Barataria. Wyspy Szczęśliwe. Wiersze (28)

Wyjeżdżam na Wyspy Szczęśliwe, choć  autor, który mnie tam zaprosił, ogłosił w międzyczasie, że Wysp już nie ma. Zobaczymy jednak. Na pewno jednak Barbie umarła, tak jak umarły Urszulka i lalka Lola, mieszkanki Wysp Szczęśliwych.

Tabor Regresywny

W związku z kolejną odsłoną Apokalipsy, Tabor Regresywny pod kierunkiem Emerytowanego Komandora Spływu Kajakowego, autora “Historii seksu”, organizuje ewakuację na Wyspy Szczęśliwe. Ewakuacja ograniczona do Kobiet i Dzieci. Dla mężczyzn przygotowaliśmy kurs: “Jak być kobietą”.

Jednym z mieszkańców Wysp jest…
…Kot Wdzydzki, endemiczny, niegroźny, tylko jak sobie wypije to lepiej mu schodzić z drogi.

Pewnego dnia otrzymałam zaproszenie, na Wyspy i na spotkanie z kotem. Przyjęłam.

Niestety po kilku dniach od tej pięknej zapowiedzi i zaproszenia, ukazał się kolejny wpis na FB…

Piecyk do kawy typu Dar Hasioka, model Wdzycki Kąt (patrz zdjęcie poniżej). A Wysp Szczęśliwych już nie ma. Były, ale zostały wykupione przez koncerny turystyczne. Pobudowali tam hotele i baseny, zatrudniają miejscowych, by w regionalnych strojach udawali, że są szczęśliwi. Prawdopodobnie w Kosmosie są Wyspy Szczęśliwe. Pytanie jak się tam dostać, jednocześnie wystawiając do wiatru koncerny turystyczne wszelkiej maści?

A tu jeszcze pierwotna wersja piecyka do kawy.

Kiedyś w Berlinie autor pojawił się z piecykiem, który składał się z kubka i ogniska nieconego z roślin przydrożnych. Ta wersja (chyba) nie doczekała się zdjęcia.


PS od Adminki. On już TU był.

PS z Wikipedii i innych źródeł: Wyspy Szczęśliwe (gr. Μακάριοι Νήσοι Makárioi Nḗsoi) – w mitologii greckiej część Hadesu – miejsce, dokąd (według niektórych wierzeń) mieli się udawać cnotliwi zmarli, by tam zaznawać wiekuistego spokoju. W XVI wieku często utożsamiano je z Wyspami Kanaryjskimi.

PS z jednym wierszem i zdjęciem (Autor Jan Kochanowski, Foto EMS).

TREN X

Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi sie podziała?
W którą stronę, w którąś sie krainę udała?
Czyś ty nad wszystki nieba wysoko wniesiona
I tam w liczbę aniołków małych policzona?
Czyliś do raju wzięta? Czyliś na szcześliwe
Wyspy zaprowadzona? Czy cię przez tęskliwe
Charon jeziora wiezie i napawa zdrojem
Niepomnym, że ty nie wiesz nic o płaczu moim?
Czy człowieka zrzuciwszy i myśli dziewicze,
Wzięłaś na się postawę i piórka słowicze?
Czyli sie w czyścu czyścisz, jesli z strony ciała
Jakakolwiek zmazeczka na tobie została?
Czyś po śmierci tam poszła, kędyś pierwej była,
Niżeś sie na mą ciężką żałość urodziła?
Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości,
A nie możesz li w onej dawnej swej całości,
Pociesz mię, jako możesz, a staw sie przede mną
Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną.


Lalka Lola,
kto ją wrzucił do śmietnika?
Wyrzucona, tak, ale jednak ktoś ją tu starannie ułożył.

Zdjęcia Autor, zdjęcia lalek – Adminka.

Tryptyk (wiersze na lato 2019 – 27)

Teresa Rudolf

Wzruszenie

Ściska coś za gardło,
kleszcze zaciskają się
coraz bardziej na szyi.

Łzy napływają do oczu
bezwstydnie zawstydzając,
pokazując się niechciane.

