Barataria – wyspa za ukradzione pieniądze

Ewa Maria Slaska

Film Zwei zu eins (Dwa do jednego)

Mojej siostrze Kasi – kiedyś tam byłyśmy 🙂

Film ZWEI ZU EINS pojawi się w kinach niemieckich 25.7.2024.

Film o enerdowskich pieniądzach. O tym jak kapitalizm potrafi nadać wartość temu, co już tej wartości ponoć nie ma. I co można z tym zrobić. Dziennikarze mogli obejrzeć film wcześniej. Materiały prasowe, jakie otrzymaliśmy przed pokazem, to pięć enerdowskich banknotów 500-markowych. Możliwe, że to podróba, ale, po obejrzeniu filmu, można zadać sobie pytanie, czy to jednak nie jest prawdziwy pieniądz – porządnie wyprany i wyprasowany. Tak czy owak dla zwykłego człowieka wartości całkowicie bez wartości. I znowu, po obejrzeniu filmu, można sobie zadać pytanie, czy aby na pewno, po 34 latach zupełnie bez wartości.

Może wciąż jeszcze można je spożytkować, tak by przyniosły zysk.

Continue reading “Barataria – wyspa za ukradzione pieniądze”

Ach, ta natura


Samotność kwiatu

Czemu stoisz taki sam,
w deszczu i na wietrze?
Czy czekasz na kogoś
czy opłakujesz odejście?

Stoisz dumny, samotny,
patrząc losowi prosto
w te chytre jego oczy,

mierzycie się na siły?

A może Ty płaczesz
nad kwiatowym rajem,
wiatrem deszczowym
wywianym już w nicość...


Narcyzowy księżyc

Kocha swe odbicie srebrne 
w wodach wszechświata,
takie tajemnicze, chłodne
codziennie w innej twarzy…

A pluskając się cicho w nocy,
liczy wszelkim rybom łuski,
stroi się florą posplataną…
Ależ próżny ten facet.

Podglądając nocne światy,
zagląda ludziom  w okna,
czasem komuś i w oczy,
bawi kwiatami balkonu…

Uwodzi na niebie gwiazdy,
będąc srebra świadomym, 
narcyz zapatrzony w siebie
każdym uczuciem pogardza.

Ale rankiem, gdy wchodzi
w majestacie słońce złote,
rozpływa się w tym srebrze,
w tej ciszy, w tym chłodzie…

Stadion Olimpijski w Berlinie

Ela Kargol

Jest trzecim co do wielkości stadionem w Niemczech, po Dortmundzie i Monachium.


Podczas tegorocznych Mistrzostw Europy w piłce nożnej mężczyzn rozegrane będzie na nim sześć meczy, w tym ten najważniejszy finałowy.

Polska drużyna na pewno raz wbiegnie na olimpijski stadion w Berlinie.


W swojej naiwności, że wejdę, że zobaczę, przyszłam pod stadion kilka dni przed rozpoczęciem Euro. Chciałam spojrzeć z bliska na dekoracje, wejść bramą wschodnią, tą z zawieszonymi u góry kołami olimpijskimi lub chociaż przed nią stanąć. A tu z każdej strony płoty, bardzo kolorowe, a kolory złożone z barw flag 24 drużyn biorących udział w Euro. Miły policjant nie bardzo wiedział, czy przejdę, czy nie. Panowie z ochrony chodzili jakiś czas za mną, nie rozumiejąc, po co tu chodzę.


Nie bywałam na tym stadionie, ani na meczach, ani na koncertach, ani na mszach. Przyszłam go obejrzeć dopiero po lekturze książki Daniela Lisa Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach. Chciałam z bliska zobaczyć monumentalną architekturę czasów nazizmu, lożę führera, rzeźby ustawione wokół. Obejrzałam, a zachwycił mnie błękit nieba nade mną, niebieska bieżnia i zielona murawa pode mną. A potem widok z wieży dzwonniczej na Pole Majowe. Olimpijski dzwon się zachował, dzwonnica jest nowa, odbudowana z żelbetu na starych fundamentach według projektu starego architekta, Wernera Marcha.


W tym miejscu kiedyś był Stadion Niemiecki (Deutsches Stadion), wtedy jeszcze nie w Berlinie tylko w Charlottenburgu, późniejszej dzielnicy Berlina. Wybudowany na olimpiadę, która się nie odbyła. Wielka Wojna pokrzyżowała szyki i wyeliminowała Niemcy na jakiś czas z możliwości organizowania igrzysk. Ale już po 10 latach od zakończenia wojny Berlin mógł się znowu starać o prawo bycia gospodarzem Olimpiady.

