Leonor Fini, Stanislao Lepri, Konstanty Jeleński

czyli jak żyć inaczej?

Była kobietą nie tyle wyzwoloną, ile wolną. Pojęcie “wyzwolona”, mówi Dorota Hartwich w rozmowie z Magdą Piekarską na łamach Gazety Wyborczej z 5 maja 2018 roku, niesie w sobie ideę wcześniejszego zniewolenia, opresji, ucisku, a Leonor nigdy nie pozwoliła się nikomu ograniczać, zawsze żyła po swojemu.

Ona była argentyńską malarką i designerką, reprezentantką surrealizmu, on numer jeden był włoskim arystokratą i dyplomatą, który pod jej wpływem został malarzem surrealistycznym, on numer dwa był polskim intelektualistą. Nazywano go Kot, był związany z paryską Kulturą. Był przyjacielem Watta, Miłosza, Giedroycia, Czapskiego, a przede wszystkim Witolda Gombrowicza. Popularyzował twórczość przyjaciela i znakomicie przyczynił się do wydania jego dzieł. Sam Gombrowicz miał powiedzieć, że na każdej z jego książek, od Ferdydurke poczynając, powinna się znaleźć adnotacja: dzieło wydane dzięki wysiłkom Konstantego Jeleńskiego.

W 1951 roku Kot poznał w Rzymie Leonor Fini, starszą od siebie o 15 lat włoską malarkę, urodzoną w Argentynie. Sam miał wówczas 29 lat. Leonor była wtedy związana z włoskim malarzem, Stanislao Leprim. Gdy Konstanty i Leonor zostali parą, zamieszkali we trójkę i tak też w wiele lat później, we trójkę zostali pochowani. Prowadzili bogate życie towarzyskie, byli zaprzyjaźnieni z przedstawicielami paryskiej bohemy artystycznej. Wszyscy troje byli biseksualni i prowadzili także dość swobodne życie seksualne.

Przeżyli razem 28 lat, od roku 1952 do 1980.
Konstanty Jeleński (2 stycznia 1922 – 4 maja 1987)
Leonor Fini (30 sierpnia 1907 – 18 stycznia 1996)
Książę Stanislao Lepri (1905 – 1980)

Sylwia Ziętek pisze: Czuły Kot, melancholijna femme fatale, umykający konwenansom arystokrata. Trójka ludzi, którzy spletli ze sobą swoje losy, stworzyli specyficzny ménage à trois, związek czy też raczej alternatywny wariant małżeństwa i żyli razem w specyficznej symbiozie przez niemal trzydzieści lat.
Janusz Rudnicki napisał, że związek Kota i Leonor to historia o tym, jak dziewczynka z Egzorcysty uwiodła Małego Księcia.
Sama Leonor zawsze podkreślała, że nie interesuje jej małżeństwo, woli żyć w luźnych związkach z ludźmi i kotami, a gdy było w jej życiu dwóch mężczyzn, jeden z nich był bardziej przyjacielem, a drugi kochankiem. Koty, zwłaszcza koty angorskie, były co najmniej równie ważne jak ludzie. W pewnym momencie było ich ponad 20. Fini twierdzi, że koty są mruczącym wspomnieniem raju utraconego. A Konstanty to zdrobniale Kot.

U góry obrazy Leonor Fini, męski portret to Stanislao Lepri; poniżej obrazy Stanislao Lepri, ten po lewej to Pokój Leonor.

A tu ich troje:

Wpis przygotowała dla Was Ewa Maria Slaska

Yayoi Kusama

Yayoi Kusama in Berlin.

There is allmost no chance to get the ticket, but try. Just try. Try HERE.

It is fantastic. She get you in her crazy world and you remember that journey forever.


Below you see, what she made especially for her exhibition in Gropius House in Berlin.

All fotos made by Konrad.

The exhibition itself is the retrospective of all her famous or less famous works, starting with her drawings from the school time. You had never a possibility to see all these works together.

If you do not get the ticket, just enjoy these fotos.

Ptaki, ciasto i mapa pogody

Tibor Jagielski

Ciasto z rabarbarem i agrestem

składniki:

500 gram maki
10 gram drożdży
100 gram tłuszczu (masło najlepiej)
1 szklanka mleka
250 gram rabarbaru
250 gram agrestu
skórka 1 cytryny
zdrowa szczypta soli
2 stołowe łyżki cukru
naparstek koniaku

drożdże dać do półmiska i dobrze wymieszać z odrobiną mleka
pokryć odrobiną mąki
i odstawić na ok. kwadransa w ciepłe miejsce, aby rosły

a w tym czasie
masło rozpuścić
rabarbar obrać ze skórki a agrest uwolnić od szypułek i ogonków
i zagotować krótko (z francuska: blanche) z łyżką wody, naparstkiem koniaku i cukrem

do wyrosłych na półmisku drożdży dodać resztę mąki i stopiony tłuszcz
dobrze wymieszać, najlepiej ręcznie, dodając resztę mleka i szczyptę soli
odstawić na kwadrans w ciepłe miejsce

wyrosłym ciastem pokryć blachę
posypać owocami
i wstawić do piekarnika (180° C) na około 30 min

smacznego!  

