Krzysztof Dowgiałło

Umarł już ponad miesiąc temu i, co dziwne, nikt mnie o tym nie zawiadomił. Ani ludzie z Gdańska, ani sztuczna inteligencja, która udaje, że wie wszystko, a przecież wszyscy wiedzieli, że go znałam i byłam z nim zaprzyjaźniona.

Dopiero Ela Kargol powiedziała mi to pod koniec lipca, bo gdzieś trafiła na ten nekrolog. Była pewna, że wiem.

Continue reading “Krzysztof Dowgiałło” →

Lipcowe kwiaty

Lipiec nie umywa się do bujności kwietnej z maja i czerwca.

Tym razem chciałam zacząć od własnego balkonu, ale przede wszystkim zdziczał, poza tym zamienił się w bałagan. Kwitną tylko wyniesione z mieszkania orchidee. Wszystko co wiosną było bujne i różnorodne – przekwitło: groszek, len, chaber, malutkie wiosenne różyczki, hortensja, kamelia, goździki, ślaz, kosmosy, nieśmiertelniki, męska wierność (tak się ten niebieski kwiatek nazywa po niemiecku – Männertreu). Nie zakwitły w tym roku ani irysy ani gladiole, szałwia i kolendra też się najwyraźniej nie kwapią, podobnie jak mój chłopski kaktus, który ostatnio kwitł, jak się go tylko wyniosło na balkon. Nawet Hania, która specjalnie dla nas wyhodowała miesiąc temu czerwcową łąkę, napisała teraz, że jest średnio, bo najpierw był upał, a potem ulewne deszcze i wszystko leży.

Continue reading “Lipcowe kwiaty” →

Być może nowa książka 1

Ewa Maria Slaska

A być może tylko takie tylko poodrywane kawałki.

Wieczorem do cioci i wujka

Mój ojciec miał dwóch młodszych braci, Andrzeja, zwanego Jędrkiem, i Jacka. Jako bracia ojca byli niewątpliwie stryjami, jednak, aczkolwiek pamiętam z dzieciństwa słowo stryjek, być może z porzekadła „zamienił stryjek siekierkę na kijek”, w sytacjach rodzinnych słowo stryjek w ogóle się nie pojawiało. Nawet dziś, po tylu dziesięcioleciach, trudno mi myśleć o wujkach jako stryjkach. Pozostaję więc przy słowie wujek. Wujek Jacek i wujek Jędrek.

Continue reading “Być może nowa książka 1” →

Retten wir die Regenbogenfabrik

Liebe Leserinnen und liebe Leser, die Regenbogenfabrik ist auf diesem Blog ein feststehender Begriff für Solidarität, Hilfe und Menschenzusammenhalt. Wir haben so oft davon Nutzen gehabt, so oft diese zwischenmenschliche Wärme genossen. Jetzt ist sie in Not geraten. Ich schliesse mich der Einführung der Christine Ziegler ein.
Helfen wir!

Eure Administratorin

***

Liebe Freundinnen, liebe Freunde,

dem Aufruf aus der Regenbogenfabrik schließe ich mich voll und ganz an. Wir gehen ja nicht durch die erste Krise und so will ich auch zuversichtlich sein, dass die Fabrik letztendlich auch dieses Mal mit dem Schrecken davonkommt und auch gestärkt aus der Situation hervorkommt. Ich sehe auch, dass sie es anpacken wollen und bitte ich sehr um eure Aufmerksamkeit und Unterstützung.

Herzliche Grüße und habt einen frohen Sommer

Christine

***

Regenbogenfabrik retten – wir brauchen eure Unterstützung!

Für eine solidarische Nachbarschaft!

Auch wir merken: Die Zeiten verändern sich. Ausgaben steigen, viele Menschen haben wenig Geld, Förderungen fallen weg – und solidarische Orte sind nötiger denn je. Wir sagen es gerade heraus: Finanziell stehen wir schlecht da und brauchen eure Unterstützung.

Strukturen werden überprüft und angepasst, wir schauen uns alle Bereiche kritisch an und treffen Entscheidungen, die nicht leichtfallen – immer mit dem Ziel, den Charakter der Regenbogenfabrik zu erhalten und Angebote langfristig zu sichern. Dieser Prozess braucht aber Zeit, und genau diese Zeit können wir uns nur nehmen, wenn wir die akute Phase finanziell überbrücken.

