Z dala od Baratarii (Joyce)

Michałowi, który mi osiem lat temu podarował tę książkę

Od momentu, gdy ukazał się TEN wpis, wszyscy wiedzą, że ja, zagorzała czytelniczka Marcela Prousta, dopuszczam się zdrady i czytam Joyce’a, i to do poduszki. No, ale co zrobić, trzeba było wykonać postawione mi przed nosem zadanie joyce’ologiczne i znaleźć, gdzie JJ z całą pewnością odwołuje się do Cervantesa. 

Po dwóch tygodniach znalazłam. I to na jakiej pięknej stronie: 234! 

Ewa Maria Slaska

But, Sin Showpanza, could anybroddy which walked this world with eyes whiteopen have looked twinsomer than the kerl he left behind him? Candidatus, viridosus, aurilucens, sinelab? Of all the green heroes everwore coton breiches, the whitemost, the goldenest! How he stud theirs with himselfs mookst kevinly, and that anterevolitionary, the churchman childfather from tonsor’s tuft to almonder’s toes, a haggiography in duotrigesumy, son soptimost of sire sixtusks, of Mayaqueenies sign osure, hevnly buddhy time, inwreathed of his near cissies, a mickly dazzly eely oily with looiscurrals, a soulnetzer by zvesdals priestessd, their trail the tractive, and dem dandypanies knows de play of de eyelids, with his gamecox spurts and his smile likequid glue (the suessiest sourir ever weanling wore), whiles his host of spritties, lusspillerindernees, they went peahenning a ripidarapidarpad around him, pilgrim prinkips, kerilour kevinour, in neuchoristic congressulations, quite purringly excited,rpdrpd, allauding to him by all the licknames in the litany with the terms in which no little dulsy nayer ever thinks about implying except to her future’s year and sending him perfume most praypuffs to setisfire more then to teasim (shllwe help, now you’ve massmuled, you t’rigolect a bit? yismik? yimissy?) that he, the finehued, the fairhailed, the farahead, might bouchesave unto each but everyone, asfar as safras durst assune, the havemercyonhurs of his kissier licence. Meanings: Andure the enjurious till imbetther rer. We know you like Latin with essies impures, (and your liber as they sea) we certney like gurgles love the nargleygargley so, arrahbeejee, tell that old frankay boyuk to bellows upthe tombucky in his tumtum argan and give us a gust of his gushy old. Goof!

Ale czy, Sin Pumppanza, ktokolbud kto brodził po świecie z szeroko otwartymi białkami mógł wyglądać braciej dwurodnie niż chłopczyna którą zostawił za sobą? Candidatus, viridosus, aurilucens, sinelab? Wśród glauckich herosów elladykolwiek cotona sobie mieli grynczesy, ten najbielszy, ten najzłotszy! Chodząca kewinność, jak pan muk stał, ob anterewolucjonista, dzieciojciec duchowny z góry mig do dołu, z kępy tonsora do stóp jałmużnika, hageografia duotrigesumy, syn sześćkiełsiątego słońca, synocóra Majarani, najwyższy ciąż za buddym razem, kolony wiatużkiem siorcyzów, o mikle lśniącej, olejnie wijnej luz kareolo włosów, soulnetzer zwiazdowany przez gwiestalki, trele ich traktów, już dam dandypanie wie jak dam powiekami grać, kogut ostrogut, klej płynny funt śmiech (suessłodszy sourir dzidzikolwiek wydany), hetman sfery boskiej, lusspillerinokolan, piejących mu peahenny  ripidarapidarapadokoła, przywódca pielgrzyma, kerilour kevinour, wrzaskon gresulacji neuchorystyczny, w mraukotnym podnieceniu rpdrpd, a luznym wielbiących przezliskami z litanii terminów, których żadna dulsyne ani myśli dać do dorozumienia, chyba że zaroczona przyszłej małżowinie, kadzących mu puffumami, nie tyle by go rozdrażnić ile rozpalkoić (msze pomóc, że masz mało, ci ręko letko? jesmak? jimosze?) że on, tak pięknobarwny, tak jasnogłosy, tak przedniogłowy, mógłby ułaskawić każdą a nie jedną ustce raz, asfaras safrse dać assunt, zmiłuj się nad niami, licencją na całowanie. Wiemy że lubisz łacinę z esskimi jej zanieczyszczeniami, (jak i swój liber jak morze widome) pewnie jednak lubimy gulglęta kochamy narglegarglej więc dalej, arrabojże, rzeknij temu frank staremu bojkowi żaby duł miechy a tamtem przez trombielki orgament palnął nam porywkę ze starej polewki. Gupstwo!