Tango

Czego to człowiek nie znajdzie w Berlinie na ulicy. Ten rysunek piórkiem, pokolorowany farbami wodnymi, który znalazłam kiedyś pod płotem, nosi tytuł Romancero Criollo (Romancero Kreolskie) i został wykonany przez Argentyńczyka, Ricarda Moreno Blanco w roku 1995, a ja go znalazłam w roku 2004, albo 2005, czyli gdy dzieło było jeszcze całkiem młode. Dziś ma już swoje lata i nawet mi dość smutno, że przetrzymałam je od wtedy za szafą.

Wystarczy wpisać w googla imię i nazwisko artysty, a natychmiast pojawiają się jego dzieła, głównie malarstwo (akryl) z przyjemną adnotacją “sold”. Tematyka podobna do mojego znaleziska – tańczące tango pary. O proszę, na przykład tu: https://www.liveauctioneers.com/item/56257258_ricardo-moreno-blanco-acrylic-painting-couple-dancing

Ta sama strona zachwala autora jako najlepszego współczesnego surrealistę w Argentynie. Ricardo Moreno, wspaniały artysta, urodzony w 1943 roku, cieszy się zasłużoną sławą zarówno w Argentynie, jak i na świecie. Jego dzieła odznaczają się wyrazistym, mocnym konturem. Blanco nie zapożycza się u nikogo, jest wiernym sobie surrealistą.

Na blogu Marthy Jacqueline Iglesias Herrera (blog de literatura y arte) znajduję następną notkę:

Ricardo Moreno Blanco, nació el 17 de Mayo de 1943 en Pasteur, Argentina. Estudió en la Escuela de Bellas Artes Manuel Belgrano y dedicó varios años a la docencia. Tiene su atelier en la calle Magallanes, No 852, la Calle de los Artistas, a metros del punto más sensible del Barrio La Boca, donde se mezclan los colores del viejo barrio de inmigrantes, los paisajes que pintó Quinquella Martín y la melancolía de la tierra lejana. Sus obras, expuestas permanentemente en la calle Caminito, forman además parte de numerosas Colecciones Privadas en distintos países de todo el mundo.

Uzupełnijmy to, co pisze Martha, małą informacją, że szkoła znajduje się w Buenos Aires i że tam również mieszka (mieszkał?) Ricardo Moreno.

To wszystko, co udało mi się znaleźć na temat tego rysunku. Już chciałam na tym zakończyć ten wpis, jak przypomniałam sobie pewną sytuację sprzed 35 lat. Rok wcześniej przyjechałam do Berlina i wciąż jeszcze trudno mi się było oswoić z myślą, że już nie mieszkam w PRL i że świat stoi przede mną otworem. Spacerowałam sobie po Kudammie, czyli głównej ulicy Berlina Zachodniego, i oglądałam wystawy. W jakiejś niewielkiej galerii zobaczyłam akwarelę Marca Chagalla. Kosztowała, pamiętam jak dziś, 600 marek. Było to na moje ówczesne zarobki dużo, ale wiedziałam też, że nie jest to suma zawrotna. Nie kupiłam Chagalla, ale od tego czasu wiedziałam, że żyję w świecie, w którym niewiarygodne może się stać wiarygodne. Tak dalece, że gdy 15 lat później znalazłam na ulicy Dzieło, nawet nie chciało mi się sprawdzić, jak niewiarygodne jest to, że je znalazłam.