Nach über 40 Jahren wollen wir nicht aufhören, für euch ein sozialer, kultureller und emanzipatorischer Ort zu sein. Jede Person hat ein Recht auf Kultur!

Spendet jetzt und helft, die Regenbogenfabrik zu retten.

Spenden an: Regenbogenfabrik e.V.

IBAN: DE 96 4306 0967 1101 7086 00 | BIC: GENODEM1GLS | GLS Gemeinschaftsbank eG

Verwendungszweck: „Rettung Regenbogenfabrik“

Wenn du eine Spendenquittung brauchst, stellen wir sie dir gerne aus!

***

Die weiterführenden Links:

https://regenbogenfabrik.de

https://de.wikipedia.org/wiki/Regenbogenfabrik

https://www.berlin.de/sen/uvk/umwelt/bodenschutz-und-altlasten/nachsorgender-bodenschutz-altlasten/sanierung-ausserhalb-der-freistellungsverfahren/regenbogenfabrik-kreuzberg

und bei mir auf dem Blog:

Sowohl im Netzt als auch auf dem Blog findet man vielmehr Beiträge über die Regenbogenfabrik.

Und hier mein Lieblingsfoto, irgendwann, vor Jahren in der Regenbogenfabrik gemacht, als sie sich immer noch in der Bauphase befand. Die Pfütze ist längst weg.

Eigentlich Schade!

Początek? Koniec?

Ewa Maria Slaska

Spójrzcie na te dwa zrzuty ekranu:

Oba przekazy dotarły do mnie w tym tygodniu. I teraz nie wiem. Nie jedzenie mięsa, jak twierdzą polscy autorzy podkastu Dwa kilo mózgu upadło, przebrzmiało, nigdy go tak na poważnie nie było. A tymczasem redaktorzy Timesa głoszą, że właśnie zdobyło władzę nad ziemią, no w każdym razie zaczęło nową erę. Times mi bardziej przypadł do serca niż Dwa kilo mózgu, ale nie wiem czy to właśnie nie Polacy mają bardziej obiektywny ogląd świata.

Continue reading “Początek? Koniec?” →

Byliśmy w Wiedniu

Właściwie to miał być dzisiaj jeszcze jeden list z Wiednia, ale w tym celu poczta miała również dostarczyć kartkę. I nie dostarczyła. Wiadomo. Poczta nie dostarcza, kolej nie przyjeżdża, firma remontująca nie remontuje… W każdym razie zamiast tego dziś tylko zdjęcia, ale skoro tylko zdjęcia, to my też byliśmy w Wiedniu, dlatego rodzaj męskoosobowy, a nie tylko żeński.

Wasza Adminka

Continue reading “Byliśmy w Wiedniu” →

Forsy brak, w kraju bardak, w wodzie cholera…

Ewa Maria Slaska

to jedna z pierwszych linijek wspaniałej rosyjskiej ballady Życie kotów, wspaniałego rosyjskiego barda Timura Szaowa.
Cała piosenka i garść informacji o Timurze tutaj:

Wiem, nie powinniśmy wspierać żadnej współczesnej sztuki rosyjskiej, ani w ogóle sztuki rosyjskiej, wiem, wiem… A jednak nie umiem bez Okudżawy, Bułhakowa, Pasternaka, Szaowa… No cholera, nie umiem…

Continue reading “Forsy brak, w kraju bardak, w wodzie cholera…” →

Slavs and Tatars

English

At the exhibition Thousand Times Berlin Monika Wrzosek-Müller and me, both of us seeing that exhibition separately, found that interesting piece of art and that small explanation, which we found utmost interesting.

Mother Tongues and Father Throats, 2012, Wool yarn – Foto (c) Monika Wrzosek-Müller

Continue reading “Slavs and Tatars” →

Wyprawa po złote runo

Kasia Krenz i Ewa Maria Slaska

Jest teoria, napisała moja siostra, gdy wysłałam jej artykuł o bisiorze, że i Złote Runo i to, co na polski zostało przetłumaczone z Biblii jako “perły przed wieprze” to bisior, czyli oceaniczny jedwab. Aż dziw, że dopiero teraz naukowcy wzięli się za odtworzenie tych niteczek, bo np. podobno w medycynie to byłby idealny naturalny materiał do implantów.

W książce Katarzyny Krenz i Julity Bielak Księżyc myśliwych jest szczegółowy opis bisioru.

