Mały odcisk stopy

Teresa Rudolf

Niełatwo mi będzie dziś tu wszystkie wrażenia i skojarzenia opisać, które mi będą towarzyszyć. 

Już kiedyś nadmieniłam, a zdarza się to przypadkowo, że wpada mi w rękę jakiś utwór muzyczny (piosenka, melodia), które łapią mnie w swoje szpony i długo, długo z nich nie wypuszczają.

Tym razem jest to piosenka, o tytule “Gigi l’Amoroso”, którą wykonuje DALIDA. Piosenka ta jest  dla mnie prawie małym dramatycznym spektaklem teatralnym, lub inaczej patrząc, wzruszającą historyjką filmową, a można by ją również po prostu opowiedzieć.

Continue reading “Mały odcisk stopy”

Jesion

https://ewamaria.blog/2026/07/20/gdyby-te-drzewa-umialy-mowic/

Wpis Tadeusza Rogali zrobił na Was, drogie Czytelniczki i Czytelnicy, duże wrażenie. Łucja nadesłała poetyckie uzupełnienie

Łucja Fice

Z wielką uwagą przeczytałam ten artykuł. Tak! Drzewa w wielu kulturach są “święte”. Na moim podwórku stoi stary jesion. Jesiony są pod ochroną. Trzy lata temu poodcinano gałęzie tak, by drzewo chyba umarło “naturalną” śmiercią. Zagroziłam wówczas, że oddam sprawę do sądu, bo nikt nas, lokatorów o to nie zapytał. Widocznie komuś, kto ma samochód i parkuje na podwórku, to przeszkadzało. Jednak Jesion nie miał zamiaru “umierać” i dziś jest bujny w liście a ja mogę jeść śniadanie i podziwiać jego siłę, i z nim rozmawiać, i dziękować, że został z nami. Święte drzewo. Jesion drzewo życia. Napisałam kilka wierszy na temat tylko tego jednego jesionu. Jest świadkiem nie tylko mojego życia – jest niemym świadkiem pożegnań.

Drzewo

Wstąpiło w moje ręce
Sok wzbiera w ramionach
Drzewo wyrasta z mojej piersi
Gałęzie wyrastają ze mnie
Mam zieloną koronę
Kwiatem nie będę
Wokół pnia kamienie
Stoję o własnych siłach
Dobrze zakorzeniona

Jesion na moim podwórku I

Jak stary strażnik milczących lat
Pamięta pierwsze uśmiechy mojego dziecka

Bóg wtedy rozsypywał światło po nowym mieszkaniu

W jego koronie do dziś śpią gwiazdy
Zawsze w nocy korzenie piją ciszę
A każda gałązka podpowiada mi modlitwę
Anioły przysiadają na gałęziach
Wtedy pień otwiera niewidzialną bramę
Przez nią przechodzą dusze na drugą stronę
I serce zaczyna wierzyć w sens wszystkiego

Kiedy przytulam się w ukryciu
Słyszę jak szepcze językiem światła
Człowiek nie umiera tylko przechodzi przez ukryte drzwi


Jesion za oknem II

Stary samotny stary strażnik milczących lat
Pamięta pierwszy oddech poranka
Gdy Bóg rozsypywał światło
Po wojennej obudzonej ziemi.
W jego koronie śpią gwiazdy
A korzenie piją ciszę z ukrytych źródeł
Każdy liść jest modlitwą
której człowiek dawno zapomniał.
Mówią że na jesionach przysiadają Anioły
Ale tylko wtedy gdy serce potrafi uwierzyć
Wtedy pień otwiera niewidzialną bramę

W moich wierszach nie tyle opisuję przyrodę, ile rozmawiam z nią. To przypomina mi
dawną tradycję, w której świat był postrzegany jako pełen znaczeń. Zamykam w poetyckich
symbolach to, czego nie da się zamknąć w definicjach. Moj nowy tomik będzie miał tytuł
Szelest, którym mówi Bóg

Szelest, którym mówi Bóg

Nie pytaj
dlaczego masz na imię Łucja.

To imię nadałem ci
z pierwszym światłem poranka

Kiedy nie umiałaś otworzyć oczu
A Twoja Matka szła już do świątyni
Z maleńkim obrazkiem ukrytym na rękach
ujrzała na drodze cichy obraz Świętej

Nie podniósł go wiatr Nie zgubił przypadek
Odnalazło go Serce matki

Starsza siostra
pochyliła się nad światłem obrazka
i wyszeptała
Niech będzie Łucja

I imię stało się lampą która nie gaśnie

Od tamtej chwili
Idzie przede mną
niewidzialny płomień.

