Wieder eine Buchseite auf der Strasse

…am Tag der Deutschen Einheit in Berlin gefunden. Eine Seite auf der Strasse direkt vor meinem Haus liegend. Ich kann nicht umhin, jetzt muss ich einfach all diese aus den Büchren rausgerissenen Seiten IMMER aufheben und entdecken, was für ein Buch es ist. Es ist inzwischen eine Sucht geworden…

Ich bin schon geübt, ich weiss schon, was ich aus dem sorgfältig gelesenem text als Keywords herauspicken muss, um das Buch im Google zu identifizieren. Diesmal schrieb ich die Reihe nach alle Namen, die auf den beiden Seiten auftauchen in die Suchspalte: Travis Amy Leiche David George Frankie Craig. Die Antwort kam prompt:

Craig Morgenstern is a total scaredy cat, even with his reputation as such being well known amongst everyone. But as of late, things are looking up for Craig! He has moved to a new town and even saved a baby from being hurt in a car accident. Everyone is then considering Craig to now be very brave for what he did. Despite him falling off of his bike and nearly getting hit by the careening car. Not to mention, accidentally getting inside of it and managing to stop it. The car slows to a stop in front of his new school on his first day of classes, branding him a hero to the entire student body, save a few skeptical students. The mother of the baby rushes over to thank him, having accidentally left the car for just a moment while the baby was still inside.

Craig’s good fortune continues to escalate even higher! He befriended the cutest girl in school, Amy. Who is very impressed with his bravery. Unfortunately, her best friends Travis and Brad happen to be Craig’s harshest critics. They refuse to be won by the boys charms, even after he saves a bird’s nest. Other random lucky streaks happen to strike Craig also. Such as screaming in horror during a scary movie, which Amy agrees that it is fun to scream along with characters in films.

But jealous of all the attention Craig receives, Travis becomes obsessed with trying to prove that Craig is a scaredy cat. He then talks with a cousin, who happens to know about Scaredy Cat Craig from his previous town/school. So Travis shows up with a jar full of spiders and dares Craig to stick his hand in the jar for five minutes. Craig is goaded on by Amy and does so, only to be bitten so many times that he can’t even remove his swollen hand after five minutes are up. So Amy talks Travis into going double-or-nothing and Craig has to keep his hand submerged twice as long.

Travis pledges to go double or nothing again the following day. The bravery challenge this time will be to kiss a poisonous snake on the lips, but really what one boy does it pluck out a single eyeball of his own and shove it into Craig’s mouth. Craig comes out of this one looking brave by spitting out the eyeball and nobody is really surprised when they find it is a fake gag eyeball. They do not think this is enough to prove how brave Craig is however and Travis reveals that his father works at a funeral parlor. So now the newest bravery test involves Craig sneaking into the funeral home and sitting in a coffin.

But unfortunately for him, the coffin he chooses is occupied. His “friends” egg him on anyways, as a truly brave person would sit in a corpse-filled coffin no problem. The corpse then comes to life and tries to choke Craig, but Craig allows himself to be choked by the “corpse”. This shocks Travis, who had been the corpse in hopes of outing him. But then Amy challenges Travis to let Craig repeat the challenge again the next day. At some point, Craig comes clean with Amy, but Amy just thinks he is not only brave but sweet to not want to take Travis’ money by pretending to be afraid.

Sometime after then, Craig accidentally beats up Brad’s older brother! Once again everyone is at the funeral home when all of the corpses rise and begin to attack! Everyone runs away, but Craig stays to bravely defend those who abandoned him. Proving to them all that he really was brave all along.

It turns out that the corpses were all set up by Craig, with some help from Brad. Who felt bad about how devoted Travis was to proving Craig’s bravery. The zombies were actually Brad’s older brother (the one Craig “beat up”) and his friends. Brad’s brother walks in and apologizes for his friends not being able to make it to the cemetery, which results in Brad racing away to vomit in horror.

It turns out Brad’s brother just said that to get back at Brad! Craig walks home and remarks to the reader on how it turns out he really is brave… even if he is still afraid of the dark.

Reblog: Bizary i skurile w Szczecinie

Kochani czytelnicy/czki. Przepraszam, bo w tym wpisie nic już nie ma.  Minęły lata i zniknęły wszystkie zdjęcia, które tu kiedyś umieściłam. Gdzie są? 

Bizary… czy ktoś jeszcze pamięta w Polsce to słowo? My w Niemczech prędzej je zrozumiemy, nawet jeśli polskiego słowa wcale już nie znaliśmy, bo po niemiecku jak coś jest dziwaczne, to można o tym powiedzieć, że jest bizarr. A jak człowiek się zachowuje dziwacznie, to jego zachowanie może być określone jako skurril. Wydaje mi się, że tego słowa polszczyzna, również ta dawna, w ogóle nie miała, ale co tam. Byłam na wycieczce w Szczecinie i zobaczyłam taką ilość bizarów i skurili, że postanowiłam się z wami podzielić.

To Krzyżak ze Sztumu. W Szczecinie.

W restaracji “Na kuncu korytarza” w Zamku oferta obejmuje kacze biusty.

Ogłoszenie “Klubu śledziojadów”.  W tym Szczecinie oni wciąż tylko o jedzeniu.

Na zdjęciu (a raczej na plakacie) Anita, ongiś zakochana (“na zabój”) w Polaku ze Szczecina hinduska miss piękności, dziś dobrze prosperująca właścicielka kilku egzotycznych restauracji  w Szczecinie, które pozostają w rodzinnych rękach – bo syn poszedł w ślady rodziców.

O Anicie powstaje właśnie film w koprodukcji Film Polski – Bollywood. Rolę jej samej otrzyma siostra Anity, słynna aktorka bollywoodzka.

A jak nie o jedzeniu, to o piciu.Zanim Wyszak został piwowarem, był… piratem, ale – i teraz dopisek z kwietnia 2025 roku – umiał sobie załatwiać różne sprawy. Prawie 30 zdjęć zniknęło, a to jedno, jedyne zostało.

Pompy w Szczecinie nie są niestety czynne (w Berlinie są), ale za to mają zabójczy niebieski kolorek.

A tu święto dyni – i pomyśleć, że za czasów mojej młodości dynia znana była w Polsce tylko jako rodzaj pikli na słodko w occie (były paskudne).

Wszędzie można dojść, wszędzie blisko, i do podziemi i pod opiekę niebieską…

Artystyczny wyrzut śmieci

“Wkurw” – wersja rozbrajająco łagodna

Szklany sufit najpiękniejszej poczty na świecie. Przed wojną Szczecin miał więcej abonentów telefonicznych niż Berlin, choć był od stolicy Niemiec czterokrotnie mniejszy. Było 30 telefonistek i pracowały na dwie zmiany.

Orzech czarny, najstarsze drzewo w Szczecinie

W oddali para młoda, niestety więcej nie można było sfotografować. Panna młoda bacznie pilnowała RODO. A szkoda, bo miała ciekawą suknię, haftowaną złotem jak obrus na ołtarz.

Ciekawe ostro czerwone hydranty, aż się proszą, żeby nimi trochę poszarpać. No a jak się za mocno pociągnie, no to hydrant się rozpada – część ląduje na bruku, a część w kwiatkach

Na bruku lądują też serca, białe, być może niewinne

Bardzo ciekawe faktury

Ta firma ze Szczecina ma też swą filię w Berlinie na Kreuzbergu…

Idzie nowe…

Lub jedzie do pracy…

Plakat w Szczecinie zachęca Polki do pracy w Niemczech, ale coś się tłumaczowi pokręciło, nie zrozumiał co jest czym czego i teraz plakaty głoszą, iż w Niemczech zaopiekują się nami – szczecinianami – osoby starsze i godne zaufania. No to niech tam…

Peru 3

Joanna Trümner

Z Nazca dalej

Z Nazca ruszamy bardzo wcześnie rano. Nasz kierowca, Daniel, uprzedza nas, że podróż do drugiego co do wielkości miasta Peru, Arequipy, zajmie nam cały dzień. Na dłuższą rozmowę z Danielem nie pozwala nasza znajomość hiszpańskiego, w duchu wściekam się na siebie, że zabrakło mi cierpliwości na dalszą naukę tego języka. Mamy do pokonania prawie 600 km Panamericaną. Pierwsza część podróży jest dosyć monotonna, otacza nas pustynia Atacama, w tej części kraju deszcz spada raz na kilka lat. Czasami monotonię obrazów za oknami samochodu przerywa widok na wzburzony Pacyfik.

Z nudów wczytuję się w ustawione co kilka kilometrów plakaty i hasła wyborcze. „Dla kogo te hasła ustawili, przecież tu nikt nie mieszka?”, zastanawiam się mijając kilometry drogi bez żadnych zabudowań (pomijając nieliczne kurze fermy). W październiku w Peru odbędą się wybory komunalne, do których startuje 16 partii. Większość z haseł jest dla nas, Europejczyków absurdem jak np. hasło „Un neuvo gallo por la region” („Nowy kogut dla regionu”) z mało sympatyczną twarzą kandydata jednej z partii lub też plakat, przekonujący wyborcę, że niejaki Hardin jest przyjacielem („Hardin, tu amigo”). Najwięcej kasy na kampanię wyborczą w tym regionie ma Alfredo Zegarra, jego nazwisko jest widoczne nie tylko na plakatach, lecz również na licznych przydrożnych kamieniach i słupach elektrycznych.

