Ewa Maria Slaska
to jedna z pierwszych linijek wspaniałej rosyjskiej ballady Życie kotów, wspaniałego rosyjskiego barda Timura Szaowa.
Cała piosenka i garść informacji o Timurze tutaj:
Wiem, nie powinniśmy wspierać żadnej współczesnej sztuki rosyjskiej, ani w ogóle sztuki rosyjskiej, wiem, wiem… A jednak nie umiem bez Okudżawy, Bułhakowa, Pasternaka, Szaowa… No cholera, nie umiem…
Gdy o nim pisałam, jeszcze nie mieliśmy takich dylematów, jeszcze wolno było się zachwycać Dostojewskim, Czajkowskim, Lermontowem, Puszkinem, Pavlovą i Tołstojem.
Sprawdzam na stronie Szaowa. Koncertuje. W lipcu koncert. Już chcę powiedzieć, że cholera, dlaczego występuje w tej cholernej putinowskiej Rosji, gdy przypominam sobie cholerne dyskusje z czasów, gdy jeszcze mieszkałam w Polsce i zawzięci wrogowie komuny, gdy łaskawie przyjechali nas odwiedzić, zarzucali peerelowskim artystom, intelektualistom, naukowcom, ba, lekarzom, inżynierom i technikom, kolaborację. Ich zdaniem ludzie ci zaprzedali się komunie, czego dowodem był fakt, że pracują w PRL. I pamiętam moją rozpacz, gdy próbowałam tłumaczyć, że bez tych ludzi szczeźlibyśmy w tej cholernej komunie jak psy… że to oni nas trzymali przy życiu.
Nie wiem, czy Szaow się zaprzedał, czy robi co może dla przetrwania swojego narodu. Sowieckiego, post sowieckiego, putinowskiego, cholera, cholera, cholera… Forsy brak, w kraju bardak, w wodzie cholera…
I na pociechę sięgam po książkę, no tak, Cholera i inne choroby. Autor Łukasz Kaniewski, ilustracje Karolina Kotowska, wydawnictwo: Poradnia K, Warszawa 2016. Tak 10 lat temu. A w cholerę z tym. Ja tę książkę dostałam w czerwcu 2026 roku. Nawet nie wiem, dlaczego. Znam autora, tak, ale nie aż tak, żeby mi dawał książkę. A jednak dał. Ale po 10 latach. Ale dał. Ale cholera, przecież to nieważne. Mam, dostałam. I sobie czytam.

A w środku po kolei: Wszawica, Owsica, Tasiemiec, Grzybica, Alergia, Trądzik, Wady wzroku, Anoreksja, Hipochondria, ADHD, Depresja, Padaczka, Wstrząśnienie mózgu, Rana, Złamania, Przeziębienie, Opryszczka, Ospa wietrzna i półpasiec, Zawał, Nadciśnienie, Żylaki, Migrena, Próchnica, Wścieklizna, Dżuma, Cholera, Nowotwór, a potem jeszcze Bakterie, Wirusy i Szczepionki. Na długo przed pandemią.
Każdy rozdział zaczyna się wierszykiem. Cholera ma wierszyk o wieszczu, który jak wiadomo, na nią umarł:
A. Mickiewicza, wielkiego wieszcza
Zabiła wody odrobineczka
Jak to możliwe pytacie? Ano
Podówczas wody nie chlorowano.
Ale najlepszy wierszk mają Bakterie.
Dwie rzeczy nocą ciemną
Wprawiają mnie w zdumienie:
Miliardy gwiazd nade mną
Miliardy bakterii we mnie
Na zakończenie rozdział o cholerze, a właściwie rozdzialik, bo to książka dla dzieci, każdy rozdział więc to tylko dwie strony, duży tytuł z nazwą choroby, wierszyk, obrazek prawie na całą stronę, na tekst właściwy pozostaje zatem mało, cholera, mało miejsca.
Dwieście lat temu do Europy przybyła z Indii straszna zaraza: cholera. Zabijała ludzi tysiącami, bogatych i biednych, mądrych i głupich, bez różnicy. Umarł na nią polski poeta Mickiewicz, niemiecki filozof Hegel i rosyjski arcyksiążę Konstanty. Ludzie nie wiedzieli, jak się przed cholerą bronić. Myśleli, że wywołuje ją nieczyste powietrze. Ale okazało się, że jest zupełnie inaczej.
Pewien Anglik, John Snow, postanowił, że znajdzie źródło cholery, tak jak detektyw znajduje mordercę. Na mapie Londynu zaznaczył kropkami domy, w których ludzie chorowali. Kropki zagęszczały się wokół pewnego punktu. I wiecie, co tam było? Pompa, z której mieszkańcy czerpali wodę (wtedy jeszcze w domach nie było kranów, po wodę chodziło się do wspólnego kranu na ulicy).
Ta pompa została zamontowana w odległości zaledwie jednego metra od podziemnego szamba: wielkiej zakrytej dziury, gdzie z toalet trafiały ludzkie kupy. Było oczywiste: to z tego miejsca pochodzi choroba. John Snow powiedział to władzom miasta, te jednak stwierdziły, że nie będą ogłaszać odkrycia, gdyż uznali je za zbyt obrzydliwe. Dopiero po dziesięciu latach urzędnicy i naukowcy zrozumieli, że Snow miał rację.
Kiedy ludzie zaakceptowali brzydką prawdę o przyczynach cholery, szybko nauczyli się walczyć z tą chorobą. Zaczęli szczelnie oddzielać wodociągi z wodą pitną od kanalizacji, w której płyną brudy. A potem wprowadzili chlorowanie, czyli nasycanie wody chlorem, gazem zabijającym bakterie. Ta metoda stosowana jest do dziś i dzięki niej możemy śmiało pić wodę z kranu.
Czyli dokładnie tak jak śpiewa Szaow, Денег нет, в стране бардак, в воде холера…
