My Trzy, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz i Ewa Maria Slaska zapraszają na kolejny wieczór szczeciński w Polskiej Kafejce Językowej – tym razem będzie to spotkanie z poezją Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i autorską muzyką Kashi Vegi. Poetka zmarła w Manchesterze 7 lipca 1945 roku. 80 rocznica jej śmierci zainspirowała Senat RP do ogłoszenia 2025 rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Piątek, 16 stycznia 2026 roku o godzinie 19 Polska Kafejka Językowa Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow Dojazd do stacji S-Bahn Wollankstr. Wstęp wolny
Nasze styczniowe spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej traktujemy jako berlińskie zakończenie obchodów tej rocznicy.
Aha, to wieczór szczeciński, bo Kashia Vega jest ze Szczecina.
24 grudnia o północy… …przemówię do Was ludzkim głosem… – czyli jakim? Kochani Wszyscy?! (niewiarygodne rozszerzenie zbioru…) Bracia i siostry?! (zbiór ograniczony do jednej opcji…) Szanowni Klienci?! (komunikat typu spam, skrzynka przeładowana…) Kochani i Bliscy Krewni?! (para oksymoroniczna…) Drodzy Czytelnicy?! (Zwrot zawierający niedopuszczalne warunkowanie…) Paniopanowie?! (uwaga, pułapka wykluczenia…)
Stawiam więc lepiej na uniwersalność:
Boscy Grzesznicy! Jedyne, co można i trzeba dla Was zrobić tej nocy, to rozgrzeszyć Was z:
nienapisanych listów, nieprzeczytanych tekstów, niesprostowanych pomyłek, niespłaconych długów, niewyobrażalnych niefrasobliwości, niezmierzonych pokładów naiwności, nieprzemyślanych złośliwości, nierozliczonych diet, niezamierzonych gaf, nieprzetrawionych żalów, niekoniecznych łgarstw, niespuentowanych kawałów, niezrozumiałych aluzji, niestworzonych bredni, nietaktownych uwag, nierozważnych wydatków, niekochanych kochanków, niedosolonych zup, niepoprawnych manier, nieprzyjętych przeprosin, nieprzejednanych reakcji, nierzetelnych zleceń, nieprzystępnych min, niewyuczonych treści, niezapomnianych zdrad, niesprawdzonych tez, niepotwierdzonych plotek, nieposkromionych żądz, nieprawdziwych wspomnień, nieumiarkowanych oczekiwań, niewesołych prognoz, nieznacznych nieuprzejmości, niezliczonych zaniedbań, niedozwolonych skojarzeń, tudzież niewybaczalnej oryginalności, słowem: tego, co nam wspólne i znajome. Myślę, że jeśli każdy z nas tę skromną listę rozszerzy i wyśle najbardziej niezrozumiałemu bliźniemu ze swojego otoczenia, to każdy z osobna, a i wszyscy razem, poczujemy w tę noc lekki powiew metafizyki. Czego Wam i sobie serdecznie życzę.
zwei Katzen im Hof, mitten zwischen Natur der vierten Kategorie. Hat Johanna mal unsere beiden Nachbarkatzen Konfuzius und Lao Tse dokumentiert, als sie ausnahmsweise mal gemeinsam zuhause waren.
Katze_streetart wohnt, wenn ich mich recht erinnere, im Graefe-Kiez.
Die Schneekatze ist bei einer Stadtwanderung in der Jungfernheide entdeckt worden.
Das letzte Bild ist in der Columbiahalle entstanden, als die Band Katzenjammer dort aufgetreten ist.
Wo ich die Iris mal gefunden habe, das weiß ich nicht mehr.
Ach, ach, Oczekiwanie; lista prezentów od życia na nadziei zawieszona, “koncert życzeń” do ludzi z pełną listą wymogów…
Oczekiwanie tańczy polkę z Rozczarowaniem do życia, (bo nadzieja beznadziejna?) z Rozczarowaniem do ludzi, bo tak często roz-czarowują…
…naszą wy-czarowaną (w głowie,w sercu, na codzień) jakąś “świąteczną choinkę”,
z bombkami kolorowymi, łańcuszkami srebrnymi, z orzechami, jabłkami, no i szpicem u góry…
ubraną dość przeróżnie przez nas, bez pytania kogoś o zgodę na nią, (także i jak ubrana)…
i nagle koncert życzeń…
… jest “piątym asem z buta”,
gdy Oczekiwanie przegrywa tę grę…
choć przecież plotka, już od dawna niesie…
…że prawie ZAWSZE byli i są parą…
***
Życie, film każdego, z osobistym scenariuszem do niego,
z grą w głównej roli, z własną produkcją, i zdobyciem na nią wszelkich środków. legalnych, lub i nie…
Odpowiedzialność niebywała za jakość, przekaz, też i innych aktorów obsadzenie, nowoczesny casting…
Jedni robią spokojnie, barwne, ciche filmy, nie omijając żadnego insekta gdy przeleci, motyla, też i mrówki,
urodzonego kwiatu, też i ptaka…
zdumiewając się ciągle od nowa, uchwytując szczegóły, dźwięki, porody natury, i jej śmierć…
…aż kiedyś tak jak i ona znikną, niepostrzeżenie…
A inni “tkają” ogromne arrasy, genialne dzieła, pozostawiając je światu, zachwycając rozmiarem, sensem, jakością, wiedzą, nauką, estetyką, trwałością.
I jeszcze inni robią filmy na ogół w “wariancie selfie”, obojętne im, czy coś burzą, czy niweczą, czy coś budują, czy ta twórczość jest kiczem, czy też zbrodniczym dziełem…
… za które zapłacą inni od razu, a kiedyś całe pokolenia…
Rok poświęcony Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej dobiega końca. Idea uczczenia roku 2025 imieniem „polskiej Safony”, w osiemdziesiątą rocznicę jej śmierci, narodziła się w Szczecinie. Pomysłodawcą był Rafał Podraza – znawca rodu Kossaków, cioteczny wnuk Magdaleny Samozwaniec, siostry poetki; jest na zdjęciu poniżej w towarzystwie Małgorzaty Frymus, reżyserki filmu “Lilka”.
“Moja Luiza” stoi w Parku Charlottenburg. Jest to niewielkie popiersie (wys. 53 cm), wykonane z patynowanego na brązowo brązu (i nie jest to masło maślane, bo jedno to kolor, a drugie materiał), ustawione na niedużym cokole kamiennym. Pomniczek stoi nieco na uboczu, na północnym cyplu wysepki (to wyspa Luizy, no ale jak miałaby się nazywać?) Popiersie przedstawia zmarłą w roku 1810 królową Luizę Pruską. Królowa ma na głowie diadem z liści palmowych i welon. Popiersie w marmurze wykonał w roku 1804 młody rzeźbiarz Christian Daniel Rauch (1777 – 1857). Królowa kilkakrotnie mu pozowała. Podobno królowa i artysta bardzo się polubili i z ożywieniem gawędzili podczas tych spotkań. Bywały nawet plotki, że Rauch podkochiwał się w monarchini.
Kilka wspomnień o Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, a właściwie, dokładniej, Marii z Kossaków, Bzowskiej, Pawlikowskiej, Jasnorzewskiej
Poetka. Urodziła się 24 listopada 1891 roku w krakowie w słynnej malarskiej rodzinie Kossaków. Była córką Wojciecha, wnuczką Juliusza, siostrą Jerzego. Jej siostrą była Magdalena Samozwaniec, pisarka. Zmarła w Manchesterze 9 lipca 1945 roku i tam została pochowana.