Daniel uśmiecha się pod nosem zza kierownicy – „Tenemos Hitler tambien” („Mamy też Hitlera”). O tym Hitlerze przebąkowiał też coś nasz przewodnik w Limie, Percy. Nie daje mi to spokoju i jeszcze tego samego wieczoru w hotelu dowiaduję się z internetu, że w wiosce Yungar, w andyjskiej prowincji Carhuaz, w wyborach startuje jako kandydat na burmistrza miasteczka… Hitler Alba. W wywiadach przekonuje, że jest „dobrym Hitlerem”. Dodaje, że w międzyczasie pogodził się z nadanym mu przez ojca imieniem i nie zamierza go zmieniać. W sąsiednim dystrykcie do walki politycznej ruszył … Lenin Vladimir Rodriguez Valverde.

W Peru istnieje obowiązek udziału w wyborach, nie stawienie się przed urną wyborczą ponosi za sobą poważne, zależne od zarobków, konsekwencje finansowe. „Największym złodziejem był Kuczynski”, mówi Daniel w drodze do Arequipy patrząc na przydrożne plakat. Nie chwalę się tym, że Pedro Pablo Kuczyński ma korzenie w Wielkopolsce. To już czwarty prezydent tego państwa uwikłany w korupcję, Peruwiańczycy powoli przestają wierzyć w demokrację i od dawna odnoszą wrażenie, że ich bogate w zasoby naturalne państwo, które mogłoby należeć do przodujących przemysłowo państw świata, jest rozkradane przez polityków.

Po pięciu godzinach w drodze robimy się głodni i prosimy Daniela, żeby się zatrzymał, chcemy podzielić się z nim dużą paczką z suchym prowiantem, którą rano dostaliśmy w hotelu w Nazca. Widać, że i naszemu kierowcy ta przerwa jest na rękę. Wyjmujemy cztery duże plastikowe pojemniki z sałatką, kurczakiem z ryżem, kanapki i owoce. W chwilę później stwierdzamy, że hotel zapomniał nam dać plastikowe sztućce. „Estupendo”, mówię na głos, dumna, że coś jeszcze zostało mi w głowie z nauki hiszpańskiego. I chociaż chciałam powiedzieć coś zupełnie innego („estupendo” znaczy „wspaniale” a ja chciałam powiedzieć „estupido” czyli „idiotycznie”), Daniel jest na tyle inteligentny, że w pierwszym małym miasteczku po drodze zatrzymuje się i kupuje plastikowe sztućce.

Druga połowa drogi to wspinanie się serpentynami w górę („Białe Miasto” Arequipa leży na ponad 2.300 metrów), cieszę się, kiedy zapada zmrok i nie muszę już dłużej oglądać licznych krzyży po drodze i spadzistych, niczym nie zabezpieczonych krawędzi. Do miasta docieramy około siódmej. Po rozlokowaniu się w hotelu, idziemy na główny plac, Plaza de Armas, który o tej porze tętni życiem. Kończymy dzień popijając pisco na balkonie restauracji z widokiem na przepiękną olbrzymią katedrę (cała starówka Arequipy jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO).

Dopiero następnego dnia zobaczę, jaki mamy widok z okna pokoju – trzy wulkany w tym jeden czynny – ten czynny to Misti, 5822 m, pozostałe to Chachani 6057 m i Picchu Picchu, 5665 m. Okolice Arequipy często nawiedzane są przez trzęsienia ziemi. Tutaj nasuwają się na siebie w tempie 77 milimetrów rocznie południowoamerykańska płyta tektoniczna z płytą Nazca. Całe Peru jest zresztą miejscem, regularnie nawiedzanym przez trzęsienia ziemi.

Naszą przewodniczką po Białym Mieście jest Gloria. Podczas miesięcznego pobytu w Peru była to jedyna nasza wpadka z przewodnikami, Gloria, podobnie jak wszyscy oprowadzający nas przewodnicy mówiła bardzo dobrym angielskim, ale przez cztery godziny chodzenia z nami po mieście prowadziła z małymi przerwami na powiedzenie nam kilku słów nieustannie rozmowy przez komórkę. Nie wiem, co się w tym dniu stało w jej życiu i przy pożegnaniu widziałam, że zdaje sobie sprawę z tego, że przesadziła z tymi rozmowami, niemniej jednak myślę, że lepiej byłoby zrezygnować z Glorii, pogrzebać w internecie i zwiedzić to przepiękne, stare miasto na własną rękę. Rozstajemy się z nią w klasztorze Świętej Katarzyny, który na szczęście ma własnych przewodników z wyłączonymi komórkami.

Klasztor został zbudowany przez Hiszpanów niedługo po podboju Peru, w 1580 r. i przez wiele lat służył jako szkoła z internatem dla córek z bogatych hiszpańskich rodzin, prowadzona przez siostry zakonne z zakonu im. Św. Katarzyny z Sieny. W tamtych czasach tradycją było, że druga córka lub drugi syn w rodzinie wstępował do klasztoru (pierwsza córka miała zgodnie z tradycją bogato wyjść za mąż, a pierwszy syn zrobić karierę w wojsku).

Santa Catalina przyjmowała do klasztoru wyłącznie kobiety z najbogatszych hiszpańskich rodzin z Arequipy i okolic, które przed wstąpieniem musiały zapłacić „wiano” w wysokości około 2.400 srebrnych monet oraz przynieść ze sobą liczne przedmioty, spisane na specjalnej liście. Zakonnice miały prawo posiadać służbę – po wyposażeniu cel widać, jak były zamożne. W jednej z cel widzę klawesyn.

Klasztor jest przepiękny, bardzo przypomina hiszpańskie miasteczka, których nazwę noszą ulicę w klasztorze. Powierzchnia całego kompleksu przekracza 20 tysięcy metrów kwadratowych – znajdują się tu cele zakonnic, kapela, ogród, pralnia, cmentarz, pomieszczenia gospodarcze. Obecnie w klasztorze mieszka kilkanaście sióstr.

Po wizycie w klasztorze mamy wolny czas. Zaglądamy do małego kościoła niedaleko głównego placu (Iglesia La Compania). Oglądamy obraz ostatniej wieczerzy, z którego znany jest kościół. Przed Chrystusem na półmisku leży świnka morska, pozostałe dania to nieznane jeszcze wtedy w Europie chili i ziemniaki. Patrzący nam prosto w oczy Judasz, z którego promieniuje zło, ma twarz Francisca Pizarra.

Cdn.

Otto Müller Ausstellung & Buch / Wystawa & książka

Tekst po polsku na dole

 

MALER. MENTOR. MAGIER.

Otto Mueller
und sein Netzwerk
in Breslau

Der Expressionist Otto Mueller (1874–1930) ist als Mitglied der Künstlergruppe Brücke international bekannt. Kaum jemand weiß jedoch um seine über zehn Jahre andauernde
Lehrtätigkeit an der Staatlichen Akademie für Kunst und Kunstgewerbe in Breslau.
Vor allem in den 20er-Jahren beflügelte diese – aufgrund ihrer liberalen und weltoffenen
Atmosphäre – innovative Ideen in der Malerei. Besonders Otto Mueller genoss
enormen Einfluss in einem weitgespannten Netzwerk aus befreundeten Kunst- und
Kulturschaffenden. Zu seinem Kreis zählten Künstler und Künstlerinnen, Architekten,
Kunstkritiker, Schriftstellerinnen und Schriftsteller, Sammlerinnen und Sammler
sowie seine Studierenden.
Das Buch macht es sich zur Aufgabe, Muellers dreifache Rolle als Maler, Mentor und Magier aus unterschiedlichen Perspektiven zu beleuchten. Es ist das Ergebnis eines
deutsch-polnischen Ausstellungs- und Forschungsprojektes.


Otto Mueller, Selbstbildnis mit Pentagramm, um 1924 (Detail) © Von der Heydt-Museum Wuppertal / Foto: Antje Zeis-Loi, Medienzentrum Wuppertal

MALER. MENTOR. MAGIER.
Otto Mueller und sein Netzwerk in Breslau

12.10.2018 bis 03.03.2019
Hamburger Bahnhof – Museum für Gegenwart – Berlin

Die Ausstellung „MALER. MENTOR. MAGIER.“ stellt erstmalig den enormen Einfluss des ehemaligen Brücke-Künstlers und Expressionisten Otto Mueller (1874–1930) in den Mittelpunkt: Der Maler lehrte länger als zehn Jahre an der Staatlichen Akademie für Kunst und Kunstgewerbe in Breslau, die seinerzeit zu den fortschrittlichsten Kunstschulen in Europa zählte. Vor allem seit den 1920er Jahren – durch die zahlreichen Neuberufungen des damaligen Direktors Oskar Moll – genoss die Breslauer Akademie den Ruf von Weltoffenheit und Liberalität. Hier standen gleichberechtigt die vielfältigen Strömungen der modernen Malerei nebeneinander: der Expressionismus mit Otto Mueller, die französische Peinture der Académie Matisse mit Oskar Moll, die Neue Sachlichkeit mit Alexander Kanoldt und Carlo Mense sowie das Bauhaus mit Oskar Schlemmer, Georg Muche oder Johannes Molzahn.

