…von Andrej Kurkov, Erinnerung an den zukünftigen Krieg
Monika Wrzosek-Müller
Die Handlung des Romans entwickelt sich langsam, bedächtig, um nicht zu sagen schwerfällig. Der Leser wird Schritt für Schritt in die „graue Zone“ eingeführt, in das Niemandsland an der Front zwischen ukrainischen Regierungstruppen und den Verbänden der russisch kontrollierten „Volksrepublik Donezk“ – eingeführt in den Alltag dort um 2016/2017. Es passiert wenig, nur die Natur ändert sich mit dem Licht etwas. Die Handlung setzt noch im Winter ein, der Himmel ist grau und grau ist auch das Leben rundherum. Beschrieben wird die laute Stille, die herausfordernde Stille: ihre Arten und Abarten; ohne Strom, ohne jegliche Infrastruktur, ohne Nachbarn, in einem Nichts, in dem Dorf Malaja Starogradowka, das zum Untergang verurteilt ist, auf ein Minimum reduziert. Die Bewohner sind geflüchtet, haben ihre Fenster und Türen mit Brettern vernagelt, die beiden einzigen Verbliebenen, Sergej und Paschka, leben nicht weit voneinander entfernt, aber eher wie Katz und Maus, „Freundfeind“; der eine traut dem anderen nicht. Sie gehören auch zu verschiedenen Lagern; während Paschka mit den pro-russischen Separatisten kooperiert, ist Sergej Sergejiwitsch eher ein unauffälliger Ukrainer. Beide haben etwas im Leben verpasst, sind Rentner ohne Familienangehörige. Ab und zu hören sie Detonationen, es zischen Raketen über ihre Dächer, sie sehen einen Toten auf dem Feld liegen, zu dem sie nicht ohne Gefahr vordringen können. Uns, den Lesern, bleibt aber immer wieder völlig unverständlich, wie sie dort eigentlich überleben. Und wir verfallen diesen stimmungsvollen Bildern, die Kurkov für uns zeichnet.
Über Irena Bobowska wurde im letzten Jahr auf diesem Blog mehrere Male geschrieben. Anna Krenz und ich veranstalteten im September 2022 vier Veranstaltungen über das Leben und dem Tod dieser jungen Polin, die, von der Kindheit her gehbehindert, in ihrem kurzem Leben soviel schaffen konnte. Sie war eine Dichterin und Zeichnerin, eine soziale Aktivistin, eine Pfadfinderin. Eine Konspiratorin, die sich, wie Millionen anderer Polinnen und Polen wärend des 2. Weltkrieges gegen die Unrecht-Macht der Nazis in ihrer Heimat einsetzten. Am 3. September 1920 in Poznań (Posen) in Polen geboren, starb sie den Heldinnen-Tod am 26. September 1942, hingerichtet durch die Guillotine im Berliner Todes-Gefängnis Plötzensee.
Jakob van Hoddis (16.05.1887, Berlin – am 30.05.1942 von den Nazis deportiert; genaues Platz und Todesdatum unbekannt)
Weltende
Dem Bürger fliegt vom spitzen Kopf der Hut, In allen Lüften hallt es wie Geschrei, Dachdecker stürzen ab und gehen entzwei Und an den Küsten – liest man – steigt die Flut.
Der Sturm ist da, die wilden Meere hupfen An Land, um dicke Dämme zu zerdrücken. Die meisten Menschen haben einen Schnupfen. Die Eisenbahnen fallen von den Brücken.
Nie wiedziałam, że znajdę na Sylcie taką tablicę. Gdy siedziałam już w pociągu jadącym do Westerlandu, dostałam smsa od Krysi Koziewicz. Nie tylko, że przypomniała mi, że trzeba się na Sylcie spotkać z berlińskimi punkami, to na dodatek poinformowała mnie, że mam poszukać tej tablicy. Dzięki Krysia.
