Gdy zapytasz sieć, czy wędzidło boli konia, znajdziesz masę odpowiedzi, że ależ skądże, że to subtelny sposób prowadzenia konia i porozumiewania się z nim. Tym niemniej nawet sztuczna inteligencja przyznaje, że jeździec niewprawny, szarpiący konia lub o twardej ręce zada koniowi ból. W trakcie tych poszukiwań trafiłam na artykuł niejakiej Czubajki (ale nie kani, bo czubajka kania to grzyb) tylko tej od Koni.
Na zdjęciach drewniane koniki z Dalarny, popularna zabawka szwedzka; podobno czerwony konik postawiony koło komputera pomaga w pracy 🙂
Nie wyobrażamy sobie konia do jazdy bez wędzidła w pysku. Tak jak sami zakładamy toczek i bryczesy, tak koń powinien mieć siodło i kiełzno. Wszyscy chętnie się zgadzają, że tradycja wymaga kiełznania konia, ale ile jest mitów, w które wierzymy, wkładając koniowi w zęby narzędzie tortur? Dziś rozprawiam się z najpopularniejszymi.
Wpis portalu kawa z mlekiem, znaleziony i udostępniony przez Zbigniewa Milewicza na Facebooku, od którego ja go przejęłam i publikuję dziś w naszym co sobotnim cyklu o zwierzętach. Właściwie chciałam napisać o tym, że już kilka tygodni temu znakomitą większością głosów sejm polski przyjął ustawę antyłańcuchową. Już nie wolno trzymać kotów i psów na uwięzi. To będzie karane zgodnie z prawem. Już teraz polskie sużby porządkowe używają dronów, żeby odkrywać, gdzie się trzyma psy na łańcuchach. To wielkie osiągnięcie. Media napiętnowały od razu 28 osób, które głosowały “nie”. W tym trzy kobiety. Karina Bosak, Anna Cicholska, Maria Kurowska. Chciałam je też napiętnować, ale wpis Zbycha powiedział mi: nie, zostaw, karma wraca. Jeśli usiądziemy nad rzeką i będziemy spokojnie czekać, nurt kiedyś przyniesie nam ciała naszych wrogów. Zapamiętajmy więc raczej delfina Moko niż Karinę Bosak.
Kukułka o tej porze milknie Święty Jan głuchy na kukanie. (przysłowie)
1. ,,Czy opowiadałem już państwu o kobiecie, która mieszkała z plutonem wermachtu?’’ Zadzieram głowę, widzę więcej liści niż nieba. ,,Raczej nie, panie profesorze.” Wymijam grupkę roztrajkotanych studentek, poprawiając słuchawkę w lepszym uchu (lepszym, czyli tym, które nie zatyka się i sprawia mi tygodniowe epizody połowicznej głuchoty, wersja testowa, pierwokup na starość jeżeli dożyjemy). Nie przepadam za wykładami online, jeszcze bardziej nie przepadam za ludźmi odpowiedzialnymi za tworzenie siatki zajęć.
To, co powinniście wiedzieć o protestach w Albanii, ale nie mieliście kogo zapytać:
1. Albańczycy wyszli na ulicę, żeby protestować przeciwko projektowi luksusowego resortu w Zvernec i na wyspie Sazan, powstającego przy wsparciu Ediego Ramy, za pieniądze Jareda Kushnera, Ivanki Trump i grupy katarskich i albańskich inwestorów, przede wszystkim oligarchy Kastrati. Szczegóły objęte są tajemnicą, władze twierdzą, że zainwestowane zostaną 4 miliardy euro – gdy cały roczny budżet Albanii wynosi 8.9 miliarda euro. New York Post podaje bardziej realistyczne dane, mówi o inwestycji rzędu 1.4 miliarda euro – w skali Albanii wciąż są to gigantyczne pieniądze.
„Nigdy nie było nam po drodze i pewnie już nigdy nie będzie, ale powiedzmy sobie szczerze, ani ja nie będę z tego powodu płakał, ani Wy, smutni do lasu chodzić nie będziecie.
Nie znałam tej piosenki w wykonaniu Młynarskiego, ale tu podobno są (mogą być) wszystkie jego piosenki. A jeśli nawet nie, to i tak posłuchajmy. Słuchanie Młynarskiego zawsze dobrze robi. Wszystkiego Najlepszego z okazji święta Matki!
A tu słowa tej wzruszającej piosenki z portalu tekstowo. Portal podaje, że to tekst Bajora, ale sam Bajor podaje, że to Młynarski:
Naszych matek maleńkie mieszkanka
Mały balkon nasturcja porasta I trzepocze na wietrze firanka Świecą zmierzchem w ciemnej ścianie miasta Naszych matek maleńkie mieszkanka
Matka dzień o świtaniu zaczyna Szarym wróblom okruchy wymiata Czasem świeczkę zapali za syna Co wyfrunął daleko do świata
W matki domu zeschły wrzos i mięta Listy, które oszczędziła wojna W matki domu codzienność odświętna W matki domu powszedniość, powszedniość dostojna
Biegnący przez huczący kram dnia twego Tak dawno już nie byłeś tam…
Przytulone jak jaskółcze gniazda Ciepłym gwarem świergoczą co ranka W ciemnej ścianie ogromnego miasta Naszych matek maleńkie mieszkanka
W matki wzroku niepokój odważny O dziś, jutro, o dziecko sąsiada Tutaj nie ma spraw małych, nieważnych Tu każdemu należy się rada
Przez to miejsce maleńkie i schludne Biegnie prosto i dalej gna w przestrzeń Twego życia zerowy południk Byś mógł sobie określić gdzie jesteś
Biegnący przez huczący kram dnia twego Tak dawno już nie byłeś tam…
Aż nadejdzie zwyczajny poranek I któregoś zwykłego poranka Zogromnieją w pałace lustrzane Naszych matek maleńkie mieszkanka
Uśmiech matek ozdobi oblicze Matki będą powtarzały sobie Że dziś muszą wrócić królewicze Zagubieni po świecie synowie
Każda matka łzę jasną uroni Drzwi otworzy niezgrabnie i prędko Syn królewicz wrócił szóstką koni… Nie, to tylko pan listonosz, z rentą
Biegnący przez huczący kram dnia złego Tak dawno już nie byłem tam… Dlaczego?
Adminka: Te wiadomości wybrałam z Instagrama, który, od czasu, gdy się zorientował, że temat mnie interesuje, przysła mi po kilkanaście informacji dziennie. Nie wiadomo, o czym najpierw pisać. Na dziś wybrałam tylko dobre nowiny, choć nie dalej jak tydzień temu dowodziłam, że jak jakaś akcja się powiedzie, to natychmiast zdarzy się również jej zaprzeczenie. Czyli zawsze to samo, wszystko jedno w którą stronę. Jak ktoś wymyśli broń, ktoś inny wynajdzie sposób, jak sobie z nią poradzić. Plus i minus są bez znaczenia, zawsze jest naprzemiennie. Ok, ale dziś i tak same dobre nowiny, bo dziś piękne wiosenne święto.