Ostatnie wspomnienia zimy, gdy wiosna nad ziemią…

W styczniu byłam w Sopocie. Było biało i zimno. Wszędzie leżał śnieg. Przedpołudniami mnóstwo ludzi wychodziło na spacer. W Sopocie oczywiście ulubionym miejsce spacerów było molo. Na molo i na plaży koło molo kłębiły się tłumy. Ludzie karmili ptaki, budowali małe bałwanki, rzucali śnieżkami. Jednak im dalej molo wchodziło w głąb morza (ach, no, zatoki… Continue reading Ostatnie wspomnienia zimy, gdy wiosna nad ziemią…

Miłość w czasach komuny

Elżbieta Kargol Z pamiętników moich rodziców Janina ur. 1931 / Stanisław ur. 1929, zm. 2016 Poznali się w Łodzi, na studiach. Mama studiowała na dziennych, tata na zaocznych. Oboje wybrali matematykę, z zamiarem późniejszej pracy w szkole, zresztą wcześniej już nauczali łaknącą wiedzy i nadrabiającą wojenne zaległości młodzież. Wiele ich różniło. Mama, adoptowana córka, urzędnika… Continue reading Miłość w czasach komuny

Amor, Amor…

Krystyna Koziewicz Amory Historie miłosne, okazuje się, mają sporą poczytność, sama tego na tym blogu doświadczyłam jakiś czas temu. Być może jest tak, bo niejeden z nas chciałby dowiedzieć się, jak wygląda u innych miłość, jak wygląda życie kochającej się pary? Mówi się, że miłość zaślepia, ale kto wie, może jednak coś, nie widząc, widzimy,… Continue reading Amor, Amor…

Miłość w sadach pradziadka

Andrzej Rejman powraca dziś do postaci swego niezwykłego pradziadka. Przed dwoma laty wpisem o Adamie Hrebnickim rozpoczął współpracę z tym blogiem. Tėvyne Lietuva, mielesnė už sveikatą! Kaip reik tave branginti, vien tik tas pamato, Kas jau tavęs neteko. Nūn tave vaizduoju Aš, ilgesy grožiu sujaudintas tavuoju. ... (Ach, jaki ten język jest tajemniczy, niezrozumiały, ale… Continue reading Miłość w sadach pradziadka

Festiwal piosenki natrętnej XI

Tomasz Fetzki Heureux qui, comme Ulysses, czyli natręctwo na pierwszy dzień wolności Viatorko, dziś pierwszy dzień Twojej odzyskanej wolności. Twardej - ale wolności. Gorzkiej - ale wolności. Twardo bowiem i gorzko zostawić wszystko, co się przez lata tworzyło, wkładając w to całe serce i pół zdrowia. Lecz w niektórych miejscach, w określonych okolicznościach, a zwłaszcza… Continue reading Festiwal piosenki natrętnej XI

Święty Walenty, święty Walenty…

Ewa Maria Slaska ...serce zgubiłam pod miedzą... Dziś niedziela, dzień świętego Walentego, lekarza i biskupa, opiekuna żołnierzy rzymskich, skazanego na śmierć za wiarę w Jezusa. Jak Ligia i Winicjusz, jak Ursus, jak pochodnie Nerona...  Dzięki Sienkiewiczowi wiemy całkiem sporo o prześladowaniu chrześcijan w starożytnym Rzymie, o Neronie, który spalił miasto, by móc opiewać katastrofę... Sienkiewicz… Continue reading Święty Walenty, święty Walenty…

Reblog: Babka

Karol Maliszewski na Facebooku. Namówiłam go, żeby, podobnie jak poprzedni swój tekst, który TU publikowałam, udostępnił i to opowiadanie "w celu udostępnienia". Babka Stara Liskowa przemyka się za oszronioną siatką. Jeszcze szaro za oknem, a ona biegnie za głosem serca. Cała dzielnica ma ubaw po pachy. Co tam za wiersz znowu napisała? „O, wonna stuło… Continue reading Reblog: Babka

Machbuba

Tomasz Fetzki Ku przeznaczeniu Przeznaczenie ma to do siebie, że jest nieuchronne. Dzieweczka z Abisynii, choć tak delikatna i niewinna, też mu się nie wymknie. Rusza, choć jeszcze o tym nie wie, wprost w jego zimne objęcia. W Wiedniu wielkiemu panu, księciu na Muskau i Branitz, nie wypadało się afiszować związkiem z prostą niewolnicą, „dzikuską”… Continue reading Machbuba

Dzieweczka z Abisynii

Tomasz Fetzki Machbuba Opowieść ta, jak i poprzednie, nosić miała podtytuł „reportaż poetyzujący”, ale nie nosi. Słowo Machbuba mieści w sobie już tyle poezji i nostalgii, że jakikolwiek dodatek byłby niestosowny, płodziłby tautologie, pleonazmy i takie tam różne. Ale historię naszą snuć możemy poetycko, czemu nie? Zacznijmy chociażby balladą: Ktokolwiek będziesz w przygranicznej stronie W… Continue reading Dzieweczka z Abisynii

Zielona miłość zimą

Roman Brodowski, zapowiadał miesiąc temu, że dziś ostatnia część opowieści o zielonej sztubackiej miłości. Ale okazuje się, że nie, bo pod tekstem znowu znalazły się trzy literki - cdn. Obiad, śniadanie, wyjazd do Gdańska Dochodziła czwarta po południu, kiedy do pogrążonego w ciemności pokoju weszła moja rodzicielka, moja kochana mateńka. - Pora wstawać syneczku –… Continue reading Zielona miłość zimą