Zbigniew Milewicz
Jednym z dobrodziejstw zawodu dziennikarskiego jest stały kontakt z ludźmi, poznaje się ich całą masę, różnych, różnistych, którzy są czasami upierdliwi, ale zawsze ciekawi, zróżnicowani i przez to żurnalista też staje się bogatszy. W sensie wiedzy o człowieku, bo jeżeli chodzi o wierszówkę, to już niekoniecznie. Pracując w latach 70-80 w redakcji katowickiego Dziennika Zachodniego, później rozgłośni Polskiego Radia, a następnie w Wieczorze, od czasu do czasu dostawałem zlecenia na tzw. produkcyjniaki. Trzeba było pojechać w teren – do kopalni, huty, PGR-u i pokazać, jak tam proletariat ciężko pracuje, żeby – zgodnie z popularną maksymą – Polska rosła w siłę, a ludziom się żyło dostatniej.
Continue reading “Alojz Mruk”


