Wiersze wiosenne

Teresa Rudolf

Na granicy

Wiosna tłumaczy; 
“nie dam wam ciepła,
ani zachwytu kolorem,
wszystko we mnie splątane,

nie dam czystej zieleni
bo nie wiem gdzie jest,
w rdzawej jesieni, 
czy w nijakiej zimie?”

Deszczem z brudu oczyszcza,
zimnem zbija gorączkę,
choć skutku wciąż nie zna,
co będzie, gdy ona wybuchnie?

Zdruzgotana niemocą, 
lękiem, bólem, cierpieniem,
niecierpliwością świata,
gdy czeka znów na piękno.

Chowa się i wychodzi,
wychodzi i chowa,
niepewna, co ważne,
by sprostać… tej ziemi.

Gdybym…

Gdybym nawet
ptaka piórem
była,
nie udałoby się
odlecieć daleko

od trosk,
myśli, 
decyzji, 
błędnych,
głupich
zachowań,
…siebie.

Gdybym nawet
szybką rybą 
była,
nie udałoby się
odpłynąć daleko,

od lęku
o innych,
twardego
milczenia,
też cichej,
pokornej
złości.

Gdybym nawet,
nawet gdybym,
gdybym…
cóż, nie jestem,
nie ucieknę

od lustra,
które odbija
wszystko,
co nie było,
i co nie jest,
nie będzie,
ani moim…

…ani niczyim,
marzeniem…

Wiersze z brodą i bez 22

Charles Bukowski (1920 – 1994)

Fasola z czosnkiem

To jest ważne, nie zapomnij
zapisać, jak się czujesz,
lepiej to niż golenie, albo 
gotowanie fasoli z czosnkiem. Ta odrobina,
którą możemy zdziałać, trochę odwagi,
aby zrozumieć samego siebie, no i
strach i szaleństwo tej wiedzy,
że jesteś częścią zegara, który
kiedyś stanie i nikt go
więcej nie nakręci.

Teraz jednak
bije coś pod twoją koszulą
a ty mieszasz fasolę
łyżką…
jedna kochanka umarła, druga odeszła,
trzecia…
Ach! Tyle kochanek jak fasolek
tak, chwileczkę, policz je wszystkie –
smutne, smutne
gdy twoje uczucia
rozgotowują się na piecyku.
Zapisz to.

Sarah Kirsch (1935 – 2013)

Sama (Alleine)

Stare kobiety przed czerwonymi domami
Czerwonymi hortensjami kalekimi drzewami
przyniosły mi herbatę. Pełne powagi
Odniosły tace i zajęły posterunki obserwacyjne i podsłuchowe
Za upstrzonymi w esyfloresy firankami.

Józef Czechowicz (1903 – 1939)

Na wsi

Siano pachnie snem
siano pachniało w dawnych snach
popołudnia wiejskie grzeją żytem
słońce dzwoni w rzekę z rozbłyskanych blach
życie – pola – złotolite

Wieczorem przez niebo pomost
wieczór i nieszpór
mleczno krowy wracają do domostw
przeżuwać nad korytem pełnym zmierzchu.

Nocami spod krzyżów na rozdrogach
sypie się gwiazd błękitne próchno
chmurki siedzą przed progiem w murawie
to kule białego puchu
dmuchawiec

Księżyc idzie srebrne chusty prać
świerszczyki świergocą w stogach
czegóż się bać

Przecież siano pachnie snem
a ukryta w nim melodia kantyczki
tuli do mnie dziecięce policzki
chroni przed złem

MEINE MASKEN

so sieht die weisse aus


und hier eine andere


(links daneben ein teller aus kürbis)

Karol Wielki

Dziś w Akwizgranie (Aachen) Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zostanie odznaczony Międzynarodową Nagrodą Karola Wielkiego.

Będą obecni kanclerz Olaf Scholz i przewodnicząca KE Ursula von der Leyen, oczekiwani są prezydent Francji i przedstawiciel rządu Polski. Wśród dotychczasowych laureatów nagrody są: papieże Jan Paweł II i Franciszek, Bill Clinton, Angela Merkel, Vàclav Havel, Bronisław Geremek, Donald Tusk.

No i pięknie by było, gdyby nie problem z królem Karolem, ale nie tym koronowanym tydzień temu, tylko tym, który koronował się na cesarza w Rzymie 25 grudnia 800 roku, co było posunięciem na wskroś symbolicznym.

