A TU jeszcze lektura dla osób polskojęzycznych, nie całkiem na temat, ale trochę. O moich tatarskich korzeniach i znaczeniu liczby 40.
Inspiration für diesen Beitrag kam von Christine Ziegler. Danke!
Mein Vater stammte aus einer tatarischen Familie, die Krynicki, die aber schon längst polonisiert wurde. Seine Vorfahren kamen nach Polen in 17. Jahrhundert und dienten der neuen Heimat als Soldaten. Einer von ihnen war mutig und 1648 kämpfte heldenhaft mit den Kosaken in den (verlorenen!) Schlachten an den Żółte Wody und Korsuń. Dafür wurde er vor dem König Władysław IV veradelt (ein berühmter polnischer Dichter Wacław Potocki schrieb sogar einen Pean zu seiner Ehre). Wie es damals gang und gäbe war, hat man für ihn keinen neuen Wappen gefertigt, sondern er wurde von einer polnischen Familie “zum Wappen eingenommen”. Im Falle meiner familie war es Einnahme in den Wappen Korab, dh. Kogge, eine alte Schiffart.
Projekt von Tadeusz Gajl, veröffentlicht in: Herbarz polski: od średniowiecza do XX wieku, Gdańsk 2007
Die Familie siedelte sich in Südpolen an, in Krynica, daher war der Wappen mit einem Schiff jahrhundertelang ein bißchen bizzar, bis mein Vater gleich nach dem Krieg nach Danzig einzog, um Schiffsbau zu studieren. Dann wurde er nicht nur Ingenieur des Schiffsbaus, sondern auch ein Polarsegler und der Familienwappen hat sich endlich bewahrheitet.
Dariusz BoguckiDariusz Bogucki
Das ist mein Vater und nach ihm bin ich wie eine Tatarin zäh, stehe früh auf, mag ich wandern, was ich als Ersatz des Pferdreitens betrachte, und habe einen mongolischen Fleck.
Das wußte ich nicht bis ich nicht angefangen habe, Archäologie zu studieren. Während des Studiums haben wir auch Seminar in Anthropologie, dh. Wissenschaft vom Menschen (ich erkläre es, weil wir heute mit dem Wort Anthropologie vor allem die Kulturwissenschaft verstehen und als ich studiert habe, war es in Polen nicht so.) Eines Tages sollten wir zur Unterricht mit dem Badeanzug unter den Klamotten erscheinen. Wir wurden alle genau gemessen und noch genauer betrachtet. Dabei entdeckte der Dozent, dass ich eben am rechten Hüften einen hellen mongolischen Fleck habe.
Foto Krystyna Koziewicz 18.12.2021
Er war begeistert! – Woher?! schrie er fast. – Wir sind halt eine tatarische Familie, antwortete ich ohne großer Aufregung. Ich sah es nicht als eine Besonderheit. Der Dozent aber schon. Mein Fleck wurde abgezeichnet, fotografiert und beschrieben und soweit ich weiß, ging er auch in die wissenschaftliche Annalen. Also insgesamt besser als ich selber.
Seitdem wußte ich, was es ist – ein milchkaffee-farbiger blasser Fleck an Hüften oder Pobacken der Nachkommen der Tataren. Schluß, ich habe es nie weiter befragt. Bis…
Bis eines Tages, 40 Jahre später wollte ich jemandem in Deutschland erklären, dass wir alle es haben, die Ur-urenkel von Tschingis-Khan. Ich schaute in die Wikipedia, was wir doch immer alle machen, wenn wir etwas finden und zeigen wollen, und fand etwas abscheuliches: Der Mongolenfleck (auch kongenitale dermale Melanozytose, Asiatenfleck, Sakralfleck, Steißfleck, Hunnenfleck) bezeichnet ein oder mehrere unregelmäßige bläuliche Muttermale meist am Rücken, Gesäß oder Kreuzbein eines Kindes. BILD
“Mein” mongolischer Fleck, helle, beige schönaussehender Fleck, überhaupt nicht krankhaft, ist im Internet entweder nie gewesen oder inzwischen gänzlich verschwunden. Was blieb, ist etwas Unangenehmes.
So verschwinden schöne Legenden unserer Kindheit und Jugendzeit. Nur… ich habe den Fleck immer noch. Es bleibt dann die Frage, was ist es? Und was hat meinen Anthropologiedozenten so begeistert?
Tekst Anny Alboth z Guardiana (patrz link powyżej) został przetłumaczony na polski przez Jacka Pałasińskiego i opublikowany na Drugim Obiegu, jego codziennych facebookowych doniesieniach na temat polityki polskiej i światowej. Doniesienia te są wspaniałym dziełem; reblogowałam tu już kilka z nich i zachęcam wszystkich do podjęcia próby zaprzyjaźnienia się z panem Jackiem na Facebooku, po to, żeby móc prawie codziennie czytać rzetelną “prasówkę”, pełną faktów nieznanych szerszemu ogółowi i wspaniałych, ciętych, a zarazem pełnych najgłębszej empatii komentarzy.
Piszę, “spróbujcie się zaprzyjaźnić”, bo możliwe, że się to nie uda. Jacek Pałasiński ma 4999 przyjaciół na Facebooku i wygląda mi to na liczbę nieprzekraczalną.
