Poświątecznie / Noworocznie

Zanim oddam głos Eli, pozwolę sobie, moi kochani Czytelnicy złożyć Wam życzenia wszelkiej pomyślności. Niech ten rok przyniesie zwycięski pokój nam wszystkim, również tym, którzy go najbardziej potrzebują, czyli mieszkańcom umęczonej wojną Ukrainy.

Ela Kargol

Jeżeli jarmark świąteczny, to po świętach i nieplanowany, wtedy choinki większe i paradniejsze, jaśniej świecą, bombki bardziej kolorowe, stragany przyjazne, ceny choć te same co przed, to już nie dziwią,
kolędy z głośników lepiej brzmią, grzane wino bardziej aromatyczne, piramida świąteczna zachwyca.
Jakby tak można święta obchodzić po świętach, nieplanowane.
Dokładnie i tak nikt nie wie, kiedy urodził się Jezus. Bo gdzie to wiadomo, pod Tatrami, gdziekolwiek by te Tatry były.
Za dużo wymagam od życia, kalendarza gregoriańskiego i od świąt.

Continue reading “Poświątecznie / Noworocznie” →

Don Kichot, Marcel Proust i Heinrich Zille

Konrad, Ewa, Arek, Sztuczna Inteligencja

Don Quixote nasz sławny bohater
Śmiały i ambitny bo w siebie wierzył
Mocno swoje marzenia głosił
Aż po pełnym niezwykłych przygód dniu

Poprzez miasteczka i pola świeże
Wraz z Sancho Panzą wyruszył w drogę
Żeby zdobyć w krainie smoków chwałę
I w obronie dam wzorowo służyć

Nieustraszony jak Mały Rycerz
On pragnął bronić słabszych i biednych
By nigdy nie zabrakło sprawiedliwości
Nawet w najdalszych krańcach lądów

Być może nie trzeba tego już pisać, bo wszyscy wiedzą, ale dla porządku zaznaczę, że wiersz ten napisała Sztuczna Inteligencja, a temat podsunął jej Konrad. Również ilustrację pod spodem wykonała owa ważna a tajemnicza pani.


Zawsze myślałam, że da się napisać o Prouście i Don Kichocie w jednym wpisie i teraz wreszcie Konrad, Arek i Sztuczna Inteligencja mi to wspólnymi siłami umożliwili. Arek dostarczył mi kilku artykułów z prasy niemieckiej na temat Don Kichota. Pretekstem do ich publikacji był (jak sądzę) dobiegający końca rok proustowski, ogłoszony z okazji 100 rocznicy śmierci wielkiego pisarza. My tu na blogu też uczciliśmy tę rocznicę, reblogując wpis demaskujący słynną proustowską magdalenkę. To podobno wcale nie była ona, tylko najzwyklejszy sucharek. Przypomnijmy to sobie, proszę bardzo, ale doprawdy nie musimy w to wierzyć. Naukowcy wciąż produkują jakieś takie niestrawne suchary. Podobno są za to zdrowe.

Paul Jandl napisał 11 listopada 2022 roku o tym, jakie konsekwencje miał fakt, że kiedyś Matka odmówiła małemu Marcelowi pocałunku na dobranoc (Neue Zürcher Zeitung 28.11.22), strona 9. Na następnej stronie Edi Zolinger pisze o wpływie obrazu Anne-Louis Girodetta Le Sommeil d’Endymion (1791, olej na płótnie, Luwr) na pewne fragmenty prozy Prousta. Tymczasem we Frankfurter Allgemeine Zeitung z 12 listopada 2022 roku Paul Ingendaay pisze o tym, jakim dowcipnym pisarzem był Proust, ba, kusi się nawet o tezę, że jest on on najdowcipniejszym autorem światowej Moderny. Dwa z tych trzech artykułów są zilustrowane zresztą tym samym portretem uśmiechniętego Prousta, na dodatek z fryzurą na jeża. Portret jest całkowicie nieznany, a w każdym razie – mało znany, zapewne osoby dobierające ilustracje w obu gazetach szlag trafił, gdy zobaczyły, jakiego miały pecha, że zamiast zwykłego portretu Prousta, wybrały portret całkowicie nietypowy.