Tablica umieszczona jest na ścianie ratusza miasta Westerland, stolicy Syltu. Erygowano ją dziewięć lat temu, starannie budując zdania tak, by nie było wątpliwości, o co chodzi, ale zarazem tak, by żadne z nich nie wydrapało czytającym oczu i nie wyrwało serca. Pamięć w Westerlandzie zaistniała, ale nie boli i nie zadaje ran.
Były dom kuracyjny, dziś ratusz. To tu przez wiele lat burmistrzem był Heinz Rainefarth, niemiecki dowódca SS i policji niemieckiej, SS Gruppenführer, który w czasie powstania warszawskiego, w dniach od 5 do 7 sierpnia 1944 roku odpowiadał za rzeź Woli. Jak pisze Wikipedia “była to największa jednostkowa masakra ludności cywilnej dokonana w Europie w czasie II wojny światowej, a zarazem największa w historii jednostkowa zbrodnia popełniona na narodzie polskim”. “W licznych masowych i indywidualnych egzekucjach zamordowano tysiące polskich mężczyzn, kobiet i dzieci, w tym pacjentów i personel trzech wolskich szpitali. Masakrze towarzyszyły gwałty, rabunki i podpalenia.”
Myślę o tym, że mój pradziadek był ordynatorem oddziału laryngologicznego i pneumologicznego Szpitala na Czystem, który dziś nosi nazwę Szpitala Wolskiego im. doktor Anny Gostyńskiej. I że umarł w roku 1937. Jakie to szczęście umrzeć na czas.
“Heinz Reinefarth (1903-1979), niemiecki wojskowy, od 1932 członek NSDAP, SS-Gruppenführer i Generalleutnant der Waffen-SS. Zbrodniarz hitlerowski, odpowiedzialny za liczne zbrodnie wojenne, popełnione przez wojska niemieckie podczas tłumienia powstania warszawskiego.
Po wojnie zachodnioniemiecki polityk. W latach 1951–1967 burmistrz miasta Westerland*, w okresie od 1958 do 1967 roku poseł do Landtagu Szlezwika-Holsztynu.
Nigdy nie poniósł odpowiedzialności za popełnione zbrodnie.”
Moja siostra, Katarzyna Krenz i Julita Bielak napisały o tym niezwykłą powieść, thriller, który dzieje się na tej właśnie wyspie i dotyczy, między innymi, tej właśnie sprawy. Pamięci, czy raczej Niepamięci potomnych.
To świetna książka. Nie ma jej w księgarniach, ale zawsze można liczyć na Allegro, Gandalfa albo Merlina.
HIER / TU napisałam po niemiecku o rzezi Woli / habe ich über Wola Massaker auf Deutsch geschrieben.
* Daty się nie zgadzają, wiem. Nic na to nie poradzę. I wydaje mi się to nieważne. Facet był zbrodniarzem wojennym i przez długie lata był politykiem i burmistrzem tego miasta; świadczy to o nim, świadczy to o polityce niemieckiej, o tym, jaką farsą był proces denazyfikacji Niemiec po wojnie, ale świadczy też po prostu o ludziach, którzy tu żyli, budowali to piękne, dostatnie miasto i wybierali zbrodniarza jako burmistrza.
Te polskie tablice nagrobne znajduję w Westerlandzie na Sylcie, gdy idę odwiedzić obóz berlińskich punków. Wyznaczyłam sobie trasę na mapie, najpierw Kościelna, potem Młyńska, a potem już Obwodnica. Na Sylcie nazwy ulic jeszcze coś znaczą. Na Kościelnej kościół, niestety zamknięty, na Młyńskiej stare zabudowania młyna. Obwodnica znajduje się na obwodzie miasta. U wejściu na Młyńską strzałka: Groby wojenne 200 metrów.
Koło kościoła stary cmentarz, pełen gęstych żywopłotów i kwiatów. Na starych kamiennych tablicach teksty o dzielnych kapitanach okrętów.
