I Was Swimming Naked in the Persian Gulf

Ewa Maria Slaska

I Was Swimming Naked in the Persian Gulf / Pływałam nago w Zatoce Perskiej

Sepidar Niroomand to artystka, jak sama to określiła, wizualna. Pochodzi z Teheranu / Iran/, od roku 2022 mieszka w Berlinie. Zaczęła studia inżynierii elektronicznej, które ukończyła licencjatem w roku 2008. Potem jednak zmieniła swoje życie i rozpoczęła intensywne studia sztuki. Dyplom z rzeźby i projektowania uzyskała w roku 2017 na Uniwersytecie w Teheranie. Uprawia malarstwo, rzeźbę, instalację, rysunek i grafikę. Po przyjeździe do Berlina podjęła studia na Weißensee Academy of Art, które ukończyła dyplomem z rzeźby w roku 2025. Wciąż jeszcze się tam uczy, tym razem jako uczennica swojej mistrzyni. Wykonuje rzeźby, obrazy, instalacje, rysunki i druki, badając pamięć, uczucia, sny, miłość, zbiorową żałobę i kulturę oporu, poprzez praktyki oparte na ciele i materialności.

Continue reading “I Was Swimming Naked in the Persian Gulf” →

List z Kudammu 10. O włosach.

Joasia Rubinroth

***

Autorka sprząta, ja też niby chciałam, ale zamiast tego poszłam na wystawę i po drodze “O MAŁY WŁOS” a zostałabym rozjechana przez rowerzystę. I przysięgam na wszystkie świętości i obym nigdy nie jadła lodów, że nie wiedziałam jeszcze, o czym będzie ten list, a zaczęłam sobie rozmyślać, jakby się to powiedziało po niemiecku, że coś się o mały włos wydarzyło. I to by było “um Haaresbreite”. Um Haaresbreite hätte mich heute ein Radfahrer überfahren.

***

PS od Autorki po kilku dniach!

Już jest, w Krakowie, fryzjer, który się nazywa Harakiri, niestety bez zabawy słownej: HAAR włoso-kiri.
Harakiri Barber Shop, klasyczne strzyżenie dla ojca i syna.
https://booksy.com/pl-pl/79940_harakiri-barbershop_barber-shop_8820_krakow#ba_s=seo
Jest też w Niemczech
https://www.haarakiri-haarkosmetik.de
I w austrii:
https://www.haarakiri.at

Tak to jest, człowiek coś sobie wymyśli, myśli, że to tylko żart, a to jest naprawdę!

Ruiny i truchła

Ewa Maria Slaska

W najbliższy weekend, 12 – 14 czerwca, cztery muzea berlińskie zapraszają za darmo. Do obejrzenia zbiorów i do udziału w najprzeróżniejszych eventach, takich jak tańce na świeżym powietrzu albo warsztaty tanga. Są to:
Muzeum Medycyny Charité
Hamburger Bahnhof (Muzeum Sztuki Nowoczesnej)
Museum für Naturkunde (Muzeum Historii Naturalnej)
Futurium.
Trzy z tych muzeów oferują wgląd w ruiny i truchła, czyli elementy morbidalne. Najbardziej morbidalnym miastem w Europie jest na pewno Wiedeń, ale Berlinowi doprawdy niewiele brakuje.

Museum Medycyny Charité

Matylda Wikland i ja w zrujnowanej sali wykładowej w Muzeum Medycyny w klinice uniwersyteckiej Charité w Berlinie (selfie)

Muezum jest świetne. Jedna z najlepszych rzeczy, jaką tam wystawiają, to ogromna tablica pełna kamieni nerkowych. Dwa lata temu urodziłam w bólach malusieńki kamień nerkowy, a w Charité jest taka kolekcja, że w życiu by człowiek nie pomyślał, że można sobie z takim kamieniem w ogóle poradzić. One są ogromne! I jakie kolorowe! Trzeba siły woli, żeby zapomnieć o tym, że kolorowe kamyki są wesołe i w każdym z tych obiektów zobaczyć ogrom ludzkiego cierpienia.

26 marca 1660 roku angielski pamiętnikarz Samuel Pepys zapisał w swym Dzienniku: Tego dnia minęło dwa lata, jak z przyczyny kamienia (nerkowego) byłem krajany u pani Turner w Salisbury Court; i postanowiłem, póki żyję, świętować ten dzień… W rok później: To dziś mój wielki dzień, w którym trzy lata temu krajali mnie na kamień i chwała Bogu, jak dotąd, wolny jestem od tej choroby… I tak co roku. Bo też i jest co wspominać i za co dziękować Bogu, bo kamień okrutnie boli.

https://bmm-charite.de

Do muzeum należy też Tieranatomisches Theater (Amfiteatr Anatomiczny) i tu jest zawsze wstęp wolny.

https://www.tieranatomisches-theater.de

Continue reading “Ruiny i truchła” →

Debata nt. pomnika Polaków c.d.

Ewa Maria Slaska

Dedykuję Krysi Koziewicz, która zawsze i niestrudzenie sadzi drzewa i proponuje nam wszystkim, byśmy też je sadzili

Zainicjowałam kilka dni temu debatę na temat pomnika tekstem Julii Szenwald. Dziś moja opinia, opis projektu, który chętnie przedłożyłabym władzm Berlina, poprosiłabym o dofinansowanie Lasu Pamięci Polaków. Nie od razu ogromnego, nie od razu Kraków zbudowano, takiego budowanego drobnymi krokami, metodą Miyawaki (https://www.citizens-forests.org/).

