Reblogs
Jeśli myślicie, że Koronawirus, to wszystko, czym nas mogą przerazić Chiny…
1/ Artur Cieślar
Stracić twarz
codziennie, a raczej conocnie śledzę chińskich blogerów i vlogerów, którzy cudem pańskim omijają cenzurę komunistycznych władz i przemycają swoje relacje do sieci, do youtuba, nam, ludziom Zachodu. coraz mniej tych relacji, bo ci, którzy wykładali karty na stół i wprost mówili o manipulacjach władz dot. działań przeciwko wirusowi, ci, którzy wprost mówili: “hej, komunistyczny rządzie, ja się śmierci nie boję, a ty myślisz, że ciebie będę się bał!”, oni wszyscy zapadli się pod ziemię, znikali jeden po drugim, a ich relacje ustawały. i warto wiedzieć, warto przekazywać dalej, że mamy do czynienia z powtórką a la Czarnobyl, fałszowaniem danych, i aresztowaniami oraz mordami ludzi, którzy dla chińskich władz, ich wizerunku i podejścia, które nam jest obce – “za wszelką cenę nie można przed innymi stracić twarzy”, że komunistyczne Chiny prędzej cały świat zakażą wirusem niż przyznają się do swojej tępej polityki i odpuszczą sobie własne stołki, powołując do życia demokratyczne mechanizmy, których Chińczycy od wieków zwyczajnie nie znają – a bo cesarze, a bo Mao, a bo komuniści zaraz po nim.
przeraża mnie jako zwyczajnego konsumenta informacji o tym, co wydarza się na mojej planecie, że wszystkim rządzą pieniądze, że nawet w naszych mediach dziennikarze głównie martwią się stratami w gospodarce, spowodowanymi blokadą Chin w związku z wirusem. przeraża mnie, że jakoś nie słyszę o wielkich działaniach humanitarnych na rzecz walki z wirusem i pomocy. oni, czytaj Chińczycy, przemycają światu piękne obrazki z najnowocześniejszych szpitali, gdzie personel przypomina astronautów z NASA, gdzie wszystko lśni i jest na glanc monitorowane, zdjęcia ozdrowieńców, którzy z wdzięcznością machają lekarzom bukiecikami kwiatów i opuszczają szpital. tymczasem tam jest Armagedon. tam wszystkiego brakuje. większość Chińczyków jest zakażona i przebywa chorobę we własnych domach, całe bloki, osiedla chorują i nie ma szansy na ambulans ani miejsce w szpitalu. albo chorują na prowizrycznych łózkach polowych, gęsto porozstawianych w salach gimnastycznych szkół. cała masa przypadków zgonów jest nieopisana i nieudokumentowana. ciała zmarłych są zabierane bezpośrednio do krematoriów, a pracownicy tychże nie nadążają ze spalaniem zwłok, są przemęczeni i zdruzgotani tym, że oficjalne dane komunistów nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i że nikt im nie pomaga.
to jedna z najbardziej przerażających pułapek, jakie ludzie zastawili na ludzi w XXI w. to pułapka władz państwowych na własnych obywateli, gdzie metody sowieckie są stosowane na co dzień i po dziś dzień. nota bene: wydalono właśnie wczoraj amerykańskich dziennikarzy z Wall Street Journal, bo zbyt krytycznie przedstawiali sytuację w Chinach! to “mocarstwo”, gdzie ludzi się łamie, a ci, którzy znajdują w sobie pokłady siły i odwagi i nazywają rzeczy wprost, znikają w tajemniczych okolicznościach.
i światu nie przeszkadza handlować i przyjaźnić się z chińskimi władzami, które z każdym kolejnym sprzedanym iPhonem, parą butów, koszulką, garnkiem i samochodem, obrastają w tłuszcz mocy i jeszcze szczelniej obudowują własną twierdzę. twierdzę, która jest pułapką dla ponad miliarda mieszkańców naszej planety.
2/ Andrzej Titkow
23 lutego 2020
Jestem Ujgurem

Koronawirus zwrócił oczy całego świata na Chiny. Ale ten kraj próbuje ukryć przed nami inny horror: chińskie władze wtrąciły do brutalnych „obozów reedukacyjnych” już milion Ujgurów.
Kobiety się gwałci i torturuje, dzieci przemocą odbiera rodzicom.
Trudno uwierzyć, że coś tak makabrycznego może mieć miejsce w 2020 roku przy milczącej akceptacji naszych rządów. Ale my nie będziemy milczeć! Za kilka dni w ONZ może się odbyć debata w tej sprawie. Wierzymy, że światowy apel może skłonić kilka wpływowych państw, by sprzeciwiły się chińskiej bezwzględności. Jeśli każdy, kto to czyta, podpisze naszą petycję, zbierzemy milion podpisów i dostarczymy je na forum ONZ – po jednym podpisie za każdego zatrzymanego Ujgura!
Następnie dostarczymy świadectwa samych Ujgurów do parlamentów całego świata. Będziemy naciskać na globalne koncerny, by przestały uczestniczyć w tym kulturowym ludobójstwie. Pokażmy Chinom i całemu światu, że żądamy, by Ujgurzy odzyskali wolność.
Podpisz
Do Rady Praw Człowieka ONZ, parlamentów naszych państw oraz do przedsiębiorstw prowadzących interesy w Chinach:
Brutalne internowanie i „reedukacja” co najmniej miliona niewinnych ludzi to zbrodnia przeciwko ludzkości. Żądamy reakcji. Apelujemy o potępienie tej potworności, nałożenie sankcji na osoby odpowiedzialne oraz o wycofanie inwestycji – po to, by nakłonić rząd Chin do respektowania fundamentalnych praw człowieka i prawa międzynarodowego. Nie możemy pozwolić na nieustanną inwigilację, reedukację, masowe internowanie, zorganizowane gwałty i tortury i na kulturowe wyniszczenie całego narodu.
Historia będzie pamiętać o Ujgurach – i o tym, co w ich sprawie zrobiliście.



Skarżył mi się ostatnio jakiś operator telewizyjny, że już w ogóle nie można filmować publiczności. Ochrona danych osobistych?, zapytałam. Nie, odpowiedział, komórki. Trzymane w górze, wiadomo, ale też te na podołku, a nad nimi pochylone głowy, bo nie ma już żadnej okazji, kiedy nie sprawdza się wiadomości. Co przypomniało mi oczywiście pewien mem, jaki obiegł internet jakiś czas temu. Nie znalazłam, ale na potrzeby tego postu odtworzyłam go. Na górnym zdjęciu Wałęsa swobodnie gawędzi z Królową (angielską oczywiście). Oboje się uśmiechają, choć nikt nie wie, jak się ze sobą porozumiewali. Na drugim, ćwierć wieku później, Królowa z kamienną twarzą siedzi wyprostowana jak kij, a z tyłu za nią, w drugim rzędzie, Morawiecki. Zasłoniłam mu napis na piersiach, bo nie znalazłam tego zdjęcia w innej wersji, tylko ze słowem na k, które tu przecież wcale a wcale nie jest potrzebne, bo Morawiecki jaki jest, każdy widzi.
Jednak mój filmowy luty to wcale nie Berlinale, lecz filmy o wojnie. Bo obejrzałam w lutym pięć filmów o II wojnie.