Serce kołacze, bije uroczyście
dzwonami świątecznymi,
na mszę dziękczynną,

że mogę czuć, co czuję.
że nie muszę być kretem
chowającym się pod ziemię,

bo zostałam w porę uchwycona
w ogromne objęcia ramion
Twego wzruszenia…

Strach…

Dzikie zwierzę pędzące
za mną, pęd czyichś nóg,
jest już, tuż, tuż, o Boże…

Serce biegnie szybciej
niż ja, pobija swój rekord biegu
do zawału, oby nie wygrało..

Perkusja w uszach gra
“na maksa” na bębnach,
aż głowa się rozlatuje…

Strach przed niezdążeniem,
i przed ucieczką czegoś
bardzo ważnego goni…

Strach przed tym, co goni,
i o to co już ucieka,
usadza mnie wciąż

na wózku inwalidzkim,
powiedziała mi ta kobieta,
spokojnie,

bez lęku…

Siedząc na takim
właśnie wózku…

Wstręt

Ogarnia me ciało
gwałtownie, napastliwie,
zawsze od stóp do głów.

Wpada nagle w nos,
od razu przewraca mi
tak wrażliwy żołądek.

Może to być zapach
i widok czasem też,
a i dotyku nie pomija.

We mnie mimowolna
rewolucja wszystkich
zmysłów, jakie mam.

Coś wszechmocnego,
coś niewolniczego,
nie da się mu oprzeć.

Ale jest też inna forma
znana na pewno każdemu,
obrzydzenie do słów,

wstręt do elegancji widoku,
a smrodu wstrętnych czynów,
wywracająca znów żołądek.

Wstręt bezlitosny do kogoś,
śmierdzącego zgnilizną
wszystkiego, co ludzkie.

***
Uwaga: Wszystkie wpisy Teresy Rudolf są jej autorską kompozycją, co oznacza, że jest ona nie tylko autorką wierszy, ale dokonała też wyboru muzyki i filmów wideo lub zdjęć, które towarzyszą jej poezji i ją uzupełniają.

Wiersze na lato 2019 (26). Jahnz.

Zapraszamy do Szczecina w Berlinie  (Wir laden ein, aber zuerst noch ein Gedicht. Zur Einladung bitte nach unten scrollen).

Najpierw wiersz, a zaproszenie poniżej.

Okazuje się, że Książnica Pomorska wpadła na ten sam pomysł co ja i publikuje jeden wiersz różnych szczecińskich poetów. Na szczęście ja już w międzyczasie przestałam liczyć na jeden wiersz i publikuję tyle, ile mi się przyśle, uważając, że nie ma to jak poezja latem.

A skoro jesteśmy w Szczecinie, to zapraszam(y) dziś na berlińską ulicę szczecińską…

Rund um den Stettiner Bahnhof: Geschichte der Verkehrswege Berlin-Stettin

Wann: 13. Juli 2019 um 16 Uhr
Ort: Gemeindesaal der Berliner Stadtmission
Stettiner Straße 45, 13357 Berlin

Die Stettiner Straße verdankt ihren Namen der Nähe zur Berlin-Stettiner Eisenbahn. Vor ungefähr 180 Jahren verliefen entlang der Straße die Eisenbahnschienen Richtung Stettin. Der Stettiner Bahnhof war einer der großen Berliner Kopfbahnhöfe und Ausgangspunkt der Bahnstrecke nach Stettin. Jetzt erinnern nur die alten, neu gestalteten Bahngleise mit den Namen der Zielorte daran. Bis heute ist lediglich der Stettiner Vorortsbahnhof, umgangssprachlich „Kleiner Stettiner“ genannt, erhalten geblieben.

Das und viel mehr erfahren Sie am 13. Juli 2019 um 16 Uhr in dem Gemeindesaal der Berliner Stadtmission, Stettiner Straße 45, 13357 Berlin. Der Vortrag „Rund um den Stettiner Bahnhof: Geschichte der Verkehrswege Berlin-Stettin” wird von Dr. Andreas Jüttemann, Autor und Stadthistoriker, gehalten.

Begleitend zu dem Thema wird noch ein Spaziergang zu der Infotafel “Grünzug auf dem Gelände der ehemaligen Stettiner Eisenbahn” angeboten.

