Reblog z Wikipedii; inspiracja – Arts of Working Class on Instagram
Les raboteurs de parquet (Cykliniarze) obraz olejny namalowany przez francuskiego impresjonistę Gustave Caillebotte (1848-1894). Wymiary: 102 x 146.5 cm; wystawiony w Muzeum d’Orsay w Paryżu.
U schyłku XIX i na początku XX wieku Europa przechodziła metamorfozę, zarówno gospodarczą jak i polityczną. Szybki rozwój cywilizacyjny w czasie tak zwanej „rewolucji przemysłowej” wiązał się również z przemianami społecznymi. Dotychczasową politykę feudalną wyparł kapitalizm. Rywalizacja o „mocarstwowość gospodarczą pomiędzy szybko rozwijającymi się państwami stopniowo się pogłębiała, aż w końcu przekształciła się w prawdziwą wojnę gospodarczą. Przemysł potrzebował taniej siły roboczej, surowców oraz rynków zbytu, a więc państwa konkurujące ze sobą, zwłaszcza mocarstwa, w ich poszukiwaniu, rozpoczęły politykę ekspansji na nowe tereny, i te leżące poza Europą, i te w Europie. Był to rabunek, który miał na celu poszerzanie dawnych posiadłości kolonialnych i zdobywanie nowych.
Dziesięć lat temu odbyło się szczególne międzynarodowe tournée wystawy, inicjujące obchody 100-lecia awangardy w Polsce. Dziś jest okazja, by to przypomnieć. W związku z tym prezentujemy film/teaser BUNT – re-wizje. 100 lat Buntu
Vor zehn Jahren fand eine besondere, internationale Ausstellungstour statt, welche die Feierlichkeiten anlasslich von 100. Jubilaeum der Avantgarde in Polen initiierte. Heute ist es ein Anlass, um daran zu erinnern. Daher präsentieren wir den Film/Teaser BUNT (REVOLTE) – Re-visionen. 100 Jahre von Bunt
Szalony duszy taniec grzebiącej w przeszłości, raz w radości, a raz w bólu, raz w umyśle, a raz w sercu, niekiedy czerwonej ze wstydu. czasem wyprostowanej z dumy…
…a czasem, wymazanej gumą myszką na zawsze…
Umysł…
Sieć wiedzy i niewiedzy, gęsto utkana (z otworami), z radarem na Nowe, dostępne jak małe Tatry, niedostępne jak Mont Everesty, upadki, sukcesy, małe śmierci i zmartwychwstania…
…a czasem pustkowie, odłączone od prądu…
Zanieś mnie…
Nie daj się prosić, nie daj, Wiosno zanieś mnie w muzykę z kwiatów, złudzeń,
z szelestu motyli, brzęczenia insektów czyichś lekkich słów, piękna istnienia…
kiedy tak mocno czuję, że jestem, że jestem… nie daj się już prosić, po prostu, zanieś mnie…
“Sąsiedzka Umowa Śmieciowa tradycyjnie rozpoczęła nasz sezon wydarzeń plenerowych na Szczepinie . A zrobiliście to z rozmachem. Na zbiórce stawiło się 90 osób, Dobrze było widzieć każdego z Was, a szczególnie Koło Wolontariatu z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 18 i młodzież z LO Nr XII im. Bolesława Chrobrego we Wrocławiu.
Nie zawsze spędzamy Wielkanoc tam, gdzie mieszkamy. Czasem jedziemy do rodziny lub przyjaciół, czasem na wczasy, ale czasem poniesie nas daleko. W zeszłym roku Syn i Wnuk spędzali Wielkanoc w Stanach Zjednoczonych. Przysłali stamtąd między innymi takiego maila:
Jacek Slaski
Mail do całej rodziny, niedziela wielkanocna o 6:42
Przesyłamy ucałowania i najlepsze życzenia wielkanocne z Sylvaine Ranch niedaleko miasteczka pustynnego Dolan Springs, Arizona, w połowie drogi między Grand Canyon i Las Vegas. Mamy nasz koszyczek wielkanocny i właśnie wróciliśmy z kościoła katolickiego Our Lady of the Desert, w którym afrykański ksiądz przez dwie godziny prowadził mszę wielkanocną po angielsku i hiszpańsku, a na koniec poświęcił nasz koszyczek. Tak to jest! Całujemy
Jacek i Anton
I takie zdjęcia:
Ewa Maria Slaska
W roku 2022 spędziłam Wielkanoc w Anglii. Nie było koszyczka ani księdza, nie mogłam więc poświęcić przyniesionej w kieszeni pisanki, a właściwie nie pisanki, tylko jajka na twardo. W Wielką Sobotę w mieście ogrodzie Welwyn był kościół, który sprzątały i dekorowały same kobiety, i był kościelny śmietnik z kontenerem po brzegi wyładowanym muzyką kościelną.
W roku 2016 w jakimś niemieckim kościele zobaczyłam pisanki – strusie jaja. Musicie mi uwierzyć, bo skoro nie przyłożyłam do pisanek pudełka od zapałek, to na zdjęciu nie widać, że pisanki były przeogromne.
Pisanka ma przynieść dostatek, powodzenie i szczęście. Czy jeśli jest wielka jak strusie jajo, to będzie tego więcej? Więcej szczęścia, Kochani! I Kochane!
„Blueprint” polega na rozwiązywaniu problemów. Każdy kształt obecny i zarysowany ściegiem łańcuszkowym i dziurką na guziki reprezentuje obszary miasta i kraju, których nie znam. Żadnego konkretnego miasta i żadnego kraju, który istnieje. Po prostu kształty uformowały się z ruchu mojej ręki, gdy myślałem o bliskich mi osobach.
To nie jest długa ulica, według Wikipedii dwa metry brakują jej do dwóch kilometrów. Budowę Wolki rozpoczęto w 1849 r.; wtedy nosiła ona nazwę Schwientochlowitzerstraße, ponieważ był to teren pruskiego zaboru i droga prowadziła w kierunku Świętochłowic, geograficznie – z północy na południe. Miała na celu skomunikować Królewską Hutę – późniejszy Chorzów – a wówczas Königshütte oraz okoliczne kolonie przemysłowe z nieistniejącym już dziś dworcem kolejowym na północy miasta. Przemysł w regionie rozwijał się – jak by to później wicie rozumicie komunistyczny aparatczyk nazwał – dynamicznie, więc była taka ekonomiczna potrzeba. Budowę najpierw tylko utwardzonej szosy prowadziła pewna spółka akcyjna, która również nią zarządzała i za przejazd pobierała… myto, ponieważ teren był prywatny. W 1871 roku ulica, już jako miejska, została wybrukowana.
Czy narodowo-twórcza idea Tarasa Szewczenki zawarta w jego wierszach była początkiem konstytuowania się narodu ukraińskiego, którego owocem jest dzisiejsze niepodlegle państwo – Ukraina?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, muszę cofnąć się nieco w czasie i … powrócić w realia zaboru rosyjskiego.