Paul Ingendaay pisze, że dowcip Prousta przejawia się w tym, jak opisuje różne postaci, np. służącą Franciszkę czy księżnę Parmy, w podchwyceniu ich zabawnych cech charakteru i sposobu mówienia, ale, dodaje, “Proust nigdy nie naśmiewa się ze swoich postaci. Patrzy na świat z ciepłym uśmiechem i ten uśmiech ociepla też wizerunki prezentowanych osób. Być może jest on w literaturze XX wieku jedynym pisarzem, który swym uśmiechem zbliża się do dobrego wejrzenia, tak charakterystycznego dla Don Kichota – jest tym, który rozumie, a nie tym, który by wyśmiewał.”

I tak właśnie objawili mi się obaj moi ulubieńcy w Berlinie. Uśmiechnięci i przyjaźni ludziom.

Nasza nowa autorka, Sztuczna Inteligencja, połączyła ich w jedno (obrazek na dole po lewej), ale nie uznała, iż byłyby to istoty, które się uśmiechają. Obaj, razem i osobno, są, tak jak to wiemy z tradycji, Smętni:

***

Wczoraj popołudniu pomyślałam, że skończyłam układać ten wpis na dziś i poszłam na prezentację teczki pięciu grafik, wykonanych współcześnie przez berlińskich artystów i nieberlińską artystkę. Grafiki wykonali Mawil, Jakob Hinrichs, Henning Wagenbreth i Jim Avignon oraz Barbara Yelin z Monachium. Ich prace są nową interpretacją indywidualnie wybranych litografii słynnego berlińskiego rysownika sprzed ponad stu lat – Heinricha Zille (1858 – 1929). Grafikom towarzyszy publikacja z tekstem Matthiasa Flügge. I to właśnie on podczas spotkania powiedział o Heinrichu Zille to samo co cytowany uprzednio Ingendaay o Prouście i Don Kichocie, że on też patrzył na ludzi, widział ich los, ciężką dolę, ale też ich szczęście, widział ich przyjemności i rozpacze, zalety, wady i śmiesznostki, wszystko odnotowywał, ale nigdy ich nie wyśmiewał.

Die Heinrich-Zille-Mappe. Foto: Jana Vollmer/tipBerlin
Fünf Siebdrucke im Format: 30 x 40 cm, limitierte Auflage: 199 Stück, signiert und nummeriert, Preis: 199 €. Erhältlich im tipBerlin-Shop: www.tip-berlin.de/zille

Uwaga dla tych, którzy szukają oryginalnego prezentu pod choinkę – teczka zawiera 5 sitodruków, sygnowanych przez artystów; limitowany nakład 199 egzemplarzy, każdy za 199 euro – i porada ode mnie: można taką teczkę rozdzielić na pięć prezentów.

Sztuczna inteligencja: Don Kichot w Berlinie (2)

Konrad

Poprosiłem AI żeby napisało wiersz o Don Kichocie w Berlinie:

Don Quixote in Berlin, a knight so bold
In search of adventure and stories untold
In the city of culture and modern art
He's ready to battle and conquer his heart

He strides through the streets, with a twinkle in his eye
And a quickness to his step, as he moves on by
His sword by his side, he's ever so brave
Not caring if he's late, or if he misbehaves

He looks to the sky, and stops to behold
The beauty of the city, the buildings unfold
A city so free, the feel of the air
The culture and art, it's all so fair

He stands tall and proud, with a heart of steel
Determined to make his journey real
With a spirit so strong, and a mind so deep
He'll make his mark in this land so grand and keep

Don Quixote in Berlin, a knight so brave
With a heart so pure and a spirit so brave
He'll take on the challenges and stories untold
And make Berlin his very own, the tales will unfold.

Robi wrażenie, ale nie do końca mi się podoba, bo Berlin mógłby być w wierszu zamieniony z wieloma innymi miastami, i byłoby tak samo.

Poprosiłem też o wiersz o Don Kichocie po polsku: 

Don Kichot, mąż bez uczuć,
Oślepiony w wiecznej walce,
Szuka miłości wśród ruin,
Bez skutku, jak ślepy strzał.

Nie może uwierzyć, że istnieje,
Choć niewidzialne jak mgła,
Aż kiedyś, gdy słońce zajdzie,
Odkryje blask uczuć w ciemności.