Das Hauptaugenmerk der Ausstellung gilt der Malerei der Moderne: Otto Mueller und sein Netzwerk erlebten in Breslau eine schöpferische Phase, die sie angeregt durch Austausch und gegenseitige Einflussnahme als höchst produktiv beschrieben. Ersichtlich wird diese Beeinflussung der Maler-Kollegen untereinander durch thematische Übereinstimmungen und andere Querverweise: in Gemälden, Arbeiten auf Papier, schriftlichen Äußerungen oder Fotografien. Vor allem der charismatische, von Sehnsucht und Freiheitsdrang getriebene Otto Mueller hatte maßgeblichen Einfluss auf die Breslauer Kunstszene. Ein „Romantiker“ und sogar ein „Magier“ soll Otto Mueller nach Aussagen seines unmittelbaren Umfeldes, darunter auch Kunstkritiker und Schriftsteller, gewesen sein. Carl Hauptmann setzte ihm bereits in der Künstlerbiografie „Einhart der Lächler“ (1907) ein Denkmal – damit leistete der Dichter seinen entscheidenden Beitrag für die Grundsteinlegung eines „Künstler-Mythos“.

Muellers auffällige Erscheinung und sein unbürgerlicher Lebenswandel übten eine enorme Faszination auf seine Schüler und Schülerinnen an der Akademie aus. Sie schätzten dessen vollkommene Hingabe an die Kunst, dessen unkonventionelle Lehrmethode und Humor. Einige seiner Schüler – wie Alexander Camaro oder Horst Strempel – gingen von Breslau aus nach Berlin und erlebten hier den Höhepunkt ihrer Maler-Karrieren.

Eine Besonderheit des kuratorischen Konzeptes von „MALER. MENTOR. MAGIER.“ ist das Prinzip des „Gastes“: gemeint sind hiermit ausgewählte Bilder, durch die spotlightartig, epochenübergreifend und interkulturell, insbesondere im deutsch-polnischen Kontext, auf Gemeinsamkeiten und Unterschiede verwiesen werden kann. Das Einbeziehen „Polnischer Expressionisten“ ermöglicht einmalige Sehvergleiche und neue Zusammenhänge, zugleich verschränken sie die deutsch-polnische Ausrichtung dieser Ausstellung.

Die immense Wertschätzung von Otto Muellers Wirken – aus der Perspektive seines Künstlernetzwerks – reicht bis in die Nachkriegsmoderne: Ein wichtiges Kapitel deutsch-polnischer Kunstgeschichte wird unter besonderer Berücksichtigung der Wechselbeziehung zwischen den Städten Berlin und Breslau/Wrocław neu erzählt.

Denn auch die Beziehungen zwischen der Nationalgalerie in Berlin und dem ehemaligen Schlesischen Museum der bildenden Künste in Breslau (heute Muzeum Narodowe in Wrocław) waren durch intensiven Austausch und Zusammenarbeit charakterisiert. Paradigmatisch ist die Otto-Mueller-Gedächtnisausstellung, die 1931 – kurz nach dem Tod des bedeutenden Expressionisten – durch Direktor Erich Wiese in Breslau initiiert und noch im gleichen Jahr von Ludwig Justi, Direktor der Nationalgalerie, als Gedenk-Ausstellung nach Berlin übernommen wurde.

Die aktuelle Schau „MALER. MENTOR. MAGIER.“ nimmt den umgekehrten Weg. Erarbeitet in Berlin, wird sie danach in modifizierter Form in Breslau/Wrocław zu sehen sein. In Berlin setzt die Ausstellung die Folge von Präsentationen zur Klassischen Moderne fort, die während der Sanierung der Neuen Nationalgalerie im Hamburger Bahnhof – Museum für Gegenwart – Berlin gezeigt wurden: „Die schwarzen Jahre. Geschichten einer Sammlung. 1933–1945“, „Ernst Ludwig Kirchner. Hieroglyphen“ und „Rudolf Belling. Skulpturen und Architekturen“.

Künstler*innenliste: Jankel Adler, Alexander Archipenko, Isidor Aschheim, Henryk Berlewi, Alexander Camaro, Johnny Friedlaender, Grete Jahr-Queißer, Alexander Kanoldt, Ernst Ludwig Kirchner, Ludwig Peter Kowalski, Margarete Kubicka, Stanisław Kubicki, Wilhelm Lehmbruck, Carlo Mense, Oskar Moll, Marg Moll, Johannes Molzahn, Georg Muche, Otto Mueller, Żdzisław Nitka, Oskar Schlemmer, Willy Schmidt, Horst Strempel, Heinrich Tischler, Witkacy, u.a.

Zur Ausstellung erscheint ein gleichnamiger, umfangreicher Katalog im Kehrer Verlag, der von deutschen und polnischen Wissenschaftler*innen erarbeitet wurde. Herausgegeben von Dagmar Schmengler, Agnes Kern und Lidia Głuchowska. Zwei separate Sprachausgaben (deutsch und polnisch) sind ab Oktober 2018 erhältlich. Der Katalog wird realisiert durch: ZEIT-Stiftung, Ernst von Siemens-Kunststiftung

1. Station
12.10.2018-3.3.2019, Hamburger Bahnhof – Museum für Gegenwart – Berlin
2. Station
8.4.2019-30.6.2019, Nationalmuseum Wrocław, Breslau

Eine Ausstellung der Nationalgalerie, Staatliche Museen zu Berlin, in Zusammenarbeit mit der Alexander und Renata Camaro Stiftung und dem Muzeum Narodowe we Wrocławiu.

Die Ausstellung wird gefördert durch: Freunde der Nationalgalerie, Hauptstadtkulturfonds, Kulturstiftung der Länder, Ernst von Siemens-Kunststiftung, Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit, Stiftung Preußische Seehandlung

Im Rahmen von 100 Jahre Bauhaus.
Neue Galerie

Die Neue Galerie im Hamburger Bahnhof fungiert als Dependance für die Neue Nationalgalerie während der Dauer ihrer Sanierung. In wechselnden Präsentationen werden hier Ausschnitte aus der Sammlung zur Kunst des frühen 20. Jahrhunderts vorgestellt. Ganz bewusst und vor dem Hintergrund der Planungen für einen Neubau am Kulturforum dient die Neue Galerie dabei der Erprobung neuartiger Sichtweisen auf die „klassisch” gewordene Moderne.

Inhalt-Otto-Mueller

Otto Mueller, Zwei Mädchen, um 1925, Leimfarbe auf Rupfen (Detail) © bpk / Staatliche Museen zu Berlin, Nationalgalerie / Jörg P. Anders

MALARZ. MENTOR. MAG.
Otto Mueller a środowisko artystyczne Wrocławia

Od 12 października 2018 do 13 marca 2019
Wystawa w Hamburger Bahnhof w Berlinie

Jest to pierwsza wystawa, która skupia się na ogromnej sile oddziaływania Ottona Muellera (1874–1930), ekspresjonisty i artysty grupy Die Brücke. Przez ponad dziesięć lat był on wykładowcą w Państwowej Akademii Sztuki i Rzemiosła Artystycznego we Wrocławiu, która za jego czasów należała do najbardziej postępowych uczelni artystycznych w Europie. Od lat 20 ubiegłego wieku ówczesny dyrektor szkoły, Oskar Moll, sprowadzał tu licznych wykładowców, co sprawiło, że Wrocławska Akademia Sztuki cieszyła się opinią uczelni liberalnej i otwartej na świat. Na równi stały tam ze sobą różnorodne prądy współczesnego malarstwa: ekspresjonizm, reprezentowany przez Ottona Muellera, francuskie malarstwo Académie Matisse – przez Oskara Molla, Nowa Rzeczowość – przez Alexandra Kanoldta i Carlo Mensego oraz Bauhaus – przez Oskara Schlemmera, Georga Muchego i Johannesa Molzahna.

Wystawa poświęcona jest przede wszystkim malarstwu modernistycznemu. Otto Mueller przeszedł we Wrocławiu wraz ze swoim środowiskiem przez etap twórczości opisywany przez nich jako niezwykle produktywny, zainspirowany wymianą i wzajemnym oddziaływaniem. To, jak pracujący ze sobą malarze wpływali na siebie nawzajem pod względem artystycznym, ujawnia się w obrazach, pracach na papierze, w wypowiedziach pisemnych i na fotografiach. To właśnie charyzmatyczna, przepełniona tęsknotą i pragnieniem wolności postać Ottona Muellera miała największy wpływ na wrocławską scenę artystyczną. Był on „romantykiem” a nawet „magiem”, jak wynika z przekazów jego najbliższego otoczenia, do którego należeli również krytycy sztuki i pisarze. Carl Hauptmann już w 1907 r. upamiętnił malarza w biografii artystycznej „Einhart der Lächler” – przyczyniając się w znacznym stopniu do powstania „mitu artysty”.

Niezwykła powierzchowność Muellera i jego wolny od konwenansów styl życia budziły ogromną fascynację w jego uczniach i uczennicach na Akademii. Cenili oni jego całkowite oddanie sztuce, niekonwencjonalne metody nauczania i poczucie humoru. Niektórzy spośród jego uczniów – tacy jak Alexander Camaro czy Horst Strempel – z Wrocławia udali się do Berlina, gdzie ich kariera malarska sięgnęła szczytu.