Wesołych świąt, moi mili, nie zapomnijmy postawić na stole pustego talerza dla bezdomnego, chorego i głodnego uciekiniera, bo może uda mu się do nas dotrzeć. Pan Jacek też o to prosi, choć brzmi w tej prośbie inny ton niż w tym, co ja tu napisałam, choć słowa są te same. Zresztą sami zobaczcie.
Anna Alboth with refugees in Narewka, Poland, near the Belarus border. ‘We cannot take people with us or drive them to a safe place. That would be a criminal act.’ Photograph: Jana Cavojska/SOPA/Rex/Shutterstock
Jacek Pałasiński, Drugi Obieg, Facebook, czwartek, 16 grudnia 2021
„Guardian” publikuje dramatyczny artykuł Anny Alboth, wolontariuszki z Grupy Praw Mniejszości. Przeczytajcie!
Anna Alboth
W mojej głowie ciągle trwa myśl: „Mam w domu dzieci, nie mogę iść do więzienia, nie mogę iść do więzienia”. Polityka jest poza moim zasięgiem i poza zasięgiem ofiar na granicy polsko-białoruskiej. To ironia losu, że na tej granicy zgromadziło się ponad 50 ekip medialnych, ale Polska jest jedynym miejscem w UE, gdzie dziennikarze nie mogą swobodnie relacjonować. Tymczasem zbliża się sroga północnoeuropejska zima, a moje palce marzną w ciemne, śnieżne noce. Sytuacja graniczna pokazuje przepaść między tym, co legalne, a tym, co moralne. Przebija wysiłki tych, którzy działają na rzecz ratowania życia. Jedyne, co możemy zrobić my, aktywiści w lasach na granicy polsko-białoruskiej, to zanieść wodę, żywność i ubrania zdesperowanym ludziom. Jednak wykonanie tego podstawowego aktu humanitarnego wymaga ukrycia. Musimy się ukrywać i przekradać przez lasy. Zwrócenie uwagi straży granicznej, policji czy wojska wymusiłoby kolejne przegnanie. Wśród drzew spotkałam różne grupy: rodziny, matki z dziećmi, ojców z niepełnosprawnymi dziećmi, osoby starsze i osoby z najsłabszych mniejszości świata – etnicznych, religijnych i LGBTQ+. Szukali wolności, ale od sierpnia są wypychani na Białoruś 5, 10, a nawet 15 razy. Na nocne spacery mam na sobie duży plecak pełen termosów z ciepłą zupą, skarpetek, butów, kurtek, rękawiczek, szalików, czapek, plastrów, lekarstw i powerbanków. Chodzę w ciemności i chowam się za drzewami, gdy słyszę helikoptery lub widzę reflektory policji. Słyszę plusk zupy w pojemnikach na plecach, słyszę mój oddech – nikt nie nauczył mnie skradania się i niewidzialności, jak zawodowego żołnierza. Od lat zajmuję się prawami człowieka, odwiedziłam większość granic UE i obozy dla uchodźców, ale nigdy nie bałam się, że podczas poruszania się trzeszczą gałązki pod moimi stopami ani tym, że szeleszczą drzewa nad moją głową. Z osobistych historii i dowodów zebranych przez Minority Rights Group International wraz z kolegami z Grupy Granica, sojuszu 14 polskich organizacji społeczeństwa obywatelskiego reagującego na kryzys, wiemy, że co najmniej 5000 osób było w lasach i że obecnie jest tam co najmniej 1000. Jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi: zdesperowanymi ofiarami obrzydliwej gry o władzę między państwami. Za każdym razem, gdy odpowiadamy na telefon od kogoś w potrzebie, jego matki wciąż w Iraku lub Afganistanie, albo kuzyna z Berlina, zabieramy plecaki na ramiona i ruszamy. Dzień i noc – długo po tym, jak świat stracił zainteresowanie. Czasami szukamy ludzi godzinami. Czasem, ze względów bezpieczeństwa, wielokrotnie zmieniają miejsce pobytu. Czasem starsze babcie lub małe dzieci, które nie mają już sił na chodzenie, utknęły na polskich bagnach. Teraz, gdy lasy pokrywa śnieg, a ludzie nie mogą do nas dzwonić, bo ich telefony zostały zniszczone przez polską armię, używamy kamer termowizyjnych. Spotykamy przerażone oczy, wycieńczone twarze, ciała zniszczone zimnem, rozpaczliwie pozbawione odporności po tygodniach spędzonych w lodowatym, wilgotnym lesie. Zamarznięci, spragnieni, głodni ludzie. Nie miałam pojęcia, co oznacza głód. Dawałam kawałek czekolady moim dzieciom, kiedy narzekały przed obiadem. Czytałam statystyki ubóstwa i podręczniki do historii. Nic nie wiedziałem o głodzie. Ludzie na granicy polsko-białoruskiej nie