***

EMS: Na zakończenie inny temat baratarystyczny. Tym razem na zdjęciu widać prawdziwy wiatrak, a nie coś wyprodukowanego przez sztuczną inteligencję, tym niemniej obrazek i podpis zostały mi podsunięte przez jakiś system Microsofta, który co rano wybiera dla mnie nowe zdjęcie i codziennie pyta, czy podoba mi się to, co widzę. Ja grzecznie odpowiadam “Tak” (lub “Nie”), żeby system nie podrzucał mi jakiegoś badziewia, którego nie lubię, no i bang – bingo! Dostaję tylko to, co lubię, czym, jak sądzę, przyczyniam się do wzmocnienia wszechwładzy systemów.
Sama wkładam głowę w pętlę.
Halnaker, Anglia.

Ten wiatrak stojący na wzgórzu Halnaker o wysokości 128 m n.p.m., jest dobrze widoczny z dużej odległości. Został wybudowany w 1740 r. i stanowi zabytek klasy 2. W ostatnich latach przeszedł gruntowną renowację, ale jest ogrodzony i nie można go zwiedzać. Atrakcją samą w sobie jest malownicza droga do wiatraka, z której roztaczają się wspaniałe widoki na pobliskie wybrzeże.

Wiatrak jest ogrodzony, nie da się go zaatakować.

Wiersze z brodą i bez (2)

Tibor Jagielski

Christian Morgenstern (1871 – 1914)
 

Szczupak
 
Raz szczupak, nawrócony przez świętego
– powiedzmy to otwarcie – Antoniego,
Postanowił wykazać  się moralnym czynem
I został – patrzcie, patrzcie – wegetarianinem.
 
Od tego czasu jadał on wyłącznie
Morską trawę, morską różę i badylki morskie,
Lecz – kurczę – od róży, trawy i badylka
Wypływało mu okropnie – hm… – z tyłka.
 
Całe jezioro zatruł – niech to diabli – w mig
A zdechło ponad pięćset ryb,
Lecz nasz Antoni: “święty!
święty! święty” – wołał wniebowzięty.
Rose Ausländer (1901 – 1988)
 
 
Zdziwieni

 
Kiedy stół pachnie chlebem
truskawki wino kryształ
 
myśl o przestrzeni z dymu
dymu bez kształtu
 
Jeszcze nie zrzucona
sukienka z getta
 
siedzimy wokół pachnącego stołu
zdziwieni
że tutaj siedzimy
Hans Magnus Enzensberger (1929 - 2022)

 
Wskazówki dla Syzyfa

 
To co czynisz jest beznadziejne. No dobrze:
pojąłeś to, przyznaj,
ale nie spocznij na laurach
mężczyzno z kamieniem. Nikt
ci nie podziękuje. Kredowe linie,
deszcz je liże znudzony,
wyznaczają śmierć. Nie ciesz się
za wcześnie, beznadzieja
nie jest karierą. Z własną
tragiką witają się bękarci,
strachy na wróble, augurowie. Milcz,
wymień słowo ze słońcem,
w czas gdy toczy się kamień, lecz
nie rozstrząsaj twojej bezsilności,
tylko zwiększ o centnar
gniew w świecie tym, o gram.

Brakuje mężczyzn

co beznadziejne czynią milcząc,

rwąc nadzieję jak trawę,

ich śmiech, przyszłość toczący,

toczy ich gniew na szczyty.

tibor jagielski (1959 - 2042)


kot jowisza

ivydale road, pierwszy maja, londyn,
 wyżej niebo. nad soczystością trawy i nad zmierzchem.
to puste miejsce: tutaj spadła bomba;
wyrwa w różanoszarej klawiaturze domów.
 
siedzimy paląc papierosy, ciepłe piwo
bulgocze w aluminium puszek; kot jowisza
grzbiet swój pręży mówiąc,
iż lato zbrojne kurzem, wakacjami,
u bram stanęło otwartego miasta.
 
puste miejsce. nikt nie pamięta wycia rakiety,
która w płomieniach, runęła, grzebiąc.
głaszczemy kota.
wśród sierści błądzi iskra zapomnienia.

