Co tam u szczęśliwych dzieci, kur i kaczek?

Ewa Maria Slaska

A tak, i kaczek, bo na mojej ukochonej wiosce do ukochanych moich kur i dzieci dołączyły jeszcze szczęśliwe kaczki.

Szczęśliwe dziecko kocha kurę!

Kura podobno kocha też dziecko, czyli miłość jest obupólna.

Szczęśliwe kury


To oczywiście jajka od szczęśliwych kur dla szczęśliwych dzieci.

I szczęśliwy kubek z kurami, do picia szczęśliwej herbaty.

A tu szczęśliwe kaczki. Wychodzą co dzień o ogrodu i zjadają… ślimaki.

Na zdjęciu kaczki nie wyglądają na szczęśliwe, ale na filmie widać, że mają super kacze życie, niestety z przyczyn niewiadomych WordPress, który bez problemu odtworzył filmiki z kurami, odmówił pokazania kaczek… Rysunek, oczywiście, Kasia Masalska.

***

A na zakończenie filmik, jaki Helcia K. nagrała w berlińskim metrze. Trzech hippisów wypuściło kurę:

https://www.facebook.com/messenger_media?attachment_id=1365963338827126&message_id=mid.%24gAAjYGmD1fJWlGr1PsWe6Xfp91YX0&thread_id=2489407621135509

Kura nie wygląda na nieszczęśliwą, więc może jest szczęśliwa. Jak to napisała Ela K., która mi ten filmik przysłała, wszystko zależy od tego, co czeka kurę. Jednak z reguły obrońcy zwierząt mają inną politykę: Używasz kury, karalucha, konia czy zebry niezgodnie z ich naturalnym procesem życia od narodzin do śmierci, a zatem je męczysz.

Właściwie już przy karaluchach chciałam nam wszystkim zadać to pytanie, które przy kurze zadała Ela. Czy ten rosyjski malarz, który organizuje te wyścigi, w międzyczasie o dba o swoją stajnię, czy łapie karaluchy przed wyścigami, organizuje event, a potem je wyrzuca? A jeśli dba, to czy to wystarczy? Skąd wiemy, czy one chcą, żeby o nie dbał?

Jakbym była karaluchem, to bym chyba wolała, żeby mnie wyrzucił. Ale co ja tam wiem?

Leave a comment