Las cieszkowski za kratami zamknięty

Tadeusz Rogala

Szumi las, szumi las, szumi gałązeczka…

Rok 2026 – las w Cieszkowach ogrodzony drucianą siatką

Byt człowieka od zawsze związany był z lasem, przynajmniej na Ponidziu. Przez wieki las chronił ludzi przed niebezpieczeństwem, żywił ich, dostarczał drewna na budowę domostw oraz opału potrzebnego do przygotowywania strawy i ogrzewania pomieszczeń.

Continue reading “Las cieszkowski za kratami zamknięty” →

Tabor, czyli Don Kichot i woda (3)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Don Kichot, Sancho Pansa, wiatrak i woda, ilustracja: Claude & Konrad

MORKA

W roku 1971 zostałem skierowany do na kurs sterników jachtowych i drużynowych drużyn harcerskich. Zostałem zwolniony z kilku ostatnich dni roku szkolnego i pojechałem do Wisły Wielkiej. Na miejscu się okazało, że zabrali nam DZ- etę, dwumasztową łódź, podstawę szkolenia na sternika jachtowego. By ratować kurs, adaptujemy jedną z szalup wiosłowych na żagle. Mamy mnóstwo bardzo starych żagli, masztów, lin, ale wszystko trzeba przerabiać. Zostaję mianowany bosmanem ośrodka. Kieruję wszystkimi pracami. Dziewczyny przeszywają żagle, Janek struga bukszpryt i specjalną ławkę dla sternika, ktoś zapłata liny stalowe. Potem pracujemy dzień i noc. Krótkie drzemki i do roboty. W pewnym momencie jestem tak przemęczony i przeziębiony, że trafiam do izolatki. Po tygodniu “Morka” schodzi na wodę. Stan jeziora jest bardzo niski, a port za płytki. “Morka” stoi na kotwicy przed portem. Patrzymy z dumą na nasze dzieło. Po drugiej stronie jeziora najpierw słup dymu a potem ognia. Wygląda na to, że płonie jakiś duży stóg siana. Wtedy przybiega Marek- kierownik ośrodka i krzyczy, że płonie rafineria w Czechowicach.

Continue reading “Tabor, czyli Don Kichot i woda (3)” →

Tabor, czyli Don Kichot i woda (2)

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Don Kichot, Sancho Pansa i woda, ilustracja: Claude & Konrad

UMFA umfa UMFA umfa

śpiewamy chórem, po chwili włącza się zapiewajło

Gdy Sobieski był sułtanem
Stary Bismarck z konia spadł
Napoili osła sianem
Szczupak wieloryba zjadł.

Continue reading “Tabor, czyli Don Kichot i woda (2)” →

Nowa książka 4

Ewa Maria Slaska

Sernik

Wyrastałam w domu, w którym nikt nie piekł ciast, nawet na święta tata robił mazurki i mnie tego nauczył. Robienie mazurków obejmowało również Boże Narodzenie i polegało na rozsmarowywaniu jakiejś masy czekoladowej lub krówkowej na waflach, które nazywały się andruty. Do dziś bardzo lubię posmarowane masą andruty. Wafelki ze sklepu się nie umywają. Według Leksykonu Sztuki Kulinarnej Macieja Halbańskiego andrut to cienki płat ciasta pieczony w specjalnych – okrągłych lub kwadratowych formach zwanych „żelazkami”. Samo słowo pochodzi prawdopodobnie od niemieckiego anblatt i oznacza opłatek.

Continue reading “Nowa książka 4” →

Może nowa książka 2

Ewa Maria Slaska

Pięć złotych

Kiedyś, gdy moja siostra jeszcze wkładała płaszczyk, wujek wsunął mi do ręki pięć złotych. Znałam tę wielkość i kształt, była to przecież słynna „piątka z rybakiem”, gdy chodziłam do sklepu po mleko, masło, jajka i chleb, zawsze ściskałam w garści co najmniej jedną taką piątkę. Pozwala to dość dobrze określić czas, bo „piątka z rybakiem”, najsłynniejsza moneta PRL-u, pojawiła się w obiegu w roku 1958. Wszyscy chcieli ją mieć. Nic dziwnego, że to właśnie tą monetą wujek postanowił mi zrobić prezent.

Continue reading “Może nowa książka 2” →

Być może nowa książka 1

Ewa Maria Slaska

A być może tylko takie tylko poodrywane kawałki.

Wieczorem do cioci i wujka

Mój ojciec miał dwóch młodszych braci, Andrzeja, zwanego Jędrkiem, i Jacka. Jako bracia ojca byli niewątpliwie stryjami, jednak, aczkolwiek pamiętam z dzieciństwa słowo stryjek, być może z porzekadła „zamienił stryjek siekierkę na kijek”, w sytacjach rodzinnych słowo stryjek w ogóle się nie pojawiało. Nawet dziś, po tylu dziesięcioleciach, trudno mi myśleć o wujkach jako stryjkach. Pozostaję więc przy słowie wujek. Wujek Jacek i wujek Jędrek.

Continue reading “Być może nowa książka 1” →

Aus meinem Buch. Wohnung und Essen.

Heute um 18 Uhr 30 lese ich aus meinem Buch im Deutsch-Polnischen Klub in Wedding. (VHS, Antonstr. 37, 13347 Berlin)


Meistens wenn ich lese, wollen die Lesung-Organisatoren, dass ich über Solidarność lese, oder über den Kriegszustand. Das Buch hat aber auch andere Kapitel, von denen ich jetzt eins ausgesucht habe.


***

Continue reading “Aus meinem Buch. Wohnung und Essen.” →

Raz dwa trzy Sergiusz Michalski. Trzy.

Sergiusz Michalski

In defence of the BBC: A personal recollection

The BBC is now going through a very difficult period. Its many enemies, spearheaded by Trump, are in a jubilant mood, its support in the political class and among the public is steadily eroding. Nonetheless I shall attempt a plaidoyer for dear old auntie Beeb, a plea based on a personal recollection of a somewhat misguided political venture undertaken by me more than fourty years ago in Warsaw.

Continue reading “Raz dwa trzy Sergiusz Michalski. Trzy.” →

Raz dwa trzy Sergiusz Michalski. Raz.

Sergiusz Michalski

O wyższosci dyplomacji rosyjskiej nad dyplomacją amerykańską, czyli o paradoksalnym przykładzie ambasad warszawskich

Rosja jest bardzo dziwnym krajem. Od czasów Iwana Groźnego popełniła bodaj, posród wielkich mocarstw, najwięcej strasznych błędów w polityce zagranicznej. A jednocześnie posiadała i nadal posiada niesłychanie efektywny aparat w postaci służby dyplomatycznej, która to – jeżeli nie bywa ograniczana bzdurnymi wytycznymi kolejnych dyktatorów – potrafi zdobywać się na znakomite posunięcia, choć najczęściej jednak w sprawach drugorzędnych. Bodaj najlepszy tego przykład napotkać możemy w Warszawie.

Continue reading “Raz dwa trzy Sergiusz Michalski. Raz.” →