Sommer 2019. Gedichte (25). Dębska

Agnieszka Dębska

mit tauwetter steigt die lawinengefahr 

während österreich auf schneemassen verweist
wird auf teilen des neckars die schifffahrt versenkt
große abflussmengen
steigende temperaturen
nichts vergleichbares seit nineteen ninety nine

mögliche aktivitäten erwarten großes kino
manche stecken fest, andere klettern, hallen
von den bergen, zermattet
in atlantis wird billard gespielt
das tourismusbüro tröstet die gäste

+++

ameisen und fliegen 

mit starrem hals der

echse folgen
die gegen-bewegung nicht vergessen

mehrmals täglich die sirene
der ordnungs- oder lebenshüter
weiter unten die großen touristen-anlagen
der strand ist schwarz
ein meer in der nacht

solo una persona
sagt die reinigungsfrau
auf der liege nebenan
eine tote fliege
wie zur mahnung
all die tage

Sportnachrichten. Wiersze na lato 2019 (24). Jagielski

Tibor Jagielski

sportnachrichten

im kampf der minarette und nordmanntannen
versus grotten mit feuchtgebieten
stellen wir augenblicklich ein unentschieden fest
peitsche als devotionalie einer vergangener epoche hängt an der wand
heute ist die zeit der elekronischen fussfesseln
und digitalen scheiterhaufen
jetzt kämpfen die avatare die schlachten für uns
auch liebe und hass werden virtuell
und nur noch
per knopfdruck

2013

Wiersze na lato 2019 (23). Kuszyk

Po krótkiej przerwie wracam do poezji na lato. Poeci są jednak niesforni i poczynając od Łuby, któremu jeden wiersz rozmnożył się do 12 plus dedykacja (że o komentarzach nie wspomnę), wiemy już, że nie ma mowy o jednym wierszu dziennie, lecz o wierszach. Dziś dwa wiersze.

Karolina Kuszyk

***

Niektórzy debiutują w późnym wieku i to jest
wbrew naturze. Bo przecież mogliby dalej
ochoczo urządzać się w sobie, grać w te gry co wszyscy,
a oni nie. Zaczynają pisać, tym razem na śmierć i życie,
z powagą godną lepszej sprawy, tylko jakiej.

Szukają nowych słów na to, co dawno nazwane,
żłobią te swoje korytarze, kopią te swoje tunele,
badania jakieś prowadzą
rzeczywistosci, a ich miejsce, przeklętych,
ani po tej, ani po tamtej stronie.

Ten i ów próbuje raz jeszcze rozmach
wziąć, ruszyć z kopyta, wszystko to rzucić. Zostaje po nich
zaparowane lustro w łazience, niewyłączony komputer, cień
bez ciała.

***

Pan Jurek kierowca tira patrzy, jak noc odkleja się od drogi
i mruga dziewczynom z bułgarii spieszącym poboczem
na stanowiska,
bo może akurat któremuś się zachce już z rana,
następnie mija pan Jurek lotnisko, widzi różowiejące
cielska samolotów
i też by sobie chciał gdzieś polecieć,
na przykład do egiptu
z żoną. Tyle jest pięknych miejsc na ziemi,
wzdycha pan Jurek. Tej ziemi,
dorzuca z cicha papież z breloczka
i raźnie sobie dynda. Wstaje nowy dzień.

Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (22). Dobrzyńska

Nigdy nie ufaj słowom takim jak koniec…

Anna Dobrzyńska

Rys. Anna Dobrzyńska

Leciwi ludzie, na zdjęciach z młodości,
są jakby nie w pełni, jakby nie cali,
w pół-drogi, w pół-prawdzie,
w pół-wyrzeźbieni,
niedokończeni,
naszkicowani.
Dopiero teraz już jakby są – całkiem,
życiem zmierzeni, prawdą poznani,
od końca do końca,
stu-procentowi,
skontrastowani,
namalowani.

Na starość człowiek jest jakby – odkryty,
jakby odarty z tajemniczości,
zapowiedź jest faktem,
obawa – materią,
najwyższy stopień
rzeczywistości.

Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (21). Kulikowska

Katarzyna Kulikowska

Samotność

Czarna pani przechadza się po pustych pokojach
Przegląda w lustrze wspomnień
Zrywa kartki z kalendarza jak zeschłe liście
I czeka

Przesiąkłam deszczem
Pełna wilgoci wypuszczam z ust strzały
Ukrywam się w kamieniu
Nie odczuwam nic
Nawet ognia Twojej obecności

Jedno spojrzenie
Jeden gest
Przezroczystość myśli
Embrion lęku wykluwa się
Powietrze gęstnieje

Będę milczeć
Nic nie powiem
Powiem nic
Będę niczym
Będę nic
Nie wykrzyczę tego że nie ma nic
Zawsze będzie szyba której nie chcesz zbić
I drgające znikające nic

Gdy patrzysz na mnie słonecznieję
Wplatam we włosy promienie
Przesypuję piasek przeznaczenia
I nie wiem

Połknęłam ciernisty krzak Twojej obojętności
Przekłułam sobie język i duszę
Słowa zarosły kolcami

Przez sekundę jestem
Przez tysiąc czasów nie istnieję
Wypełniam czas niepokojem jak żrącym kwasem
Palę kartki wspomnień


PS od Adminki: na tym kończę tymczasem letni cykl jednego wiersza, ale na życzenie możemy tę akcję powtórzyć w sierpniu. Czyli – proszę o przysyłanie wierszy.

Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (19). Szopa

Łukasz Szopa

work in progress 3, tom 2

Dopiero dal umożliwiła nam ponowną bliskość.
(Wiedzieliśmy z góry, że tak właśnie będzie.)
Dwa miasta, dwa domy, dwa życia.
Deszczu nigdy nie braliśmy na serio, nie miał żadnych szans.
Ciepło owija nas szybko, wiąże delikatnie i ostatecznie.
Błądzenie przez targ jest znajdowaniem siebie.
Szukamy starych miejsc, szukamy naszych miejsc.
Tworzymy nowe.
Pomagamy wzajemnie nieść brzemię drugiego.
Nawet cieniste błoto, bladoblond żwir,
Śmiejemy się razem jak nigdy dotąd.
Śmieję się z tobą tak dużo jak nigdy dotąd.
Rozmowa i milczenie zwarte we wreszcie rytmicznym tańcu,
jednak to słowa, które subtelnie lecz zdecydowanie prowadzą.
Przyjaźnią i śmiercią nie można się dzielić. Można rozumieć.
Czas jest jak ulubiona piżama – trochę dziurawy i łagodny.
Bierzemy sobie kilka chmur jako koce.
(Z materaców rezygnujemy)
Opowiadam ci o miłości do trzech kobiet.
Robię ci kawę, gdyż tu jesteś.
I gdyż samemu nie smakuje.
Jestem ci jednym bokiem,
wspieram cię od wewnątrz.
Dajesz mi wolność,
Dajesz mi przestrzeń,
dajesz mi ufność i luz.
Słońce łaskocze policzki,
Trawa przedramiona.
(Wybacz chrapanie potem,
niepasujące może do oddechu pociągu.
Ale było dobrze.)

Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (18). Jagielski (Gesundheitspfad)

Der Autor widmete sein Gedicht der Zeit des sog. Kriegzustands in Polen (13. Dezember 1981 bis 1983), ich jedoch hörte das Wort Gesundheitspfad das erste Mal im Juni 1976. Ende Mai war mein Sohn geboren, am 25. Juni begannen in Polen Streiks. Anlass zu den Protesten war die Regierungsabsicht innerhalb von vier Tagen Preise wichtiger Lebensmittel um 30 bis 100 % zu erhöhen. Die Streiks verliefen zuerst meist friedlich, aber in Radom, Ursus und Płock eskalierte die Situation. Insgesamt befanden sich 80.000 Werktätige aus 112 Betrieben im Ausstand, der teilweise von den Ordnungskräften mit brutaler Härte niedergekämpft wurde. Das erste Mal wurde bei dieser Gelegenheit im Radio Free Europa von den Gesundheitspfäden berichtet. Ich weiß es immer noch als ob es gestern wäre: Ich saß in meinem Zimmer, stillte meinen kleinen Sohn, hörte Radio und weinte.
Dies war der Moment, dass die rebellischen Intellektuellen in Warschau und anderen Städten Komitee zur Verteidigung der Arbeiter – Komitet Obrony Robotników (KOR) gründeten, eine Organisation ganz neuen Typus. Man versteckte sich nicht mehr, man war nicht im Untergrund, man sagte offen, dass man gegen den Staat protestiere. Und dass man es in Namen und mit den Arbeiter tut, die vielleich allein nicht imstande sind, ihre Proteste und Sorgen klar und eindeutig zu thematisieren und zu verbalisieren. Bis jetzt waren die polnischen proteste sozial geteilt – die Studenten waren 1968 bei ihren Potesten allein gelassen wurden, 1956 und 1970 hatten wiederum die Arbeiter allein gekämpft. Ausser Offenheit förderte also KOR die Solidarität zwischen Inteligentsja und Arbeiterklasse. Somit wurden die zwei wichtigsten Grundlagen der Solidarność geschaffen.