Nie oślepia Prowadzi

Kiedy obejmuję stary Jesion
Czuję jak jego liście
szeleszczą modlitwą

A Anioł którego śpiew słyszę
Na tle pustego Nieba
Uśmiecha się tylko

Są tajemnice których nie trzeba wyjaśniać
Wystarczy żyć tak aby światło
Rozpoznawało święte imiona.

I wierzę że Święta Łucja
Patronka światła niesie przede mną
Małą lampę Nadziei

Jej płomień co nie spala
I nie osądza
I nie pyta
Tylko rozświetla drogę Prawdy
Która jak korzenie Jesionu
Sięga głębiej niż cały mrok świata

W bezsenne noce siadam pod moim drzewem
Nie proszę o cuda.
Bo największy cud wydarzył się wtedy
Gdy Światło wybrało dla mnie imięnie imię


Do mojego Jesionu

Nie przestawaj ze mną współistnieć.

Bądź przy mnie podczas śniadania
obiadu i kolacji.

Niech Twój cień spada na mój chleb
jak ciche błogosławieństwo

Koronuj mnie duchowo bo bez ducha
Będę jak ścięte drzewo
Które pamięta niebo
Lecz już go nie dotyka

Jeśli naprawdę każde stworzenie
nosi w sobie iskrę Stwórcy

To Ty mój stary Jesionie

Jesteś jednym z najcierpliwszych
Nauczycieli ciszy

Nie uczysz słowami
Uczysz korzeniami

Pokazujesz największą siłę która rośnie w ukryciu.
A gdy przyjdzie wiatr
Nie pozwól abym złamała się od pierwszego podmuchu
Naucz mnie uginać się bez utraty godności

I Wy Wszystkie drzewa świata
Brzozy i lipy i dęby i buki
Sosny pachnące żywicą

Osłaniajcie mnie zielonym płaszczem
Pilnujcie moich myśli aby nie zbłądziły
Strzeżcie mojego serca aby nie skamieniało.

A jeśli kiedyś zapomnę kim jestem
Wyszepczcie moje imię liśćmi
Wierzę że Bóg mówi do mnie
nie głosem burzy lecz szelestem drzewa

Rozmowa z drzewem

Znam je z dzieciństwa
– Co tu robisz? –pyta drzewo
– Siedzę sobie na ławce i dumam
Mam zadanie do wykonania. Załatwiam pilne sprawy
– To moja ławka – mówi drzewo. – Przeszkadzasz mi
– Jestem tu w pewnym celu – odpowiadam ciepło
– Nie obchodzą mnie twoje cele
– A kim ty jesteś?
– Jestem wszystkim – mówi drzewo
– Jak jesteś wszystkim to pozwól mi wyzwolić się z ograniczeń
Moje korzenie w Gorzowie. Tam muszę wrócić.
– Możesz być kim chcesz – zaszumiało
– Nie rozumiem!
– Jesteś tylko przejawem kosmicznej świadomości
Duchową plamką przenikającą ludzki wymiar
Skrzynką umysłu w której wiadomości jak listy
– To podaj gotowy wzór jako dowód – proszę
– Ty myślisz naukowo – kontynuuje drzewo
– Według nauki jesteś niczym innym jak rezultatem
Przypadkowego iskrzenia części maszyny, którą nosisz w swojej głowie
– Jesteś tylko przejawem, etapem na drodze do super maszyny
Ja wiem wszystko! Jestem drzewem
Świadomością przenikającą nawet twój umysł. Jestem też tobą
Niematerialną plamką w twoich neuronach
Kiedy ze mną rozmawiasz ja włączam neurony twojej kory mózgowej
– Nie odpowiem ci KIM JESTEŚ
– Włącz przycisk przyjemności.
– Ja dodam trochę pikantnych przypraw do twoich emocji.
ŻYJ



Der Sommer

Monika Wrzosek-Müller

„Lachend, lachend, lachend, lachend kommt der Sommer über das Feld, über das Feld kommt er lachend, ha, ha, ha lachend über das Feld“. Das sangen die Waldorfer etwas unsicher, beschämt vielleicht auch falsch auf den Sommerfesten in Kleinmachnow. Manchmal wusste ich nicht: lachen sie sich selbst aus oder lachen sie echt mit den Kindern.