jedli od tygodni. Co kilka dni, po gwałtownym odepchnięciu ich od zasieków z drutu kolczastego, mogą dostać starego ziemniaka od białoruskiego żołnierza, jeśli mają pieniądze. Podzielą się tym z dziećmi. Od wielu dni nie mają nic do picia. Albo piją wodę bagienną lub deszczową, która powoduje skurcze żołądka i ogłuszający ból głowy, jeszcze bardziej ich osłabiając. Pozostawienie im wystarczającej ilości jedzenia i wody na kilka dni jest niemożliwe: nikt nie ma siły, by tyle dźwigać. Nie możemy zabrać ze sobą ludzi ani odwieźć ich w bezpieczne miejsce. To byłby czyn przestępczy. Ale pozostawienie tych ludzi na pastwę powolnej śmierci nie jest przestępstwem. Gdzie jest Czerwony Krzyż, Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Migracji i agencja ONZ ds. uchodźców? Te organizacje, które działają nawet w strefach wojennych? Czyż zabiera się żywność i wodę najbardziej niebezpiecznym przestępcom? Czy 5-letnia Elina jest bardziej niebezpieczna, kiedy jest mniej godna? Ma epilepsję, ale nie ma lekarstwa. Spotkałam ją w lesie z dziewięcioma innymi Kurdami, wszyscy bez butów. Przetrwali wojny i naloty w ojczyźnie, ale mogą zamarznąć na śmierć w polskim lesie. Podczas każdego odepchnięcia polscy i białoruscy oficerowie zabierają im wszystko: pieniądze, ubrania i obuwie. Jesteśmy w kontakcie. Jeśli uda im się ukryć swoje telefony, możemy się komunikować. Dzielą się zdjęciami i filmami białoruskich psów. Pokazują mi kąsane rany, jeśli spotkamy się po polskiej stronie. Płaczą. Proszą o radę. Nie chcą opowiadać swoim rodzinom o swojej trudnej sytuacji, ale potrzebują kogoś, z kim mogą porozmawiać. „Piąty push-back. Przy szóstym się zabiję”. „Straciłem syna, ma astmę. [Ostatni raz, kiedy dzwonił to [było] trzy dni temu. Wiesz gdzie on jest?” “Kiedy przyjdziesz? Czy masz wodę? Nawet kroplę?” Poddani kampanii dezinformacyjnej uchodźcy otrzymują sprzeczne doniesienia służb białoruskich, które rozpowszechniają formularze o osiedleniu się w Polsce lub Niemczech. Budzi to nadzieje na bezpieczną podróż. Ale prawdziwym celem jest rozbicie ich na polskiej granicy, aby wywierać presję na UE. Niektóre niepokojące doniesienia sugerują, że migranci są zmuszani do udziału w przemocy w ramach białoruskich prób prowokowania polskich funkcjonariuszy. Ryzykując eskalację przemocy, my, aktywiści w lasach, pragniemy przypomnieć światu, że uchodźcy nie są agresorami. Są zakładnikami reżimu Łukaszenki, który wykorzystuje ich do swoich celów. Polacy przysyłają mi wiadomości: „Gdzie mam wysłać ciepłe i ciemne ubrania?” „Jaka jest sytuacja na granicy? Media pokazują nam tylko filmy autorstwa polskiego ministerstwa lub władz białoruskich”. „Płaczę, kiedy kładę dzieci do snu. Proszę, napisz coś, co może pomóc”. Dunja Mijatović, komisarz Rady Europy ds. praw człowieka, spędziła cztery dni w Polsce i przyjechała z nami w teren. Powiedziała: „Największą siłą ruchu pomocy uchodźcom i uchodźcom z pogranicza polsko-białoruskiego są mieszkańcy okolicznych miejscowości – w strefie zagrożenia i przy niej. To ich współczucie i empatia przedłuża życie ludzi w lesie. Ich odwaga i bezinteresowność. Ich dobro ratuje życie”. Oczywiście inni widzą to inaczej: ludzie pomagający na granicy to „wrogowie narodu”, „agenci Łukaszenki”, „winni niszczenia wartości europejskich”, „ci, którzy zapraszają tu terrorystów”. Jesteśmy winni, że spragnionym zostawiamy w lesie bukłaki z wodą. Jesteśmy winni dzielenia się zupą. Wkładania butów na zmarznięte stopy, które nie mogły się już ruszyć. Jeśli pomaganie jest nielegalne, czy w ogóle rozumiemy, czym jest przestępstwo”?
*** Cóż może dodać autor Drugiego Obiegu, piszący o sobie D.O.?
Wesołych świąt Bożego Narodzenia, klerze! Wesołych świąt, katolicy! Spokojnych i radosnych świąt, bardzo religijne sfery partyjno-państwowe! Pogodnych, rodzinnych świąt Polacy! Nie zapomnijcie o dodatkowym talerzu na wigilijnym stole!
***
Przypominam:
Tu można wpłacać pieniądze, które naprawdę dotrą do tych, niosących pomoc tam na granicy: Grupa Granica.
