Listopad 2024

Nasze listopadowe spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej jest ważne. Przyjdźcie, porozmawiajcie, opowiedzcie, posłuchajcie.

My trzy
Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol, Krystyna Koziewicz
zapraszamy na spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej

w piątek 15 listopada o godzinie 19

Schulzestr. 1
13187 Berlin – Pankow
Stacja kolejki Wollankstrasse

Pejzaż bez ciebie

Długie jesienne wieczory pełne nostalgii, wspomnień, tęsknoty.

Zaduszki, Święto Zmarłych, to może najsmutniejsze dni w roku. Wspominamy naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, którzy byli z nami tak jeszcze niedawno i odeszli. Czas zadumać się nad życiem.

W tym szczególnym miesiącu – listopadzie spotykamy się raz do roku w SprachCafé Polnisch, aby porozmawiać o nich właśnie, o tych, którzy żyli wśród nas i odeszli. W minionym roku byli to Tibor Jagielski, Magdalena Milenkowska, Ewa Wanat, Leszek Szaruga. Bardzo nam ich brakuje.

Ewa Wanat, foto Artur Krynicki / Magdalena Milenkowska, foto ?? / Tibor Jagielski, foto Hannelore Lauffer / Leszek Szaruga, foto ??

My Trzy, Ela, Ewa i ja, Krystyna zapraszamy na rozmowę o nich! Każde odejście zawsze jest za wcześnie, zwłaszcza gdy śmierć przychodzi znienacka i zabiera nam bliską osobę. Każda z tych osób zostawiła w naszej pamięci trwały ślad, chcemy okazać wdzięczność za chwile, które dane nam było z nimi spędzić, za spotkania, rozmowy, dobre słowa, ich obecność na naszej ścieżce życia. Żyjecie w naszej pamięci!

Wydaje się, że nie można się pogodzić z tym, iż odeszli tak nagle, za wcześnie. Lecz jeśli się spojrzy na ich drogę życia, to ma się przekonanie, że zostawiając po sobie dobre wspomnienie nie odeszli bezsensownie, nie umarli ostatecznie.

Przygotujemy puste miejsce – krzesło dla nieobecnych, na którym usiądą ci, którzy nam o nich opowiedzą. Chcemy ich zapamiętać jako ikony polskiej emigracji, wyjątkowe osobowości, swoim życiem tworzyli wielkie dzieło, stali się częścią życia Polaków w Berlinie.

Póki nasza pamięć trwa, oni są wśród nas! Człowiek żyje tak długo, jak długo żyje pamięć o NIM!

Każdemu kiedyś, Wisława Szymborska

Każdemu kiedyś ktoś bliski umiera,
między być albo nie być
zmuszony wybrać to drugie.

Ciężko nam uznać, że to fakt banalny,
włączony w bieg wydarzeń,
zgodny z procedurą;

prędzej czy później na porządku dziennym,
wieczornym, nocnym, czy bladym porannym;
i oczywisty jak hasło w indeksie,

jak paragraf w kodeksie,
jak pierwsza lepsza
data w kalendarzu.

Ale takie jest prawo i lewo natury.
Taki, na chybił trafił, jej omen i amen.
Taka jej ewidencja i omnipotencja.

I tylko czasem
drobna uprzejmość z jej strony –
naszych bliskich umarłych
wrzuca nam do snu.

Foto: Krystyna Koziewicz

95 lat

Maria Marucelli i Małgorzata Kowalska

Do Mamy.
Mamo kochana, miałaś piękne życie, podczas którego działo się wiele rzeczy ciekawych, pięknych i mniej interesujących, jak każde życie.
Pierwszy okres to było dzieciństwo, o którym niewiele opowiadałaś, ale na zdjęciach, które się zachowały, wyglądałaś na dziecko szczęśliwe, otoczone miłością rodziny.


Tę sielankę przerwała, jak wszystkim, wojna. Twoi wspaniali rodzice zaczęli pracę w konspiracji, a Ty, ciekawska, podglądałaś i podsłuchiwałaś jak każde dziecko i żadna konspiracja nie była dla Ciebie tajemnicą. Więc Rodzice wciągnęli i Ciebie w pracę, nosiłaś pseudonim „Mirka” i byłaś najmłodszą łączniczką AK II Rejonu „Celków” Okręgu Obroża.
Potem było aresztowanie, Pawiak, przesłuchania – nie był to dla Ciebie łatwy okres, ale dzięki Twojemu uporowi przeżyłaś to wszystko i pięknie opisałaś, najpierw na blogach a następnie w książce Biała Apaszka.


Później spotkałaś Tatę, wspaniałego człowieka, który też dał Ci dużo w życiu. Wyjazdy za granicę, poznawanie świata.

Skończyliście studia i w międzyczasie urodziłyśmy się my dwie. Podobno chciałaś mieć dom pełen dzieci, żeby zaspokoić Twój brak rodzeństwa. Na szczęście Małgorzata tak się darła po urodzeniu, że te masy dzieci Wam wyperswadowała. Była również kwestia utrzymania dużej rodziny z niewielkiej pensji psycholożki i lekarza. My dwie musiałyśmy Wam wystarczyć!