Aber wie auch immer der Sommer ist da, überall Hitze, Dürre, Brände, Gewitter, Mücken und Zeckenplage, Sonnenschirme nicht an der richtigen Stelle und das wunderbare Gefühl von Wärme und Grün und die erlaubte Langeweile.

Continue reading “Der Sommer”

Kwietne myśli

Teresa Rudolf

Balkon nocą

Kwiaty śpiące, 
wtulone
w siebie nocą, 
oddychają
głęboko płatkami.

Nocne owady
siadają na nich
lekko, cicho,
pełne taktu…

Ptaki bawią się
w chowanego,
za dnia, też nocą,
wypuszczając
swe arie w świat. 

Powietrze oddycha
swą przestrzenią,
świeżym zapachem
ciszy, tajemnicą…

…chce 
się
…żyć

Bukiety przyjaźni 

To kwiaty z tego 
samego ogrodu,
o swoim zapachu 
i swoim kolorze, 
z tej samej ziemi…

…rozsiane dziś
po świecie…

A wibracje 
trosk i myśli,
niesione przez
lądy i oceany,
dotykają ich serc.

Retten wir die Regenbogenfabrik

Liebe Leserinnen und liebe Leser, die Regenbogenfabrik ist auf diesem Blog ein feststehender Begriff für Solidarität, Hilfe und Menschenzusammenhalt. Wir haben so oft davon Nutzen gehabt, so oft diese zwischenmenschliche Wärme genossen. Jetzt ist sie in Not geraten. Ich schliesse mich der Einführung der Christine Ziegler ein.
Helfen wir!

Eure Administratorin

***

Liebe Freundinnen, liebe Freunde,

dem Aufruf aus der Regenbogenfabrik schließe ich mich voll und ganz an. Wir gehen ja nicht durch die erste Krise und so will ich auch zuversichtlich sein, dass die Fabrik letztendlich auch dieses Mal mit dem Schrecken davonkommt und auch gestärkt aus der Situation hervorkommt. Ich sehe auch, dass sie es anpacken wollen und bitte ich sehr um eure Aufmerksamkeit und Unterstützung.

Herzliche Grüße und habt einen frohen Sommer

Christine

***

Regenbogenfabrik retten – wir brauchen eure Unterstützung!

Für eine solidarische Nachbarschaft!

Auch wir merken: Die Zeiten verändern sich. Ausgaben steigen, viele Menschen haben wenig Geld, Förderungen fallen weg – und solidarische Orte sind nötiger denn je. Wir sagen es gerade heraus: Finanziell stehen wir schlecht da und brauchen eure Unterstützung.

Strukturen werden überprüft und angepasst, wir schauen uns alle Bereiche kritisch an und treffen Entscheidungen, die nicht leichtfallen – immer mit dem Ziel, den Charakter der Regenbogenfabrik zu erhalten und Angebote langfristig zu sichern. Dieser Prozess braucht aber Zeit, und genau diese Zeit können wir uns nur nehmen, wenn wir die akute Phase finanziell überbrücken.

Nach über 40 Jahren wollen wir nicht aufhören, für euch ein sozialer, kultureller und emanzipatorischer Ort zu sein. Jede Person hat ein Recht auf Kultur!

Spendet jetzt und helft, die Regenbogenfabrik zu retten.

Spenden an: Regenbogenfabrik e.V.

IBAN: DE 96 4306 0967 1101 7086 00 | BIC: GENODEM1GLS | GLS Gemeinschaftsbank eG

Verwendungszweck: „Rettung Regenbogenfabrik“

Wenn du eine Spendenquittung brauchst, stellen wir sie dir gerne aus!

***

Die weiterführenden Links:

https://regenbogenfabrik.de

https://de.wikipedia.org/wiki/Regenbogenfabrik

https://www.berlin.de/sen/uvk/umwelt/bodenschutz-und-altlasten/nachsorgender-bodenschutz-altlasten/sanierung-ausserhalb-der-freistellungsverfahren/regenbogenfabrik-kreuzberg

und bei mir auf dem Blog:

Sowohl im Netzt als auch auf dem Blog findet man vielmehr Beiträge über die Regenbogenfabrik.

Und hier mein Lieblingsfoto, irgendwann, vor Jahren in der Regenbogenfabrik gemacht, als sie sich immer noch in der Bauphase befand. Die Pfütze ist längst weg.

Eigentlich Schade!