Stoję już przed kościołem, gdy pojawia się miła starsza pani i pyta, czy potrzebuję pomocy? Mówię, że nie, że byłam na cmentarzu, bardzo mi się podoba, teraz zamierzam odwiedzić groby wojenne, a potem pójdę do punków. Zaprowadzę panią, mówi pani, nasze groby wojenne nie tak łatwo znaleźć. Kawałek dalej nowy cmentarz, wchodzimy i po lewej zatrzymujemy się przed kwaterą grobów wojennych.
“Tu jest dużo grobów rosyjskich i polskich robotników przymusowych i dużo grobów dzieci”, mówi pani. “Nie wiadomo, dlaczego umarły. Może z zimna, może z głodu.”
Na tablicach niekiedy napisy po polsku, litery “ś. p.”
Tadzio Byczkowski, urodził się i umarł w styczniu 1946 roku. Rok po wojnie. Ale jego grób ulokowano w kwaterze grobów wojennych. Dlaczego?
Stanisław Starzyński umarł w lipcu 1945 roku.
Po wojnie. Dlaczego więc jest tu pochowany?
Przed wojną Sylt był chętnie odwiedzany przez prominentnych nazistów i uważany był za szykowne miejsce. Trudno się dziwić, jest tu 40 kilometrów ładnej plaży. Podczas wojny przez jakiś czas przygotowywano wyspę do odparcia ataku wroga,przygotowano miejsca walki dla 10 tysięcy żołnierzy. Do walk jednak nie doszło. Wojna w zasadzie oszczędziła wyspę. W roku 1939 i 1940 Sylt został kilkakrotnie zbombardowany przez Brytyjczyków, ale cywilna infrastruktura wyspy nie odniosła szkód. Po bezwarunkowej kapitulacji Niemiec wyspa została zajęta przez Brytyjczyków. Nikt nie stawiał oporu.
Dlaczego więc umarli ci Polacy i Rosjanie? I jakie to w ogóle są groby wojenne, skoro nie było wojny?
Es beginnt in den 70ern in Berlin, führt über London in den 20ern letztes Jahrhunderts, ab den Nulle geht es immer wieder nach Polen, und dann noch nach Bulgarien. Es ist interessant, gut und schlicht geschrieben. Der Hauptprotagonist hat keinen Namen, er ist Engländer.Man braucht Zeit um plötzlich einzusehen, dass es ein ungewöhnliches Buch ist, dass die Geschichten erzählt, von denen wir am liebsten schweigen.
Immer wieder ist der narrative Strang mit kleinen Nebengeschichten gespickt.Ich zitiere hier einen der letzten Kapitel, der mit dem Hauptthema des Buches nicht zu tun hat, und gerade deshalb einen regelrecht umhaut.
W lipcu 1936 roku wybuchł bunt nacjonalistów w Barcelonie; podczas Międzynarodowej Olimpiady Robotniczej, w której brali udział również polscy robotnicy sportowcy. Wraz z polskimi emigrantami politycznymi udali się na front aragoński.
Na początku września Grupa 36 weszła w skład kolumny Libertad. W październiku pod przeważającym naporem wroga rozpoczęli odwrót w kierunku Madrytu – na Plaza de Espania krążą sepy wojny, Don Kichocie zrzuć kolczugę, Madryt dzisiaj czeka cudu, spójrz wokoło, na ulicy Twej Stolicy barykady polskiej brygady trzynastej w batalionie Palafoxa.
Gdybyś znów pisać mi chciała, adres mój jest teraz inny: pisz Brygada Dąbrowskiego, Ebra brzeg, na pierwszej linii, ale Dolores Ibarruri nie odpisała, bo walczyć też musiała. I Tak do nas powiedziała: ,,lepiej jest umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach’’
Mogą też zaistnieć jakiekolwiek inne dowody. Szesnastu lingwistów poniosło śmierć na polu semantycznej odbudowy, ktoś umierał ze słownikiem gwary partyjnej pod pachą, teraz z kulą spokojniej. Brał też udział w wojnie domowej Georg Orwell w latach 1936-1937, podczas której walczył w republikańskiej milicji robotniczej, oddał swój hołd dla Katalonii, wstępując do oddziału w Barcelonie . W nagrodę BBC odmówiła Jemu wystawienia pomnika.