Cechą szczególną kuratorskiej koncepcji wystawy MALARZ. MENTOR. MAG. jest wybranie obrazów wiodących, pozwalających dostrzec istotne podobieństwa i różnice, a także kontekst ponadepokowy i międzykulturowy, w tym polsko-niemiecki. Włączenie „polskich ekspresjonistów” daje wyjątkową szansę dokonania porównań i odkrywania nowych związków, a jednocześnie pozwala połączyć ze sobą polskie i niemieckie motywy przewodnie wystawy.

Ogromne uznanie dla twórczości Ottona Muellera – z perspektywy jego środowiska artystycznego – sięga aż do modernizmu powojennego, gdy ten ważny rozdział w polsko-niemieckiej historii sztuki napisano na nowo z uwzględnieniem wzajemnych powiązań między Berlinem a Wrocławiem, niegdyś Breslau.

Stosunki między Nationalgalerie w Berlinie a dawnym Śląskim Muzeum Sztuk Pięknych w Breslau [obecnie Muzeum Narodowe we Wrocławiu] charakteryzowały się bowiem również intensywną wymianą i współpracą. Najlepszym przykładem jest retrospektywa Ottona Muellera, zorganizowana przez dyrektora Muzeum we Wrocławiu, Ericha Wiese, w 1931 r., tuż po śmierci wybitnego ekspresjonisty, która jeszcze w tym samym roku została przeniesiona przez Ludwiga Justiego, dyrektora Nationalgalerie do Berlina.

Obecna wystawa MALARZ. MENTOR. MAG. podąża w odwrotnym kierunku. Opracowana w Berlinie, zostanie następnie pokazana w zmodyfikowanej formie we Wrocławiu.
W Berlinie wystawa stanowi kontynuację serii prezentacji na temat klasycznego modernizmu, które podczas renowacji Neue Nationalgalerie zostały pokazane w Hamburger Bahnhof – Museum für Gegenwart: „Die schwarzen Jahre. Geschichten einer Sammlung. 1933–1945” [Mroczne lata. Opowieści z kolekcji. 1933–1945], „Ernst Ludwig Kirchner. Hieroglyphen” [Ernst Ludwig Kirchner. Hieroglify] i „Rudolf Belling. Skulpturen und Architekturen” [Rudolf Belling. Rzeźby i architektury].

Lista artystów: Jankel Adler, Alexander Archipenko, Isidor Aschheim, Henryk Berlewi, Alexander Camaro, Johnny Friedlaender, Grete Jahr-Queißer, Alexander Kanoldt, Ernst Ludwig Kirchner, Ludwig Peter Kowalski, Margarete Kubicka, Stanisław Kubicki, Wilhelm Lehmbruck, Carlo Mense, Oskar Moll, Marg Moll, Johannes Molzahn, Georg Muche, Otto Mueller, Zdzisław Nitka, Oskar Schlemmer, Willy Schmidt, Horst Strempel, Heinrich Tischler, Witkacy i inni.

Wystawie towarzyszy obszerny katalog pod tym samym tytułem, opracowany przez polskich i niemieckich naukowców, wydany przez wydawnictwo Kehrer Verlag pod redakcją Dagmar Schmengler, Agnes Kern i Lidii Głuchowskiej. Katalog zrealizowany dzięki wsparciu: ZEIT-Stiftung, Ernst von Siemens-Kunststiftung

Wystawa Nationalgalerie, Staatliche Museen zu Berlin we współpracy z Alexander und Renata Camaro Stiftung i Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Sponsorzy wystawy: Freunde der Nationalgalerie, Hauptstadtkulturfonds, Kulturstiftung der Länder, Ernst von Siemens-Kunststiftung, Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Stiftung Preußische Seehandlung

Hygge w Szczecinie…

Vom 6. Oktober bis 17. März 2019 / od 6 października do 17 marca 2019 roku

Sztuka szczęśliwych ludzi. Malarstwo na Bornholmie w XIX i XX wieku

Muzeum Narodowe w Szczecinie, ul. Wały Chrobrego 3

godziny otwarcia:
wtorek, środa, czwartek, sobota: 10.00–18.00, piątek, niedziela: 10.00–16.00

Dania od lat 70 XX wieku znajduje się w czołówce Światowego Raportu Szczęścia, często zajmując w nim pierwsze miejsce. Duńczycy słyną z umiejętności osiągania tego stanu, podobnie jak z designu. Pamiętając o tym, na wystawie – po pierwsze – zaprezentowano, w jaki sposób Duńczycy rozumieją szczęście na tle społeczno-kulturowym (począwszy od przełomu XVIII i XIX wieku, skończywszy na latach 70 ub. wieku), które wpłynęło na ukształtowanie samoświadomości duńskiej. Po drugie zaś podjęto refleksję na tym, jaką rolę w tym kontekście odgrywa sztuka duńska XIX i XX wieku.

Pieniądze, sukcesy, sława rzadko są podstawowymi celami Duńczyków. Jeśli można wskazać coś, co jest dla nich naprawdę ważne, byłaby to umiejętność znajdowania równowagi między pracą a czasem wolnym. Jednym słowem: hygge – czyli bycie razem z bliskimi w przyjemnej atmosferze, w poczuciu wspólnoty, wzajemnego zaufania, w przytulnym otoczeniu.

Hygge to zjawisko, które u podstaw ma następujące czynniki: klimat Danii, niewielkie rozmiary państwa, tradycja życia domowego, koncepcja równości społecznej oraz państwa opiekuńczego.

W drugiej połowie XIX wieku zaczęły rozkwitać kolonie artystyczne. Określenie to odnosi się do grup twórców, którzy spotykali się w wybranym miejscu i pracowali we wspólnym celu, kierując się podobnym rozumieniem sztuki. Nie oznacza to jednocześnie, że łączył ich wspólny manifest artystyczny. Wśród dzieł spotykamy różne rozwiązania stylistyczne. Kolonie artystów powstające w Danii – podobnie jak w innych krajach Europy – rozkwitły w związku z popularnością bezpośredniego studiowania natury w 2. połowie XIX wieku. Malarze uciekali ze zwyczajowych centrów kultury w dużych metropoliach i tworzyli grupy w nowych miejscach, które sprzyjały malowaniu na wolnym powietrzu oraz kusiły nietuzinkowymi motywami i intrygującą naturą.

Właśnie na tym tle należy rozpatrywać kolonię na Bornholmie. Wyspa bez wątpienia przyciągała artystów zarówno przez bogactwo przyrody, jak i jej „dzikość”. W konsekwencji w twórczości odnajdujemy podobne motywy i tematy – są to często przedstawienia natury (w różnych warunkach pogodowych), lokalnej architektury, tamtejszej społeczności…

Na wystawie można zobaczyć prawie 100 prac duńskich artystów ze zbiorów Bornholms Kunstmuseum – wśród nich dzieła takich twórców jak: Kristian Zahrtmann (1843–1917); Richard Mortensen (1910–1993; zwany czasem duńskim Wassilym Kandinskym); Edvard Weie (1879–1943); Olaf Rude (1886–1957); Oluf Høst (1884–1966) czy Niels Lergaard (1893–1982).

Wystawie towarzyszy bogato ilustrowany katalog polsko-duńsko-angielski Sztuka szczęśliwych ludzi. Malarstwo na Bornholmie w XIX i XX wieku z esejami kuratorów i opisami wszystkich obiektów z ekspozycji.

www.muzeum.szczecin.pl

PS. Byłam na otwarciu wystawy. Wice-Dyrektor Muzeum i nasz autor, Darek Kacprzak, witając gości, zapytał, kto z nas jest szczęśliwy. Na zdjęciu tego nie widać, bo siedziałam z boku i takie zdjęcie mi przysłano, ale cała sala podniosła ręce do góry.

06.10.2018 Szczecin Muzeum Narodowe w Szczecinie. “Sztuka szczęśliwych ludzi”! Fot. Robert Stachnik

 

Barataria 86 Lafitte wg Łysiaka

Oczywiście od zawsze wiedziałam, że Waldemar Łysiak to ukryty (nieświadomy?) baratarysta. Cytowałam już w tej serii jego Wyspy zaczarowane i Wyspy bezludne. Tymczasem jednak w nieznanej mi dotąd (a chyba i nieco zapomnianej) książce Łysiaka o podróży po Ameryce, Asfaltowy salon, zupełnie przypadkowo odkryłam, że słynny twórca słowa “blaskomiotny”, pisząc o wszystkim, co się może kojarzyć z Ameryką, napisał również o Baratarii. Pojawia się ona u Łysiaka bez najmniejszego związku Cervantesem – trochę szkoda, bo można by sobie wyobrazić, że byłaby to soczysta dygresja, gdyby Nowy Orlean i pirat Jean Lafitte pociągnęli autora w stronę Don Kichota i Sancho Pansy… Nazwa Barataria nie wywołała jednak u autora żadnych skojarzeń, co o tyle dziwne, że Łysiak pisze (a ja jak dotąd wcale się tego jeszcze nie dowiedziałam), że słynny pirat założył na wyspie “Państwo Barataria” i teraz, skoro Łysiak tego nie zrobił, trzeba będzie się zająć zagadnieniem, jak owo państwo funkcjonowało? No ale to kiedy indziej.