Oj, Ewuniu…

#GlobalScream #Globalny Krzyk #AufschreiGlobal

Globalny Krzyk to akcja artystyczna i performance polityczny polegający na minucie krzyku kobiet w określonej intencji, stworzony przez przez polską artystkę i aktywistkę Annę Krenz z kolektywu Dziewuchy Berlin (www.dziewuchyberlin.org) w 2019 roku. (https://www.dw.com/en/my-body-my-choice-anna-krenz/av-56776102)

Akcja powstała jako propozycja na obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet w 2019 roku dla niemieckiego Feministycznego Strajku Kobiet (Feministischer Frauen*Streik). Podczas zjazdu organizacyjnego 17 lutego 2019 roku w Berlinie propozycja została przedstawiona i przyjęta w głosowaniu większością głosów jako jedna z głównych akcja Feministycznego Strajku w Niemczech (obok akcji #IchStreike również zaproponowanej przez Annę Krenz / Dziewuchy Berlin). Akcja #GlobalScream po raz pierwszy odbyła się 8 marca 2019 roku w Berlinie i innych niemieckich miastach, w niektórych miejscach w Polsce (Poznań – Black Venus Protest, Kraków – Siostry Rzeki), Danii, Belgii czy Afryce Zachodniej. W samym Berlinie, krzyczało 25.000 osób (https://kommon.jetzt/globalscream-womenstrike-2019-berlin-2/).

W 2020 roku akcja ponownie przeprowadzona była w Berlinie i innych miastach podczas Międzynarodowego Dnia Kobiet (https://frauenstreik.org/event/aufschreiglobal-global-scream-globalnykrzyk/) (https://www.neues-deutschland.de/artikel/1134009.frauentag-ein-schrei-aus-tausenden-kehlen.html ) (https://www.altersdiskriminierung.de/themen/artikel.php?id=10972&search=Streik&searchin=all), na przykład w Norymberdze o godzinie 17.00 (https://femstreiknbg.home.blog/2020/03/11/8-marz-20-feministischer-sitzstreik-demonstration/) lub we Freiburgu (https://www.badische-zeitung.de/suedwest-1/um-17-uhr-aufschrei–167469460.html)

28 września 2020 Safe Abortion Day Foto Oliver Feldhaus

Koncepcja

Kolektyw Dziewuchy Berlin zainicjował #GlobalnyKrzyk jako symboliczną, ale i realną akcję solidarności kobiet ponad granicami, w której każda osoba może wziąć udział, bez względu na różnice ideologiczne, narodowość, język, wyznanie czy płeć.

Globalny Krzyk powstał również jako próba zjednoczenia podzielonego środowiska feministycznego w Berlinie w Międzynarodowy Dzień Kobiet. Tego dnia odbywają się dwa różne marsze, organizowane przez dwa kolektywy: Frauen*Kampftag i Alliance of Internationalist Feminists, które mają różne programy, ideologie i trasy przemarszów. (https://berlinlovesyou.com/anna-krenz/)

Dzięki symbolicznej akcji przeprowadzonej o tej samej godzinie uczestniczki obu marszy mogły zrobić coś wspólnie, choć znajdowały się w różnych miejscach – krzyczały przez minutę, razem choć osobno, a każda z osobistych powodów.

Z opisu akcji: „Global Scream jest kobiecym krzykiem wściekłości, gniewu, żalu a może i radości – każda z nas zna te emocje, nawet jeśli ich przyczyny są różne. I każda może krzyczeć. Nie musimy nawet mówić tym samym językiem, aby stać się jednym głosem. Głosem kobiet.
Krzyk staje się rodzajem katharsis, który wyzwala emocje. Fizycznie krzyk zamienia nasze negatywne emocje na pozytywne, a tlen uwalnia moc i energię.
Oddajemy nasz głos! Jesteśmy kobietami, jesteśmy wściekłe i nie poddamy się! Wszystkie kobiety razem!

To tylko minuta dla kobiety, ale globalny krzyk dla kobiet świata!
Będziemy głośno!
Dołącz do nas! Podnieś głos!” (Anna Krenz / Dziewuchy Berlin)

Hashtag

Globalny Krzyk posługuje się hashtagami: #GlobalScream, #AufschreiGlobal, #GlobalnyKrzyk, #ElGritoGlobal. Niemiecka wersja nazwy jest nawiązaniem i ukłonem w kierunku hasła #Aufschrei, spopularyzowanego przez niemiecką feministkę Anne Wizorek 23 stycznia 2013 roku na Twitterze (https://de.wikipedia.org/wiki/Aufschrei#). Była to reakcja na seksistowskie wypowiedzi polityków w niemieckich mediach i zapoczątkowała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych – dotycząych doświadczeń seksizmu w życiu codziennym. Hashtag #Aufschrei był niemieckim odpowiednikiem hashtagu #MeToo, który powstał kilka lat później – w 2017 roku (https://www.augsburger-allgemeine.de/themenwelten/leben-freizeit/Chauvinimus-Debatte-MeToo-wir-alle-der-neue-Aufschrei-id43026451.html)

Kolejne performance Globalny Krzyk (#GlobalScream)

Kolektyw Dziewuchy Berlin (https://www.exberliner.com/features/zeitgeist/poland-abortion-protests/) organizuje Globalny Krzyk w Berlinie i współorganizuje akcje w innych krajach. Wybrane przykłady:

“Wir leben Widerstand! Für ein Ende der Gewalt gegen Frauen*” / Dość! Stawiamy opór!