Wystawa tysiąclecia (reblog)

Johannes Vermeer van Delft (1632 – 1675), malarz holenderski. Girl with a Pearl Earring, 1665 / Dziewczyna z perłą. Niestety będzie ją można obejrzeć na wystawie tylko d0 30 marca, potem powróci na swoje miejsca, czyli do muzeum Mauritjus Haus w Hadze. Dziękuję komentatorce Joannie za znalezienie tej wiadomości, o której w wiadomościach na temat wystawy niechętnie się wspomina, albo wręcz przedstawia jako sukces, np. tu: https://europeartpress.eu/2023-vermeer-amsterdam

Reblog

Holendrzy biją rekord. O tej wystawie w Amsterdamie będzie mówił świat

Władze Rijksmuseum, najważniejszego muzeum w Amsterdamie, zapowiedziały największą w historii wystawę dzieł Johannesa Vermeera. Teraz podbiły stawkę – do Rijksmuseum z całego świata ściągnięte zostaną niemal wszystkie zachowane prace artysty.

Rijksmuseum w lutym 2023 roku otworzy wystawę Johannesa Vermeera – największą ekspozycję w historii słynnego muzeum w Amsterdamie i jednocześnie największą wystawę prac Vermeera w historii. Zwiedzający będą mogli obejrzeć wszystkie obrazy malarza, które można przywieźć do Amsterdamu, bo ich stan pozwala na transport. Dzieła powrócą później do macierzystych muzeów rozsianych po całym świecie.

Częściowo zapomniany przez niemal dwa stulecia od swej śmierci Vermeer został odkryty na nowo w drugiej połowie XIX wieku. Podczas gdy dziś przypisuje mu się około 35 obrazów i najprawdopodobniej jest to niemal cały jego dorobek artystyczny, amsterdamska placówka zaprezentuje co najmniej 28 prac malarza.

W jednym miejscu będzie można zobaczyć wszystkie najważniejsze dzieła Vermeera. Wśród nich znajdą się między innymi „Dziewczyna z perłą”, na co dzień znajdująca się w Mauritshuis w Hadze, czy „Ważąca perły”, która do Amsterdamu przyjedzie z The National Gallery of Art w Waszyngtonie. Do muzeum trafią także dzieła, które po raz pierwszy zostaną wystawione na widok publiczny – między innymi „Dziewczyna czytająca list”, w której niedawno odsłonięto duży, zamalowany dotychczas fragment.

– Na świecie istnieje około 35 znanych obrazów Vermeera. Oznacza to, że w retrospektywie Rijksmuseum zabraknie tylko około siedmiu dostępnych na świecie prac artysty – powiedział rzecznik Rijksmuseum.

Dotąd największą wystawą retrospektywną Vermeera była ta, którą zorganizowano w 1996 roku w muzeum narodowym Mauritshuis, znajdującym się w Hadze. Wówczas pokazano 23 dzieła malarza. – Obejrzenie wszystkich prac pod jednym dachem będzie przeżyciem, którego nie doświadczył nigdy nawet sam Vermeer – podkreśla dyrektor Rijksmuseum, Taco Dibbits.

Pomysł na organizację wystawy zrodził się, gdy kuratorzy Rijksmuseum zdali sobie sprawę, że prawdopodobnie będą mieli możliwość wypożyczenia trzech prac artysty z Frick Collection – muzeum sztuki mieszczącego się na Manhattanie w Nowym Jorku. To sytuacja niezwykle rzadka. Zazwyczaj nie jest to możliwe, ale ku radości władz Rijksmuseum, w galerii będzie prowadzony remont, który sprawi, że znajdujące się w niej prace i tak będą musiały zostać przetransportowane w inne miejsce. 

Dziełem, które nie pojawi się podczas retrospektywy w Amsterdamie jest między innymi „Lekcja muzyki”, znajdująca się w kolekcji królewskiej w pałacu Buckingham w Londynie. Powodem jest to, że obraz jest zbyt delikatny, by można było go transportować. Nie zostanie pokazana również “Śpiąca pokojówka” z Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. W tym przypadku obraz nie może zostać przewieziony do Amsterdamu, ze względu na zawiłe warunki wypożyczania dzieła.

Wiele z obrazów, które zostaną pokazane w Rijksmuseum, przed wydaniem decyzji o pokazaniu ich publicznie, zostało poddanych badaniom naukowym. Sprawdzono w ten sposób, czy dzieła na pewno będą bezpieczne w transporcie.

***

Czytam i już się cieszę. Oczywiście pojadę, tak jak pojechałam niemal trzydzieści lat temu do Hagi, na tę poprzednią wielką ekspozycję dzieł Vermeera. Już sobie zarezerwowałam sobie bilety.