Wg wstępnej metodologii baratarystyki, Asfaltowy salon plasuje się w dziale – wyspa na Morzu Karaibskim, na której w XVIII wieku mieszkali piraci; dziś skansen historyczny i rezerwat przyrody.

Waldemar Łysiak, Asfaltowy salon, księgozbiór DIGG 2011, pdf wykonany na podstawie wydania książki z roku 2005 (wydawnictwo Nobilis), ale sama książka, wydana w roku 1980,  opisuje podróż z roku 1977. Jest to wciąż jeszcze produkt komunistyczny, w którym, mimo iż czasy służalczej czołobitności wobec Sojuzu już przecież minęły, autor co i raz powołuje się na radzieckie książki, artykuły i osiągnięcia naukowe.

Etap XV Nowy Orlean

Te domy pamiętają wielkich piratów, szalejących w dorzeczu Missisipi i w Zatoce Meksykańskiej. Największym z nich był Jean Lafitte, znamienity kontynuator klasycznego piractwa karaibskiego à la Morgan i bukanierzy (nowoorleański urzędnik, Walker Gilbert, nazwał go: „największym łotrem, jaki kiedykolwiek działał w jakimkolwiek miejscu na ziemi”), który wraz z bratem opanował w dobie napoleońskiej przybrzeżne wody Luizjany oraz jej świętą rzekę, łupiąc co tylko popadło, towary i Murzynów, i sprzedając to wszystko kupcom z Nowego Orleanu. Kiedy gubernator Claiborne wyznaczył za jego głowę wysoką nagrodę, Lafitte wyznaczył za głowę gubernatora nagrodę o wiele wyższą, co Nowy Orlean skwitował wybuchem śmiechu. Ale kiedy w grudniu 1814 roku wojska brytyjskie uderzyły z Jamajki na Nowy Orlean i angielski generał Pakenham zwrócił się do Lafitte’a z propozycją współpracy, oferując mu stopień kapitana, pirat natychmiast ostrzegł gubernatora Claiborne’a, po czym na czele korpusiku piratów wziął udział po stronie amerykańskiej w bitwie o miasto (8 stycznia 1815), w której Brytyjczycy zostali rozgromieni. Generał Jackson nazwał wówczas piratów „wiernymi i bohaterskimi dżentelmenami”, a prezydent Madison w podzięce darował im wszystkie stare przewiny, za co Jean Lifitte porzucił w kontrrewanżu piracki proceder, itd, itp. Sielanka.
Historycy są raczej zgodni, że bez bijących się jak tygrysy bandziorów Lafitte’a Amerykanie mieliby mniejsze szanse w bitwie o Nowy Orlean, różne książeczki o masowych nakładach podają zaś Jeana jako budujący przykład człowieka, który w odpowiednim momencie zeskoczył z brudnej ścieżki i zamienił się w anioła. Gdyby jednak czytelnicy tych książeczek zapytali się o dalszy ciąg umoralniającej bajki, to okazałoby się, że przykład jest nieco lipny.
Pozbawiony majątku i źródeł swego dotychczasowego utrzymania, napastowany przez wierzycieli i sądy, Lafitte szybko znalazł się na granicy nędzy. Słowem poprawa nie wyszła mu na zdrowie, uleczył się więc wstępując po cichu na służbę wywiadu hiszpańskiej Inkwizycji, wyjechał na jakiś czas do Europy (tam rzekomo próbował po Waterloo pomóc Napoleonowi w ucieczce do Ameryki), a po powrocie jął się znowu piractwa i to tak intensywnie, że do dzisiaj poszukuje się ukrytych przez niego skarbów w kilkunastu miejscach na południowo-wschodnich wybrzeżach USA. Ale o tym podłym „happy endzie” głośno się nie mówi. Jean Lafitte, „król nowoorleańskich piratów”, jest romantycznym bohaterem we wspomnieniach miasta.
Czyż niepiękne są te wspomnienia? Przybłęda nie wiadomo skąd, Francuz, a może Hiszpan, wyrafinowany światowiec i łotrzyk w jednym ciele, trochę „playboy”, trochę komandos, magazynujący gigantyczne łupy z rabunków na wysepkach Barataría i Galveston, a wieczorami odwiedzający wraz ze swą watahą wilków operę w Nowym Orleanie. Bo piraci mieli w tym mieście własny gmach operowy, do którego wozili swoje kobiety, by mogły się pokazywać w najwspanialszych klejnotach świata! Czyż nie były to piękne czasy?

Mnie najwięcej mówi Dom Napoleona, wybudowany w latach 1797-1814 na rogu ulic Chartres i St. Louis przez braci Girod. Dwupiętrowy, niezbyt bogaty, o surowych, nieco posępnych fasadach bez ozdób, nosi w sobie wielką tajemnicę.
Mikołaj Girod, burmistrz Nowego Orleanu w latach 1812-1815, przeznaczył ten dom na mieszkanie cesarza, który miał uciec ze Świętej Heleny. Cudu tego miało dokonać grono spiskowców bonapartystowskich, wśród których byli oczywiście Polacy, między innymi Jacek Colonna-Walewski. Na czele stało pięciu ludzi. Bracia Mikołaj i Klaudiusz Girodowie, bracia Henryk i Karol
Lallemandowie, generałowie napoleońscy, którzy po Waterloo zostali skazani przez Burbonów na śmierć i zbiegli do Ameryki. Oraz pochodzący z San Domingo tajemniczy korsarz Dominik You, który w roku 1811 dołączył do koczujących w Zatoce Barataria braci Lafitte, stał się członkiem wyjętego spod prawa „Państwa Barataria” i po bitwie o Nowy Orlean skorzystał z amnestii, osiadając w Vieux Carré. Legenda głosi, że udało się im i że „bóg wojny” zamieszkał w domu na rogu ulic Chartres i St. Louis, a jego miejsce na Świętej Helenie zajął sobowtór.


A jeszcze trzeba będzie sprawdzić jak się ma pirat do Maison Laffitte, gdzie przez dziesięciolecia Książę Jerzy Giedroyc tworzył Historię Literatury Polskiej. No i spróbować koniaku, który też się tak nazywa. O Baratario! O transmogryfikacjo! Ile tematów!

Tematy tatarskie: muzyka

Ewa Maria Slaska

Krzysztofowi Nowakowi z Leszna dedykuję w podziękowaniu za płytę
Moją siostrę Katarzynę pytam, czy to właśnie na tej płycie słychać ten opisany przez nią biały śpiew, czy to jeszcze coś innego?
Mojej raz w życiu widzianej przyjaciółce, Viktorii Borisownej
🙂

Premiera płyty odbyła się w roku 2017, ale ja dostałam tę płytę dopiero teraz. Odsłuchałam i początkowo pomyślałam, że to bardzo nieciekawa muzyka. Puściłam jeszcze raz i jeszcze raz… I nagle poczułam, że już na zawsze będę nosić w sobie te dziwne pozornie monotonne dźwięki, które, tak mi się wydało, nie służą rozrywce tylko medytacji. Wydało mi się, że te tatarskie dźwięki odtwarzają muzykę Kosmosu, zasłuchałam się, zapadłam… I.

I…

I obejrzałam dokładnie płytę, i zdumiałam się, bo w zeszyciku dołączonym do płyty są słowa tych utworów, i widzę, że nie mam racji, że to jednak zwykła muzyka, zwykłe piosenki ludowe, i teraz dopiero nic nie rozumiem.

Pocieszam się, że muzyki nie trzeba rozumieć.


Ej guziel Kyrym

anonimowa pieśń krymskotatarska z 1944 roku

Wiatr od Ałuszty musnął mą twarz
Wspomnienia rodzinnego domu
wzruszyły mnie do łez

Nie mieszkałem tu dość długo
nie nacieszyłem się młodością
Przepełnia mnie tęsknota za ojczyzną
Hej piękny Krymie

Owoce w twych sadach są słodkie
jak miód
Nie napiłem się do syta z twoich
słodkich wód

Dzieci płaczą za ojczyzną
Starcy wznoszą modlitwy

Tłum. Nedim Useinov


Aranżacje i produkcja Karolina Cicha i Bart Pałyga

Ona śpiewa, gra na akordeonie, klawiszach, samplerze, darbuce, janczarach i “innych przeszkadzajkach”

On uprawia śpiew gardłowy i alikwotowy, gra na kobyzie, dotarze, korycie, fideli płockiej, dangyrze i szankauyzie czyli harfie żydowskiej

Karolina potwierdza moją opinię:

W tekstach tatarskich jest dużo elementów wspólnych z innymi kulturami. Mówi się o miłości, ale też obficie używa metafor przyrodniczych. Żeby opowiedzieć o losie człowieka, Tatarzy śpiewają o przebiśniegu albo o samotnej brzozie, która czeka na jarzębinę i gubi liście kolejny rok, a tej jarzębiny jak nie było, tak nie ma. Niektóre metafory są ściśle przypisane do ich kultury. Piękno kobiece ma u Tatarów czarne krzaczaste brwi, a takiego waloru urody żeńskiej nie spotkamy w ludowych pieśniach polskich. Kiedy Tatarzy śpiewają o dobrej imprezie, to dębowa podłoga do tańca musi być wyściełana dywanem, a my w naszej kulturze tańczymy głównie na gołych dechach. Poza tym na tych dywanach muszą stać stoły, na nich talerze, a na talerzach daktyle. Daktyle to kolejny element kultury, który wytrąca nas z codzienności cywilizacji Europy Zachodniej.