Na polach hiszpańskich zaginał Salomon Jaszuński – – skład gleby nie został podany. Ernest Hemingway, korespondent wojenny ,,North American Newspaper Alliance’’ pogrążył się w wojnie domowej Hiszpanii. ‘Słownictwo rewolucyjne z cudzoziemskim akcentem’ Urna z prochami została w armacie. W tym roku obeliski nie zakwitną, bo dzwony zamilkły I nie biją już nikomu…
długie wąskie gardło romantycznej legendy, obecnie zohydzane i przechwycone przez ludzi dobrej zmiany; ze współczesnym celownikiem nakierowanym na odbieranie ulicom ich nazw – w podziękowaniu za dawną ofiarę krwi. Nie mamy dziś wielu dobrych słów dla Dąbrowszczaków. W tej puli krwi – zły człowiek marszczy brwi politycznego wyuzdania, i za dużo znaków zapytania drąży grób niechęci. Należy być przygotowanym na podtopienia pamięci.
Zielony koń w morskim przebiciu nieba W nocy nadaje radiowy krzyk rybitwy Ryby- bitwa ryb w zielonym brzuchu w jednym z tych okien malujesz sobie oczy specjalną szminką dla najemników;
to tam, gdzie najbardziej popielate światło wolności otacza zniewolenie przy drodze, zmęczony już bardzo terrorem czekam
już drugie słońce poczekam jeszcze trzecie, a potem poszukam Ciebie może jesteś zmęczona? – pytałem o dwudziestu dziewięciu towarzyszy, ale nie widzieli. Tam jest błękitna łąka – powiedziano, że jesteś na ulicy drugiej, na ulicy trzeciej; dzieląc środek miasta na dwa, więc kiedy zapalą światła na publicznej drodze; wyjdę po Ciebie, będąc w służbowej koszuli czasu, to ich głosy dogasają przy zwęglonych drzwiach. Dowódca 1 batalionu Józef Mrozek ranny w kwietniu 1937 pod Morata de Tajuna, po upadku Barcelony w styczniu 1939 zgłosił się ponownie na front.
SALUD CAMARADES GUMMERS wymyka się ześrodkowaniu H.
Ta nieletnia piosenka z przestrzelonym górnym C. Tak chciałem sukienek dla niej i pieśni Płaszcz by się przydał. Skoczna piosenka narożników barowych. Sekret skostniałych palców odciąga fortepian z niewygrana oktawą
Opowiem tobie towarzyszu, opowiem o prostopadłych ścianach mroku. Na razie tylko cztery samobójstwa, oporu nie było, jakaś idiotka skoczyła z okna, z czwartego piętra z dzieckiem, nie zrobiła tego specjalnie.
Nic nie mów, na razie tylko nas wysiedlą. Brakuje tylko jednego Żyda, kilkunastu Polaków i ze dwunastu mieszańców ideologicznych, ale i tak by zostali rozstrzelani.
Nie ma co ukrywać, to klęska; od dziś zapomnisz swoje imiona , zmienisz datę urodzenia i rodzaj wierzenia to wszystko. Zostaliśmy zaskoczeni w wieku niespełna szesnastu lat,
Jestem niespełna rozumu bracie i moją piosenkę o zielonym koniu odbierają jako jeszcze – jeszcze objaw choroby, a to przypływ morza przecież. Tak mówią, ale teraz ja mówię do Ciebie!
Rozpoznałem Twoją twarz na murze w rok po wydarzeniach. Dwunastu patriotów stanęło przed sądem na rękach. Trenowałem wtedy prasowy boks, moja legitymacja wpadła na salę rozpraw publicznych i prokuratorowi w środek jego mowy – lewy prosty spotkaniowy.
Zielony koń w morskim przebiciu nieba; tak określił mój stan psychiatra. Więzienny radiowęzeł nadawał specjalnie dla mnie – krzyk rybitwy. Pedał CZAKO, więzienny kizior pomalował nam szminką usta; raz pamiętam był w dobrym humorze … kiedy do naszej celi wszedł osiemnastoletni rekordzista samobójstw po ostatni rekord.