Ufff. Poszukałam, przeczytałam, przepisałam. Veni, vidi, vici. A teraz już chciałabym pójść z powrotem do Prousta, ale nie mogę, bo jak się raz wciągnęłam w tę historię, to bym chciała się jeszcze dowiedzieć, o co chodzi? Joyce’olog mi wyjaśnił, że to powieść jak globus (jakoronawirus?), rozrasta się kuliście we wszystkie strony (zaprawdę pandemiamwam – corona), a przy tym każde słowo (fraktale! fraktale! duże takie same jak male) podobnie rozrasta się kuliście od centrum, jeśli więc jest giermek i pansa, to jest i pan jego polski, i brzuch łaciński, i angielski bratek pansy (co i geja oznaczy) i francuski myśliciel zdziczały (dziki bratek – pensee sauvage). 

Jako czytelniczka powiem jednak, że ok, rozumiem globalny globusowy zamysł makrokosmiczny i rozumiem haikopodobne zabawy z każdym słowem, ale nie rozumiem tego, co pomiędzy, nie wiem, co tam się dzieje i to mnie deprymuje. Bo jednak chciałabym zrozumieć, co się zawarło w umyśle autora między tym, co makro i tym, co mikro, czyli co oberżysta i jego córka i synowie robią w trakcie tej liczącej dokładnie 628 stron powieści (polskie tłumaczenie Krzysztofa Bartnickiego, wydane przez Ha!Art, też liczy tyle samo stron, i każda strona po polsku odpowiada – no, powiedzmy, prawie odpowiada – stronicy po angielsku). I jak już myślę, że wiem, że wstają, gotują, jedzą, przyjmują gości, idą do teatru, to mi się to wszystko rozpikselowuje, rozpada jak na obrazach impresjonistów, i już widzę tylko, jak straszni mieszczanie u Tuwima, nie świat i czas, i czasoprzestrzeń, tylko, że Staś, że dom, że drzewo… I odsuwam zrezygnowana to tomiszcze, myśląc, ach, Proust, wprawdzie i on przez 50 stron pierwszego tomu obraca się z boku na bok, zanim zaśnie, ale ja wiem przecież, bo czytałam go pewnie z 50 razy, że się obróci, i zaśnie, a kiedyś jak dorośnie, zmarznie i zje kąsek magdalenki, zanurzony w herbacie lipowej, a wtedy wstanie z niej całe miasto Combray, a za nim Paryż, Balbec i Wenecja, i zakwitną białe głogi wzdłuż posiadłości Swanna i dziewczęta na plaży, Gilberta dorośnie i stanie się Albertą, księżna Guermantes pójdzie na bal w bucikach niedopasowanych do wspaniałej czerwonej sukni, i wtedy Marcel narrator, już dawno nie tylko dorosły, ale też doświadczony przez życie, zdrożne miłości i chorobliwą neurastenię, nadepnie na kamień w trotuarze, a ten się poruszy, i wtedy zamknie się krąg tej siedmiotomowej powieści, wrócimy do początku i będę mogła zacząć ją czytać od nowa (zobacz TU).

PS 1. Z Ulissesem nie miałam aż tylu problemów. Przeczytałam i już. Nie zachwycił, ale i nie odrzucił. Natomiast nadzwyczaj wręcz lubię Bloomsday.

PS 2. Ci dwaj (MP i JJ) raz się spotkali na pewnym (celowo zaaranżowanym) obiedzie. I nie przypadli sobie do gustu. Spotkanie miało miejsce 18 maja 1922 roku w Paryżu, 98 lat temu. TU o tym pisałam, nawet nie tak dawno.