Ten cytat znalazłam na stronie takgrajapolacy.pl


Karolina Cicha i Bart Pałyga kolejny raz wracają w swojej muzycznej wędrówce na Podlasie. Nowy materiał, zebrany na „Płycie tatarskiej”, choć zupełnie inny będzie kontynuacją tatarskiego wątku płyty “Wieloma językami”.

Muzyczne dziedzictwo Tatarów polskich to temat niezwykle rozległy. Poszukiwania materiału na tę płytę trwały trzy lata. Powstaje jednak krążek dopracowany w każdym szczególe. Usłyszymy na nim archaiczne skale stepów azjatyckich oraz tureckobrzmiące melodie krymskotatarskie. Usłyszymy instrumenty takie jak kobyz czy stepowy dotar, na którym można grać podczas jazdy konnej. Usłyszymy utwory z kanonu pieśni tatarskich takie jak „Tugan tyl” (pieśń z XIX wieku o pięknie narodowego języka Tatarów nadwołżańskich) czy „Ej Gizel Kirim” (pieśń powstała po wypędzeniu Tatarów z Krymu w 1944 roku).
Oryginalna muzyka Tatarów przybyłych do Polski w XV wieku nie zachowała się. Kultywowali oni swoją orientalną kuchnię, łucznictwo, obyczaje i odrębność religijną, a muzyka nie była ich domeną. Prawdopodobnie zamilkła wraz z ich rodzimym językiem. Tymczasem tradycje muzyczne, które przetrwały u ich pobratymców na terenie Azji są bardzo bogate. I te właśnie ślady są dla Cichej i Pałygi pomocą w rekonstrukcji tego, jak kiedyś mogła brzmieć muzyka przybyła do Polski wraz z Tatarami.

Choć dziś nie istnieje coś takiego jak tradycyjna muzyka Tatarów polskich, to wciąż jest w Polsce mniejszość tatarska, bardzo związana z naszym krajem, ale pamiętająca o swoim pochodzeniu. Poznanie tajników języka tatarskiego, dokonanie wyboru pieśni na płytę, czy odkrycie na jakich powinna być ona zagrana instrumentach udało się tylko dzięki ogromnej pomocy tych właśnie osób.

Tekst zaczerpnęłam ze strony etnosystem.pl


Jesteśmy, jesteśmy

Słowa Musa Caxarxan Czachorowski (oryginał po polsku)
Muzyka Karolina Cicha
r. 2016

Rodziliśmy się w stepie niczym dzikie wilczęta
Matki karmiły nas baraniną i kobylim mlekiem.
Wieczorami zaś śpiewały długie rzewne pieśni

Sela 5/3

For Iwona Schweizer
Remember? We visited the opening of their 2nd exhibition one year ago 🙂

Gruppenausstellung Sela5

– Galerie Kungerkiez, 12435 Berlin-Treptow, Karl-Kunger-Straße 15

  1. Oktober – 25. November 2018

Eröffnung: 6. Oktober / 19 Uhr

KünstlerInnen-Gruppe „Sela5“

2018 mit:

Kermit Berg (San Francisco/Berlin)

Joachim Froese (Brisbane/Australien)

Karsten Hein (Berlin)

Hiroko Inoue (Nara/Japan)

Sonia Klausen (Berlin)

Rainer Komers (Mülheim/Ruhr)

Jörg Möller (Berlin)

Fyodor Moon (Ukraine)

Matthias Ring (Hamburg)

André Schmidt (Berlin)

Ingrid Völlmeke (Hamburg)

Micha Winkler (Berlin/Brandenburg)

Fotografen sind normalerweise Einzelkämpfer. Die Leute von Sela5 bevorzugen das Miteinander und den gegenseitigen Austausch und arbeiten projektweise und in wechselnden Konstellationen immer wieder zusammen.

Sela5 ist ein gemeinschaftlicher Fotoblog, in dem sich Fotograf/innen zusammengefunden haben, die alle eine leise, nicht spektakuläre Fotografie praktizieren, die den Betrachter nicht „anspringt“ und langsam ihre Wirkung entfaltet.

Dies ist unsere dritte Ausstellung.

Im Showroom der Galerie Kunkerkiez zeigen wir Porträts, inszenierte, Dokumentar- und Straßenfotografie, Stillleben und Landschaftsaufnahmen in wie gehabt sehr unterschiedlichen künstlerischen Sprachen in wilder „Petersburger Hängung“. Im Vordergrund steht das Ausloten unterschiedlicher fotografischer Möglichkeiten und Positionen. Die Bilder haben sehr unterschiedliche Formate und nutzen verschiedene Techniken, so wie sie auch in Sela5 zusammenkommen: Analog und digital, Farbe und Schwarzweiß, Plot und individuelle Drucktechniken. Die Bilder sind in unserer Hängung so in Bezug gesetzt, dass sich ein Gesamteindruck, eine Gesamt-Stimmung ergibt. Das Bild der Ausstellung ist die Gesamtheit aller Bilder an der Wand – eine mehrstimmige Erzählung.

„Every time I get back into the editing room, I feel the wonder of it. One image is joined with another image, and a third phantom event happens in the mind’s eye – perhaps an image, perhaps a thought, perhaps a sensation. Something occurs, something absolutely unique to this particular combination or collision of moving images.” (Martin Scorsese)

Was Scorsese beschreibt, bzw. was daran die Überschneidung zu dieser Ausstellung darstellt ist, wie er es im Schneideraum immer wieder als Wunder empfindet, wie zwischen den einzelnen, konkreten Filmbildern, die Vorstellungsbilder (phantom events) entstehen, der eigentliche Film, der im Kopf stattfindet. Und sogar noch größeres Wunder, nicht nur in seinem Kopf, dem des Machers, sondern auch in den Köpfen der Zuschauer. Diese Zwischenbilder, diese Plätze zwischen den Rahmen, will die Ausstellung erforschen.

 

Nowy bard

Ewa Maria Slaska

Roman Brodowski, który kiedyś regularnie pisywał na bloga “w pierwsze piątki miesiąca” (ostatnio się trochę opuścił), przysłał mi kiedyś swoją nową piosenkę – nagrał ją sam, grając jednocześnie na pianinie. Piosenka zaczynała się słowami: Nie oddamy naszej Polski Kaczyńskiemu, a Roman zaśpiewał ją na melodię słynnej piosenki o Wani (Nad kołchozem ciemne chmury wiszą, idzie Wania pijaniutki z Griszą, Wania kandydat do partii…). Nie pozwolił mi jej opublikować na blogu, uznał, że to “zbyt prywatne”. Pozwolił mi natomiast poszukać muzyka, kóry to wykona.

Dwa lata temu podczas demonstracji KODu berlińskiego pod siedzibą Instytutu Polskiego spotkali się poeta, który czasem śpiewa – Roman Brodowski z muzykiem, który jest też poetą – Andrzejem (Andym) Klukowskim. Przedstawiłam ich sobie, a Roman zaśpiewał wówczas ową piosenkę. Andrzej obiecał, że nagra piosenkę Romana, a w dzień lub dwa później przysłał nam nagranie… z nową melodią.

Było to świetnie nagranie. Opublikowałam je tu dwa razy na blogu, w sierpniu 2017 roku w okresie demonstracji w obronie wolnych sądów.

A potem jeszcze raz we wrześniu.

W grudniu 2017 roku Andrzej Klukowski opublikował tę piosenkę na założonej przez siebie stronie Piosenka Patriotyczna, a Roman na swoim profilu faceebookowym, po czym “wrzucił ją” na kilka stron polskich o prodemokratycznej orientacji – KOD, Koalicja Białych Róż, Obywatele RP. W tym momencie Ojczyzna przestała się własnością jej autorów, a stała się pieśnią ludową, setki razy szerowaną na profilach i fanpagach, zyskując to pół, to trzy, to półtora miliona odsłuchań. Już tego nigdy nie policzymy.

Na moją prośbę Roman przekazał mi tu kilkadziesiąt wybranych na chybił trafił komentarzy, bo i komentarzy są już tysiące.

Najpierw posłuchajmy, a potem poczytajmy:

Dorota Kasner Smutne, ale tak bardzo prawdziwe . Choc mieszkam daleko, przykro patrzec na to co dzieje sie w kraju mojego urodzenia.

Dabek Krzysztof Serdecznie pozdrawiam i bardzo dziekuje.

Iga Borowska-Krajnik Roman……. mocne, bardzo mocne i bardzo prawdziwe….. Dziękuję!!!!!

Lidia Markiewicz Pieknie i oby nam sie udalo !

Bożena Bączkiewicz Dziękuję ! ❤❤❤

Zofia Kowalkowska Dziękuję.