To była wielka sprawa, bo przedtem przez wiele lat układałam wszystkie podróże tak, żeby obejrzeć Vermeera (jakiegoś Vermeera), a tu nagle wszystko było w jednym miejscu. Nawet obraz od królowej były, o którym teraz się mówi, że jest zbyt delikatny i nie przyjedzie, a wtedy był. Pamiętam, że jak robiłam listę obrazów, które jeszcze muszę zobaczyć, obraz u królowej pomijałam, bo wydawało się, że nigdy go nie obejrzę. A jednak. Wytrwałość czyni cuda.

Więc tak, zapewne ta nowa wystawa będzie jeszcze lepsza od tamtej. Ale tamta miała obrazy, których ta mieć nie będzie. Pewnie król Karol się uparł. Wystawę w Hadze zapowiadano jako wystawę stulecia. Układano o niej wiersze. Tracy Chapman napisała powieść o Dziewczynie z perłą (1999), a Peter Webber nakręcił wg niej film (2003). To ugruntowało pozycję Johannesa Vermeera van Delft jako ikony popkultury. Już wtedy było bardzo dużo ludzi, teraz będzie masowy spęd.

Poszukałam na półce katalogu tamtej wystawy. W środku znalazłam jeszcze jakieś reprodukcje i gazetę z artykułem. Takie łupy:


A tu jeszcze ciekawostka pojawiająca się ostatnio od czasu do czasu na tym blogu – Konrad zapytał program DALL-E (sztuczna inteligencja produkująca obrazy na zawołanie), jak wyglądałby Don Kichot namalowany przez Vermeera van Delft. Program naprawdę dużo wie, wie na przykład, że u Vermeera często na ścianie są obrazy i prawie zawsze również okno. Imponujące.

Nocne bajeczki

Teresa Rudolf

***

W nocy, nim sen 
już odwiedzi,
wypełzają
duszki,
cienie,

unoszą się lekko
wspomnienia,
marzenia, 
tęsknoty,
smętki...

A wszystko
tak sobie
jakoś płynie,
tak sobie
jakoś fruwa, 

jakby
...z obrazów
Chagalla...

Marc Chagall,  Urodziny 1915 r. (Google)

***

Bal
wielki 
dzisiaj
na ksìężycu,
u prawnuków
Twardowskiego,

ach...

powietrznymi
dyliżansami
złote rybki
przylecą...
koty,
psy,

no i...

też
ważni,
Goście
z Ziemi
przypłyną
na chmurach,

ale...

ci
tylko...
z tych
bajeczek,
kolorowych
nadzwyczajnie.

Wait…

Maria Nova (Nova You)

Kultur Tandem

opsoSrtden0m14h9lt587if1f4809i3769095lh4ltgmiul1mccag4i30285  · 

25.11.2022 @ @karlstorbahnhof

W.

𝙬𝙖𝙞𝙩𝙚𝙧 : 𝙬𝙖𝙞𝙩𝙧𝙚𝙨𝙨

𝙖𝙧𝙘𝙝𝙚𝙤𝙡𝙤𝙜𝙮 & 𝙘𝙝𝙤𝙧𝙚𝙤𝙜𝙧𝙖𝙥𝙝𝙮 𝙤𝙛 𝙬𝙖𝙞𝙩𝙞𝙣𝙜.

