Łucja o cierpieniu (4)

Łucja Fice

O SAMOTNOŚCI

Od momentu, kiedy zostałam wdową, każdy rok powiększa tę pustynię SAMOTNOŚCI.

Czas nie leczy ran. Uczucie w bycie samotnym zwiększa się, a nie maleje. To takie bycie samotnym w byciu, to miejsce na świadomość, która styka się ze światem wewnętrznym. Czas na dojrzewanie bez żadnej konkurencji. Ta pustynia samotności to miejsce styku bytu i niebytu, pełni i pustki, dojrzewania i spadania. Samotność pozbawia siebie, ale też wzmacnia poczucie własnej obecności i sprawia, że czuję się na świecie nie tylko pojedyncza. Choć często przebywam w zgiełku, w tumulcie miasta, tej kakofonii dźwięków, to i tak przebywam w strefie samotności, tej izolacji, dzięki której buduję własny mikrokosmos, świat sprowadzony do myśli.

Jako wdowa pozbawiona jestem tej części męskiej miłości, którą dopiero teraz doceniam. Świadomość utraty miłości, którą kojarzę z zakochaniem, która dotyczy młodości, macierzyństwa i ojcostwa, daje znać o sobie w różnych momentach.

Samotność to bezwładna powłoka, która w swej różnorodności nie pozwala mi na żadną interwencję z zewnątrz po to, aby wszystko zostało we mnie. Gdy zostałam wdową, przejęłam cechy samotnika, choć nigdy przedtem nim nie byłam. Samotność jest jak kamienista przestrzeń, która dopiero teraz, po paru latach, wydaje się bardziej zróżnicowana, zaczyna się jawić jak krajobraz pełen bogatych tonów, w których nie ma miejsca na martwe powierzchnie, bo ten rejon zamieszkują uczucia smutku, tęsknoty, żalu, utożsamiane z żywą istotą, która odeszła, która przeszła na DRUGĄ STRONĘ, która jest już szczęśliwa i poznała wszystkie tajemnice.

Kiedyś uznawałam ten rejon własnej duszy za rejon rozpaczy, ale teraz spoglądam bez strachu, bowiem coraz bliżej mi do spotkania się TAM. Został mi przecież obiecany bal na sto par w złotej sukience i kryształowych bucikach. Moje obecne życie to jak spacer w stronę celu, jakim jest śmierć.

Te spacery przynoszą mi nowe znajomości i utrwalają stare.Bywały nawet upojne chwile, choć czasami niewygodne dla ducha, co postanowił być czysty.Ten duch ma swój wewnętrzny puls w sercu pustyni i każda czyjaś obecność powodowała palpitacje i nadzieje na obdarzanie wartością miłości nawet najkruchszej czyjejś obecności na tej pustyni samotności. Teraz wiem, że to podczas okresu żałoby, smutku, samotności dojrzewałam i jestem teraz jak drzewo terebint, które choć rośnie samotnie, to jest silne i odporne na przeciwności losu.

Leave a comment