Ponieważ przez lata wszyscy myśleliśmy, że bardzo lubimy króla Karola, który kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego, przypomnę tu najpierw piękny wiersz o gęsiach (i królu Karolu):

Continue reading “Karol Wielki” →

Wiersze z brodą i bez (21)

tofu w poznaniu

pewnego deszczowego lata i to zupełnie bez awarii
na kawą osączony displej wypływa nagle naga mata hari
inwazja! niesamowicie niebezpieczni (jak i niesamowicie mili)
ruszają japończycy hurmem i tylko po to aby w jednej chwili
zasypać ciasteczkami i oblać lukrem poznańskie kozły oraz cytadelę
i tofu, tofu, tofu, tofu, gotować od poniedziałku po niedzielę!

kran kapie

!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!
!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!
!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!
!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!
!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!
!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..!………..

Loriot (1923 – 2011)

Jajko

On: Heleno!
Ona: Tak…
On: Jajko jest twarde!
Ona: (milczy).
On: Jajko jest twarde!!!
Ona: Słyszę…
On: Jak długo gotowało się to jajko?
Ona: Jajka są niezdrowe!
On: Pytam się, jak długo gotowało się to jajko.
Ona: Cztery i pół minuty, tak jak chcesz…
On: Wiem.
Ona: To dlaczego pytasz?
On: Bo to jajko nie mogło się przez cztery i pół minuty gotować!
Ona: Ale ja gotuję je każdego ranka cztery i pół minuty.
On: To dlaczego raz na miękko, a raz na twardo?
Ona: Nie wiem… Nie jestem kurą!
On: Aha, a skąd wiesz, że jajko jest akuratne?
Ona: Jezus,Maria, wyciągam je po czterech i pół minutach!
On: Z zegarkiem, czy jak?
Ona: Intuicyjnie, każda gospodyni ma to we krwi…
On: Intuicja? Jaka intuicja?
Ona: Mam intuicję, kiedy jajko jest miękkie…
On: Ale ono jest twarde, może twoja intuicja cię zawodzi?
Ona: Cooo… intuicja mnie zawodzi, a kto stoi cały dzień w kuchni, robi pranie, porządkuje twoje rzeczy, zajmuje się na okrągło dziecmi, a ty mówisz, że moja intuicja nie jest w porządku?
On: No, no… No, no… No, no… Jeśli jajko gotuje się, przez cztery i pół minuty, intuicyjnie, to jest to przypadek.
Ona: Czy to nie wszystko jedno jeśli jajko gotuje się przez cztery i pół minuty przypadkowo, jeżeli gotuje się przez cztery i pół minuty
On: Chciałbym po prostu jajko na miękko, a nie przez przypadek! wszystko jedno jak długo się gotuje!
Ona: Aha! To znaczy, że masz w nosie, że ja cztery i pół minuty zapieprzam w kuchni?
On: Nie – nie…
Ona: To nie jest wszystko jedno… cztery i pół minuty musi się jajko gotować!
On: Przecież powiedziałem…
Ona: …powiedziałeś przed chwilą, że jest tobie wszystko jedno!
On: Chciałbym tylko jajko na miękko…
Ona: Boże, jacy ci mężczyźni są prymitywni!
On (pod nosem): Zabiję ją, jutro ją zabiję…

————————————————————————–

Wiersze z brodą i bez (20)

Das Gebet des Thomas Morus (1473-1535) um Humor

“Schenke mir eine gute Verdauung, Herr, und auch etwas zum Verdauen.

Schenke mir Gesundheit des Leibes, mit dem nötigen Sinn dafür, ihn möglichst gut zu erhalten. Schenke mir eine heilige Seele, Herr, die das im Auge behält, was gut ist und rein, damit sie im Augenblick der Sünde nicht erschrecke, sondern das Mittel findet, die Dinge wieder in Ordnung zu bringen. 
Schenke mir eine Seele, der die Langeweile fremd ist, die kein Murren kennt, und kein Seufzen und Klagen, und lass nicht zu, dass ich mir zu viele Sorgen mache, um dieses sich breitmachende Etwas, das sich ich nennt.
Herr, schenke mir Sinn für Humor, gib mir die Gnade, einen Scherz zu verstehen, damit ich ein wenig Glück kenne im Leben, und anderen davon mitteile.”

NOTA BENE:

Thomas Morus wurde zur Hinrichtung gebracht. Bevor er das Gerüst bestieg, wandte er sich an einen der Männer und bat ihn, ihm beim Hinaufsteigen behilflich zu sein: “Beim Herunter wird das nicht mehr nötig sein.” Und als er seinen Kopf auf den Block legte, strich er den Bart auf die Seite mit der Bemerkung: “Der hat doch nichts angestellt…”

Frauenclub Begine. Projekt Irena Bobowska.

