Rok temu przybył do Berlina Marceli Klimek, młody polski artysta, wówczas świeżo po “studiach igielnych” (Needlework) w Hampton Court w Londynie.
Teraz przysłał materiały z wystawy w Gdańsku.
Tak się do niej przygotował:
https://youtube.com/shorts/FHHgtEWtDu8
I takie wykonał dzieło:
https://youtube.com/shorts/6iV7XyncebM
“Tę czarną rzeżbę plus dywan z masek kolorowych”, napisał Marceli, “całą uszyłem na maszynie predom Łucznik z lat 70-80. Super fajna.”
Oczywiście przypomniało mi to młode lata. Wszyscy przecież mieliśmy maszyny Łucznik.
Rzeźba została wystawiona w Galerii Sztuki Projektoria w Brzeźnie (kto z Gdańska, to wie – Brzeźno to najbliższa gdańska plaża).




Marceli, Jakub Pawlak i Igor Torbicki znajdują się na plakacie jako EXT collective. Ich tematem jest twarz i maska. Marceli jest osobą haftującą, Jakub komponującą, Igor – poetyzującą. Tu jego tekst do wystawy:
(this is) my happy face // Igor Torbicki
Gdy przyszedł czas budowania domu na drzewie, ja zostałem na ziemi.
Liść. Gałąź. Stłumiony krzyk. Uderzenie. Migotliwe światło w oknach.
(This is) my happy face.
Gdy pada deszcz, patrzę prosto w niebo. Nie wyjmuję kamienia z buta.
Zostawiam drzazgę w skórze. Siadam na świeżo pomalowanej ławce.
(This is) my happy face.
Wciąż pada deszcz. Samolot zostawia na niebie ślad.
Widzę ptaki odlatujące do ciepłych krajów.
Gdzie one są, te ciepłe kraje?
(This is) my happy face.
Moja skóra przykleja się do ławki. Deszcz przestaje padać.
Odrywam wzrok od nieba. Kręci mi się w głowie.
Ktoś spaceruje, ktoś czegoś szuka, ktoś stoi w bezruchu.
(This is) my happy face.
Obok mnie siada mężczyzna. Nosi koszulkę z napisem „Polska”.
Zaciska pięści, na jego twarzy pojawia się okrutny grymas.
(This is) my happy face.
Nie mogę uciec, nie mogę też zostać.
Spazmatycznie wykrzywiona twarz składa usta w dwusylabowe słowo.
Pocę się, choć jest zimno. Dlaczego nie mogłem wybrać?
(This is) my happy face.
Powiedzieli w telewizji, że jestem dziwny, nienormalny i w ogóle jakiś podejrzany.
Mój sąsiad z ławki czerwieni się coraz bardziej.
Pękają mu kości od zaciskania pięści. Jest na mnie zły.
(This is) my happy face.
Gdy wszystkie domki na drzewach zgniły od deszczu, nie zbudowano kolejnych.
Pielgrzymki bezdomnych kierują się w stronę miasta.
(This is) my happy face.
Zmień pracę, weź kredyt, głosuj w wyborach.
Zmień pracę, weź kredyt, głosuj w wyborach.
Zmień pracę, weź kredyt, głosuj w wyborach.
Zmień pracę, weź kredyt, głosuj w wyborach.
(This is) my happy face.
Deszcz pada tylko wtedy, gdy patrzę w niebo.
Katastrofy dzieją się tylko wtedy, gdy przeglądam Instagrama.
Ludzie umierają tylko wtedy, gdy czytam nekrologi.
(This is) my happy face.
Czy zegar odliczający czas pozostały do końca świata przestaje tykać, gdy świat się już kończy?
Ja uważam, że dalej liczy – tylko ten czas, który pozostał do końca lepszego świata.
(This is) my happy face.
Pociąg „Hutnik”, pociąg „Pomorzanin”, pociąg „Sobieski”. Pociąg „Migrant”, pociąg „Pedał”, pociąg
„Bezdomny”. Pociąg „Polak”, pociąg „Kredytobiorca”, pociąg „Upadłość konsumencka”, przystanek
„Przypadłość ludzka”.
(This is) my happy face.
Zostawiam skórę na ławce. Na świeże mięso zbierają się hieny.
Lubię sobie wyobrażać, że nie jestem jedną z nich.
(This is) my happy face.
Łańcuch wrasta w szyję zwierzęcia o wiele wolniej, niż w szyję człowieka.
Czasem nawet długa śmierć wydaje mi się lepsza, niż krótkie życie.
Nie czuję, że już dawno zacząłem umierać.
Nikt włącznie ze mną nie zorientuje się, że zniknąłem.
(This is) my happy face.
Po co krzyczeć, skoro można uderzyć? Po co argumentować, skoro można zabić?
Po co płynąć, skoro można od razu iść na dno? Po co całować, skoro można pożreć?
Po co zakładać, skoro można wiedzieć?
(This is) my happy face.
Jajko. Oko. Jabłko. Kamień i kula ziemska.
Nic nie sprawia mi większej przyjemności, niż zdejmowanie sutanny.
Pierścień Rybaka oddaję do lombardu, koloratkę sprzedaję na Vinted.
Zaproponuj cenę. Dwadzieścia jeden złotych.
(This is) my happy face.
Kończy się miasto, kończy się deszcz i delikatny zapach mokrych liści.
Zza horyzontu dobiegają metaliczne dźwięki.
Sztuczna inteligencja, sztuczna empatia, sztuczna miłość i poliestrowe współczucie.
(This is) my happy face.
Narzuć aluminiową suknię i stań w pełnym słońcu. Co czujesz?
my happy face // Jakub Pawlak
Dzisiaj znowu przebili mi oponkę.
Rozcięcie, pobicie, zakopanie, podpalenie,
Grzechów odpuszczenie, siły przeciążenie…
Ciało moje jest moje i może być też twoje,
Ale nie chciałbym przez to cierpieć,
Nie w ten sposób, już nie teraz i nie tutaj.
My happy face
Nie uśmiecham się, ale to nie dlatego, że jest mi smutno.
Nie uśmiecham się, bo się boję,
Boję się o mnie, o Ciebie, o Was.
W imię córki, matki,
partnera…
Co się w szafie poniewiera.
To nie jest wybór, to jest, to jest…
My happy face,
My happy face,
My happy face…
To jest taka mała wojna,
Jakby taka wojna światów, bo to co moje
Jest głównie moje, a nie w gównie twoje.
A to co moje, jest prawdziwe
I nie słyszę Cię już wcale,
Dziwne, ale zacząłem iść dalej.
My happy face stawia pierwsze pewne kroki, a co?
Myślałeś, że już ich nie będzie?
Że zostanę tam spalony pod ziemią, pod butem, pocięty, pobity??
To się troszkę myliłeś, nieźle zwymyśliłeś.
Po co to robiłeś???
Przecież wiesz, że…
(zapętlenie)
***
A zatem maska:

***
Jakub i Igor wydali płytę Elektrosiła (wytwórnia mdj, muzyka dla jeży). Marceli wyhaftował okładkę:

A tu jeszcze link do filmu z muzyką: https://drive.google.com/file/d/1PlYylHa2XCGw11AVpZ7Tm6-Rll1Hsi0K/view?usp=sharing
Myśl, muzyka, wiersz, haft…
To się nazywa Dzieło Totalne!
