach gazowych Auschwitz. Rok później, również 23 września, zlikwidowano getto żydowskie w Szydłowcu, a w 1943… Continue reading Z wolnej stopy 13

Z wolnej stopy 12

Zbigniew Milewicz Fotopstryk nieuleczalny W tej historii występuje troje bohaterów: zwierzę transportowe, nieboszczyk i Bogdan Kułakowski. O dwóch pierwszych wiadomo niewiele, koń był czarnej maści, prawdopodobnie już niemłody, nagle padł na drodze, czyli wyciągnął kopyta. Ciągnął zaś karawan z klientem, lub klientką zakładu pogrzebowego, co w drugiej połowie ubiegłego wieku praktykowano jeszcze w Polsce i… Continue reading Z wolnej stopy 12

Z wolnej stopy 11

Zbigniew Milewicz Krzipista na wierzbie Fizycznie stanowili dokładnie swoje przeciwieństwo. Pokrzywdzony, Marcin B., przez dawnych kolegów szkolnych nazwany krupniokiem, z racji zawsze zaczerwienionej twarzy i krępej budowy ciała siedział naprzeciw chudego jak tyka, znacznie wyższego od siebie Józefa S., który miał być rzekomym sprawcą jego nieszczęścia. Pan mecenas Berezowski, o którym już TU wspominałem, próbował… Continue reading Z wolnej stopy 11

Z wolnej stopy 10

Zbigniew Milewicz Dzień dużego rozmiaru 2 września to przede wszystkim urodziny naszej Adminki, wszystkiego najlepszego Ewuniu 🙂 Z Kalendarza Świąt Nietypowych, Kalbi dowiaduję się, że jest to również międzynarodowy dzień pulchnych pań, których osobiście jestem wielbicielem. Oto, co pisze o nim Kalbi: „Dzisiaj mamy święto “dużych” ciałek, krągłości, wypukłego brzuszka, obfitych udek, ponadwymiarowych biustów, wielkich… Continue reading Z wolnej stopy 10

Sierpień umarłych 3

Zbigniew Milewicz Post scriptum Kiedy miałem już gotowy sobotni wpis Non omnis moriar, żegnający troje polskich artystów, natknąłem się w internecie na wywiad z Ewą Demarczyk - Ja nie jestem na sprzedaż. Tego spodziewałem się najmniej. Czarny Anioł przez ostatnie 20 lat swojego życia konsekwentnie unikał kontaktów z mediami i być może ten, z 1998… Continue reading Sierpień umarłych 3

Sierpień umarłych 2

Zbigniew Milewicz Non omnis moriar… Ciężko. Polska scena muzyczna ponosi duże straty. 25 lipca, dzień po swoich 98 urodzinach odszedł Bernard Ładysz, 14 sierpnia – Ewa Demarczyk, sześć dni później – Piotr Szczepanik, troje bardzo różnych artystów. Ostatniego z nich poznałem osobiście, około 2000 roku, kiedy wspólnie z moją byłą żoną zajmowałem się jeszcze organizacją… Continue reading Sierpień umarłych 2

Z wolnej stopy 9

Zbigniew Milewicz Polacy nad Dźwiną Rozmawiają ze sobą dwaj starsi panowie: rozumiem, mówi jeden, twoja pierwsza żona miała żydowskie korzenie, przy niej zrobiłeś swoją zawodową karierę. Druga była Ukrainką, wesołą kobietą i namiętną kochanką, rewelacyjnie gotowała i na nic w domu nie narzekałeś. Nie pojmuję wobec tego, po co ci jeszcze Łotyszka… A ty wiesz… Continue reading Z wolnej stopy 9