Wpłacajcie! Do zakończenia aktualnej zbiórki zostało jeszcze 7 dni! To dzięki naszym wpłatom osoby w terenie, ale też prawnicy, psycholodzy i cała armia dobrych ludzi może robić to, co robi. Dziękuję: https://zrzutka.pl/8br4cy
Liebe Ela, liebe Ewa, liebe LeserInnen, eine Freundin schickte mir einen Artikel zu der Flüchtlingssituation in Kreuzberg im 18. Jahrhundert, in voller Länge unten. Flüchtlinge damals waren Hugenotten und Böhmische Brüder. Daraus ein kleiner Abschnitt:
Rixdorf Erinnerungstafel (Wikipedia)
Trotz Androhung schwerer Strafen flüchteten zwischen 1710 und 1760 tausende Böhmen in die sächsische Oberlausitz, nach Groß-Hennersdorf und Herrnhut, sowie nach Gerlachsheim (heute Grabiszyce) in Schlesien. Das Städtchen Herrnhut hatte Nikolaus Ludwig Graf von Zinzendorf und Pottendorf eigens für die “Exulanten”, wie sich die böhmischen Glaubensflüchtlinge selbst nannten, gegründet. Die Gegend war aber zu arm, um ihnen dauerhaft Asyl zu gewähren. So machen sich Anfang Oktober 1732 etwa 500 Böhmen unter der Führung ihres Predigers Jan Liberda zu Fuß auf den Weg nach Berlin. Ihre Ankunft am Halleschen Tor wurde jedoch vom König, von den Behörden und den Berlinern vollkommen ignoriert. Die Böhmen nagten am Hungertuch, hatten weder Bleibe noch Dolmetscher und kampierten unter freiem Himmel. Er brauche nur nützliche Menschen und keine Bettler, ließ Friedrich-Wilhelm verkünden – dabei waren unter den Böhmen durchaus Fachkräfte vor allem aus der Textilverarbeitung.
Nach über zwei Jahren besann sich der allergnädigste König eines Besseren und fing an diese Glaubensflüchtlinge zu unterstützen, siedelte sie in Rixdorf (Neukölln) an. Die damaligen Berliner Einheimischen sahen die Neuankömmlinge mit Misstrauen – anderer Glauben, andere Sprache, Konkurrenten… – ein typischer Reflex, wenn Flüchtlinge hereinströmen.
Der ganze Artikel, geschrieben vom ehemaligen Direktor des Kreuzbergs Museums, Martin Düspohl, HIER:
Jedes Jahr diesselbe Frage. Und 2021 habe ich Entscheidung getroffen, Euch dabei ein Bißchen zu helfen.
Als erste kommt Berliner Schokolade mithergestellt und mitgepromotet von einer bekannten Berliner Schriftstellerin.
Tanja Dückers
Preussisch süß – Berliner Stadtteilschokolade ist wieder da
Ich freue mich, Ihnen mitteilen zu können, dass die beliebten, von Slow Food ausgezeichneten Preussisch süß – Berliner Stadtteilschokoladen wieder lieferbar sind. Bedingt durch die derzeitige Ressourcenknappheit (Papier!) haben wir lange auf unsere Verpackungen warten müssen.
Wir haben die Wartezeit jedoch genutzt und neben den 23 schon vorhandenen Stadtteilen zwei neue Sorten kreiert: „Treptow“ und „Wilhelmsruh“. Alle Tafeln werden von der Berliner Schokoladen Manufaktur 31° (Belyzium) handgefertigt und sind bio- und Fair-Trade-zertifiziert.
Die Zutaten der Preussisch süß – Berliner Stadtteilschokoladen sind nicht beliebig ausgewählt, sondern Ergebnis einer Recherche über den jeweiligen Stadtteil. Jeder Stadtteil wird „in Schokolade“ portraitiert. Preussisch süß versteht sich als künstlerisches interdisziplinäres Projekt. Wie schmeckt Kreuzberg, wie schmeckt Mitte, wie schmeckt Zehlendorf oder Lichtenberg? Mit solchen Fragen hat sich die Schriftstellerin und Journalistin Tanja Dückers lange beschäftigt und dann mit dem Berliner Chocolatier Christoph Wohlfarth ab 2017 gemeinsam die Rezepturen entwickelt. „Treptow“ und „Wilhelmsruh“ wurden nun gemeinsam mit der Chocolatiere Katharina Zeilinger (Berliner Schokoladen Manufaktur 31 °) kreiert.
Tanja Dückers wurde in Tempelhof geboren, ist in Charlottenburg und Wilmersdorf aufgewachsen, hat in Schöneberg, Kreuzberg, Wedding und lange in Neukölln gelebt und wohnt nun seit einigen Jahren im Prenzlauer Berg. Kleine Texte auf der Rückseite geben Auskunft über das Zusammenspiel von Rezeptur und Stadtteil. Klischees werden hierbei bewusst zitiert, Humor darf sein.
Unser neuer Shop ist sehr schön geworden, überzeugen Sie sich selbst: (preussisch-suess.shop)
Natürlich werden unsere Tafeln auch weiterhin in ausgesuchten Buchläden sowie in Konfiserien und Schokoladen- / Kaffee-Fachgeschäften verkauft.
Noch ein Hinweis: Am 21. November erscheint Tanja Dückers‘ Buch „Das süße Berlin“ (Insel / Suhrkamp) . Darin beschäftigt sie sich mit der süßen Historie Berlins und stellt viele schöne, interessante, köstliche und kuriose „süße Orte“ in der Hauptstadt vor: https://www.suhrkamp.de/buch/tanja-dueckers-das-suesse-berlin-t-9783458364702
Kobiecy stan wojenny – praca Anny Krenz i Antona Lee Slaskiego
Dzisiaj rocznica wprowadzenia stanu wojennego, z tej okazji Mury, być może najsłynniejsza piosenka tamtych czasów i jej rodowód.