Sonntag, 07.05.2023 15:00 Uhr

Ausstellung, Diskussion, Performative Lesung und Buchvorstellung

Die Botschaft der Pol*innen lädt ein: zu einer Diskussion mit Anna Krenz, Ewa Maria Slaska und Monika Wrzosek-Müller über die Erinnerungskultur in den deutsch-polnischen Beziehungen aus feministischer Sicht, einer Ausstellung über Leben und Werk von Irena Bobowska, einer performativen Lesung ihrer Gedichte und einer Präsentation des Buches „Die fehlende Hälfte der Geschichte”.

Continue reading “Frauenclub Begine. Projekt Irena Bobowska.” →

Don Kichot, który przyszedł. Sen Don Kichota.

Dziękuję Eli Kargol za znalezienie tej piosenki, która jest polską interpretacją słynnego zakończenia musicalu The Man of Mancha (The impossible Dream). Słowa polskie Andrzej Saciuk, muzyka (musical) Mitch Leigh, opracowanie muzyczne (piosenka po polsku) Henryk Debich, śpiewa po polsku Jerzy Połomski.

Don Kichot umiera. Jest przy nim tylko zapłakany, nieutulony w żalu Sancho Pansa. Jego pan go pociesza.

wezwij mnie, kiedy dotrę do gwiazd

Chcę gnać, chociaż pada już koń, 
do gwiazd chcę wyciągać mą dłoń  
i łez nie wylewać nad sobą, 
ach być jeszcze prędszym niż wiatr.


I drwić z niespokojnych tych lat,
jak dom przebudować ten świat 
i kpić sobie z tych, co się modlą,
i nieść tę nadzieję jak kwiat.


Oto mój krzyk i oto mój cel
kto wie, jak daleko,
czy dojdę, czy nie,
zacznę dawać, 
gdy już nie zostanie mi nic.


Pragnę walczyć na śmierć,
aby honor mój dalej mógł żyć.
Wiem już dziś, że niełatwy to szlak 
i że nie chciałbym tak, 
by mój sen był silniejszy niż ja,
był silniejszy niż ja.


Wezwij mnie, gdy wypiję do dna, 
wezwij mnie, kiedy dotrę do gwiazd,
o, daj, bym do śmierci aż marzył,
by sen był silniejszy niż ja.

The Impossible Dream (The Quest) piosenka napisana przez Mitcha Leigha do musicalu Człowiek z Manchy, którego autorem był Dale Wasserman. Najpierw Wasserman na podstawie powieści Cervantesa napisał w roku 1959 sztukę teatralną, która opowiadała i o Don Kichocie, i o Cervantesie, stającym przed sądem inkwizycji. W roku 1965 Wasserman przerobił swą sztukę na musical, grany na Broadwayu. Partię Don Kichota śpiewał m.in. Elvis Presley, a piosenka The Impossible Dream stała się dzięki niemu znana na całym świecie. Od momentu premiery, czyli od prawie 60 lat śpiewały ją dziesiątki piosenkarzy, m.in. Sarah Connor, która umieściła cover Snu na płycie Soulicious. W roku 2019 Andy Williams  zaśpiewał jej cover w filmie John Wick: Kapitel 3  Lista interpretatorów Snu znajduje się TU. Lista nie jest pełna. Połomskiego na niej nie ma. Poniżej pierwszy Człowiek z Manczy, tak jak pojawił się na Broadwayu, Richard Kiley:

A tu Elvis:

Wiosenne przebudzenie

Teresa Rudolf

***

Kwiaty prawie już otwarte
na razie ślepe,
wciąż w pąkach, boją się
pokazać światu…

…człowiek czyha 
na ich piękno, 
by kraść im 
zapach
kolor…

…i zdobić
się nimi.

***

Jeżyk mały
świeci nagością,
bezbronny na dotyk
nim obronią go kolce.  

Nie pozna 
nigdy pieszczoty
przytulenia,
ale też i bólu?

***

Źrebak stoi już
na świeżo urodzonych,
do galopu silnych nogach,
niecierpliwie wyczekanych…

… o medalach
dużym biznesie,
marzy “stwórca” koni.

***

***

Słychać krzyk
przyjścia na świat
człowieczego dziecka, 

ach, ach, ach,

będzie lekarzem 
księdzem, piłkarzem
adwokatem, piosenkarzem…

…każdym.

Świat czeka na niego,
a on ciekawy świata,

zrobi ze sobą i z nim
co zechce…

…jest wolny 
do codziennego 


…błysku,
samoobrony…
też i…
zagłady…

i samozagłady.

***

Już wiosna,
opętana zapachem
odurza, obiecuje,

uwodzi grzechem
zapominania
o odejściu.

I odejdzie
jak przyszła, 
(wybije jej dzwon)

rozrzucąjąc 
obietnice zmian
jak liście…

zmuszone
umrzeć 
dla jesieni.