Dziewuchy Berlin wzięły udział w Proteście na rzecz zaprzestania przemocy wobec kobiet*” 16.11.2019 na Hermannplatz w Berlinie i przeprowadziły akcję #GlobalScream.

(https://www.youtube.com/watch?v=05PxlO_CR6I)

Dzień BezpiecznejAborcji 2020

W Międzynarodowy Dzień Bezpiecznej Aborcji 28 września 2020 pod Bramą Brandenburską Dziewuchy Berlin zorganizowały protest i performance „Voices“, którego częścią była mobilna instalacja Ambasada Polek (Botschaft der Polinnen*) i Globalny Krzyk. Na proteście głos zabrały członkinie organizacji jak Ni una menos Berlin, Berlin-Ireland Pro Choice Solidarity czy Bündnis für sexuelle Selbstbestimmung.

(https://www.dziewuchyberlin.org/2020/09/30/28-9-2020-voices-botschaft-der-polinnen-performance/) (https://www.sexuelle-selbstbestimmung.de/15893/pressemitteilung-berlin-feiert-den-internationalen-safe-abortion-day/)

CZARNY SPACER, czyli nigdy nie będziesz szła sama

Marsz solidarności z kobietami w Polsce, zorganizowany przez kolektyw Dzieuwchy Berlin w ramach Krwawych Tygodni, który odbył się 5 listopada 2020, prowadził z Bebelplatz do Bramy Brandenburskiej, gdzie zakończył się Globalnym Krzykiem.

(https://www.dziewuchyberlin.org/2020/11/03/2-bloody-week-5-11-2020-czarny-spacer-black-walk-you-will-never-walk-alone/)

GlobalScream w Brukseli

Kongres Kobiet w Brukseli i Black Brussels Balloons zorganizowały protest 25 listopada 2020 “Protest #SolidarityWithPolishWomen – Manif de soutien“, którego częścią był Globalny Krzyk (https://www.facebook.com/events/400180964501763/)

Protest “Hańba! Schande! Disgrace! Soli demo with Polish women”

Po opublikowaniu przez Trybunał Konstytucyjny wyroku dotyczącego zakazu aborcji z powodu wad letalnych płodu, Dziewuchy Berlin zorganizowały protest solidarności z Polkami na Placu Paryskim, którego częścią był Globalny Krzyk.

(https://www.dziewuchyberlin.org/2021/01/30/31-1-2021-hanba-schande-disgrace-soli-demo-with-polish-womxn/);

Międzynarodowy Dzień Kobiet 2021

Na demonstracji zorganizowanej wspólnie z Omas Gegen Rechts Berlin na Nettelbeckplatz w Berlinie, Dziewuchy Berlin zorganizowały performance z manifestem „Jesteśmy Istotne“ oraz poezją poznańskiej aktywistki zamordowanej podczas II Wojny Światowej w więzieniu w Ploetzensee w Berlinie – Ireny Bobowskiej (https://www.dziewuchyberlin.org/2021/03/11/irena-bobowska-die-vergessene-heldin-zapomniana-bohaterka/). Częścią performance był Globalny Krzyk.

Więcej linków:

#AufschreiGlobal / #GlobalScream / #GlobalnyKrzyk 2019:

“8M in Berlin” (in spanish) / von Radosveta Strumenlieva >>>

“O prawach kobiet w Polsce i w Niemczech: Anna Krenz i Anna Czechowska” – Radio COSMO Po Polsku >>>

Global Scream –  video by kommon.jetzt/

Berlin: “Um 17 Uhr soll es eine Aktion geben, die auch diejenigen anspricht, die weniger gut Deutsch sprechen: Beim „globalen Aufschrei“ soll durch Schreien auf Arbeitskämpfe, fehlenden Klimaschutz oder Kinderbetreuung aufmerksam gemacht werden.” taz.de >>>

Leipzig: “Dort findet um 17 Uhr der globale Aufschrei statt: Wir werden bundesweit 100 Sekunden schreien, um darauf aufmerksam zu machen, dass Frauen* und Queers jeden Tag 100 Minuten mehr arbeiten müssen, um das gleiche zu verdienen wie Männer. ” kreuzer-leipzig.de >>>

