To już drugi taki wpis, złożony z tego, co podsunęli i zaproponowali przyjaciele.
Zaczęło się wczoraj…
Po południu wpadła na herbatę Ela Kargol i przyniosła…

Nowy element baratarystyczna w mojej kolekcji! I to jaki! Dzieło sztuki! Pierwsze! Don Kichot i Sancho Pansa są z metalu, a pochodzą, podobnie jak dzbanek, z południowej Polski, a dokładniej z Żywca (dzbanek jest oczywiście z gliny i z Bolesławca, tylko kot jest berliński – namalowała go córka Eli, Helcia). Rycerz i giermek zostali przez Elę zamówieni u lokalnego kowala artysty już w lipcu. Potem długo powstawali, potem jeszcze poczta musiała ich dostarczyć do Szczecina, stamtąd po jakimś czasie dojechali autobusem i pociągem (inaczej się nie da – 120 kilometrów na trasie Szczecin-Berlin, jeśli nie masz samochodu albo nie jedziesz konno lub na ośle, pokonujesz z jedną lub dwoma przesiadkami! Już od lat! I jeszcze to parę lat potrwa), a potem jeszcze co najmniej miesiąc czekali, żebyśmy się z Elą spotkały u mnie w domu, bo spotykałyśmy się i owszem, nawet często, ale zawsze daleko. Wczoraj dotarli. Na herbatę i ciasteczka.
Wiecej o nowych przybyszach w jeden z najbliższych poniedziałków.
***
Obrazek nadesłała Christine Ziegler, podobnie jak Ela i Wiadomo Kto, wierna dostarczycielka tekstów, zdjęć, linków i pomysłów:

Tytuł głosi, że obrazek przedstawia typy występujące w teatrach chłopskich. Są to w górnym rzędzie pan dyrektor i młody bohater, w środkowym – komiczna wdówka, używający życia bonvivant, naiwniaczka i intrygant, a w dolnym – ojciec lub opiekun, młoda kochanka i komik.
I to o tego komika chodzi. To przecież Sancho Pansa, prawda?, spytała Christine,
No może nie całkiem, bo SP (czyli Grubas, Brzuchacz) jeździł na osiołku, a nie wozem zaprzężonym w krowę, ale z drugiej strony – tak, to właśnie ten typ postaci z chłopskich teatrzyków musiał posłużyć Cervantesowi za wzór Sancho Pansy. I to właśnie Brzuchacz zapewnia powieści element komiczny. Bo bohater główny jest nader smutny. Nie darmo zwie się Rycerzem Smętnego Oblicza.
Christine znalazła tę ilustrację w Muzeum Karla Valentina i Liesl Karlstadt w Isartor (Wieża nad Isarą) w Monachium: https://www.valentin-karlstadt-musaeum.de/. Jak będziecie w stolicy Bawarii, to koniecznie tam idźcie. Na zachętę pokażę tu jeden z eksponatów:

Tę czterokilogramową ręcznie opisanę cegłę należało okazać, aby wziąć udział w ceremonii otwarcia muzeum Karla Valentina w roku 1959. Wtedy było to tylko muzeum Valentina. Karlstadt jeszcze długo miała żyć.
Karl Valentin (1882-1948) był niemieckim komikiem, Liesl Karlstad (1892-1960) – niemiecką subretką, aktorką kabaretową i filmową. Oboje współpracowali ze sobą przez 25 lat. Byli też parą w życiu, co nie było łatwe dla Liesl, bo Valentin miał żonę i dzieci, a potem też kolejne kochanki. Przepuścił również swoje i jej pieniądze, inwestując je w roku 1934 w szalony projekt muzeum Panopticum. Ale, jak to często bywa w życiu, oboje kłócili się i rozstawali, ale potem wracali do siebie i do śmierci Karla wciąż jeszcze występowali razem. Natomiast mimo iż Panopticum przeżyło plajtę, zostało otwarte ponownie w roku 1959, istnieje do dziś i tam właśnie znajduje się muzeum Valentina i Karlstadt.
Tak to jest.