Ale tworzyliśmy zgodną rodzinę, w której decyzje były dyskutowane wspólnie, czasami my, trzy baby, dominowałyśmy Tatę, tak jak to się przydarzyło, gdy dołączyłyśmy do naszej rodziny Paskalcię (dla niewtajemniczonych – to była piękna foxterierka, która urodziła nam ósemkę szczeniaków).


Niestety losy rodzinne rozrzuciły nas po świecie, ale starałyśmy się być blisko Was, pomagać, jak tylko mogłyśmy, odwiedzać jak najczęściej.
Dla nas niezapomniane są nasze rozmowy we trzy na Skypie, a nawet w cztery, jak dołączała do nas Teresa, siostra Taty, a czasami i w pięć, razem z Puszynką, Twoją kotką. Sandro, włoski mąż Marii zawsze pytał: “ty dziś rozmawiasz?”

Brakuje nam tych pogaduszek o wszystkim i o niczym.


Zawsze podziwiałyśmy i chwaliłyśmy się Twoją odwagą poznawania nowego, komputerowego świata. Maile, Facebook, Skype i ogólnie Internet stały się dla Ciebie oknem na świat i możliwością kontaktu z rozrzuconą po świecie rodziną. Byłaś wyjątkiem wśród swoich rówieśników.


Dziś skończyłaś 95 lat! Postarałyśmy się zapewnić Ci jak najlepszą opiekę w tak sędziwym wieku. Myślami jesteśmy zawsze przy Tobie.

Maria i Małgorzata

PS. od Adminki: Ciocia, my też o Tobie dużo myślimy, i my, Kasia i ja, nasze dzieci, wnuki, ale też wiele autorek i wielu autorów tego bloga! Niech Ci się śnią piękne sny!

Z szuflady cioci Janki

Notatki Cioci, znanej na tym blogu jako Ciocia, Ciotuchna lub Mirka, a niekiedy, poważnie, jako Janina Kowalska, znalazła w szufladzie jej córka Maria (Maria, włosz.czy.zna, Marucelli) i przysłała mi z notatką, “chcesz, to sobie przepisz”.


To “sobie przepisałam”. To są dwa zupełnie odmienne teksty – jeden o ojcu Cioci, a naszym dziadku (wujecznym dziadku), Wiktorze Ostrowskim, którego Czytelni(cz)k(a) też z łatwością znajdzie na liście autorów lub poprzez funkcję szukaj, a drugi o śmieciach. Jacek Pałasiński, którego Ciocia wspomina na początku drugiego tekstu, też jest w postaci różnorakich reblogów do znalezienia na tym blogu.

Continue reading “Z szuflady cioci Janki”

Magnolia, magnolia…

Agata Koch

W 1874 roku Czetwertyńscy wybudowali w Milanowie przyfolwarczną szkołę, do której uczęszczały również dzieci z okolicznych wsi, powołali do życia i wyposażyli Ochotniczą Straż Pożarną, wspierali założoną przez mieszkańców Milanowa orkiestrę dętą oraz amatorski teatr. Włodzimierz Czetwertyński pełnił wiele funkcji publicznych. Maria Wanda Czetwertyńska hojnie wspierała inicjatywy społeczne, skierowane w szczególności do kobiet i dzieci.

Książę Włodzimierz był miłośnikiem przyrody, bibliofilem, interesował się również literaturą i sztuką. Toteż w dworze znalazło się pomieszczenie na oranżerię, bibliotekę, galerię obrazów oraz archiwum rodzinne.

Continue reading “Magnolia, magnolia…”

Jutro pogrzeb

Ewa Maria Slaska

Tibor Jagielski

To już trzeci mężczyzna, z którym łączyły mnie związki przyjaźni i współpracy, a który odszedł w tym roku. Najpierw w styczniu umarł Folker, potem w lutym Jan – pochowano ich obu tego samego dnia na tym samym cmentarzu – a teraz Tibor. Zmarł na zawał 2 czerwca 2024 roku. Został znaleziony w mieszkaniu, gdzie (wydaje się), że właśnie wybierał obrazy. Przygotowywał wystawę, tę o której tu pisałam – w Polskiej Kafejce Językowej.

15 czerwca mieliśmy się spotkać u Agaty Koch na Schulzestr. 1, na Pankow.

Nie mogę się otrząsnąć.