Lluis Llach, zwolennik i piewca autonomii w czasach reżimu generała Franco, stworzył w roku 1968 piosenkę l’Estaca, która szybko stała się hymnem ruchu niepodległościowego Katalonii. W dekadę później, przetłumaczona, czy raczej zinterpretowana przez Jacka Kaczmarskiego piosenka pod tytułem Mury, stała się hymnem Solidarności. Jednak obie piosenki różnią się znacznie od siebie.
Po pierwsze, Mury zmieniają metaforę użytą do przestawienia zniewolenia – Llach śpiewał o owcach przywiązanych do pala, u Kaczmarskiego rosną mury, bliższe nam kulturowo za sprawą murów warszawskiej cytadeli, jak i nieodległego muru berlińskiego.
Po drugie, Kaczmarski rozwinął historię przedstawioną w utworze, dopisując do niej pesymistyczną pointę. W katalońskim oryginale rewolucja nie wybucha – w ostatniej zwrotce śpiewający pieśń starzec odchodzi, pieśń natomiast trwa, podchwycona przez podmiot mówiący. U Kaczmarskiego doczekujemy rewolucji, i orientujemy się z rozczarowaniem, że nie rozwiązała ona problemów które rozwiązać miała: mury rosną, rosną, rosną, łańcuch kołysze się u nóg.
On natchniony i młody był Ich nie policzył by nikt On dodawał pieśnią sił Śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu Znad głów unosił się dym Śpiewał że czas by runął mur Oni śpiewali wraz z nim
Wyrwij murom zęby krat Zerwij kajdany połam bat A mury runą, runą, runą I pogrzebią stary świat
Wyrwij murom zęby krat Zerwij kajdany połam bat A mury runą, runą, runą I pogrzebią stary świat
Wkrótce na pamięć znali pieśń I sama melodia bez słów Niosła ze sobą starą treść Dreszcze na wskroś serc i głów
Śpiewali więc, klaskali w rytm Jak wystrzał, poklask ich brzmiał I ciążył łańcuch, zwlekał świt On wciąż śpiewał i grał
Wyrwij murom zęby krat Zerwij kajdany połam bat A mury runą, runą, runą I pogrzebią stary świat
Wyrwij murom zęby krat Zerwij kajdany połam bat A mury runą, runą, runą I pogrzebią stary świat
Aż zobaczyli ilu ich Poczuli siłę i czas I z pieśnią, że już blisko świt Szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk “Ten z nami, ten przeciw nam!” “Kto sam ten nasz najgorszy wróg!” A śpiewak także był sam
Patrzył na równy tłumów marsz Milczał wsłuchany w kroków huk A mury rosły, rosły, rosły Łańcuch kołysał się u nóg
Patrzy na równy tłumów marsz Milczy wsłuchany w kroków huk A mury rosną, rosną, rosną Łańcuch kołysze się u nóg
Po trzecie wreszcie, Kaczmarski, zmieniając postać starcananatchnionego śpiewakaktóry po wybuchu rewolucji pozostaje sam, uczynił z piosenki utwór autotematyczny, pieśń opisującą losy… pieśni, podchwyconej przez ruch masowy, jakim były ruch walki o niepodległość Katalonii jak i polska Solidarność. Autotematyczny charakter piosenki podkreślał jej wczesny tytuł – Ballada o pieśni.
Kaczmarski wiele lat później powróci do wątku utraty kontroli nad pieśnią przez autora, pisząc: zostały jeszcze pieśni, one – czy chcę, czy nie chcę – nie są moje.
***
Za ciekawe i częściowo nieznane mi informacje dziękuję autorowi poniższej strony:
Miguel de Cervantes‘ berühmte Romanfigur zieht es vor, im krisengeschüttelten, feudalen Spanien die Wahrheit seiner alten Ritterromane zu leben. Der „Ritter von der traurigen Gestalt“ konstruiert sich eine fast perfekte eigene Welt.
Don Quijote mit Sancho Panza vor einer Windmühle (picture-alliance / dpa / Antonius)
Don Quijote macht sich auf, um Abenteuer zu erleben, die ihm in seinem maroden Kaff versagt sind. Auch im Hörspiel und nach 500 Jahren scheint seine Geschichte eine verheerende Wirkung zu haben. Infiziert von einer neuen Ausstrahlung der Taten des heldenhaften Ritters werfen hunderte Hörer ihre bürgerliche Identität über Bord, stülpen sich die Maske des Don Quijote über und ziehen in die Schlacht unter dem Motto: „Die Welt ist veränderbar!“
Und das alles spielt sich in Berlin ab. Die Autor*innen des Hörspiels fanden sogar einen “wahren” Don Quijote in Berlin, der sich nur auf dem Pferd bewegt und dem gängigen System, den wir im Allgemeinen Rattenwettrennen nennen, den Rücken kehrt. Der wurde für das Hörspiel gar interviewed, aber leider ist dieses Hörspiel nicht nur Reblog, dh. leider nicht “mein Ding”, sondern auch Wiederholung vom Jahre 2014. Nach sieben Jahren gibt es in Berlin keinen auffindbaren Don Quijote. Nur Kneipen.
