Reblog
Damn, Thatʼs Interesting! https://www.facebook.com/search/top?q=to%20interesuj%C4%85ce
Przez trzy lata nie wolno mu było z nią rozmawiać.
W dniu, w którym skończył 21 lat, napisał list. Ona była zaręczona z innym mężczyzną.
Mimo to wsiadł do pociągu.

3 stycznia 1913 roku. Cheltenham, Anglia.
J. R. R. Tolkien spędził lata w milczeniu. Jego opiekun, katolicki ksiądz, ojciec Francis Morgan, zakazał mu wszelkiego kontaktu z Edith Bratt. Ona była protestantką. Była o trzy lata starsza. A w oczach księdza — niebezpiecznym rozproszeniem dla studiów Tolkiena w Oksfordzie.
Ojciec Morgan opiekował się Tolkienem od śmierci jego matki, gdy ten miał dwanaście lat. Opłacał jego edukację. Był najbliższą rodziną, jaka mu pozostała. Dlatego Tolkien posłuchał.
Przestał ją widywać. Przestał do niej pisać. Zatrzymał wszystko.
Ale w noc, w którą skończył dwadzieścia jeden lat, dokładnie wtedy, gdy zakaz dobiegł końca, usiadł i napisał list, który układał w myślach przez trzy lata.
Droga Edith,
Nigdy nie przestałem cię kochać. Czy wyjdziesz za mnie?
Wysłał go.
Wkrótce nadeszła odpowiedź.
Myślała, że o niej zapomniał. Była zaręczona z kimś innym.
Tolkien przeczytał te słowa i nie zgodził się, by była to ostatnia strona ich historii.
Nie napisał długiego wyjaśnienia. Nie został, czekając.
Wsiadł do pociągu do Cheltenham, gdzie Edith mieszkała u przyjaciół rodziny.
Spotkała go na peronie.
Spędzili dzień, spacerując po okolicy i rozmawiając o wszystkim, co wydarzyło się podczas tych lat wymuszonego milczenia. Pod koniec tego dnia Edith podjęła decyzję.
Zwróciła pierścionek zaręczynowy.
I przyjęła oświadczyny Tolkiena.
Zaręczyli się trzy lata po tym, jak zostali rozdzieleni.
Pobrali się 22 marca 1916 roku w niewielkim kościele katolickim w Warwick. Edith przeszła dla niego na katolicyzm — decyzja ta przyniosła jej trudności i oddaliła ją od części otoczenia. Kilka tygodni później Tolkien został wysłany do Francji, by walczyć w okopach nad Sommą.
Przeżył wojnę, lecz wrócił chory na gorączkę okopową. Podczas rekonwalescencji zaczął pisać mitologię, która z czasem nadała kształt „Silmarillionowi” i „Władcy Pierścieni”.
Ale najważniejsza historia, ta, która przeniknęła wiele z tego, co później napisał, narodziła się pewnego popołudnia z Edith. Mieszkali w Yorkshire, gdy Tolkien dochodził do siebie. Wyszli na spacer do lasu.
Na polanie pełnej kwiatów Edith zaczęła tańczyć.
Tolkien patrzył na swoją żonę — na jej ciemne włosy, radość, lekkie ruchy — i dostrzegł coś niemal mitycznego.
Wiele lat później, po śmierci Edith, pisał do swojego syna Christophera, wspominając, że w tamtych dniach miała czarne włosy, jasną skórę, błyszczące oczy i potrafiła śpiewać oraz tańczyć.
Z tego wspomnienia narodziła się historia Berena i Lúthien. Śmiertelnego mężczyzny, który kocha nieśmiertelną elficką pannę. Miłości tak potężnej, że rzuca wyzwanie śmierci. Historii, w której miłość wymaga poświęcenia, kochankowie mierzą się z niemożliwym, a oddanie oznacza oddać wszystko.
Była to historia Tolkiena i Edith, ukryta pod postacią mitu. Byli małżeństwem przez 55 lat.
Nie zawsze było łatwo. Edith nigdy nie czuła się w pełni swobodnie w świecie akademickim. Miała trudności z katolicyzmem. Tolkien głęboko zanurzał się w swojej pracy.
Ale wybierali siebie raz za razem. Troszczyli się o zdrowie drugiego. Dbali o drobne gesty. Gdy Tolkien przeszedł na emeryturę, przeprowadzili się do Bournemouth, nadmorskiego miasta, które Edith kochała, choć jego samego nie zachwycało.
Wybrał jej szczęście ponad własną wygodę.
Tak jak wcześniej wybrał trzy lata oczekiwania, choć mógł się zbuntować.
Edith zmarła 29 listopada 1971 roku, w wieku 82 lat.
Tolkien był zdruzgotany. W liście do Christophera napisał, że historia się wypaczyła, a on został w tyle.
W mitologii, którą stworzył, Mandos był sędzią zmarłych, przed którym losy mogły się odmienić.
Ale w prawdziwym życiu Tolkien musiał czekać. Zmarł dwadzieścia jeden miesięcy później, 2 września 1973 roku.
Są pochowani razem, w jednym grobie w Oksfordzie.
Na nagrobku widnieje napis:
EDITH MARY TOLKIEN
LÚTHIEN
1889–1971
JOHN RONALD REUEL TOLKIEN
BEREN
1892–1973
Mężczyzna, który stworzył Śródziemie, wymyślił całe języki i kompletne mitologie, który napisał jedną z największych historii miłosnych w literaturze — najpierw sam ją przeżył.
Czekał latami w milczeniu.
Wsiadł do pociągu, gdy ona była zaręczona z innym mężczyzną.
Zobaczył ją tańczącą w lesie i wokół tej jednej chwili zbudował mitologię.
A gdy umarła, kazał wyryć na ich grobie jej imię jako nieśmiertelnej dziewicy, która z miłości wybrała śmiertelność.
Bo największa fantazja, jaką Tolkien napisał, być może była jedynie cieniem czegoś prawdziwego.





Zdjęcia: Konrad w lipcu 2026