Decyzję o ponownym przyznaniu Berlinowi prawa do organizacji Igrzysk Olimpijskich podjęto 26 kwietnia 1931.

Plany były, żeby Deutsches Stadion rozbudować, przebudować, dostosować do większych potrzeb i większych planów III Rzeszy. Hitler jednak postanowił go całkowicie zburzyć. I na jego miejscu zbudować całkiem nowy, dużo większy, na miarę swojej Germanii. Nie wszystko wyburzono. Nie tak dawno pod zwałami piasku odkryto kolumnady starego stadionu. Ustawiono je ponownie.


Głównym projektantem nowego stadionu został syn architekta stadionu starego, Werner March. Na polecenie Hitlera jednym z doradców Marcha był Albert Speer. Stadion został otwarty 1 sierpnia 1936 roku z okazji XI Igrzysk Olimpijskich, po 28 miesiącach budowy. Igrzyska Olimpijskie otworzył sam Adolf Hitler. Polska zdobyła wtedy 22 medale. Jedną z medalistek była Maria Kwaśniewska, oszczepniczka, brązowa medalistka. Osobiście gratulował jej sam Führer.

Po tylu latach, mimo licznych przebudów, remontów, udoskonaleń, stadion nadal przypomina historię i czas w którym nazizm zadomawiał się już wszędzie, nie tylko w architekturze.


Mecz Polska – Austria rozpocznie się w piątek, 21.czerwca o godzinie 18:00 na Stadionie Olimpijskim w Berlinie.

W tym zgiełku i zamieszaniu, owacjach i śpiewach trudno będzie się przyglądać architekturze stadionu. Ale może kiedyś po meczach wygranych i przegranych warto tu przyjść dla samego stadionu i jego historii.

***

PS. A dziś, już zaraz, bo od 6 do 9 rano, możecie odwiedzić studio radia 357, które ulokuje się tego poranka w Polskiej Kafejce Językowej i zaprasza na rozmowy, refleksje i śniadanie.

Erotyki…

motoryzacyjne

Izabela Monika Bill

To nieprawda, że w poezji wszystko już było! Erotyki motoryzacyjne


Tekst sprzed 10 lat

Opowiem Państwu historię o powstaniu nowego nurtu w poezji polskiej, całkowitego novum, którego jestem prekursorem.

W 2011 roku powołałam do życia poetyckiego nurt erotyków motoryzacyjnych (w skrócie nazywam je EROMOT). Zgodzicie się chyba Państwo, że jest to coś, o czym nikt jeszcze nie pisał w poezji. Wiadomo były w Dwudziestoleciu Międzywojennym fascynacje zwane: Miasto-Masa-Maszyna, ale motoryzacją nikt się wtedy nie interesował, bo to była dopiero raczkująca dziedzina techniki. Ciekawe, że żaden mężczyzna-poeta nie wpadł na ten pomysł. Jestem kobietą i poczułam się powołana, aby pokazać wszystkim, że motoryzacja nie jest nudna i trudna, i można ją powiązać z poezją i erotyką.


Skoro można wydawać np. kalendarze ze zdjęciami wypasionych, drogich aut i roznegliżowanymi, seksownymi kobietami, to dlaczego by nie pisać wierszy, ale nie o fotografiach, tylko zagłębić się w świat części samochodowych: ich zażyłości, bliskości, powiązań, mechanizmów, układów – poznać tajniki ich działania. Skoro ludzie mają swoją rzeczywistość, to dlaczego cylindry, paski rozrządu, suwy nie mogą jej mieć? Skąd pewność, że to tylko zimne, metalowe części?  Może my ludzie też jesteśmy częścią jakiegoś mechanizmu, napędzającego coś, albo napędzani przez coś (kogoś). Wiem, to już zakrawa na fantastykę, a to już było, jednak moje części – bohaterowie wierszy – przeżywają uniesienia erotyczne, dałam im duszę, aby mogły poczuć miłość, pociąg fizyczny, a tego jeszcze nikt im nie dał.

Continue reading “Erotyki…”

Nogi Becketta (i Czechowa) po niemiecku

BECKETTS BEINE

Ein szenischer Versuch über die Absurdität der menschlichen Existenz, die zwischen der Suche nach einem Sinn und dessen Ausbleiben besteht.

Hier trifft Beckett auf Tschechow, Absurdität auf Melancholie – und es entsteht eine sentimentale Groteske… ein groteskes Sentiment über den Schmerz des Menschen; über seine Einsamkeit, aber auch seine Liebe zum Leben und sein zuweilen hoffnungsloses Verlangen nach Glück.

