Teresa Rudolf
Ach, ileż to…
Ileż to moich śladów,
ileż odcisków stóp,
bosych i w różnych
butach w świecie?
Ileż to słów, zdań,
wypowiedzianych,
niewypowiedzianych,
urodzonych we mnie?
Ileż to skurczów serca,
z radości lub z bólu,
z nadziei i beznadziei,
z miłości i żałoby?
Ileż to oddechów pełnią
płuc, szybkich, głębszych,
zwolnionych, płytkich,
aż do tego ostatniego…
…kiedyś.
A w niej szkatułka skarbów…
Miała taki naszyjnik
z samych kolorowych,
ciepłych wspomnień
z polnych kwiatów.
Miała też naszyjnik z pereł
uroczystych, gdy była piękną
w czyichś zakochanych,
zachwyconych oczach.
Miała też i taki naszyinik,
z zielonymi kamieniami,
jakby z dziwną trawą morską,
gdy coś w niej dojrzewało.
No i miała czarny naszyinik
z drogocennych kamieni,
z dziwnym połyskiem,
by odwrócić uwagę…
…od smutku,
…od żalu,
…od siebie.
była wyjątkowo…
elegancką kobietą…
była… a szkatułkę
zabrała ze sobą.