Być człowiekiem

Teresa Rudolf

Puzzle 

Każda myśl; coś innego,
jedna lekka jak motyl…
inna ciężka jak kamień,
jeszcze inna to pustka…

A…motyle przelatują,
kamienie spadają
w głębię duszy,
ale ta pustka…

wypełnia się szybko
tym, co już było, 
co być powinno,
co cieszy, co gniecie…

Myśli; 
psychologia, 
neurologia, biologia, 

świat w puzzlach…

powoli 
układa się…
… w całość…

ale

…czy 
akurat
tej chcę?

Człowieczek

Wygłupiłeś się 
wczoraj?
Zrobiłaś coś 
głupiego?
Wstyd?

Czujesz się 
teraz źle?
Cierpisz, tak?
I już nowy
dzień…

Pies patrzy
z miłością w oczy,
kot drapie 
z zapałem w rękę,
ryba robi 
olimpijskie fikołki…

Róża pęka,
z dumy nad 
nad pąkiem,
tak do niej
podobnym
“jak kropla 
wody”…

Wszystko… 
jest
w porządku..

A tylko człowiek
wie, jak ciebie,
też i ciebie, 
uśmiechając
się, upokorzyć…

Luthién i Beren, czyli miłość Tolkiena

Reblog

Damn, Thatʼs Interesting!  https://www.facebook.com/search/top?q=to%20interesuj%C4%85ce

Przez trzy lata nie wolno mu było z nią rozmawiać.

W dniu, w którym skończył 21 lat, napisał list. Ona była zaręczona z innym mężczyzną.

Mimo to wsiadł do pociągu.

Continue reading “Luthién i Beren, czyli miłość Tolkiena”

Walderdbeere Poziomka Fragaria

Monika Wrzosek-Müller

Meine Oma machte herrliche Konfitüre – oder war das Marmelade, oder überhaupt etwas anderes? Die ganzen Früchte waren in einer Art von sehr süßem und dickflüssigem Sirup eingekocht. So kochte sie Erdbeeren, aber auch Walderdbeeren ein, wenn es welche gab. Sie wurden von der ganzen Familie mit Andacht verzehrt, nur zu besonderen Anlässen und für besondere Gäste auf den Tisch gebracht.

Continue reading “Walderdbeere Poziomka Fragaria”

Nadesłane przez moją siostrę Kasię

czyli to co tak bardzo lubię – koty i irysy! Happy Caturday tomorrow!

Jean Cocteau (1889-1963), Iris i Dianthus, 1951

Happy Caturday, and a quite contented tabbly lolling on the warmth of a radiator. By contemporary Ukrainian artist Мария Чепелева/Maria Chepeleva (b.1985-) @chepelevamariia
“Cat” by Maria Chepeleva, 2017, private collection

“Girl With Cat” by Albert Anker, 1903, private collection.

I żebyście się nie skarżyli, że tak mało dziś we wpisie, to jeszcze wyjaśnienie do górnego zdjęcia. Bo zacznijmy od tego, że Jean Cocteau to francuski pisarz, poeta i reżyser, a tu takie malowidło!? Czytam więc i dowiaduję się, że tak, malował też.

Wtedy przypominam sobie, że byłam kilka lat temu w Mentonie, miejscowości na Riwierze francuskiej (Dziękuję Iwonce, że mnie tam zabrała!) i że było tam muzeum Jeana Cocteau, w którym akurat wtedy wystawa poświęcona była jego filmowi Piękna i bestia z 1946 roku. Wspaniały film, poetycki, tajemniczy. Koniecznie obejrzyjcie, na pewno gdzieś jest w jakimś streamingu.

Josette Day i Jean Marais, który dzięki temu filmowi zrobił wspaniałą karierę kinową. Do każdej sceny podczas kręcenia filmu osługa potrzebowała trzech godzin, żeby przygotować do filmu jego twarz i po jednej godzinie na każdą rękę.
Znany projektant mody, Pierre Cardin, był autorem wspaniałych kostiumów

Bestia pokazuje się Beli raz dziennie, przy kolacji o 7 wieczrem i pyta ją, czy zostanie jego żoną. Bella odpowiada, że nie, po czym następuje jeszcze całe mnóstwo perypetii i…

Czarno-biały film. Piękna bajka, pięknie sfilmowana. Reżyser wybrał ją, bo był zdania, że po okrucieństwach wojny ludziom należy się piękna baśń. Publiczność go nie zawiodła. Film okazały się hitem kasowym i do dziś zbiera dobre recenzje, również za dekoracje i maski, wykonane w czasach, kiedy każdy szew i każda perła były dziełem znającego się na swej pracy rzemieślnika.