𝙏𝙝𝙚 𝙊𝙘𝙚𝙖𝙣 𝙋𝙞𝙚𝙘𝙚

𝘞. 𝘭𝘪𝘬𝘦 𝘸𝘢𝘪𝘵𝘪𝘯𝘨

𝘞. 𝘭𝘪𝘬𝘦 𝘸𝘢𝘳

𝘞. 𝘭𝘪𝘬𝘦 𝘸𝘢𝘵𝘦𝘳

𝘞. 𝘭𝘪𝘬𝘦 𝘸𝘢𝘷𝘦

𝘞. 𝘭𝘪𝘬𝘦 𝘸𝘢𝘭𝘬𝘪𝘯𝘨


Eine 𝖠𝖻𝗁𝖺𝗇𝖽𝗅𝗎𝗇𝗀 𝗎̈𝖻𝖾𝗋 𝖡𝖾𝗐𝖾𝗀𝗎𝗇𝗀𝖾𝗇, 𝖶𝖺𝖼𝗄𝖾𝗅𝗇, 𝖯𝗎𝗅𝗌𝗂𝖾𝗋𝖾𝗇 𝗎𝗇𝖽 𝗌𝖼𝗁𝗅𝗂𝖾ß𝗅𝗂𝖼𝗁 𝗎̈𝖻𝖾𝗋 𝖽𝗂𝖾 𝖢𝗁𝗈𝗋𝖾𝗈𝗀𝗋𝖺𝗉𝗁𝗂𝖾 𝗌𝖾𝗅𝖻𝗌𝗍, 𝗎̈𝖻𝖾𝗋 𝖽𝗂𝖾 𝗌𝗂𝖼𝗁 𝖸𝖮̄𝖴 𝗂𝗁𝗋𝖾 𝖾𝗋𝗌𝗍𝖾𝗇 𝖦𝖾𝖽𝖺𝗇𝗄𝖾𝗇 𝗆𝖺𝖼𝗁𝗍:

“𝙂𝙚𝙝𝙚𝙣𝙙 𝙞𝙘𝙝 𝙛𝙪̈𝙡𝙡𝙚 𝙙𝙞𝙚 𝘼𝙗𝙬𝙚𝙨𝙚𝙣𝙝𝙚𝙞𝙩 𝙫𝙤𝙣 𝘽𝙚𝙬𝙚𝙜𝙪𝙣𝙜 𝙞𝙢 𝙍𝙖𝙪𝙢”.

A 𝗍𝗋𝖾𝖺𝗍𝗂𝗌𝖾 𝗈𝗇 𝗆𝗈𝗏𝖾𝗆𝖾𝗇𝗍𝗌, 𝗐𝗂𝗀𝗀𝗅𝖾𝗌, 𝗉𝗎𝗅𝗌𝖾𝗌, 𝖺𝗇𝖽 𝖿𝗂𝗇𝖺𝗅𝗅𝗒 𝗈𝗇 𝗍𝗁𝖾 𝖼𝗁𝗈𝗋𝖾𝗈𝗀𝗋𝖺𝗉𝗁𝗒 𝗂𝗍𝗌𝖾𝗅𝖿, 𝗈𝗇 𝗐𝗁𝗂𝖼𝗁 Maria Nova/𝖸𝖮̄𝖴 優 𝗂𝗌 𝗆𝖺𝗄𝗂𝗇𝗀 𝗁/𝖾𝗋 𝗍𝗁𝗈𝗎𝗀𝗁𝗍𝗌:

“𝙬𝙖𝙡𝙠𝙞𝙣𝙜, 𝙄 𝙖𝙢 𝙛𝙞𝙡𝙡𝙞𝙣𝙜 𝙩𝙝𝙚 𝙖𝙗𝙨𝙚𝙣𝙘𝙚 𝙤𝙛 𝙢𝙤𝙫𝙚𝙢𝙚𝙣𝙩 𝙞𝙣 𝙨𝙥𝙖𝙘𝙚”.


Ein Projekt von KulturTandem in Kooperation mit Karlstorbahnhof.

Gefördert von @basf_tor4

Tickets: https://karlstorbahnhof.reservix.de/p/reservix/event/1973325

Don Kichot w Berlinie (SI)

Ewa Maria Slaska

Wszystko co wiem o sztucznej inteligencji (SI) i co tu piszę, wiem od Konrada, ale wszystkie błędy i przeinaczenia w tym wpisie są tylko i wyłącznie moje. To nie jest tekst informacyjny, to takie sobie dywagacje.

Najpierw, kilka tygodni temu, gdy Hiszpania była głównym gościem tegorocznych Targów Książki we Frankfurcie, Christine Ziegler przysłała mi artykuł z berlińskiej gazety codziennej Tagesspiegel. Traktował o współczesnej literaturze Hiszpanii, a zilustrowany był miedziorytem, przedstawiającym Don Kichota i Sancho Pansę dyskutujących o sensie walki z wiatrakami. Nie mieli oni z tematem i tekstem artykułu nic wspólnego. Tekst był od Sasa, a ilustracja od Lasa. Nie została podpisana, nie wiadomo kto jest jej autorem, a zaczerpnięta została ze zbioru fotografii i reprodukcji. Wyglądało to tak, jakby tę stronę w gazecie ułożyła wyszukiwarka. System wybrał z tekstu dwa najważniejsze wyrazy – literatura i Hiszpania – i dokonał wyboru. Wybór był zaś oczywisty. Literatura i Hiszpania dają Don Kichota z Sancho Pansą.