Continue reading “Jutro pogrzeb”

Perseidy

Reblog i nie


Pojawiają się co roku koło 12 sierpnia, lud nazywa je Łzami św. Wawrzyńca i dawniej każdy z nas je widział i wiedział, że jak lecą, to trzeba wypowiedzieć życzenie, a się na pewno spełni. W historii rodziny Slaskich jest taka opowieść zapisana przez Dziadka (Pradziadka, Prapradziadka) Ludwika Slaskiego, o tym jak udał się był z panną Elżbietą na spacer, spadały gwiazdy, pomyślał, że chciałby się z nią ożenić i potem żyli razem długo, choć nie zawsze szczęśliwie, ale to już nie zależało od gwiazd spadających, tylko od komunistów. Dziadek, jak wielu byłych ziemian, pracował po wojnie w rolnictwie. Gospodarka planowa, obowiązująca w PRLu zaplanowała m.in. hodowlę owiec górskich w Wielkopolsce. Plan nie wyszedł, owce pozdychały, a Dziadek został skazany w roku 1951 na 10 lat więzienia. Wyszedł po roku 1956 i wkrótce potem został zrehablilitowany. Napisał książkę o pobycie w stalinowskim więzieniu – to książka o okropnych rzeczach –  Lata wykreślone z życia. Proces polityczny i więzienia PRL, Kraków 1992.

Ludwik i Elżbieta; obejrzeli spadające gwiazdy i spędzili ze sobą całe życie.

Continue reading “Perseidy”

Frauenblick: Abschiede

Monika Wrzosek-Müller

Zuerst war der Hund, unser Mini-Dackel genannt Zitta aus unserem Leben verschwunden. Zugegeben, in der letzten Zeit war sie sehr anhänglich, aber dass das Ende naht, haben wir wirklich nicht geahnt.

Tier und Mensch
So viele Jahre ohne Tier schon
Kein Klagen an der Tür, kein Grüßen
Kein sehnsuchtsfeuchter Blick, kein Drängen
Kein Streichen um das Bein, kein Schnurren
Kein selbstvergessenes Mahl, kein Lecken
Kein traumverlorenes Ruhn, kein Schlummern
So viele Jahre schon gar kein richtiger Mensch mehr.
(Robert Gernhardt)

Continue reading “Frauenblick: Abschiede”

Agata Koch, “Magnolia” (zapowiedź nr 2)

Zapowiedź numer 2, bo pierwsza już była TU.
Dziś podpisywanie książki (prezentacja we wrześniu)!


Oczywiście w Sprachcafé Polnisch a właściwie, skoro książka po polsku – w Polskiej Kafejce Językowej.
Schulzestr. 1
Stacja S-Bahn Wollankstraße
a potem tuż za rogiem.

Spotkanie odbędzie się w języku polskim, ale oczywiście w razie potrzeby porozmawiamy również po niemiecku.
Das Treffen findet auf Polnisch statt, aber wenn man deutschsprachig ist, werden wir mit ihm natürlich Deutsch reden.


Z książki:

Moja rodzina dzieliła losy wypędzonych zza Buga w 1945 roku, przyjętych łaskawie przez wiejską społeczność Milanowa, wygnańców na Syberię, ofiar Katynia, pracy przymusowej w Niemczech, aresztowań, zabójstw i śmierci. (…) Podobne, powojenne losy i utraty majątków stały się udziałem setek rodzin i rodów zamieszkujących tereny Europy środkowo-wschodniej, które od roku 1939 zmagały się z wojną, a po roku 1944 ze zmianą ustroju politycznego, przesunięciem granic państwowych, czy wysiedleniem, również z terenów dzisiejszej Polski wschodniej. Ile takich posiadłości zostało osieroconych, ograbionych, zniszczonych? Te zniszczenia i ich skutki w niektórych przypadkach widoczne są jeszcze do dziś. Niewielka ich ilość została szczęśliwie odratowana i stanowi dziś w większości własność prywatną. Powstały w nich centra agroturystyczne, luksusowe hotele z salami konferencyjnymi czy też ośrodki odnowy biologicznej. Na obszarze Polski znajduje się obecnie około 2.800 pałaców, z czego 2.000 nadal pozostaje w ruinie. Wypędzeni lub zbiegli przed represjami właściciele majątków i ich potomkowie żyją dziś rozproszeni po całym świecie.

Jednak wbrew pozorom nie jest to książka (tylko) o ciosach od losu – jest to przede wszystkim niezwykła opowieść o raju!

Przybywajcie! Kommet an!

“Magnolia” Agaty Koch

Agata Koch

(Fragmenty powieści)

“Maria Tarnowska należała do ostatniego pokolenia najwyżej sytuowanej warstwy społecznej, która po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczyła utraty wszystkiego, co do tej pory posiadała: majątku, pozycji, wreszcie miejsca w społeczeństwie polskim. W ostatnim dziesięcioleciu ukazało się na rynku wydawniczym wiele opracowań naukowych dotyczących problematyki ziemiaństwa. Wspomnienia napisane przez przedstawicielkę tej warstwy doskonale uzupełniają obraz ziemiańskiego życia na przełomie XIX i XX w. oraz w okresie międzywojennym.” – pisze historyk, Agnieszka Gątarczyk, w recenzji wspomnień Marii Tarnowskiej.

Continue reading ““Magnolia” Agaty Koch”