Lidia Romanowska-malm Cudne

Krystyna Żychlińska Bardzo mądre przemyślane słowa

Wiesława Hajducka Ciekawa jestem czy Kaczyński to odsłuchał ,okazuje się,że mamy tyle mądrych ludzi.A głupi mądrymi rządzi,a to dlatego ,że mądry głupiemu ustąpi.Gdyby nie było to tak tragiczne dokąd zaprowadzą nas te rządy.

Halina Bumbul

MY NARÓD. NIE ODDAMY NASZEJ POLSKI KACZYŃSKIEMU.

Helena Szuster-Kowalczyk vor 1 Monat

Andy, zakochałam się w tych Twoich piosenkach, bardzo dziękuję, są światełkiem w mojej samotności i tej ogarniającej beznadziei, życzę zdrowia, weny, szczęścia zawsze i wszędzie – serdeczności emerytka HeLena

Bogumiła Pawłowska

Piękne i wzruszające.

Stefan Jackowski

PIEŚŃ PIĘKNA I WIELE MÓWIĄCA

Elżbieta Lisowska

piękna pieśń narodowa

Urszula Odrobińska Piękna piosenka ,akurat na te czasy .

Ania Papierkowska Super, piękna ballada… i dziwne skojarzenia z latami 80-tymi.

Jolanta Majewska Piekna

Basia Biernacka Smutno mi

Jacek Puzdrowski To powinien być Hymn zbliżających się wyborów.

Małgorzata Kwinta Piękny i smutny

Sylwestra Tegowska Popłakałam się. Smutny ale prawdziwy tekst.

Kazia Orman Myślałam że Pietrzak nabrał rozumu, i śpiewa ale to nie on.

Jacek Puzdrowski Nie liczyłbym na to,niektórzy ludzie po zeszmaceniu nigdy nie wracają.

Kazia Orman Jacek Puzdrowski Prawdziwa prawda.

Agnieszka Wowro wspaniałe i realistyczne

Halina Pilejczyk Wspaniały wzruszający song

Alicja Ratajczak

😧😢

Helena Bialokozowicz Dlaczego nie mogę udostępnić?

Renata Szmajnta Skopiowałam i udostępniłam na swojej stronie.

Anna Tokarska Piekny i na czasie song 😢👍👏

Ewa Słowińska Smutno i Boże.

Chyba Tomasz Szwed to spiewa

Anna Małkowska ”…. czego ten szaleniec od rodaków chce …”’ –jakie prawdziwe słowa —

Zdzislaw Dominiak Cudne.

Agnieszka Leżyńska Piękny brawo

Janusz ZawadaJ Wygrajmy razem dla Polski !!!!!!!

Barbara Abramowicz Pieknie …wezmy te slowa do serca

Krzysztof Piwnicki UDOSTĘPNIAMY. Tak też można walczyć by…. nie trzeba bylo naprawdę walczyć.

Halina Wieczorek-Kołodziejczak Prawda …. przesłanie dla Polaków….opamiętajcie się zanim będzie za późno. Ja już swoje życie prawie przeżyłam ale młodzi niech pomyślą o przyszłości ich dzieci i wnuków ratujmy Polskę od dyktat

Bernarda Kaufman piekne

Danuta Banaszczyk Piękna piosenka te słowa prawdziwe

Halina Chołodowska ach za serce chwyta

Sławomir Kosieniak jestem z Wami

Barbara Bieńkowska

Miałam nadzieję że to nigdy nie wróci.Naród przekupiony ,podzielony dokąd ty Polsko zmierzasz

Anna Antosiak Powinni to śpiewać na manifestacjach za demokracją Świetny song

Olga Bicz Slowa chwytaja za serce,piekne.

Teresa Okupnik Piękne slowa walczymy z nienawiścią

Jerzy Kurkowski piękny i prawdziwy.

Joanna Oktaba Pięknie, łzy cisną się do oczu

Malgorzata Piszczek Pięknie spiewa

Malgosia Pentman Tak to jest tekst ktory powinien laczyc nas rodakow a nie dzielic. Tak chce kaczynski ale my Polacy nie chcemy. Katolik nie katolik keidys rozmawialismy ze soba i nic nas nie dzielilo. Mielismy czesto te same problemy. Nikt nikogo nie ocenial za wiare albo nie wiare. Pomagalismy sobie na wzajem. Przez kaczynskiego rozpadlo sie to wszystko. Szkoda😖😞 👎🆘😷😷😩😷😩😩🆘

Jolanta Grzeszczak Piękne ..cudne ….

Bozena Petrow Do czego to doszło od czasów Solidarności nikt nie komponował politycznych pieśni

Pola Bartosiewicz Słowa piękne i prawdziwe chwytają za serce

Małgorzata Gronek

Panie Roman Brodowski jest Pan wspaniałym teksciarzem. Dziękuję Panu.

Elzbieta Rafalowicz

Kingula Ko Extra song

Irena Mokosa Chodun SUPER MOZE RUSZY MŁODYCH

Bozena Lochowska Bardzo mądre słowa 😰

Antoni Markwat Pięknie!! Brawo!!!

John Galtandy a mi to przypomina Kaczmarskiego

Ewa Machate Piekny i mądry przekaz❤😊

Anna Maria Patané I daj trochę rozumu tym zaślepionym religią, i naucz ich pisać poprawna polszczyzną.

Yvonne Wojewoda Piękny apel spoleczenstwa

Jadwiga Kolosowska Sympatyczne 🙂

Janina Rapinska Brawo

Janina Rapinska Popieram

Marzena Furmanek PIĘKNE i smutne

Grazyna Krzymanska Schubert BRAWO

Janusz Kuciński Piękne.

Stefania Waleczko Daje nadzieje

Jola Kaźmierczak Piekne

Ewa Badzioch Piękna pieśń. Dziękuję autorom

Halina Jagielska Popieram całkowicie.🥀

Lidia Tarnowska Marne szanse póki wojsko i policja są po ich stronie. Ale pięknie zaśpiewane, wzruszyłam się. Dzięki

Barbara Uptas Przejmujący 😙😚😍

Joan Nelligan I don’t understand but it sounds beautiful

Wanda Bagińska Zostawiam to bez komentarza.

Piotras Na Czysta, brudna prawda.

Halinka Anna Maria Sobczyk Prawda …. przesłanie dla Polaków….opamiętajcie się zanim będzie za późno

Mariola Zawada Pięknie popieram

Elisabeth Konczewicz Cudna pieśń! Oby jak najwięcej Rodaków zrozumiało jej przesłanie!

Jerzy Bucki Ja już swoje życie prawie przeżyłem ale młodzi niech pomyślą o przyszłości ich dzieci i wnuków ratujmy Polskę od dyktatury

Andrzej Pobrucki Bardzo piękne

Wiesia Wawrzyn Śliczna

Jacek Manowski Roman , świetny tekst 💪👍

Wiera Miedzybłocka Wzruszające!

Wacław Dulemba Piekny protest song,czas buntu spolecznego na olbrzymia skalę szybko się zbliza,ludzie powrócą z urlopów,bedzie znaczniej “goraco”Osobiście uważam ze jest to tekst jak i muzyka w sposób precyzyjnie. Skomponowana.Panowie bardzo duża klasa.Po wysluchaniu musiałem”ochłonąć”

Mariola Roz Super

Andrzej Szafranek Nie unikniesz konusie przeznaczenia 😡😡

Marzena Clinton Ta piękna piosenka nie jest adresowana do takich jak pan. Współczuję, bo z takiego zašlepienia chyba już się nie da wyleczyć, aż do momentu gdy się pan obudzi z ręka w nocniku

Andrzej Wisniewski Piekne I prawdziwe

Alicja Tomalska Pieśń smutna ale jaka piekna

Józef Cholcha Smutne szkoda że prawdziwe.

Jrena Ucińska Cała prwada

Irena Hołyniewska To jest to czego potrzebujemy.Niech to będzie song SUWERENA.

Irena Hołyniewska Polacy dobrze zapamiętajcie i śpiewamy na spotkaniach pod sądami.

Violetta Mądrzyńska Takie pieśni są potrzebne, żeby śmietnik historii zapelnil się szybko i zamknął. Żeby każdy był “za” a nie “pis” s”

Eugenia Kownacka Song Suweren

Marta Onyszkiewicz Wzruszajace

Alicja Kotowski

😰😰😰

Teresa Krystyna Bernacka Jakie to prawdziwe

Danuta Roginska Cos pieknego – moze niech ten utwor bedzie naszym,anty PiS HYMNEM ?

Roman Brodowski Dziękuję za podniesienie tej pieśni do godności ” hymnu” . To od narodu zależy jak słowa tego przesłania zagospodaruje – pozdrawiam .

Izabela Jer Smutna ta nasza rzeczywistość. Smutny jest ten realny nasz podział który się uwidocznił… Smutne są i będą konsekwencje tego podziału…

Jagódka Jagoda Piękne i smutne slowa jakze prawdziwe piekne wykonanie lza cisnie sie do oczu!!!😌😌😭

Marek Keyha Bardzo mocne.M

Katherina Koper Chcielismy miec Ameryke – mamy Ameryke i drugiego donalda

Dana Borek My nie mamy Donalda tylko Jarosława .a zamiast Ameryki mamy Białoruś.