Przypomniało mi to dawny żart z PRL o początkach polskiej komputeryzacji. Tak na marginesie przypomnę, choć nie ma to w tej historyjce żadnego znaczenia, że były to czasy, gdy komputery zajmowały wielkie budynki. Biuro polityczne wzywa informatyka i każe mu ułożyć jadłospis dla żołnierza – pożywny i tani. Specjalista stawia komputerowi zadanie, ten liczy i bach bach, otrzymujemy wynik: żołnierz powinien zjadać 200 kilo ziemniaków tygodniowo.

Skłania mnie to do rozmyślań o tym, jak funkcjonuje stopniowe wchodzenie do naszego życia sztucznej inteligencji. Zasadniczo, wbrew pozorom, mamy z nią jeszcze stosunkowo rzadko do czynienia. Systemy, które się teraz pojawiają i zatruwają nam życie, gdy próbujemy zatelefonować do banku lub umówić wizytę u lekarza, nie są w ogóle sztuczną inteligencją, są nieudolną cyfryzacją tego, co wciąż jeszcze człowiek robi znacznie lepiej niż automaty. Automat nic nie umie, oprócz tego, co mu zapisano, niczego się nie uczy i o niczym nie decyduje. Facebook, który jak dotąd wciąż jeszcze nie wpadł na to, że mój syn jest moim synem, lub systemy, które podsuwają mi reklamy łóżek, gdy już dawno kupiłam i łóżko, i materac, też nie operują żadną sztuczną inteligencją, a co co najwyżej lepiej lub gorzej funkcjonującymi algorytmami. Te jednak są już w stanie dokonać wyboru.

No cóż, wybór często taki właśnie. Don Kichot i Sancho Pansa mają zjeść 200 kilo ziemniaków, albo pojawią się jako ilustracja w artykule, w którym nawet aluzyjnie i metaforycznie nikt się do nich nie odwołuje.

Gdy tak rozmyślałam sobie o sensie i bezsensie tej ilustracji i o tym, że podpis gwarantuje prawa licencyjne owego zbioru zdjęć, nie troszczy się natomiast o autora, bo cóż on jest wart, skoro działał w XIX wieku i już dawno umarł, Konrad powiedział mi, że uzyskał dostęp do świetnego portalu DALL-E, na którym sztuczna inteligencja na podstawie podanych haseł w kilka sekund tworzy obrazy.

Hasła dla poniższych obrazów wybrał Konrad, a brzmiały one najpierw “Don Quixote in Berlin”:

Potem zaś: “real-life Don Quixote at Tempelhoferfeld”:

Tu natomiast dodane zostało jeszcze hasło: “impresjonizm”, choć powiedziałabym, że ten obraz po lewej jest raczej ekspresjonistyczny niż impresjonistyczny, tym niemniej efekty są niebywałe.

***

Konrad wybrał też inne hasła, a wykonane przez SI obrazy wstawiłam już do różnych wpisów lub będę je z czasem wstawiała. Poszukajcie od czasu do czasu tagu “sztuczna inteligencja”.

Pewnego dnia

Anna Dobrzyńska

              Pewnego dnia...

         Odejdą na zawsze, znikną w przeszłości                     Kłopoty, problemy, mozoły, trudności
         Szczęścia dziecięce, beztroski młodości                      Życie wypełnią  miarą zwykłości
         Zatopią się cicho, na dnie zapomnienia                       Samotne dni szare, rozbite marzenia
         Dłonie otwarte i ufne spojrzenia                                    Zbudują dom nowy, bez powrócenia

        Zła wola, egoizm – jak mur, nieskruszone                   Stopnieją jak wiosną śniegi bielone
        W serc ludzkich zagoszczą, świata ogromie                Okruchy miłości, z nieba rzucone
        Spłyną zwyczajnie, bez szmeru, rozgłosu                    Radości, zabawy wspólnego czasu
        Łzy bezradności, zamętu, chaosu                                   Odejdą bez reszty, bez wspomnień zarysu


Wiersz można czytać zwrotkami lub linijkami