Lato, lato

Teresa Rudolf

Gołąb z ulicy Chopina

Dziś przyleciał
gołąb poranny,
z ulicy Chopina,
moje dzieciństwo.

Gruchnął znów,
z jakąś skargą,
w zaciśniętym
dziobie jak wtedy.

Zagłuszał inne
ptaki, psy i koty 
biadoleniem tępym,
nieprzetłumaczalnym.

I nagle 
dzwony 
kościelne,
w czystym
powietrzu
poranka,
odebrały
od niego
tę skargę...
Dziwne lato

Lato, 
wyśpiewane ptakami,
od lasów po balkony.

Lato,
przepięknie kolorowe,
rozsłonecznione niebiesko.

Lato,
grzmiące z nienawisci,
miotające piorunami.

Lato,
prażące gorącem ziemię, 
jakby kawę kolumbijską.

Lato, 
goniące ludzi dla ochłody
w wody rzek i basenów.

Lato,  
całe lądy na wiór suszące,
kradnąc wodę, paląc lasy.

Lato, 
cierpiące na 
niestabilność,
jak człowiek,
co kocha
...i zabija. 

2 thoughts on “Lato, lato

  1. Tereso. Wiesz, że zawsze mnie wzruszasz swoją poezją, bo czymże jest poezja? Dla mnie, to SYMETRIA MYŚLI. Symetria jest doskonała więc i poezja jest doskonała, a Twoja tak subtelna , tak ciepła. Zwykła dedukcja. Kiedyś ( tak, kiedyś) tuż po pogrzebie męża, rankiem, kiedy parzyłam kawę i rozmyślałam o naszych ostatnich dobrych dniach wspólnie spędzonych, wówczas na parapecie przysiadł zwykły szary gołąb i najnormalniej dziubkiem stukał w szybę. Znieruchomiałam, bo to było wg mnie takie inteligentne pukanie. Kiedyś mąż uczył mnie parzyć kawę, a wtedy nie zrobiłam tego, jak należy. Takie było moje pierwsze skojarzenie, więc wylałam i zaparzyłam nową kawę. Gołąb cały czas stukał dziobem. Po rytuale zaparzenia nowej kawy gołąb odleciał. Ten obraz towarzyszy mi do dziś, kiedy tylko zobaczę gołębia lub przeczytam o nim. To symbol miłości i troski. Nigdy więcej żaden gołąb nie zastukał w szybę, choć wciąż czekam. Tereso, ptaki to też symbole ulotności naszych myśli. Dziękuję Ci za wrażenia, emocje, wspomnienia po lekturze Twojej poezji

  2. Dziękuję Ci Lucy bardzo!
    Wiesz, ten gołąb, który teraz tak “głucho” gruchał, był rownież zaskoczeniem, bo
    u mnie w tej chwili rzadko kiedy da się słyszeć.
    Natomiast w Krakowie na ulicy Chopina, był to codzienny
    o każdej porze roku jego “śpiew”(nigdy nie moglabym
    tego gruchania tak
    nazwać).
    Bardzo Ci dziekuję, że podzieliłaś się rownież swoją, wzruszającą historią. Jesteś bardzo empatyczną osobą.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Dobrej niedzieli.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.