Ale zacznijmy od tego artykułu. Zaczynał się tym niezwykłym zdjęciem i tym tytułem: A legendary golden fabric lost for 2,000 years has returned

Legendarna złota tkanina, zaginiona od 2000 lat, powróciła

Zacznijmy od tego, że nie zaginiona, tylko taka, której w chwili obecnej nie da się już pozyskać. Po drugie w tłumaczeniu użyję polskiej nazwy bisior.

Naukowcom z Uniwersytetu Naukowo-Technicznego w Pohang w Korei Południowej udało się odtworzyć legendarny bisior, złoty jedwab morski z czasów starożytnych – i wyjaśnić, dlaczego jego olśniewający kolor może przetrwać wieki nie blaknąc. Otóż ów słynny złoty połysk wynika z drobnych struktur białkowych, które odbijają światło, a nie z barwników. Ponieważ kolor jest wbudowany w strukturę włókna, może pozostawać żywy przez wieki. Struktury te odbijają i manipulują światłem w podobny sposób, w jaki bańki mydlane lub skrzydła motyla i tworzą podobne wielobrawne, żywe kolory. Im precyzyjniej te białka są zorganizowane, tym mocniejszy i bardziej żywy staje się kolor.

Bisior był niegdyś ceniony przez cesarzy, a pozyskiwano go z włókien wielkiego małża pinna nobilis (szumień szlachetny). Jednym z najbardziej znanych przykładów dzieła wykonanego z bisioru jest Święte Oblicze Jezusa z Manoppello. Do pozyskania zaledwie 200–300 gramów czystego włókna potrzebne było pozyskanie wydzieliny ponad 1000 małży. Po wydobyciu włókna są starannie oczyszczane i ręcznie tkane. Bisior nie jest dostępny na rynku komercyjnym i jest praktycznie bezcenny. Jeśli jednak pojawia się na aukcjach czy w muzeach, jego cena może sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych za gram. To czyni go nie tylko luksusowym materiałem, ale także ważnym dziedzictwem kulturowym i historycznym.

http://www.voltosanto.it/ wikipedia

Jednak w ostatnich dziesięcioleciach zanieczyszczenie mórz i degradacja środowiska doprowadziły gatunek pinna nobilis do niemal całkowitego wyniszczenia, Unia Europejska całkowicie zakazała więc pozyskiwania bisioru. W rezultacie autentyczny jedwab morski stał się niezwykle rzadki i jest produkowany jedynie w niewielkich ilościach przez garstkę rzemieślników.

Aby znaleźć alternatywne źródło, naukowcy koreańscy zbadali małża atrina pectinata, który jest hodowany na potrzeby spożywcze w wodach koreańskich. Podobnie jak pinna nobilis, małż piórowaty wytwarza nici biszowe, które pomagają mu przyczepiać się do powierzchni. Nici, podobne i fizycznie, i chemicznie, rzeczywiście dają się przetworzyć we włókna przypominające starożytny bisior. Co ciekawe, włókna małża koreańskiego były dotychczas traktowane jako śmieci, a to oznacza, że nowa technologia nie tylko pozwala odtworzyć bisior, ale zmniejsza ilość odpadów.

Złote runo

Była to skóra z sierścią mitycznego złotego, skrzydlatego barana Chrysomallosa, będąca celem wyprawy Argonautów. Chrysomallos został zesłany zmuszonym do ucieczki dzieciom Atmasa – Helle i Fryksosowi, przez ich zmarłą matkę Nefele. Po ocaleniu i dotarciu do Kolchidy Fryksos złożył go Zeusowi w ofierze. Król Kolchidy Ajetes uważał runo za talizman przynoszący szczęście jego krainie. Zawiesił je na dębie w gaju Aresa, gdzie pilnował go smok. Jazon dokonał niezwykłych czynów, zabił smoka i zabrał runo. Z baranem o złotym runie kojarzony jest astrologiczny znak zodiaku, gwiazdozbiór Barana, a pośrednio również judajska symbolika baranka, który zastąpił ofiarę Izaaka, a przez to również chrześcijańska symbolika baranka jako symbolu zbawienia.
Mit o złotym runie może mieć zupełnie prozaiczne podłoże. Skóry baranów wykorzystywano do wyławiania drobin złota z rzek. Takie „pozłacane” runo suszono w słońcu, a złoty pył strzepywano.
Jazon, syn obalonego króla Tesalli, Azjona, został wysłany na naukę do centaura Chejrona. Gdy dorósł, spotkał zarówno swych rodziców, jak i stryja, który obiecał zwrócić mu nieprawnie zagarnięte królestwo, jeśli zdobędzie Złote Runo.