Reihe: Busch-Funk Don Don Don Quijote – Attackéee Von Hans Block Regie: Hans Block Mit: Stefan Kolosko, Lisa Hrdina, Jan Breustedt, Matthias Mosbach, Max Meyer-Bretschneider, Alexander Höchst u.a. Ton und Technik: Albrecht Panknin, Studio Zpiao Mentorin: Elisabeth Panknin Produktion: Deutschlandfunk in Kooperation mit der Schauspielschule Ernst Busch 2014 Länge: 46‘02 Eine Wiederholung vom 24.06.2014
Hans Block, geboren 1985 in Berlin, arbeitet als Theater- und Filmregisseur, Musiker, sowie Hörspielautor und -regisseur. Das Hörspiel „Don Don Don Quijote – Attackéee“ wurde 2015 mit dem Grand Prix Marulić ausgezeichnet.
Advenukka ist Advent und Chanukka zugleich. Und das ist eben heute!!! Wie schön!
All was fake! Sorry! Die Veranstaltung fand nicht statt!
Ich habe hier zu einer Advenukka-Feier eingeladen. We were there, me and my friends from Israel. And we kissed the pawl. Byłam tam z moimi przyjaciółkami z Izrela i pocałowałyśmy klamkę. Miało być pięknie, oryginalnie, wesoło, w duchu integracji religijnej, a wyszło jak zawsze. Wir hofften auf ein wunderbares Koexistenz-Fest und fanden Nix. Nicht Mal einen Infozettel, dass man die Veranstaltung abpfeiffen muss. Aus welchen Grund auch immer. Schade Cymes und Delishkes 😦
KÖNIG GALERIE presents MACHINE HALLUCINATIONS: NATURE DREAMS, Refik Anadol’s second large-scale solo exhibition in Germany. Almost two years after his site-specific installation LATENT BEING, the artist returns to Berlin to reveal the aesthetic outcomes of his research into the intersection of human consciousness, archives of nature, and machine intelligence.
MACHINE HALLUCINATIONS: NATURE DREAMS, designed specifically for KÖNIG GALERIE, comprises three novel aesthetic approaches to a vast photographic dataset of nature: A giant data sculpture displaying machine-generated, dynamic pigments of nature titled NATURE DREAMS, four new series of data paintings, and WINDS OF BERLIN, a site-specific, public art projection on the tower of ST. AGNES which will be created based on environmental real-time data collected from the city.
Anadol is a pioneer in the world of rare digital art and crypto collectibles, minting the first fully immersive digital artwork NFT in September 2021. For KÖNIG GALERIE he creates unique NFT options: the AI data sculpture NATURE DREAMS, and his public projection, WINDS OF BERLIN, which will mark the first time a generative public artwork in Berlin to be offered in NFT form.
An architectural exhibition of synesthetic reality experiments based on GAN algorithms developed by artificial intelligence and inspired by fluid dynamics, NATURE DREAMS turns datasets into latent multi-sensory experiences to commemorate the beauty of the earth we share.
“I am very excited to be back in Berlin to transform the façade of the iconic ST. AGNES church into a data sculpture and showcase our most cutting-edge AI data paintings from the MACHINE HALLUCINATION series. Our studio’s exploration of digital pigmentation and light through fluid solver algorithms draws inspiration from nature-themed datasets, using the most innovative methods available to AI-based media artists.
Refik Anadol
MACHINE HALLUCINATIONS is an ongoing exploration of data aesthetics based on collective visual memories of space, nature, and urban environments. Since the inception of the project during his 2016 during Google AMI Residency, Anadol has been utilizing machine intelligence as a collaborator to human consciousness, specifically DCGAN, PGAN and StyleGAN algorithms trained on these vast datasets to reveal unrecognized layers of our external realities.
Anadol and his team collect data from digital archives and publicly available resources, then process the millions of photographic memories with machine learning classification models. The sorted image datasets are then clustered into thematic categories to better understand the semantic context of the data universe. This expanding data universe not only represents the interpolation of data as synthesis, but also becomes a latent cosmos in which hallucinative potential is the main channel of artistic creativity. As a thoroughly curated multi-channel experience, MACHINE HALLUCINATIONS offers a new form of sensational autonomy via cybernetic serendipity.
Refik Anadol is a media artist and pioneer in the aesthetics of machine intelligence, and the director of Refik Anadol Studio in Los Angeles. Since 2008, his works have explored the space among digital and physical entities by creating a symbiotic relationship between architecture, science, technology, and media arts. As an artist and a spatial thinker, he addresses the challenges, and the possibilities, that ubiquitous computing has imposed on humanity, and what it means to be a human in the age of AI.
Coining the terms “data painting” and “latent cinema”, Anadol has invited his audience to imagine alternative and dynamic realities by re-defining the functionalities of both interior and exterior architectural elements. He tackles this by moving beyond the integration of media into built forms and translating the logic of a new media technology into spatial design. Anadol’s site-specific three-dimensional data sculptures, liveaudio/visual performances, and immersive installations take many virtual and physical forms. Entire buildings come to life, floors, walls, and ceilings disappear into infinity, vivid aesthetics take shape from large swaths of data, and what was once invisible to the human eye becomes visible.
Foto Ela Kargol 25.11.2021 at 18:00
REFIK ANADOL STUDIO consists of artists, architects, data scientists, and researchers from diverse professional and personal backgrounds, embracing principles of inclusion and equity throughout every stage of production. While the studio is located in Los Angeles, its members originate from 10 different countries and are collectively fluent in 14 languages. Since 2014, REFIK ANADOL STUDIO’s site-specific public art projects comprised vast and multidimensional urban typologies, inspiring participation, interaction, and appreciation of art in diverse communities around the world. The members share Anadol’s vision of blurring the boundaries between art, science, and technology with a focus on creating new public spaces and screens by augmenting existing architectural elements and buildings facades.