Tibor Jagielski

DER TUNNEL

in memoriam kriegszustand (1981-83)

ich erinnere mich kaum
der gesundheitspfad *)
der einzig richtige weg
in die leuchtende zukunft
das hängen der unterhosen und pullover
hinter den gittern
unterschriften
einmaliger passierschein
nr 5
die uniformen und kutten
die blinden über licht dozierend

ich erinnere mich
an ein mädchen am strand
und mond über dem baum
kuss der bitteren früchte

ich erinnere mich an den tunnel
und abschied von der jugend

——-
*) wie in der preussichen armee wurde ein spalier aus mit stöcken ausgerüsteten
menschen gebildet, durch das die gefangenen (diesmal auch frauen) laufen mussten.


Anmerkung der Red.: Ich kenne mindestens zwei wichtige Prosa Beschreibungen solches Vorgehens:

Ernst Hemingway, Wem die stunde schlägt
Stefan Heym, Ahasver


Anmerkung des Autors:

lato 1976 spędziłem przy budowie centrum zdrowia dziecka pod w – wą;
przydzielili mnie do brygady enerdowskiej; trochę mi było głupio, bo to byli wszystko specjaliści, a ja o budowie nie miałem pojęcia, tylko trochę o brechcie i böllu, no i  musiałem robic za hiwi (Uwaga Adminki: Hilfswilliger, wissenschaftliche Hilfskraft – pomocnik techniczny);
a ciągnęło mnie do brygady… frankofońskiej, gdzie w nocy słuchano radia (była olimpiada w montrealu) i w ogóle atmosfera była luzacka, nie trzeba było stawać na baczność i nie robiono żadnych apeli, tylko śpiewano, albo puszczano fajne piosenki;
no, więc strasznie się męczyłem, chyba cały miesiąc z tym odbieraniem rozkazów, aż dostałem zapalenia płuc (nosiłem tego dnia metalowe elementy z zimnych piwnic na rozżarzone górne piętra szpitala-pomnika (było wtedy tak samo gorąco jak teraz) i przycupnąłm jak ten idiota na zimnym betonie, aby odsapnąć i coś chwyciło mnie i zapadłem się w ciemność, a ocknąłem się na noszach (sic);
zaopiekował się mną chyba najlepszy wówczas team lekarski świata i rzeczywiście już tydzień później byłem zdrowy i tak zakochany, że w następnym roku pojechałem na wakacje pracować we francji.

1976 w Szczecinie był spokojny, bo robotnicy przyrzekli gierkowi, że mu pomogą
(w osobie jurczyka, w roku 1970), a młodzieży wydawało się, że jedynym sposobem protestu jest samobójstwo, albo śpiew,
w tamtym czasie, kiedy nie można było deptać trawników, w kraju podzielonym przez coca – colę i pepsi,
kraju w którym zbierałem młode pędy pokrzyw na sałatę na mierzei
zastanawiałem się w kim mi przyjdzie się zakochać?

sałata na lato

młodych  pokrzyw cztery dobre garście
mięty – jedna
oliwek czarnych (ale nie tych farbowanych) – jedna
papryczka mała (czerwona, typ jalapeno)
dwa ugotowane jaja
dobrze seru typu bryndza
polać sokiem jednej cytryny,
nie poskąpić dobrej oliwy
i składniki (po posiekaniu i posypaniu koperkiem i pietruszką)
raczej wstrząsać, niż mieszać.