Teresa Rudolf
***
Życie czyjeś, jakże często
kwiatem przebijającym
beton,
skup się uważnie;
słychać cichutkie pękanie,
a i też
pierwszy
szept
kwiatu…
***
Powietrze wibrujące
w błyskach słońca,
w świetle księżyca,
niesie niewidzialne
ślady całego świata…
kurz wielkich bloków,
gotowanych latem ulic,
też niesionych wiatrem
pyłki roślin lub insektów,
głosy miłości i nienawiści.
***
Wyobraź sobie;
Twój cień
nagle buntuje się,
i odchodzi
w swoją stronę….
Zaczyna swe życie
niezależne od ciebie,
już nie chce być twym
negatywem, bez koloru,
niosącym wasz plecak…
pełen chaosu, ciężaru,
a zanim gdzieś odejdzie,
oddzieli “ziarno od plew”,
czy chcesz też zobaczyć,
co tam w dwójkę macie?
Wyobraź sobie,
twój cień zniknie
z twym plecakiem,
a ty nie wiesz
co w nim,
czy to kamienie,
czy perły,
a… czego więcej?