Ela Kargol, Krystyna Koziewicz & Ewa Maria Slaska in front of church tower 25th of Nov 2021 at 18:00
BIO
Refik Anadol’s (b. 1985, Istanbul, Turkey) work has been shown worldwide in numerous institutional exhibitions including the Venice Architecture Biennale (2021); the National Gallery of Victoria 2020 Triennal, Melbourne (2020); MUTEK, Montreal (2020); Centre Pompidou, Paris (2020); National Museum of China, Beijing (2019); Fotografiska, Stockholm (2019); ZKM, Karlsruhe (2019, 2018); the Istanbul Biennal, Istanbul (2015); Marta Herford Museum, Herford (2010); the Contemporary Art Center – sentralistanbul, Istanbul (2008). Public audio-visual performances took place in locations throughout the world such as the Walt Disney Concert Hall, Los Angeles (2018, 2014); Ars Electronica, Linz (2017, 2011, 2010); the Arc de Triomf, Barcelona (2011); the European Capital of Culture, Essen (2010) and many others. The artist has been honoured with the Lorenzo il Magnifico Lifetime Achievement Award for New Media Art (2019); the German Design Award (2017); the Microsoft Research’s Best Vision Award (2013), amongst others.
Worldwide Screening: »The Dissident« von Bryan Fogel am 10. Dezember 2021
The international literature festival berlin [ilb] invites individuals, schools, universities, the media, and cultural institutions to participate in a Worldwide Screening of »The Dissident« by Bryan Fogel on 10 December 2021, the anniversary of the Universal Declaration of Human Rights proclaimed by the United Nations in Paris in 1948.
The documentary reconstructs the background of the murder of the Saudi Washington Post journalist and regime critic Jamal Khashoggi in 2018 and illuminates the geopolitical and power-strategic context of the case.
With the worldwide screening of Bryan Fogel’s film, we want to commemorate Jamal Khashoggi’s struggle for human rights and freedom of press and make sure that his commitment to an open, pluralistic Saudi Arabia is not forgotten.
With the film screening, we would also like to bring into focus the human rights violations in Saudi Arabia, especially the right to freedom of expression and freedom of the press. Saudi Arabia ranks fifth among countries that control the internet through spying techniques, censors and trolls. Dozens of journalists are currently imprisoned or beeing persecuted. Women and queer people who stand up for their rights are also imprisoned and tortured. In 2019, 184 people were executed in Saudi Arabia, more than ever before.
»The Dissident«: American documentary filmmaker and Academy Award winner Bryan Fogel spent two years researching for the film. The two-hour documentary analyses the course of events at the consulate in Istanbul and also sheds light on how those in power in Saudi Arabia suppress freedom of the press and manipulate public opinion with trolls and bots. Turkish investigators, journalists and opposition members in exile, Khashoggi’s fiancée Hatice Cengiz and the former CIA director John Brennan have their say.
Jamal Khashoggi (*1958 in Medina, Saudi Arabia) was the director of the Saudi daily newspaper Al-Watan. As of 2017, he was living in the USA. In his texts, he openly criticised the Saudi Arabian government and was a member of an oppositional Twitter network.
With the Worldwide Screening, the ilb continues the series of Worldwide Readings it has been organising since 2006 on various topics, mainly related to human rights, as well as the first two Worldwide Screenings from 2020.
We are calling for participation in the Worldwide Screening of »The Dissident«. This can be done privately in a cinema, in a cultural centre or theatre, a small circle or in a school. The film »The Dissident« is available as video on demand from various streaming providers in English and German and from August 2021 also as DVD in bookshops. Screening rights must be clarified individually with the distributor – we are happy to provide information about distributors.
Institutions and individuals who would like to participate with a screening on 10 December 2021 are asked to send us the following information by 15 November 2021: Organisers, venue, time, participating actors, event language, link to your website if applicable. The email address is: worldwidescreening@literaturfestival.com. The ilb will announce the events on the website and on social media.More
Weltweite Filmvorführung: »The Dissident« von Bryan Fogel Das internationale literaturfestival berlin (ilb) ruft Kinos, Schulen, Universitäten, Fernsehsender, Medien, kulturelle Institutionen und Individuen zu einer weltweiten Filmvorführung von »The Dissident« von Bryan Fogel am 10. Dezember 2021 auf, dem Jahrestag der durch die Vereinten Nationen im Jahr 1948 in Paris verkündeten Allgemeinen Erklärung der Menschenrechte.
Der Film rekonstruiert die Hintergründe der Ermordung des saudischen Washington Post Journalisten und Regimekritikers Jamal Khashoggi und beleuchtet die geopolitischen und machtstrategischen Zusammenhänge des Falls. Khashoggi wurde am 2. Oktober 2018 im saudischen Konsulat in Istanbul von einem 15-köpfigen saudischen Geheimdienstkommando getötet, als er dort Papiere für seine bevorstehende Hochzeit abholen wollte.Mit der weltweiten Vorführung des Films von Bryan Fogel erinnern wir an Jamal Khashoggis Kampf für Menschenreche und Pressefreiheit und möchten einen Beitrag dazu leisten, dass sein Einsatz für ein offenes, pluralistisches Saudi-Arabien nicht vergessen wird.