Teresa Prońska Sliczny song!!👍👍👍👏👏

Wiola Kasprzakwajs Oj brawo dla wykonawcy slowa smutne jagrze przemyslane wzruszajace jeszcze raz brawo

Wojciechowski Olga 😪😪 bardzo smutne.

Małgorzata Kolodziejska Piękne słowa i muzyka, oby więcej takich protest-songów w obronie demokracji, nie można się powstrzymać od łez bo dobro naszej ojczyzny leży na sercu jak dobro naszych bliskich……

Irena Linkowska Coś pięknego chwyta za serce

Urszula Gacek Rząd który doprowadza naród do podziałów, nienawiści- to kat dla narodu!

Leszek Pilawa mocne.

Wiktor Morawiec Przypominają mi się lata 80te

Ola Halina Berg Piękne w swojej prostocie i smutku 🙂

Ewa Parzyszek ten POLAK WYSPIEWAL CALA PRAWDE

Barbara Myszkowska Rewelka tak ten Polak wspierał cała prawdę i muzyka pyszna.Dziękuję z całego serca A u t o r o m Basia Myszkowska

Ewa Walenkiewicz Piekne

Wladek Bilyk Takiej muzyki wiecej ! moze trafi to do pisiakow!

Jozef Jarosz Oby sie nie skonczylo na zachwycie?
Tresc i muzyka sprawiA,ze obojetni powinni zrozumiec w jakim miejscu naród STOI.

Hanna Hanth I nie możemy doposcic do rozlew krwi a na tym najbardziej zależy PISOWI….. To my Polacy jesteśmy rządem to my opowiedzy się za innym kierunkiem prawa obroną Konstytucji. Ci którzy sprawują władze w naszym imieniu stracili nasze zaufanie odbierzmy im nasze głosy jesteśmy w stanie to zrobić przejąć władze…..

Grażyna Opara Piekne słowa moze wiecej takich piosenek chwytają za serce

Greys Pfeiffer-Wiergan Piekne

Alina Czesława Kaczmarska Czekamy…czekamy z utesknieniem…

Halina Ślifirska Smutno ale prawda.

Alicja Krzystek Pieknie wyspiewane

Irena Cieplak Całą prawda wstyd jaroslawiec kaczynski

Halinka Halinka Żyła Coś pięknego

Wanda Lederman Łza się w oku kręci.

Grazyna Krempinska JESTESMY WOLNI TAK TRZYMAC A KACZYNSKI MAŁY PIKUŚ😀🍷ZA ZWYCIĘSTWO

Helena Müller smutna prawda

Mirka Grzegorczyk Pięknie,niech każdy Polak śpiewa

Agnieszka Pawlikowska Nie pozwólmy !

Maria Kowalczyk Piękne.

Elzbieta Staniucha Dziękuję bardzo pozdrawiam serdecznie

Anna Regina Jankowska Super pięknie !

Marta Krukowska Smutne…

Marta Krukowska Prawdziwe…

…

Stanisław Kubicki und Hermann Stöhr

Stanisław Kubicki, geboren 1889, gestorben (ermordet) 1943, war ein polnischer Maler, Graphiker und Dichter, aber auch ein politisch engagierter Mensch, der den grössten Teil seines Lebens in Deutschland lebte und und somit als Vermittler zwischen den Deutschen und Polen aktiv war. Er diente als Soldat während des 1. WK. Studierte Kunst auf der Königlichen Kunstakademie in Berlin. Kubicki machte sich als origineller Graphiker und Maler einen Namen. Er war ein wichtiger Vertreter der modernen Avantgarde Europas. Er verfasste utopische Manifeste,  zT in der Gedichtform und naturphilosophische Abhandlungen.


Während des 2. WK schloss sich Kubicki dem polnischen Widerstand. Als Kurier brachte er Informationen aus Polen zur Berliner Botschaft von Mandschukao, die von dort weiter nach London gelangten. Auf dem Rückweg schmuggelte er Geld für den Widerstand nach Polen. Mitte 1941 wurde er verhaftet. Ein genaues Todesdatum ist unbekannt. Sein letzter Brief aus dem Pawiak-Gefängnis in Warschau wurde am 14. Januar 1942 gestempelt.

Hermann Stöhr, geboren 1898, gestorben (hingerichtet) 1940, war ein deutscher Schriftsteller, Publizist, Verleger und Doktor der Staatswissenschaften, tätig in Stettin und Berlin.

Auch er diente als Soldat während des 1. WK.  1919 bis 1922 studierte Stöhr Volkswirtschaft, öffentliches Recht und Sozialpolitik; er promovierte 1922. Er lebte in Berlin wo er bei verschiedenen evangelischen Friedens- und Sozialorganisationen tätig war, wie zB. Sozialen Arbeitsgemeinschaft Berlin-Ost. Er kümmerte sich um arbeitslose Jugendliche, die sich rund um Ostbahnhof, aufhielten. Als Publizist schrieb er über die Notwendigkeit der Aussöhnung mit Polen. Dafür verlor er seine Arbeit und kehrte in seine Geburtsstadt Stettin zurück. Dort gründete er 1936 den Ökumenischen Verlag. Er war Mitglied der Bekennenden Kirche.

Im Frühjahr 1939 wurde er zur Armee einberufen – verweigerte aus Gewissensgründen den Kriegsdienst. Am 31. August 1939 wurde er verhaftet  und zum Tode verurteilt. Er starb am 21. Juni 1940 im Strafgefängnis Berlin-Plötzensee.

***

In ihrer Biographien gibt es wichtige Gemeinsamkeiten
– fast dieselbe Lebens- und Wirkenzeit
– tiefe soziale Prägung, Engagement für arme, sozial benachteiligte Menschen
– tiefer Pazifismus
– tiefes Christentum
– beide engagierten sich gegen das Naziregime und zahlten dafür mit ihrem Leben

Sie sind beide Vorreiter der deutsch-polnischen Versöhnung und Symbolfiguren der modernen deutsch-polnischen Beziehungen


Beiträge über Stanisław Kubicki und Hermann Stöhr. Texte auf Deutsch/Polnisch/Englisch (manchmal nur eine Sprache, manchmal in 2 oder 3 Sprachen)

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2016/10/28/hermann-stohr-i-stanislaw-kubicki/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2017/04/21/hermann-stohr-stanislaw-kubicki-1/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2017/05/02/wernisaz-vernissage-hermann-stohr-stanislaw-kubicki/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2017/05/27/finissaz-finissage/

Bericht Stöhr – Kubicki 2017 

http://staedtepartner-stettin.org/language/de/aus-unserer-veranstaltungsreihe/

http://staedtepartner-stettin.org/wp-content/uploads/2015/07/2016-Bericht-Compatibility-Mode.pdf

http://staedtepartner-stettin.org/language/de/hermann-stohr-und-stanislaw-kubicki/

http://staedtepartner-stettin.org/language/pl/stanislaw-kubicki-i-hermann-stohr/

http://staedtepartner-stettin.org/wp-content/uploads/2015/07/2016-Bericht-Compatibility-Mode.pdf;15 KUBICKI Stoehr UZ

http://staedtepartner-stettin.org/language/pl/w-starej-rzezni-o-hermannie-stohrze-i-stanislawie-kubickim/


Andere Beiträge über Stanisław Kubicki (und Avantgarde & Bunt):

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2017/05/20/der-turmbau-zu-babel/ 

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/11/26/exhibition-bunt-expressionism-

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/07/01/nie-dziela-nasze-sa-wazne-lecz-zycie/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/12/10/17526/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2014/04/23/kubicki-und-hufeisensiedlung/ 

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/11/17/poezja-poesie-stanislaw-kubicki/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2014/07/31/hulewicz-kraft-kubicki/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2014/04/29/dwa-pomniki/ 

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/08/26/zdroj/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/04/29/artifex-doctus/ 

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/04/02/der-brennende-dornbusch/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/04/01/mojzesz/


Beiträge über Kubicki und seiner Frau Margarete

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/12/03/bilder-von-margarete-kubicka-in-der-hufeisensiedlung/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2017/05/19/artpieces-by-the-kubickis/


Beiträge über Schenkung Professors Stanislaw K. Kubicki an polnische Museen 2015

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/12/11/bunt-und-bunt-and-also-the-revolt/

transborder-avant-garde-in-wroclaw/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/11/07/finissage/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/10/03/bunt-und-die-gegenwartskunst/ 

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/09/30/bunt-3-filme/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/09/04/es-ist-bunt-in-dresden/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/07/15/15640/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/05/31/15095/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/05/15/noc-muzeow-ulotka/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/04/19/powrot-grafik-ruckkehr-der-praphiken/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/04/17/bunt-ekspresjonizm-transgraniczna-awangarda/

Beiträge von Stanislaw Karol Kubicki (Professor) über seine Kindheitsaufenthalte in Polen

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/09/02/immer-montags-der-polnische-adel/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/09/09/immer-montags-der-polnische-adel-2/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/09/16/immer-montags-der-polnische-adel-3/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/09/23/immer-montags-der-polnische-adel-4/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/09/30/immer-montags-der-polnische-adel-5/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/10/07/immer-montags-der-polnische-adel-6/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/10/14/immer-montags-der-polnische-adel-7/

https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2013/10/28/immer-montags-der-polnische-adel-8/