Stuttgart: Internationaler Frauentag in Stuttgart / StN.de >>>

Hamburg: “Um 17 Uhr startete die Demo „Ohne uns steht die Welt still“ mit dem „globalen Aufschrei“, der bundesweit mit Trillerpfeifen, Töpfen etc. durchgeführt wurde. Die Demonstration kam auf halber Strecke mit der Demonstration des Pflegebündnisses zusammen. Insgesamt waren 10.000 Menschen auf den Straßen”. anfdeutsch.com >>>

Halle: “Kreative Protestformen wie ein globaler Aufschrei, die Niederlegung der Erwerbs- und Hausarbeit, Fahrraddemos, Performances zeigen, dass der Unmut unter den Frauen* wieder zunimmt und vielfältige Ausdrucksformen findet.”  www.hallelife.de >>>

Bonn: „Wir schreien 100 Sekunden für die 100 Minuten, die Frauen in Deutschland pro Tag unbezahlt mehr arbeiten“ www.rundschau-online.de >>>

“Internationaler Frauenkampftag am 8. März: Aktionsformen vom kollektiven Aufschrei bis zum diskreten Bummelstreik” www.jungewelt.de >>>

Chodzenie po mieście

Ela Kargol

Z Moabitu do Friedenau. Schoenholtz i jego rzeźby

Berlin, Moabit, dzielnica, którą odkrywam krok po kroku, kamienica po kamienicy, ulica po ulicy, zawsze z tego samego miejsca, czyli spod Zakładu Karnego Moabit.

Na rogu Rathenower Straße i Alt-Moabit, w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się budynek sądu karnego, a przed jego budynkiem rozwścieczony lew odlany z brązu, autorstwa Alberta Wolfa, bronił zaciekle swoich lwiątek przed przebiegłym i równie potężnym wężem, stoi dzisiaj inny budynek i inna rzeźba, możliwe nawet, że dokładnie w tym samym miejscu. Ta inna rzeźba jest jedną z sześciu, które znajdują się na osiedlu Heinricha Zille’go i są odpowiedzią i przeciwwagą do Pomnika Ułanów Limburga.

Osiedle Zille’go (Heinrich-Zille-Siedlung) powstało na terenie dawnych koszar Drugiego Pułku Ułanów Gwardii w późnych latach 70 ubiegłego wieku.

Teren koszar, nie tylko drugiego pułku, ale też innych regimentów, rozciągał się między Perleberger Straße, Rathenower Straße, Invalidenstraße prawie aż do obecnego Dworca Głównego w Berlinie (Berlin Hauptbahnhof), zajmował obecny Fritz-Schloß-Park, graniczył ze słynnym więzieniem moabickim, Zellengefängnis Lehrter Straße, na którego miejscu znajduje się teraz park historyczny. Drugi Pułk Ułanów Gwardii został zdemobilizowany w 1918 roku. Budynki przejęła Reichswehra, potem Wehrmacht. W 1943 roku w koszarowych stajniach 2000 Żydów, uwięzionych podczas tzw. Fabrikaktion, czekało na transport do KZ Auschwitz. W czasie wojny część budynków została zniszczona, do nich dołączyły gruzy innych moabickich budowli, część budynków zajęła berlińska policja. Z koszarowych gruzów powstało wzniesienie, jakich jest w Berlinie kilka – są to tzw. Trümmerberg (góry z gruzów). Kubistyczny pomnik przy wejściu do parku o tym przypomina.

W 1923 r. ostatni dowódca pułku Ludwig Karl Maria Graf von Maldeghem odsłonił pomnik ku czci poległych ułanów w czasie I wojny światowej. Pomnik nie stoi w tym samym miejscu, w którym został pierwotnie postawiony, ale dość niedaleko, a mianowicie przy Claire-Waldoff-Promenade, prawie w środku Osiedla Zille’go. Zauważalny jest niemal od razu, czego nie mogę powiedzieć o jego sześciu przeciwstawnych odnośnikach, które giną wśród bloków. Architekt planując osiedle zadał sobie naprawdę wiele trudu angażując i rozpisując konkurs na zagospodarowanie i upiększenie osiedla sztuką, sztuką nawiązującą do historii miejsca.

Konkurs wygrał rzeźbiarz, profesor Berlińskiego Uniwersytetu Sztuki (UdK Berlin) Michael Schoenholtz. Schoenholtz zaprojektował sześć rzeźb nawiązując i przeciwstawiając je pomnikowi Limburga, gloryfikującemu wojnę i militarność, nawiązał do koloru pomnika ułanów, do dwustopniowego cokołu i elementów, które zawiera. I tak powstały: Broń (Waffen), Miłość (Liebe), Życie (Leben), Harmonia (Harmonie), Słońce (Sonne), Sny (Träume).