Mit der Filmvorführung wollen wir zudem die Menschenrechtsverletzungen in Saudi-Arabien, besonders das Recht auf Meinungs- und Pressefreiheit, in den Fokus rücken. Saudi-Arabien steht auf Platz fünf jener Länder, die mittels Spionagetechnik, Zensoren und Trollen das Internet kontrollieren. Dutzende Journalist*innen befinden sich aktuell in Gefangenschaft oder werden verfolgt. Auch Frauen und queere Personen, die sich für Ihre Rechte einsetzten, werden inhaftiert und gefoltert. 2019 wurden in Saudi-Arabien 184 Menschen hingerichtet, so viele wie nie zuvor.
»The Dissident«: Der amerikanische Dokumentarfilmer und Oscarpreisträger Bryan Fogel hat für den Film zwei Jahre recherchiert. Die zweistündige Dokumentation analysiert den Tathergang im Konsulat in Istanbul und beleuchtet daneben, wie Machthaber in Saudi-Arabien die Pressefreiheit unterdrücken und die öffentliche Meinung mit Trollen und Bots manipulieren. Zu Wort kommen türkische Ermittler*innen, Journalist*innen und Oppositionelle im Exil, die Verlobte Khashoggis Hatice Cengiz und auch der ehemalige CIA-Direktor John Brennan.
Jamal Khashoggi (*1958 in Medina, Saudi-Arabien) war Direktor der saudi-arabischen Tageszeitung Al-Watan. Ab 2017 lebte er in den USA. In seinen Texten kritisierte er offen die saudi-arabische Regierung und war Mitglied in einem oppositionellen Twitter-Netzwerk.
Das ilb knüpft mit dem Worldwide Screening an die Serie der weltweiten Lesungen an, die es seit 2006 zu verschiedenen Themen, vor allem auf Menschenrechte bezogen, veranstaltet sowie an die ersten beiden Worldwide Screenings aus dem Jahr 2020.Wir rufen zur Beteiligung an der weltweiten Filmvorführung von The Dissident auf. Dies kann privat in einem Kino, in einem Kulturzentrum oder Theater, einem kleinen Kreis oder in einer Schule erfolgen. Der Film »The Dissident« ist als Video on Demand bei verschiedenen Streaming-Anbietern auf Englisch und Deutsch und seit August 2021 auch als DVD im Buchhandel erhältlich. Die Vorführrechte sind individuell mit dem Verleih zu klären – gerne geben wir Auskunft über die Distributoren.
Institutionen und Personen, die sich mit einer Vorführung am 10. Dezember 2021 beteiligen möchten, werden gebeten, uns folgende Informationen bis zum 15. November 2021 zukommen zu lassen: Organisator*innen, Veranstaltungsort, Uhrzeit, teilnehmende Akteure, Veranstaltungssprache, ggf. Link zu Ihrer Webseite.
Die E-Mail-Adresse lautet: worldwidescreening@literaturfestival.com. Das ilb wird die Veranstaltungen auf der Webseite und in sozialen Medien ankündigen.Mehr
W jednym z pozagrobowych parków, uroczyście Zamiecionym skrzydłami bezsennych aniołów, W cieniu drzew, co po ziemskich dziedziczą swe liście Pożółkłe i zbyteczne, — z duszą, niby ołów, Ciężką, chociaż pozbytą życia nędz i lichot, Na ławie marmurowej wysmukły Don Kichot Siedzi, dumając nad tem, że dumać nie warto, I pośmiertnem spojrzeniem, co nie sięga dalej, Niźli dłoń rozmodlona, obrzuca głąb alej, Gdzie ślad życia na piasku starannie zatarto.
Bóg darmo dłoń ku niemu wyciąga z pobliża, Ażeby go powołać na wspólne biesiady We mgle, którą anioły, czyniąc znaki krzyża, Rozpraszają dla gościa. Gość niezłomnie blady Usuwa się i stroni i w pozgonnej ciszy Udaje, że nie widzi nic i nic nie słyszy.
Niegdyś skrzydła wiatraków sen, posłuszny wiośnie, Złocił mu w groźne miecze rycerskich orszaków, A dzisiaj w dłoniach Boga, podanych miłośnie, Widzi zdradliwe skrzydła ułudnych wiatraków, I — nieufny — uśmiechem szyderczym przesłania Możliwość nowych błędów, snów i opętania.
I nie postrzega nawet, jak nagle — bezszmerny Anioł do stóp mu składa purpurową różę, Przesłaną od Madonny na znak, że w lazurze Pamięta o rycerzu, który był jej wierny. Lecz on, niegdyś na ziemi istny wzór rycerza, Znieważając wysłańca i dawczynię daru, Odwraca twarz od róży, bo już nie dowierza Kwiatom, które posądza o przebiegłość czaru. Biały anioł się schyla nad niewiary jeńcem I, całując go w czoło, przytłumionym głosem Szepcze: „To także od Niej!”… I nagłym rumieńcem Zapłoniony odlata. A rycerz ukosem W ślad jego napowietrzny nieufnie spoziera I zachwiany w niewierze raz jeszcze umiera Ową śmiercią, co wszelkim pocałunkom wzbrania Budzić takich umarłych i w dniu zmartwychwstania!