Ewa Maria Slaska
Ukazał się właśnie audiobook Hape Kerkerlinga pt. Łapy ze stołu!

Autor, znany niemiecki kabarecista, ale też autor świetnych książek autobiograficznych i bohater świetnych filmów, nakręconych na ich podstawie, jest znanym miłośnikiem kotów. Od czasu do czasu słucham więc sobie fragmentów jego ogromnego eseju o kotach. Tak – ogromnego, liczy sobie bowiem 450 minut – ponad 7 godzin! Ponad 7 godzin gadania o kotach!
I co ja tu nagle słyszę. Kerkeling twierdzi, że Petrarka, tak, ten opiewający miłość subtelny poeta i humanista, Petrarka zatem, podobno miał powiedzieć, że ludzie (ludzkość) dzielą się na tych, którzy lubią koty i innych, tych, których życie upośledziło.
No więc, jeśli nawet Petrarka…
Cóż się robi w dzisiejszych czasach po odsłuchaniu takiej rewelacji? Wpisuje się do google’a dwa słowo – Petrarka oraz kot i pojawia się ta strona, nawet nie strona – mała stronka, na kilka akapitów:
KOTY I SZTUKA
Miłośnikami kotów byli i są nie tylko zwykli śmiertelnicy, ale także ludzie sławni: artyści, politycy, uczeni etc… Ich listę rozpoczyna prorok Mahomet, a za nim postępują papież Grzegorz Wielki, kardynał Armand Jean Richelieu, Piotr Wielki, George Washington, Abraham Lincoln, Włodzimierz Iljicz Lenin, Theodore Roosevelt, królowa Wiktoria, kompozytorzy Maurice Ravel, Jules Massenet i Wolfgang Amadeus Mozart, uczeni tacy jak Isaak Newton i Maria Skłodowska-Curie. Z kotami nie rozstawali się Honore Balzak, Wiktor Hugo, Aleksander Dumas (syn), Mark Twain, Ernest Hemingway, T.S.Elliot, Karol Capek, Colette, Melchior Wańkowicz. I tak można by wymieniać bez końca.
Legenda głosi, że prorok Mahomet nakazał obciąć kawałek swej szaty, aby nie obudzić smacznie na niej śpiącej kotki Muezzi. Dlatego też nazwano Mahometa ojcem kotów. Legenda zresztą przypisała prorokowi pewną zasługę wobec całego kociego rodu. Położywszy trzykrotnie rękę na głowie swej ulubienicy, obdarzył rzekomo ją i wszystkie koty zdolnością spadania na cztery łapy z każdej wysokości. Islam do dziś nakazuje karmić swym wiernym przynajmniej jednego bezdomnego kota.
Dla pisarzy i malarzy koty często były natchnieniem w pracy twórczej. Często opisywali je w swoich książkach, poematach i wierszach, uwieczniali na płótnie i w rzeźbie. Włoski poeta Dante Alighieri miał parę kotów perskich, które na rozkaz potrafiły przewracać karty księgi i przynosiły swemu panu do rąk drobne przedmioty. Francesco Petrarka swego ulubionego kota, o którym mówił jako o jedynym przyjacielu, zabalsamował po śmierci.
Na temat kota w literaturze można by napisać wiele tomów. Zwierzę to jest mocno związane z człowiekiem i jego twórczością. Już w dzieciństwie poznajemy pierwszego niezwykłego kota w bajce “Kot w butach”, inny sławny kot pojawia się w “Alicji w krainie czarów”. Kota spotykamy także w “Zemście” Aleksandra Fredry i “Myszeidzie” Ignacego Krasickiego. Powiedzenie z bajki Rudyarda Kiplinga “kot, który chodził własnymi drogami” stało się popularne we wszystkich krajach. Colette napisała piękną powieść “Kotka” i opowiadanie “Kicia”, które są dowodem jej wielkiej sympatii do tych zwierząt.
Kot jest częstym motywem w sztukach plastycznych, zwłaszcza w malarstwie. Kota uwiecznili tacy malarze jak Auguste Renoir – “Chłopiec z kotem”, Juliusz Kerner – “Kocia idylla”, Alexander Hamilton – “Koty kradnące dziczyznę”, Gustaw Dore – “Kot w butach”, Francisco Goya – “Trzy koty czyhające na ptaka” i wielu, wielu innych.
Niestety, obok wielkich miłośników kotów istnieli i istnieją zagorzali ich wrogowie. Wśród nich znaleźli się m.in. Napoleon Bonaparte, Juliusz Cezar, Benito Mussolini i Adolf Hitler.
No cóż, nie wiem, dlaczego autor stronki użył w ostatnim akapicie słowa “niestety”. Jestem nader rada (nader rada – doceniacie tę przepiękną polszczyznę?), że takie dziadersy jak Cezar, Napoleon, Mussolini, a już zwłaszcza Hitler nie lubili kotów. Dobrze, że nie lubili, a Hitler to już szczególnie. I tak mam dość problemów z tym, że był wegetarianinem. Wydaje mi się, że o tym gdzieś pisałam – wegetarianie myślą sobie, że są lepsi od innych. Nawet jeśli tego nie mówią na głos. I co? I pstro. Hitler też był wegetarianinem. To wielki zawód w życiu…
Wpisów o kotach jest na tym blogu tyle, że nie będę ich wszystkich linkować – proszę wpisać w “search” (pod spodem pod każdym wpisem po lewej stronie) słowo “kot” i zobaczyć, ile tego jest. Masa książek i mądrości życiowych, ale przede wszystkim niezliczone dzieła sztuki. Dziś trzy kolejne:
























