To są tytuły nadane przez architekta osiedla Volkera Theißena. Artysta Schoenholtz nazwał swoje dzieła trochę inaczej. Podaję je tutaj w tej samej kolejności jak wyżej: Przeciwko wojnie, Roślina, Grono, Zniszczona forma, Słońce, Nadające się do zamieszkania.

W cokołach rzeźb umieszczone są metalowe tabliczki z cytatami Nitzschego, Goethego, Blocha, Salomo, Camusa, Ponge’a. Pierwszą, którą zobaczyłam była Broń lub jak chciał rzeźbiarz – Przeciwko wojnie. Na metalowej tabliczce umieszczone są słowa Nitzschego:

Die eherne Notwendigkeit ist ein Ding, von dem die Menschen im Verlauf der Geschichte einsehen, dass es weder ehern noch notwendig ist.

“Bezwględna konieczność jest rzeczą, która – jak się w przebiegu dziejów okazuje – nie jest ani bezwzględna, ani konieczna.” (tłumaczenie Ela Jagiełło)

Gdybym nie zobaczyła przy Rathenower Straße pierwszej rzeźby, dla mnie pierwszej, nie dotarłabym nigdy do pozostałych tak starannie i szczegółowo zaprojektowanych, ustawionych na planie starych koszar, z przekazem antywojennym. Niektóre z nich zarosły zielenią osiedlową, niektóre stały się niewidoczne dla mieszkańców osiedla, przemykających między Słońcem, Życiem i Miłością. Bardziej widoczny jest ślimak lub rzeźba przedstawiająca jeden z rysunków Zille’go, są to rzeźby innych artystów. Osiedle aż tętni sztuką, szkoda, tylko, że za pierwszym, ani nawet za drugim razem nie jest ona widoczna i zrozumiała.

Wracając do artysty Schoenholtza, muszę się przenieść z Moabitu na Friedenau. Miał pracownię niedaleko miejsca, gdzie mieszkam, przy Görresstraße. Zmarł w roku 2019, pochowany jest na cmentarzu przy Stubenrauchstraße, wśród sławnych i mniej sławnych artystów. Gdy jeszcze żył, oferował kursy rzeźbiarskie w kamieniu dla dzieci. A ja wtedy bezskutecznie szukałam takich kursów dla wnuka. Dzisiaj weszłam na podwórko, gdzie Schoenholtz tworzył, jedyne podwórko z pracowniami rzeźbiarzy, które zostały na tej ulicy, dawnej Wilhelmstraße. Przeszło sto lat temu w prawie co drugim domu znajdowało się atelier rzeźbiarskie. Tu mieszkali i tworzyli tacy rzeźbiarze jak: Valentino Casal (1867-1951), Johannes Götz (1865-1934), Eberhard Encke (1881-1936), Paul Hubrich (1869-1948), Edmund Gomanski, (1854-1930), Ludwig Manzel (1858-1936, twórca szczecińskiej Sediny). Podobno cesarz Wilhelm II nazwał to miejsce Klein Carrara. To właśnie tu dostarczono wielki blok marmuru karraryjskiego, z którego miały powstać na zlecenie cesarza 32 pomniki ustawione później w Alei Zwycięstwa (Siegesallee).

Ale to będzie już inny spacer, z Friedenau do Tiergarten.

Zapiski na mankietach 2

Tibor Jagielski

Geriatric Clinic of Doctor Klaus von Strohsack, Black Forest, Germany

A young reporter of NYT hear that in a famous Geriatric Clinic of Doctor Klaus von Strohsack, Black Forest, Germany, live more then one over hundred years and sexually active men.
She takes the plane and fly to Europe to make a good story.
At the place, wonderful, old castle in the mountains, she meet a group of old men
they work or walk in pretty, full of flowers and fruit trees, garden.
She go to the man looking very old and ask:
– Hello, can you say me how old you are?
– I’m 103 years old, my child
– Great! And can I ask you something very private?
– No matter, try…
– How long you are sexually active?
– 99
– Wow! Congratulations! And what is a secret of so successfully way of life?
– I try all the time gymnastics and drank only yoghurt.
– Thank you very much!, she leave the old man and go to the next
– Hello, can you say me how old you are?
– I’m 105 years old, drank yoghurt and try gymnastic.…
– And can I…
– 100!
– Marvellous!, she shakes the micro and went to the next one
– I’m 98, active till 96, gymnastic and yoghurt
– Very good!, she says and turns to the one, which looks much older, than the others and ask
– And how long stay you active, dear mister?
– I’m into.
– Amazing! And what is your secret?
– All the time beer.
– ???!!! And… how old are you, great master?
– 36.