Wiadomość o niezwykłej wyprawie lotem ptaka rozeszła się po całej Grecji. Na wezwanie Jazona odpowiedziało 50 herosów m.in. Herkules, Tezeusz, Kastor czy Nestor. Popłynęli na statku Argo do Kolchidy, gdzie król Ajetes oddał im złote runo po spełnieniu trudnych warunków. Jazonowi pomogła córka króla, Medea. Jazon powrócił do Tesalii, gdzie zabił swojego wuja uzurpatora i odzyskał tron. Niestety okazał się niewdzięcznikiem i porzucił Medeę, która okrutnie się na nim zemściła.

Nie jest to nieznany motyw w mitologii greckiej, bo Tezeusz też pokonał Minotaura dzięki pomocy córki króla, Ariadny, po czym wracając z Krety do Aten, porzucił ją na wyspie Naksos.

Perły przed wieprze

To ustęp 7,6 z Ewangelii św. Mateusza: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały (wg. Biblii Tysiąclecia).

Tu już pomyślałam, że moja siostra przesadza, twierdząc, że te perły to też bisior, i co znalazłam? To:

Jezus powiedział do faryzeuszów:
Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie.
(Ewangelia wg. św. Łukasza 16,19)

A poza tym to:

Bisior (starorus. biser – naszyjnik z pereł) – wiązka jedwabistych nici powstająca z szybko krzepnącej wydzieliny niektórych, głównie morskich małży (omułek, szołdra) lub rzadko słodkowodnych (racicznica). Wśród gatunków występujących w Polsce bisior wytwarza racicznica zmienna.

Nici te powstają z wydzieliny gruczołu bisiorowego, leżącego u nasady nogi małża i służą do przytwierdzania się małża do podłoża. Osiągają długość do 6 cm. U niektórych gatunków małży z rodziny gniazdówkowatych służą także do sklejania materiałów gniazda. Bisior nie zrasta się z nabłonkiem małża – jest przytrzymywany mięśniem nogi i w każdej chwili może być porzucony.

W starożytności i w średniowieczu wyrabiano z bisioru bardzo cienkie i lśniące tkaniny określane jako jedwab morski lub oceaniczny, po włosku „tarantine” (od miejscowości Tarent, gdzie bisior był produkowany); były one prawdopodobnie najdroższą tkaniną starożytności. Powstawał z nici pozyskiwanych głównie z dużego, bo dorastającego do 60-90 cm długości, małża Pinna nobilis L. (pol. przyszynka szlachetna) z Morza Śródziemnego.

Ośrodkami produkcji bisioru były Włochy, Tarent, Korsyka, Sardynia i Sycylia. Jedwab morski był bardzo ceniony ze względu na swoją rzadkość i złocisty połysk. Był niebywale drogi, ponieważ produkowano go ręcznie, a zdobycie nici bisiorowych nie było proste. Przyczyniło się to też do przetrzebienia siedlisk Pinna nobilis L.

W wieku XVIII modna była bisiorowa galanteria (pończochy, apaszki, rękawiczki) – zachwycano się jej lekkością: poskładaną parę rękawiczek dało się zmieścić w skorupce włoskiego orzecha.

W dzisiejszych czasach morski jedwab produkowany jest tylko na wyspie Sant’Antioco koło Sardynii. Mieszka tam jedyna na świecie kobieta, która potrafi wytwarzać tkaniny bisiorowe – Chiara Vigo. Jej przodkami mają być Chaldejczycy i Fenicjanie, ludy, u których umiejętność wytwarzania jedwabiu morskiego przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie od tysięcy lat.

Czyli spokojnie tłumacz mógł napisać, że ten bisior, którego nie mamy rzucać świniom, to perły. Bo perły łatwiej zrozumieć. Luter też tak to przetłumaczył: Ihr sollt das Heilige nicht den Hunden geben, und eure Perlen sollt ihr nicht vor die Säue werfen, damit die sie nicht zertreten mit ihren Füßen und sich umwenden und euch zerreißen. I angielski tłumacz takoż: Do not give dogs what is sacred; do not throw your pearls to pigs. If you do, they may trample them under their feet, and turn and tear you to pieces. I po łacinie: Nolite dare sanctum canibus: neque mittatis margaritas vestras ante porcos, ne forte conculcent eas pedibus suis, et conversi diripiant vos.