Continue reading “Debata nt. pomnika Polaków c.d.” →

Debata nt. Pomnika Polaków w Berlinie

Adminka: O tymczasowym Pomniku Polaków w Berlinie, czyli głazie, było już sporo na tym blogu. Ale temat jest kontrowersyjny i pojawia się w niespodziewanych miejscach. Postanowiłam więc spróbować – może uda się wywołać jakąś znaczącą debatę na ten temat.

Zdjęcia: Ela Kargol

O pomniku można poczytać na blogu:

Ela Kargol
https://ewamaria.blog/2025/06/26/reichstag-zapakowany-odpakowany/

Matylda Wikland
https://ewamaria.blog/2026/05/15/pokoj-dzienny/
https://ewamaria.blog/2025/08/01/nekrospecja-berlinska-badz-garsc-mysli-po-wizycie-nad-szprewa

Ewa Maria Slaska
https://ewamaria.blog/2025/07/31/las-zamiast-pomnika/

Krzysztof Ruchniewicz
https://ewamaria.blog/2018/01/17/reblog-z-dyskusja-pomnik-polskich-ofiar-wojny-w-berlinie/

Dziś tekst Julii Szenwald na temat Marii Rink, jednej z Polek, które podczas wojny zostały zamordowane w Plötzensee. Było ich ponad 40. Teksty o nich powstały w większości dwa lata temu podczas trzech warsztatów zatytułowanych “Kobiety w cieniu gilotyny – Polki stracone w Plötzensee”. Warsztaty te zostały wówczas sfinansowane przez Fundację EVZ – Erinnerung, Verantwortung, Zukunft. Po warsztatach zostało jednak jeszcze do napisania kilkanaście biografii. Napisaliśmy je dopiero teraz, 9 maja 2026 roku, podczas warsztatów, które zorganizowałam prywatnie, dzięki uprzejmości naszych autorów – Moniki Wrzosek-Müller i Michaela G. Müllera, w ich pięknym mieszkaniu na Charlottenburgu.

I mimo iż jest to tekst na inny temat i w nim pojawia się kwestia pomnika. Reblog z Polkopedii. https://polkopedia.org/wiki/Maria_Rink

Continue reading “Debata nt. Pomnika Polaków w Berlinie” →

Pokój dzienny

Matylda Wikland

… bądź zbitka myśli wczesnowiosennych od-berlińskich

W czasie długiej drogi znaczonej łzami i krwią owce pocieszały się w głębi czarnego, otępiałego serca filozofią, która pozwalała im lekceważyć pasterzy i pasterskie psy. ,,Nie macie spoczynku ani w dzień, ani w nocy; uganiacie się z wywieszonymi jęzorami, ledwie dysząc; musicie czuwać nocami i przez nas oczy was pieką cały dzień. Jesteście tu ze względu na nas. Wy istniejecie dla nas, a nie my dla was”.

,,Pożegnanie z Afryką’’ (K. Blixen, tłum. Giebułtowicz)

Pierwszym, co dociera, jest poczucie werbli w chodniku, następnie hurkot i terkot, stukanina i łomotanina. Tuż, zaraz, metaliczny świst, dudnienie chodnika przechodzi leniwymi wibracjami w podeszwy, fale dźwiękowe podmywające pogranicze zmysłów ruchem wszystkich fal. I jako ostatni, w perwersji zwyczajowego porządku rzeczy, jawi się obraz, cielesność oblekająca metalowymi blachami konstrukcji tramwaju te wszystkie substraty jego podróży ulicą Dworcową, ku wymuszającemu zwolnienie zakrętowi tuż przed przejściem dla pieszych do faktycznego budynku Dworca.

Continue reading “Pokój dzienny” →

Pięć e

Ewa Maria Slaska

Wygląda na to, że stworzyłam teorię, a może nawet coś więcej, bo Prawo. Tak jak jest prawo Parkinsona i prawo Murphy’ego, tak ogłaszam niniejszym istnienie prawa Slaskiej.
Prawo tego rodzaju ma to do siebie, że istnieje niezależnie od swego odkrywcy. Po prostu jest i świat funkcjonuje zgodnie z tym prawem. Tak jak jest prawo tarcia i prawo grawitacji, tak są prawa Parkinsona, Petera i Murphy’ego. Panowie ci nic nie stworzyli, nie rozbili atomu, nie wymyślili agrafki, ani nawet potrawy (Boef Strogonov), czy sosu (Bechamel). Oni po prostu zauważyli to, co być może wiele osób już też widziało. Zauważyli i powiedzieli, o, popatrzcie, jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie żle (Murphy), każdy człowiek, który pnie się do góry i osiąga coraz lepsze stanowiska, dojdzie kiedyś do granicy swoich kompetencji i tam już zostanie na zawsze (Peter), każda praca rozszerza się tak, aby wypełnić cały czas dostępny na jej ukończenie i użyć wszystkich pracowników, którzy mogą być użyci do jej wykonania (Parkinson). Takich “ludzkich” praw, czyli stworzonych przez konkretnych ludzi o konkretnych nazwiskach, jest na pewno więcej, ja znam te trzy i dodaję do nich czwarte: prawo Slaskiej, czyli prawo 5 e, albo prawo ręki.

Continue reading “Pięć e” →