7 thoughts on “Z dala od Baratarii (Joyce)”

  1. polskie tlumaczenie “Finnegans Wake” ukazalo sie w serii Liberatura wydawnictwa ha!art, joyceolog powiedzial. 😉

    a z ta kulistoscia FW – czytac mozna poczawszy od i skonczywszy w dowolnym miejscu tej globalnej ksiazki bez jakiejkolwiek straty (pomoc w kulistosci pod: https://www.academia.edu/33036363/201606_TWORCZOSC_Ciecie_u_Joycea.pdf).

    i cierpliwosc, cierplilwosc to wielka rzecz (orig.: “Now patience; and remember patience is the great thing, and above all things else we must avoid anything like being or becoming out of patience”; FW 108.8-10)…

    a to moze okazac sie pomocne w generalnym pierwszym podejsciu (auf deutsch): https://www.academia.edu/33036058/Joyces_Traum

    pozdrawiam
    wiadomo kto 🙂

  2. nie przypadli sobie do gustu, bo nie mogli, salon tego nawet oczekiwal (moze wyniknie z tego ciekawa korespondencja? wtedy czytano listy a nie twittera),
    ale to byly dwie komety, swiaty literackie o roznych trajektoriach, same w sobie genialne, ale odrebne; wydaje mi sie ze pisal o tym julio cortazar w osiemdziesiat swiatow dookola dnia

  3. c.d.
    …, ulisses jj zrobil sie modny w polsce w latach 70-tych ub.s.; pamietam, ze ta, w pelnym zaczeniu tego slowa, ksiega na czarnym rynku osiagala wrecz horrendalna cene 5 tys. zl ( a kosztowala oficjalnie chyba dwie stowy), chyba z powodu 2 (slownie: dwoch) stron o zabarwieniu erotycznym, ruszyla fama o angielskim raporcie na temat wolnosci seksualnej (zapewne pomylilo sie ludowi wtedy z kinseyem, ktorego zreszta na polski do dzisiaj nikt nie przetlumaczyl -sic!);
    natomiast lata 60-te to bateria siedmiu ubranych w len, smuklych, ale i obszernych tomow mp, z ktorym udawano sie w puszukiwaniu zagubionego czasu, najlepiej na werandzie nad brzegiem morza(utopia);

  4. Today
    Text written by Mati Kirschenbaum, a young reb from London

    Tonight starts Shavuot, on which we remember the revelation of the Torah on Sinai. Our tradition teaches us that Jews from all ages of history, Jews by birth and by choice, were present at Sinai. But what exactly did they learn?

    Some streams of Judaism believe that on Sinai they learned the entirety of both the written and oral Torah, which included all the laws that govern Jewish life; from the Ten Commandments to the laws which regulate the use of Zoom on Shabbat. According to them, these laws were passed down from generation to generation, unchanged, waiting to be revealed and written down when the time was right. But would such a revelation really require the presence of all Jews? Surely, if the revelation involved just laws, it would make sense for God to reveal the Torah only to the souls of those who could understand and interpret them: rabbis, cantors, and educators. The fact that the revelation was universal suggests that something different happened on Sinai.

    I believe that on Sinai all Jews were granted the ability to listen to the inner voice that tells us what is right or wrong. We return to it to remember that God can be found in its sound. Our yearly visits to Sinai reflect the experience of prophet Elijah, who sought a sign from God while on the run from persecution. 1 Kings 19 describes Elijah’s revelation as follows:

    There he went into a cave, and there he spent the night. Then the word of the Eternal came to him. […] “Come out,” God called, “and stand on the mountain before the Eternal.” And lo, the Eternal passed by. There was a great and mighty wind, splitting mountains and shattering rocks by the power of the Eternal; but the Eternal was not in the wind. After the wind—an earthquake; but the Eternal was not in the earthquake. After the earthquake—fire; but the Eternal was not in the fire. And after the fire—a still little voice.

    This year we can relate to Elijah’s experience; instead of celebrating Shavuot with our communities, we spend it alone in our homes. Many of us find it hard to feel God’s presence, manifested in the Torah, when we are distant from those who help us see it in the world. The story of Elijah teaches us that we are not alone, that God can be found in the still little voice inside of us. This Shavuot, I encourage you all to zoom in your attention on this little voice. I am sure that, just like during our Zoom conversations, this voice will be heard if we let ourselves unmute it.

    Have a meaningful and happy Shavuot; Chag Shavuot Sameach! And enjoy the cheesecake!

  5. rb z 28 maja o godz. 20:21

    NA CZERESNIE?bo wykopki murowane;

    „Na początku tygodnia minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w wywiadzie udzielonym RMF FM zasugerował, że nauczyciele mogliby być jedną z grup zawodowych, które pomogą przy tegorocznych zbiorach owoców. Jak stwierdził, sytuacja w rolnictwie jest trudna, bo ze względu na kwarantannę do Polski nie mogą przyjechać pracownicy sezonowi z innych krajów. – „
    …a chłopstwo jest na saksach, dodam;

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.