Ten rysunek, dzieło Autora, został podpisany Haus Abo-Moen. A te na końcu wpisu: Krab i Rapperswill.

Sałatka wodnika

1 miska młodych wodorostów
1 bukiecik drobno pokrojonego koperku
do tego
4 dorodne pomidory, pokroić w dzwonka
2 cukinie pokrojone w plastry,
które przysmażyć na patelni z oliwą, tymiankiem, gałązką rozmarynu i szałwią
i odstawić na moment w ciepłe miejsce (przy ognisku – w popiele)
do miski wrzucić pomidory, posiekany koperek i sos:
2 ząbki czosnku rozdusić i wymieszać
z 4 łyżkami oliwy
dodać
2 łyżki stołowe ostrej musztardy
i wymieszać
1 cytryna (sok)
cukier, sól do smaku

wszystkim ostrożnie wstrząsnąć
i posypać przysmażoną cukinią

podawać najlepiej z prażonym nad ogniem pumperniklem
tudzież dobrze zmrożonym aquavitem i pinot noir najlepiej z alzacji

smacznego!

a na deser krokusy i przebiśniegi w sosie poziomkowym
(asti spumante, sambucca i espresso)

PS. zamiast wodorostów można użyc queller (solirody)
https://de.wikipedia.org/wiki/Queller
(w Anglii i Holandii do nabycia w supermarketach, właśnie zaczął się sezon)

Akurat niedawno pisał o tym faz:
https://www.faz.net/aktuell/rhein-main/region-und-hessen/kochen-mit-queller-gemuese-von-der-salzwiese-17292764.html

***
Autor sam mnie sprowokował do wtrącania mu się we wpis, bo przysłał mi kartkę z wiatrakiem. Dodaję więc dwa inne wiatraki znalezione w Berlinie oraz niebieską kartkę (z Dulcyneą?), którą przysłały Joanna i Tania, nasze blogowe autorki-podróżniczki. I informuję, że w mojej ulubionej książce kucharsko-literackiej Yummy books mówi się o pewnym (nieznanym mi zresztą) bohaterze literackim (Sprzysiężenie osłów Johna Kennedy’ego Toola), że był skrzyżowaniem szalonego Olivera Hardy, Don Kichota i Tomasza z Akwinu. I opychał się donatami.

Chodzenie po mieście. Od Nova

https://vimeo.com/480048841

Part of this project is also walking.

Walking in the desert and walking in the city.

Walking

Bungeeing or flying.

But flying doesn’t let the traces on the surface of the world. Walking does.

Mostly she is alone, there are no words and no real traces. Just space.


long duration performance 12 h, 2018

(…) it was 12-hour walk around Berlin during which, thanks tu the connection to Google Maps and an application for drawing a route, I enter the word FORCE in the City map. My path is defined by the order of the letters. No mapping out the route contributed to any inadvertent breaking of laws and arrest by the police(force) and consequently, the necessity to choose another path, which could be observed in the letter F.

When walking, I followed the principle of “keep walking”. I hat twelve envelopes prepared with a link to the performance and the phrase “keep walking” written on each, which I would hand out on the hour, every hour, on random to different people, without any additional explanation.

performance, experience, action in public area
exlusive ecological art, 2017

Felicja meaning “happy”. Here is one of that has not finished up in the broth (in Poland, the obligatory dish served on Sunday’s lunch) was what we manifested during our Sunday walks, that we took in Old Town, in Kraków. The price for saving her life was an adaptation to new conditions. Fela took up residence in one of Cracow tenements houses on Lea Street with myself. MT, Lumiér’s cat and several plants including two ficuses benjamins. In the kitchen by the balcony, there was a wooden chicken coop arranged for her.

Walking with Felicja and the experience of sharing a living space with her aroused a lot of emotions. McDonald’s environs aroused the most critical underbelly point. Our walks turned to be devastating.

And an the top of it, drawing the city with / by Maria Nova:

https://en.supernova-2.com

Zapiski na mankietach / Notizen auf den Manchetten

śmierc jest jak stara kurwa na kudamie
                                                            (al)

jak staniesz na hermannplac, weźmiesz pomarańczę do ręki, zamkniesz oczy, kilka razy się obrócisz i tą pomarańczą rzucisz, to zawsze trafisz mewkę albo tajniaka
                                                                                      (k-c)

– też chciałbym mieć taki drut w głowie jak wujek, tato!
– nie narzekaj, polewaj!
                                   (l)

– a wiesz jak sie teraz ubana nazywa?
– ??
– corona express
                        (b) 

Wußtest Du schon…

…dass Weinbauern als Haustiere
   bevorzugt Lachtauben halten?
                                             (pg)



               Politikier

Steht auf meinen Zehen und
    behauptet, daß er den
           Schmerz fühlt.
                              (pg)

Gut gesagt!

