Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (19). Szopa

Łukasz Szopa

work in progress 3, tom 2

Dopiero dal umożliwiła nam ponowną bliskość.
(Wiedzieliśmy z góry, że tak właśnie będzie.)
Dwa miasta, dwa domy, dwa życia.
Deszczu nigdy nie braliśmy na serio, nie miał żadnych szans.
Ciepło owija nas szybko, wiąże delikatnie i ostatecznie.
Błądzenie przez targ jest znajdowaniem siebie.
Szukamy starych miejsc, szukamy naszych miejsc.
Tworzymy nowe.
Pomagamy wzajemnie nieść brzemię drugiego.
Nawet cieniste błoto, bladoblond żwir,
Śmiejemy się razem jak nigdy dotąd.
Śmieję się z tobą tak dużo jak nigdy dotąd.
Rozmowa i milczenie zwarte we wreszcie rytmicznym tańcu,
jednak to słowa, które subtelnie lecz zdecydowanie prowadzą.
Przyjaźnią i śmiercią nie można się dzielić. Można rozumieć.
Czas jest jak ulubiona piżama – trochę dziurawy i łagodny.
Bierzemy sobie kilka chmur jako koce.
(Z materaców rezygnujemy)
Opowiadam ci o miłości do trzech kobiet.
Robię ci kawę, gdyż tu jesteś.
I gdyż samemu nie smakuje.
Jestem ci jednym bokiem,
wspieram cię od wewnątrz.
Dajesz mi wolność,
Dajesz mi przestrzeń,
dajesz mi ufność i luz.
Słońce łaskocze policzki,
Trawa przedramiona.
(Wybacz chrapanie potem,
niepasujące może do oddechu pociągu.
Ale było dobrze.)

1 thought on “Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (19). Szopa”

  1. Zaduma, tajemniczosc, wylacznosc..
    Kazde zdanie..
    😷🤕
    Wychodze znow cichutko na palcach…pst…
    T.Ru.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.