Noch zum 1. September

Wäre es nicht angemessen, wenn der Deutsche Bundestag am 1. September eine Gedenkstunde abhalten würde – aus Anlass des Jahrestags des deutschen Überfalls auf Polen, mit dem Deutschland 1939 den Zweiten Weltkrieg entfesselt hat? Ein solcher Akt könnte in Deutschland das Bewusstsein für die Verbrechen schärfen, die Deutsche zwischen 1939 und 1944 an Polen begangen…

Continue reading “Noch zum 1. September”

Wehwaltland

Matylda Wikland

Wehwaltland, bądź na porzuconym cmentarzu jedynym stabilnym gruntem są kamienie z roztrzaskanych nagrobków, co jest niestety nie metaforą a obserwacją praktyczną, wraz z kilkoma spostrzeżeniami z okazji nadchodzącego zaćmienia słońca.

Pamiętasz, jak lubiłem Platona. Dziś wiem, że kłamał. Bo w rzeczach ziemskich nie odbija się ideał, ale leży ciężka, krwawa praca człowieka.

Tadeusz Borowski, U nas, w Auschwitzu

Continue reading “Wehwaltland”

Byłam w Poznaniu

Ela Kargol

Między domem Greisera a cmentarzem żydowskim

Byłam w Poznaniu. Nie pierwszy raz i nie ostatni. Urodziłam się w tym mieście, tam dorastałam, tam przeżyłam swoje najpiękniejsze, bo młode lata.

Na Junikowie w Poznaniu mam już miejsce w grobie rodzinnym, choć o tym, czy będzie to ostatecznie moje miejsce, zadecyduje i tak rodzina. Mnie natomiast w zaświaty jeszcze się nie spieszy.

Berlin, w którym mieszkam od wielu lat i znacznie dłużej, niż mieszkałam w Poznaniu – jest dziś moim miastem. Jestem tu trochę z przypadku a teraz już z przyzwyczajenia, ze względu na rodzinę, na skromną emeryturę, na zasiedzenie i kilka innych powodów, które pewnie też by się znalazły. Na pewno jednak nie ze względu na sentymenty, korzenie czy groby przodków, bo te są gdzie indziej.

Continue reading “Byłam w Poznaniu”

Polin (Reblog)

Leo Mausbach

Do Polski zmierza kolejna fala imigrantów. Jest dla nich idealnym miejscem do życia

Polska, z konserwatywnym społeczeństwem, stabilną tożsamością narodową i niskim poziomem przestępczości wobec Żydów, jawi im się jako bezpieczna przystań. Ale czy polskie społeczeństwo jest gotowe na nową grupę imigrantów?

Sceny są niemal surrealistyczne. W korytarzach urzędów wojewódzkich w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, a także w polskich konsulatach od Tel Awiwu po Nowy Jork, ustawiają się kolejki, które przeczą logice historii XX wieku. Stoją w nich młodzi programiści z Doliny Krzemowej Izraela, lekarze i inżynierowie, rodziny z dziećmi, których śmiech odbija się echem od urzędowych ścian. W dłoniach ściskają teczki pełne pożółkłych dokumentów: metryk urodzenia dziadków z małych sztetli, przedwojennych świadectw szkolnych, wojskowych książeczek z orłem w koronie. Szukają potwierdzenia obywatelstwa, którego ich przodkowie zostali pozbawieni lub od którego uciekli, ratując życie przed Zagładą i powojennym antysemityzmem.

Continue reading “Polin (Reblog)”

Marek Hłasko, Polish James Dean


Marek Hlasko – writer, rebel, carouser – was described by the press as the Polish James Dean due to his striking resemblance to the famous actor, and as the Polish Boris Pasternak for the stunning quality of his prose and an experience of forced immigration. Escaping the tumultuous political climate in Poland, he arrives in Israel in the late 1950s. The land and its people become his inspiration, but also a curse and a trap of sorts.

Continue reading “Marek Hłasko, Polish James Dean”

Mam na imię Lech

Lech Milewski

Sunday, February 2, 2025

Pewna legenda

Mam na imię Lech.
Polacy kiwają głową ze zrozumieniem – wiadomo początek państwa polskiego… 

Bardzo dawno temu w pewnej słowiańskiej osadzie żyło trzech braci, Lech, Czech i Rus. Żyli pod wielkim świętym dębem, spod którego tryskało święte źródło, z którego pił święty koń. Bracia żyli w zgodzie ze sobą i harmonii z naturą, we wszystkim słuchając się starego i mądrego kapłana, który wiedział wszystko o naturze, ludziach, życiu i świecie. Leczył, doradzał i tłumaczył sny, zarówno młodym, jaki stary. Braciom kiedyś przyśniły się konie, a kapłan powiedział im, że te sny im się niedługo spełnią. Gdy byli młodzieńcami, ich ojciec podarował im trzy źrebaki, o które mieli dbać, by im służyły. Kapłan osady podarował im jeszcze jednego, białego konia. Przykazał im, by wyruszyli w drogę i podążali za tym właśnie koniem, aż dotrą do wielkiej północnej świątyni.  

Źródło TUTAJ.

Continue reading “Mam na imię Lech”

Moje wojny (3)

Ewa Maria Slaska

5. Moja prywatna wojna, żydowska i nieżydowska

W roku 1985 odkryłam, że jestem Żydówką. Nikt mi tego nie powiedział, doszłam do tego samodzielnie. Z jednej strony były moje sny i skojarzenia. W snach coraz częściej pojawiała się sprawa, że mama i ja musimy iść na piechotę do obozu koncentracyjnego, a może obozu zagłady. W tych snach nigdy tam nie dochodziłyśmy, co odpowiadało rzeczywistości, bo mama nie była ani w getcie ani w obozie. Ale groźba, że tam zostanie wysłana musiała jej ciążyć przez całe życie. Tak ciążyć, że dostałam ją również ja.

Continue reading “Moje wojny (3)”

Yeshivat Chachmei Lublin

Piotr Nazaruk

2024 has been the most amazing year for our Yeshivat Chachmei Lublin library project! As many of you already know, we have uncovered documents and press reports from the 1940s proving that the library of the Lublin Yeshiva–once the largest religious Jewish library in Poland–was not burned during the Second World War, as claimed by many sources, but rather looted and scattered around the world.

Continue reading “Yeshivat Chachmei Lublin”

Dziś premiera

Monika Sznajderman o Annie Bikont

Wydawczyni napisała: Jest to książka znakomita i wstrząsająca, jak tylko może być książka o świecie, w którym nieliczne ocalałe z Zagłady dzieci stają się przedmiotem handlu, rywalizacji, są towarem. O świecie, w którym uratowanego dziecka nie oddaje się ot tak, rodzinie, a nawet rodzicom, tylko trzeba je kupić, a jego wiek często poznać można tylko po zębach. O świecie, w którym dziecko nie jest dzieckiem, lecz tylko zakładnikiem religii i ideologii. I w którym nie ma dobrych wyborów, bo każdy najczęściej prowadzi do tragedii. Znakomicie zriserczowana i napisana z historycznym i reporterskim rozmachem, „Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie” odsłania przed nami całe połacie tego wciąż skrytego w mroku lądu, jakim jest Zagłada. A przy tym jest to książka wciągająca jak rzadko, jak najlepsza powieść detektywistyczna – każde poszukiwanie informacji o kolejnym dziecku zamienia się tu w pasjonujące śledztwo, które autorka za każdym razem stara się doprowadzić do końca. Trudno mi wyrazić moją wdzięczność za tę książkę – jako wydawczyni i osobiście.

Premiera 23 lutego, czyli dziś.