Sartre sagte:

„Alles hat man herausgefunden, nur nicht, wie man lebt.“ 


Und bei Tschechow heißt es:

„Wozu wir leben, wozu wir leiden … wenn man es nur wüsste, wenn man es nur wüsste!“

(Olga, „Drei Schwestern“)

Namen und Zeit spielen hier nur bedingt oder gar keine Rolle. Es geht um die pure Wahrnehmung der Existenz, um menschliche Sehnsüchte und wie sie im Laufe des Lebens entstehen, sich verändern und schließlich vergehen. Die namenlosen Figuren nehmen im Laufe des Stückes verschiedene Identitäten an. Ganz gleich, ob man die literarische Provenienz der Figuren erkennt oder nicht, sie werden zu Archetypen, zu Urformen des Seins.

Vielleicht ist die Frage nach dem Sinn überflüssig…
Vielleicht wird das Leben gerade durch das Stellen dieser Frage absurd…?

Premiere war am 14.03.2024.

Dauer: ca. 60 Minuten

Tickets: 15,- / 10,- (erm.)

Kommende Aufführungen: Freitag 28.06. & Samstag 29.06., jeweils um 20:00 Uhr  

Es spielen: Bożena Baranowska, Justyna Pawlicka, Jacek Głaszcz

Off-Stimme: Christian Koerner, Katarzyna Makowska-Schumacher

Idee, Dramaturgie, Regie: Katarzyna Makowska-Schumacher

Bühne: Andre Putzmann

Musik: Bardo

***

Ewa Maria Slaska

Byłyśmy na Beckecie z Elą Kargol już jakiś czas temu. Nie na premierze, ale wkrótce po. Ela napisała na FB:

„Becketts Beine“ (Nogi Becketta) w teatrze ACUD W Berlinie.
O życiu, miłości, trwaniu i przemijaniu i o… czekaniu.
Dziękuję aktorom, reżyserce, realizatorom i wszystkim, którzy przyczynili się do powstania spektaklu.
Ponieważ temat „nogi“ jest ostatnio bardzo ważny dla mnie, tym bardziej zaintrygowały mnie nogi Becketta, a ich absurd w sztuce szalenie mnie rozbawił.

A tu impresje fotograficzne Eli i Gosi Cieśli:

Scena:


Aktorzy:

Ewa i Beckett (Jacek Głaszcz); na prawym zdjęciu również Gosia.


Ela (ja jej towarzyszę, ale ja tu nie jestem w ogóle ważna, ważna jest tylko Ela) na scenie (po spektaklu) wymachuje kulami z radości, że mimo wszystko nie tylko dotarłyśmy do teatru (daleko), ale i weszła na 17 piętro ( no może trochę niżej, ale wysoko):

Tibor Jagielski: Co będzie? Was wird werden?

Tibor Jagielski – SprachCafé Polnisch 

Morgen / Jutro

Samstag 15. Juni, 18:00 Uhr Vernissage und Texte von Tibor Jagielski
Sobota, 15 czerwca o godzinie 18 – wernisaż i spotkanie autorskie z Tiborem Jagielskim

Ich weiß nicht, was Tibor morgen zeigen wird und was er uns vorliest . Ich habe hier (ganz / fast) zufällig etwas ausgesucht, um Euch überzeugen, dass man / frau morgen unbedingt ins polnische Sprachcafé kommen soll.

Nie wiem, co Tibor jutro będzie czytał i co pokaże. Wybrałam coś z jego ogromnego dorobku, który tu prezentowałam, po to, żeby zachęcić Was do przyjścia jutro do Polskiej Kafejki Językowej.

Schulzestraße 1, 13187 Berlin S-Bahn Wollankstraße

Continue reading “Tibor Jagielski: Co będzie? Was wird werden?”

Kongres Kobiety dla Klimatu

7 września w Warszawie odbędzie się pierwszy w historii kongres Kobiety dla Klimatu! 
Zapraszamy wszystkie działaczki, którym leży na sercu powstrzymanie katastrofy klimatycznej, prawa zwierząt i przyszłość naszej planety.

ZAREJESTRUJ SIĘ

Dlaczego powstrzymanie katastrofy klimatycznej jest tak ważne dla kobiet? 
Co łączy prawa kobiet z prawami zwierząt? 
Czy ubóstwo energetyczne ma twarz kobiety? 
Na te i inne pytania odpowiemy podczas pierwszego, historycznego kongresu Kobiety dla Klimatu 7 września w Warszawie!

