Nadesłane przez moją siostrę Kasię

czyli to co tak bardzo lubię – koty i irysy! Happy Caturday tomorrow!

Jean Cocteau (1889-1963), Iris i Dianthus, 1951

Happy Caturday, and a quite contented tabbly lolling on the warmth of a radiator. By contemporary Ukrainian artist Мария Чепелева/Maria Chepeleva (b.1985-) @chepelevamariia
“Cat” by Maria Chepeleva, 2017, private collection

“Girl With Cat” by Albert Anker, 1903, private collection.

I żebyście się nie skarżyli, że tak mało dziś we wpisie, to jeszcze wyjaśnienie do górnego zdjęcia. Bo zacznijmy od tego, że Jean Cocteau to francuski pisarz, poeta i reżyser, a tu takie malowidło!? Czytam więc i dowiaduję się, że tak, malował też.

Wtedy przypominam sobie, że byłam kilka lat temu w Mentonie, miejscowości na Riwierze francuskiej (Dziękuję Iwonce, że mnie tam zabrała!) i że było tam muzeum Jeana Cocteau, w którym akurat wtedy wystawa poświęcona była jego filmowi Piękna i bestia z 1946 roku. Wspaniały film, poetycki, tajemniczy. Koniecznie obejrzyjcie, na pewno gdzieś jest w jakimś streamingu.

Josette Day i Jean Marais, który dzięki temu filmowi zrobił wspaniałą karierę kinową. Do każdej sceny podczas kręcenia filmu osługa potrzebowała trzech godzin, żeby przygotować do filmu jego twarz i po jednej godzinie na każdą rękę.
Znany projektant mody, Pierre Cardin, był autorem wspaniałych kostiumów

Bestia pokazuje się Beli raz dziennie, przy kolacji o 7 wieczrem i pyta ją, czy zostanie jego żoną. Bella odpowiada, że nie, po czym następuje jeszcze całe mnóstwo perypetii i…

Czarno-biały film. Piękna bajka, pięknie sfilmowana. Reżyser wybrał ją, bo był zdania, że po okrucieństwach wojny ludziom należy się piękna baśń. Publiczność go nie zawiodła. Film okazały się hitem kasowym i do dziś zbiera dobre recenzje, również za dekoracje i maski, wykonane w czasach, kiedy każdy szew i każda perła były dziełem znającego się na swej pracy rzemieślnika.

One thought on “Nadesłane przez moją siostrę Kasię

  1. Dziękuję Ewo za przypomnienie „Pięknej Angeliki”. Dla mojego pokolenia nie był to tylko film. Było w nim marzenie o wielkiej miłości, pięknie i odwadze. Pamiętam, jak oglądaliśmy go w  mieszkaniu pełnym sąsiadów. Telewizor był jeden, ale emocje wspólne.

    Dziś, kiedy spotykam dziewczynę o naturalnej urodzie, czasem przychodzi mi do głowy: „Jesteś piękna jak Angelika”. Uśmiecham się wtedy do siebie, bo wiem, że niewielu młodych zrozumiałoby to porównanie.

    Z biegiem lat coraz częściej odkrywam, że najbardziej tęsknimy nie za samą młodością, lecz za uczuciami, które wtedy wydawały się tak prawdziwe. Za zachwytem, nadzieją i miłością, która nie pytała o wiek, majątek ani korzyści.

    A potem pojawia się myśl, której wielu boi się wypowiedzieć głośno: czy na jesieni życia można jeszcze zakochać się naprawdę? Myślę, że można, bo zakochuje się nie metryka, lecz serce. A ono nie liczy lat. Ono tylko czeka, żeby jeszcze raz mocniej zabić.

Leave a comment