Bei manchem ist Propfen
und Schmalz verloren.
                                  (pg)

Beim Sex:
sie – “Sag’ mir schmutzige Sachen!”
er  –  “Küche, Wohnzimmer…”
                                  (pg)

Aus der Vogelwelt

Eine Krähe hackt der anderen kein Auge aus,
es sei denn, es lohnt sich.
                                     (pg)

“Guten Tag” wird abgeschafft.
Dafür folgt “Smörebröd”.
                                    (pg)

Wusstest Du schon…

… dass Chemie und Wahnsinn nahe beieinander liegen?
                                                                                       (pg)

Tip für den Haushalt

Die Helligkeit der Wohnung
kann bedeutend verbessert werden.
wenn man statt Äpfel,
Birnen in die Lampe(n) schraubt
                                                     (pg)


“Warum können wir nicht alle am gleichen Strick ziehen?”
fragte der Delinquent seinen Henker
                                                       (pg)
——————————————-
(al) – adam legyel
(b) – berlinera (polski slang w berlinie zach.)
(l) – ludowe
(k-c) – kaziu – cwaniaczek
(pg) – peter gregor

——————————————

Rysunki Autor: Gekko, Halb&Voll, Troll; winieta: Fakty z kuchni


Chodzenie po mieście. Ciotka.

Ewa Maria Slaska

Poszłyśmy z Elą Kargol na cmentarz. Myślę, że wszyscy już wiedzą, że to nasza ulubiona rozrywka. W Wielką Sobotę był to cmentarz Wilmersdorf, gdzie jak wszędzie, kwitną kwiaty, skaczą wiewiórki, leżą obok siebie ofiary i sprawcy wojny, ale gdzie też, jak zawsze, każda z nas znajdzie coś dziwnego i niezwykłego. Tym razem znalazłam… Ciotkę.

To ona, jej rzeźbę nagrobną wykonał Thorsten Stegmann w grudniu 2005 roku. Napisał, że to nagrobek Tante Jenny, czyli Cioci Janki. Urodziła się 5 grudnia 1911 roku, umarła 11 marca 2004 roku. Miała 93 lata.

Jak mam sobie Ciebie przedstawić, pyta artysta. Z papierosem i koniaczkiem w drżącej ręce. Kiedyś, gdy dzieliła nas zasłona byłaś piękna, tak piękna jak kobieta o długich włosach na Twoim obrazie.

Wchodzę oczywiście na stronę Stegmanna. Urodził się w roku 1969 w Essen. Pracuje zarówno w Zagłębiu Ruhry, jak i w Berlinie. Maluje, rysuje, rzeźbi. Jest też kamieniarzem, na stronie można znaleźć wiele nagrobków, które wykonał. Jest i Ciotka. Ale tak jak na cmentarzu, tak i tu Zmarła nie ma imienia ani nazwiska, jest tylko Ciotką.

Bardzo lubię tę rodzinną funkcję. Z moim siostrzeńcem omówiliśmy nawet kiedyś dość dogłębnie rolę ciotki, która może, a nawet chyba powinna być nieco szurnięta lub dzika. Jeśli rodzice są solidni i uporządkowani, co zapewnia dziecku i młodemu człowiekowi pewność i bezpieczeństwo, szalona ciotka jest fantastyczną odskocznią – pokazuje inne perspektywy, trudne drogi, bagienne moczary, ale nie wciąga tam i nie kusi. Szalona ciotka może być uwodzicielką – vide Sto lat samotności Marqueza albo Ciotka Julia i skryba Vargas Llosy – ale nie musi i z reguły nie jest. Jest tylko odmienną możliwością. Po tych rozmowach zakupiłam pewną ilość książek o ciotkach – Sto lat samotności nie znalazło się na liście, bo ciotka musiała być w tytule.

Sama czytam teraz książkę, która wprawdzie też nie ma ciotki w tytule, ale o tym jest, o tym jak ciotka wychowuje osieroconego chłopczyka, który ma na imię Pax.

Zniosło mnie, przestałam spacerować, zaczęłam czytać, ale wrócę jeszcze na chwilę na spacer. Na cmentarzu fotografuję kaplicę, a po wyjściu jeszcze meczet i cerkiew.

Fajny spacer.