Akcja Demokracja stworzyła pierwszą koalicję organizacji feministycznych zainteresowanych klimatem. 
Razem mobilizujemy kobiety do większego zaangażowania się w przeciwdziałanie katastrofie klimatycznej, dlatego że skutki zmian klimatu globalnie najbardziej dotykają kobiety. Jednocześnie to właśnie one są najbardziej świadome grożącej nam katastrofie klimatycznej i najbardziej troszczą się o nasz wspólny dom. Do tej pory ruch feministyczny, aktywistki klimatyczne, oraz ruch prozwierzęcy działały odrębnie. 
Nasz kongres stworzy miejsce, gdzie ruchy te będą mogły się spotkać, rozmawiać ze sobą, i zacząć realizować wspólne cele. 
To dla nas prawdziwie historyczne wydarzenie, na którym nie może Cię zabraknąć!
Planujemy debaty ze znanymi działaczkami, koncert zespołu Alpha Femmes, wystawę prac ekofeministycznych, stoiska zaprzyjaźnionych organizacji, a także wspaniały wegański poczęstunek i możliwość zakulisowych rozmów z innymi osobami zaangażowanymi w prawa kobiet, ochronę klimatu, i prawa zwierząt!

REJESTRUJĘ SIĘ NA KONGRES

Nasza koalicja Kobiety dla Klimatu prężnie działa już od roku i mobilizuje feministki do działania na rzecz ochrony klimatu. 
Pierwszym tematem, którym się zajęłyśmy, to działania zapobiegające ubóstwu energetycznemu kobiet w Polsce. To dopiero początek naszych działań łączących prawa kobiet z ochroną klimatu. 
Kongres Kobiety dla Klimatu 7 września w Warszawie będzie wielkim, wspólnym świętem naszych środowisk. 
Dołącz do nas i zarejestruj się jak najszybciej, bo miejsca są ograniczone.

REJESTRUJĘ SIĘ NA KONGRES

Do zobaczenia!
Karolina Skowron-Baka
Dyrektorka Akcji Demokracji 

***

Akcja Demokracja buduje ruch ludzi zaangażowanych w ważne dla nich sprawy. Wykorzystując nowe technologie, dajemy możliwość działania na rzecz lepszego, bardziej sprawiedliwego, polskiego społeczeństwa. Działamy dzięki wsparciu i zaangażowaniu tysięcy aktywistek i aktywistów, co gwarantuje naszą niezależność. 
Kliknij tutaj, by dorzucić się do wspólnych działań!

Anne i Icek

Ela Kargol

Anne Frank, na 95 urodziny

Abraham Icek Tuschinski (Tuszyński ) urodził się w rodzinie polsko-żydowskiej w Brzezinach pod Łodzią w roku 1886. Zmarł 17 września 1942 w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau.

Gdybym nie pojechała do Amsterdamu, pewnie nigdy bym o nim nie usłyszała, o jego zawrotnej karierze związanej z pierwszą siecią kin w Europie i na świecie. Od pucybuta do milionera, choć w jego przypadku od krawca kamizelek do człowieka, który dorobił się w Holandii wielkiej fortuny, któremu wojna i ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej Endlösung der Judenfrage zabrało wszystko, wraz z życiem.

Był prawie równolatkiem Otto Franka, ojca Anny Frank, tej Anny Frank, której tragiczną historię zna prawie każdy. Jej dziennik został przetłumaczony na ponad 70 języków.

Otto Frank, jako jedyny z rodziny ukrywającej się w Amsterdamie i jako jedyny ze wszystkich ukrywających w oficynie się na tyłach swojej fabryki przeżył Auschwitz.

Abraham Icek Tuschinski nie wyjechał z Amsterdamu, nie ukrył się i już na początku lipca 1942 roku został przewieziony do obozu przejściowego Westerbork, a potem do Auschwitz. We wrześniu już nie żył.

Rodzina Anny Frank w tym samym czasie upozorowała ucieczkę do Szwajcarii. W rzeczywistości Anne, jej siostra i rodzice pozostali w Amsterdamie i dwa lata udało im się przeżyć w kryjówce, w mieszkaniu za regałem.

Continue reading “Anne i Icek”

 Śmierć na granicy

Reblog z Instagrama

1. Mariusz Szczygieł

Śmierć młodego polskiego żołnierza na granicy powinna dać do myślenia rządzącym. Na razie nie widzę, żeby rząd miał pomysł na to, jak sobie poradzić z sytuacją, która nic a nic nie zmieniła się od czasów rządu PiS i Zjednoczonej Prawicy. Tamci, pod wodzą Kaczyńskiego zachowywali się jak barbarzyńcy i durnie, i ci, pod wodzą Tuska zachowują się jak barbarzyńcy i durnie. Oczywiste dla mnie jest, że Kaczyński jest mistrzem świata w dewastacji na różnych poziomach, zaś Tusk może nie mistrzem, ale powiedzmy – wicemistrzem integracji. Niemniej w kwestii białoruskiej granicy obaj nie dają rady.

Continue reading ” Śmierć na granicy”