Każda twarz czeka na jego słońce, które nosi na piersiach. Mówię do Ciebie! – patrzyłem na jedną ze ścian tak długo, aż rozpoznałem własną twarz w rok! – To tam, gdzie najbardziej czerwono zanosi się łuna płaczem.
CZAKO mówi, już wigilia chłopaki, gdzieś tam daleko narty zapadają się. Osiemnastoletni chłopak popełnia samobójstwo wieszając swoje ciało Nad stołem wigilijnym, choinka drzewa i kosz krwi. Czasy już nie są właściwe dla wypraw krzyżowych. Uznajemy wszystkie ideologie, te nawet najbardziej skrajne. JEDNAK JEDNAK NIE POZWALAJMY JEDNAK NIE POZWALAJMY, ABY używać instytucji apolitycznych, takich jak wojsko do ich propagowania.
W ten sposób obraził armie młody socjolog – wywołało to silny krwotok; wiemy to od siostry byłego ministra informacji – ANNA FRAGA- ANNA FRAGA w prostopadłych pochwach mroku, zostaliśmy obdarowani tą dziewczyną standard, zatrzymaliśmy ją w łóżku, w jednym z tych okien maluje sobie usta-oczy specjalną szminką; bo my teraz jesteśmy najemnikami, musisz wiedzieć!
ZA OKNEM OD SAMEGO RANA POJAWILI SIĘ RANNI, ALBO RANNI W GŁOWĘ. ZATRZYMANA JEST ZAKONNICA-ROBOTNICA – ANNA FRAGA – ANNA.
Wiem, że nic nie wiem, czyli co się stało w Rosji?
Sokratesowe przesłanie na dzień dzisiejszy staje się faktem, tracąc niestety na wartości, ale to kwestia na inny artykuł. Dzisiaj zajmijmy się tym, co właśnie wydarzyło się w Rosji i jaki wpływ mieć to może na wojnę w Ukrainie. Od razu tutaj zaznaczę, pojęcia bladego nie mam.
Jeśli chodzi o to, co się zdarzyło, to ewentualnie trochę więcej wie sam Prigożyn, jakieś osoby z wąskich kręgów amerykańskiego wywiadu, ktoś tam na Kremlu. Coś tam pewnie wiedział i sam Putin. I od niego zacznijmy.
Georges Perec, einer der wichtigsten Schriftsteller der Französischer Literatur-Gruppe OuLiPo, und vielleicht auch einer der wichtigsten Schriftsteller der Weltliteratur nach dem 2. WK und Holocaust, ist vor allem für seine Sprachexperimente bekannt. Diesmal hat er aber einen Gehexperiment gewagt. Versuch, einen Platz in Paris zu erfassen, ist eine Probe, eine Antwort zu finden auf die ganz ungewöhnliche Frage:
W roku 2021 mój siostrzeniec Adam znalazł w sieci taką reklamę:
Odkurzacz bezprzewodowy Dyson V8 Absolute jest ostatecznym rozwiązaniem kwestii odkurzania. To kompaktowe urządzenie pozwoli Ci pozbyć się brudu z wszystkich rodzajów podłóg oraz tapicerek, mebli i zakamarków. Wytrzymałość, wysoka moc ssania, poręczna i lekka budowa oraz bogaty zestaw akcesoriów sprawią, że Dyson V8 stanie się Twoim ulubionym odkurzaczem. Siła 15 cyklonów Firma Dyson nieprzerwanie ulepsza technikę cyklonową w swoich odkurzaczach od czasu jej wynalezienia ponad 20 lat temu. 15 cyklonów systemu 2 Tier Radial ułożonych w dwóch obręczach pracuje równolegle, aby powiększyć przepływ powietrza i wychwytywać minimalny kurz. Cyklon firmy Dyson wychwytuje więcej brudu i kurzu mikroskopijnej wielkości niżeli jakikolwiek inny. Bez worków. Bez utraty siły ssania…